Publicystyka filmowa
BRAWO, PRAWO! Ulubione filmy prawaków
BRAWO, PRAWO! to zbiór ulubionych filmów „prawaków”, które obudzą pasję i emocje, zanurzając w dramatyczny świat kina wojennego.
Wczoraj lewy sierpowy, dzisiaj – prawy prosty. W komentarzach na facebookowym profilu padło sporo ciekawych propozycji co do ulubionych filmów „prawaków”. Oto typy, które mogą budzić prawą stronę serca do bicia.
Full Metal Jacket
O wojnie w Wietnamie nakręcono setki filmów, wiele z nich na stałe zapisało się w historii. Z różnorakich punktów widzenia, obraz tego konfliktu wydaje się być w miarę spójny: był on piekłem na ziemi, obie strony mocno na nim ucierpiały, mit amerykańskiej potęgi wojskowej upadł, a więcej szczęścia od tych, którzy przeżyli, mieli ci, którzy zginęli.
Full Metal Jacket – przedostatni film Stanleya Kubricka, wszedł na ekrany kin w dość niefortunnym czasie – zaledwie kilka miesięcy wcześniej świat zachwycił się Plutonem Olivera Stone’a. Oba dzieła przyjmują podobną optykę, ukazując wydarzenia z punktu widzenia młodego, zagubionego żołnierza. Kubrick poszerza jednak kontekst, dodając element wcześniej raczej niespotykany: ukazuje wojskowe szkolenie, oparte na drylu, posłuszeństwie i bezwzględnym podporządkowaniu jednostki wobec autorytetu.
Właśnie tak rządy wychowują sobie poddanych. Warto zwrócić uwagę, że „duch” sierżanta Hartmanna unosi się nad żołnierzami również po jego śmierci. FMJ nie propaguje wojny w najmniejszym stopniu, jednak jego bohaterowie stają przed faktem dokonanym i jedyne, czego mogą się chwycić, by nie utonąć, to całkowite posłuszeństwo wobec instytucji, wobec których nie są w stanie się zbuntować. Osiągnięcie pełni męstwa, opieka samego Boga i gotowość do poświęcenia w imię ojczyzny mogą być niezłymi wabikami dla zagubionych dusz.
W pogoni za szczęściem
Prawo do pogoni za szczęściem to jeden z punktów amerykańskiej konstytucji, która stanowi niezbywalny zestaw przywilejów każdego obywatela – niezależnie od tego, czy jest on białym heteroseksualnym mężczyzną, czy transpłciową panseksualną osobą z korzeniami żydowsko-czejeńskimi. Will Smith, wraz ze swoim jeszcze-nie-denerwującym synem, Jadenem, wcielają się w autentyczne postacie Chrisa Gardnera i jego syna, Christophera, którzy doświadczyli bankructwa, bezdomności, upodlenia i wyzysku – wszystko to w krainie możliwości – USA.
Mężczyzna, mając na celu dobro swojego syna, a w drugiej kolejności własne, nie poddaje się jednak i robi co w jego mocy, by znaleźć pracę. Na drodze spotyka wiele przeszkód, częstą padając ofiarą swojej własnej naiwności. Koniec końców, ze łzami w oczach, Gardner dostaje się do wymarzonej firmy. Film nie jest prezentacją możliwości na amerykańskim rynku pracy – skupia się w dużej mierze na sile jednostki, jej determinacji, mocy rodzinnych więzów, ale także sile pieniądza, który jest wyznacznikiem statusu we współczesnym świecie.
Życie na podsłuchu
Mimo, że niemiecki film poświęcony jest przede wszystkim dramatycznej sytuacji trójki osób uwikłanych w nietypową relację, to najważniejszy pozostaje tu kontekst historyczny. Wschodni Berlin roku 1984 był oficjalnie stolicą Niemieckiej Republiki Demokratycznej, która jednak z demokracją i republiką miała wspólną jedynie nazwę. Funkcjonowały tam szeroko zakrojone inwigilacja społeczeństwa i donosicielstwo. Mimo że film Floriana von Donnersmarcka nie osądza jednoznacznie żadnego z bohaterów – nawet agenta służb bezpieczeństwa, to stanowi jawną i bezkompromisową krytykę samego aparatu władzy, związanego z realnymi rządami Komunistycznej Partii Rosji. Scenariusz wywleka na wierzch wszystkie brudy i zbrodnie, których dopuściła się władza wywodząca się z komunistycznych idei.
Juno
Niespodziewanie ciepła i „ludzka” historia nastolatki, która zachodzi w niechcianą ciążę. Pomimo możliwości wykonania aborcji, dziewczyna decyduje się urodzić dziecko, czym na pewno sprawia wiele radości zwolennikom ruchów pro-life. Stan błogosławiony to oczywiście setki wyzwań, problemów i chwil słabości, które Juno napotyka każdego dnia. Wraz z przyjaciółką zaczynają szukać zastępczej rodziny dla nienarodzonego dziecka. Trafiają na właściwych ludzi, ale nieletnia matka z biegiem czasu coraz mniej chce rozstawać się z ciężarem, który nosi pod sercem.
Film był dużym zaskoczeniem – kameralna komedia obyczajowa o młodocianej ciąży okazała się zręcznie i humanitarnie podchodzić do problemu. Scenarzystka Diablo Cody uhonorowana została za swój tekst Oscarem. Juno pokazuje, jak wielkim darem i szczęściem jest życie, zwłaszcza – życie nienarodzonego dziecka.
Rocky
Sylvester Stallone oparł scenariusz swojego najważniejszego (i najlepszego) filmu w dużej części na wydarzeniach ze swojego życia. Historia podrzędnego boksera, który otrzymuje szansę jedną na milion, od ponad czterdziestu lat inspiruje nowe pokolenia, a seria rozwinęła się do siedmiu części – a to jeszcze nie koniec. Film ma szczere, krzepiące przesłanie, które hołduje skromności, determinacji i wytrwałości. Jednak podskórnie można wyczuć przywiązanie Stallone’a do tradycyjnego modelu konserwatywnej rodziny, w którym mąż robi karierę, a żona stoi za jego plecami, oferując mu swoje najlepsze cechy.
Żaden z sequeli nie zgłębił ich relacji, a teraz jest już na to za późno – Balboa w szóstej odsłonie opłakuje swoją zmarłą żonę nad jej grobem. Trzeba jednak wziąć poprawkę na czasy, w których film powstawał. Nie wszystkie kobiety pragnęły robić karierę. Niektóre zadowalały się tym, że mogły założyć rodzinę z uczciwym, poczciwym facetem, który miał w życiu swój cel. Tylko tyle i aż tyle.
300
Grupka twardych, umięśnionych mężczyzn o żelaznych zasadach etycznych broni niewielkiej cieśniny przed znacznie liczniejszą armią półbarbarzyńskich Persów. Obrona jest ruchem samobójczym, bo każdy ze Spartan jest świadomy, że walka będzie trwać do końca jego życia – co jest kwestią kilkunastu godzin. Ten bohaterski czyn stanowi podstawę komiksu Franka Millera oraz filmu na nim opartego w reżyserii Zacka Snydera. Heroiczny gest stał się podstawą dziwacznej laurki wystawionej społeczeństwu, które specjalizowało się w zabijaniu podejrzanych bez procesu, uznawało za słuszne pozostawienie słabowitego noworodka w górach (przy tej opcji już zrzucenie go ze skały wydaje się być bardziej humanitarne), traktowało kobiety jedynie jako rodzicielki i służące innych kobiet. Jednak do dziś Spartanie podziwiani są za swój upór i odwagę. Snyder wrzucił słynną bitwę w postmodernistyczny koktajl spoconych, muskularnych ciał, dostojnych przemówień i masakry ukazanej niemal z fetyszystycznym umiłowaniem.
Kult ciała, siły fizycznej i ojczyzny w najlepszej oprawie!

