Ranking

PIXAR – ranking filmów

Autor: Maciej Niedźwiedzki
opublikowano

Wychowałem się na filmach Pixara. Pierwszym kinowym seansem, który pamiętam, było Toy Story. Do większości z tych filmów nieustannie wracam. Traktuję je bardzo osobiście – tak też o nich piszę. To one ukształtowały mnie jako widza. Poniższy ranking, jak każdy inny, jest bardzo subiektywny. Pewnie będzie kilka zaskoczeń, a wielu ułożyłoby te kilkanaście filmów inaczej. W komentarzach dodajcie własne TOP 15, TOP 10 czy TOP 5. Jestem pewien, że każde zestawienie będzie miało właściwą kolejność.

Aktualizacja rankingu w związku z premierą Iniemamocnych 2 (13.06.2018)

e

MIEJSCE 20.

Gdzie jest Dory (2016) 2/10

Gdzie jest Dory to dla mnie najsłabszy film Pixara. Słodkie i urocze początkowe pięć minut to zdecydowanie za mało. Trudno mi uwierzyć w to, że Andrew Stanton z jednej strony jest w stanie zrealizować opartego na subtelnościach i ciszy Wall-E, w którym tak wiele wyrażane jest bez słów, przez gest czy inscenizację, a z drugiej tworzyć tak bezpośrednie i naiwne produkcje jak Gdzie jest Dory. Stanton musi wszystko wypowiedzieć, wykrzyczeć, wyłożyć na tacy i sugestywnie zasugerować. Nie interesują go niuanse, doskonale natomiast czuje się operując łopatą. Reżyser stracił umiejętność opowiadania obrazem. Gdzie jest Dory to kino naiwne i banalne.

Stanton oczywiście gra na sympatii widzów do oryginału. Wykorzystuje podobne wizualne motywy, tematy czy lokacje. Wchodzi tym samym w ślepą uliczkę, obnażając błahość swojego filmu. Bo to nie nostalgia, ale finansowa kalkulacja.

b

MIEJSCA 19. i 18. 

Auta (2006) 3/10

Auta 2 (2011) 3/10

W większości animacji Pixara zawsze jest tak, że głównymi bohaterami są spersonifikowane zwierzęta, czasami nieistniejące stwory, czasami emocje, innym razem przedmioty czy maszyny. Bardzo ważny jest fakt, że gdzieś koło nich funkcjonuje człowiek, będący punktem odniesienia. Dzięki temu nie czytam tych filmów jako banalnych metafor naszego życia. Odbieram je na nieco innym poziomie. W Wall-E ludzie wegetują na stacji kosmicznej, we W głowie się nie mieści przebywamy w umyśle dziewczynki, w Gdzie jest Nemo? tytułowy bohater zamknięty jest w akwarium u dentysty, w Potworach i spółce oraz Uniwersytecie Potwornym znajdujemy się w świecie za drzwiami dziecięcych szaf. Pixar był konsekwentny w budowaniu swojego uniwersum. W dwóch częściach Aut złamał tę zasadę.

Napiszę otwarcie. Kompletnie nie czuję tego świata i jego konwencji. Nie wiem, czemu to jest całkowicie zmechanizowany, pozbawiony człowieka świat. O ile to byłby lepszy film, gdyby całe to towarzystwo ożywało w momentach, gdy nikt na nie nie patrzy. Podobnie jak zabawki w Toy Story. W moim odczuciu Lasseter, rezygnując z tego schematu, odebrał swojemu filmowi tę magię, właściwą pozostałym animacjom studia. Sprawił, że obie części Aut są w całej rozciągłości banalne, zbyt oczywiste. W filmie Pixara drażni mnie ta prostacka alegoria między światem samochodów a światem ludzi. To nie są złe bajki, to złe bajki Pixara, który zawsze zdecydowanie bardziej się starał. Za sukcesem marketingowym nie szedł ten artystyczny. Auta u Lassetera to przede wszystkim efektowne gadżety, uwikłane w nieciekawą opowieść.

b

MIEJSCE 17.

Merida Waleczna (2012) 4/10

Gdybym nie wiedział, że to Pixar, to w życiu nie domyśliłbym się, że za Meridę Waleczną odpowiada to samo studio, które stworzyło Wall-E, Potwory i spółkę czy Toy Story. Naprawdę doceniam feministyczny wydźwięk tego filmu. Podoba mi się, że Pixar sięgnął po klasyczny Disneyowski temat z księżniczką w roli głównej, by go później wywrócić do góry nogami. Tego rodzaju wywrotowość jest bliska Pixarowi. Jednak to zaledwie pierwszy i ostatni akapit Meridy Walecznej. W środku panuje straszny bałagan, żarty z pierdzenia (serio Lasseter? Pozwoliłeś na to?) i banalna symbolika. Wszyscy zachwycali się, z jaką pieczołowitością wykonane zostały bujne włosy tytułowej bohaterki. Sam Pixar chwalił się nimi, wypuszczając w świat liczne materiały o tym, jakie specjalne programy opracowywały ich ruch i falowanie. Faktycznie, wyglądały świetnie. Jednak nie od tego powinno się zaczynać realizację filmu.

b

MIEJSCE 16.

Dobry dinozaur (2015) 4/10

Chyba najprostszy, najbanalniejszy film w historii studia. Dobry dinozaur to konwencjonalna przypowieść o dorastaniu. Pixar zawsze unikał klisz i schematów. W przypadku tej animacji w nich grzęźnie. Kompletnie niewykorzystany jest pomysł wyjściowy. Dinozaury uniknęły zagłady, rozwinęły się nieprzeciętnie, ale to po prostu mało odkrywcza metafora tego, przez co przechodził nasz gatunek. Homo sapiens z kolei zachowują się dokładnie jak psy: biegają za patykami, łażą na czterech łapach, gdyby miały ogon, to bym nim merdały. Nuda. Dobry dinozaur nie jest ani specjalnie zabawny, ani fabularnie nowatorski. Oczywiście nie oczekuję od każdego filmu Pixara, by był rewolucją, ale by miał w sobie choćby minimum inwencji.  Genialna, wręcz nieprawdopodobnie realistyczna strona wizualna niestety nie ratuje tego filmu. Dobry dinozaur to średniak.

Ostatnio dodane