Publicystyka filmowa
HAYAO MIYAZAKI I JEGO FANTAZJE. Filmografia reżysera.
HAYAO MIYAZAKI I JEGO FANTAZJE to podróż przez świat japońskiej animacji, gdzie magia i niezależność tworzą wyjątkowe opowieści.
Autorem tekstu jest Michał Kornatowski. Tekst z archiwum film.org.pl.
Gwiazda Hayao Miyazakiego świeci na firmamencie japońskiej kinematografii rysunkowej od ponad trzydziestu lat i swoim prekursorskim blaskiem rozświetla, a niekiedy wręcz oślepia animacje wyprodukowane w kraju Kwitnącej Wiśni. Reżyser przyczynił się do rozpowszechnienia na całym świecie japońskiej kreski, nie oddając się jednocześnie w służbę kinematografii zachodniej, a zachowując przy tym twórczą autonomię.
Swoją karierę rozpoczynał jako mangaka (twórca komiksów), następnie został in-betweenerem zajmującym się ilustracją uproszczonych klatek pomiędzy kluczowymi animacjami. Już na początku swojej filmowej drogi, Miyazaki stronił od disneyowskich prądów zalewających całą branżę. Szukał własnych niezależnych rozwiązań. Przedstawię tę zależność później na przykładzie omawianych pełnych metraży. Podczas przygotowywania animacji do Taiyo no Oji-Horusu, związał się zawodowo z Isao Takahatą, z którym pracował niemal przy każdym ze swoich dzieł. Ponadto, reżyser ma na swoim koncie między innymi oprawę plastyczną do dwóch odcinków Sally czarownicy oraz Latającego Statku Widmo.
Zapalnikiem do sformułowania pewnej koncepcji dotyczącej przyszłej pełnometrażowej twórczości stał się dla Miyazakiego seans Królowej śniegu w reżyserii Lva Atamanova. Na podstawie wykreowanych w bajce postaci, reżyser zdał sobie sprawę z możliwości, jakie niesie ze sobą kreska. Zauważył, iż możliwe jest zbudowanie w filmie rysunkowym bohatera, który nie odbiega w swoim przedstawieniowym realizmie od kreacji aktorskiej. Narysowana postać również odznacza się pewną charakterologiczną złożonością, targana jest różnego rodzaju namiętnościami, a u widza powoduje określone emocjonalne reakcje. Zajął się realizacją własnych projektów. Tak powstała Panda Kopanda wzorowana na lindgrenowskiej Pippi Pończoszance czy anime Lupin Sen Sei.
Największym dziełem jednak okazała się animacja Kaze no Tani no Naushika (Nausicaa z Doliny Wiatru), która utorowała Miyazakiemu tunel przez dość schematyczną poetykę anime do światowej sławy. Oczywiście, reżyser wykorzystuje futurystyczne koncepcje rzeczywistości, tak namiętnie i z pieczołowitością wykorzystywane w seriach wszelkiego rodzaju, szczególnie w latach 70’, kiedy japońskie anime zaczyna być kierowane do nieco starszego grona odbiorców. Jednak pozwala on filmom oddychać zupełnie innym powietrzem i formułuje swój własny, autorski styl przesiąknięty powtarzającymi się w niemal każdej produkcji konkretnymi motywami. Pod tym względem wszystkie twory „spod ołówka” reżysera prowadzą pomiędzy sobą specyficzną korespondencję. Niektóre nawet odwołują się dość bezpośrednio do pozostałych.
Rozpoczyna się era Studia Ghibli i działalności jednego z najbardziej wpływowych japońskich animatorów w historii kina. Nazwa wytwórni wywodzi swą nazwę od arabskiego określenia wiatru wiejącego nad Saharą, a swoim kierunkiem wskazującego Mekkę. Teoretycy twierdzą, że takie odniesienie ma symbolizować zmianę kierunku rozwoju animacji japońskiej. W którą stronę więc zmierza?
Nausicaa z Doliny Wiatru, 1984 / Kaze no Tani no Naushika
Pierwszy pełnometrażowy film Hayao Miyazakiego powstał pod patronatem studia Walta Disneya. Koncepcja utworzenia wytwórni Ghibli zaczęła klarować się dopiero po premierze Nausica z Doliny Wiatru (1984) i jej niezaprzeczalnym sukcesie.
Film jest adaptacją mangi o tym samym tytule, projektem której od 1982 zajmował się reżyser filmu. Akcja rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie, nad którym kontrolę przejęły zmutowane insekty i trujące rośliny generujące toksyczne wyziewy i substancje zagrażające istnieniu ludzkości. Nieopodal zainfekowanej dżungli zwanej Ugorem mieści się nieskażona dotąd enklawa, Dolina Wiatru, której mieszkańcy, dzięki rozpraszającej szkodliwe opary sile wiatru, wiodą spokojną egzystencję. Na czele społeczności stoi młoda księżniczka, Nausicaa. Dziewczyna odczuwa głęboką więź ze światem natury i stanowi pomost pomiędzy nim, a cywilizacją.
Dąży przede wszystkim do zrozumienia zwróconej przeciwko człowiekowi przyrodzie, czego nie respektują mieszkańcy pobliskich krain, usiłując przede wszystkim zmieść z powierzchni ziemi produkty własnej bezmyślności.
Miyazaki twierdzi: Nie miałem na celu tworzenia ekologicznego manifestu. Niemniej, problematyka ujęta w fabularne ramy w jakimś stopniu wypełnia jego założenia. Nausicaa… przedstawia świat zaburzonej w przyrodzie hierarchii; gdzie człowiek w poczuciu wyższości zaczyna rościć sobie prawo do odebrania naturze jej autonomii. Reżyser krytykuje rozwój przemysłu, działalność wydobywczą, a tym samym ludzką pychę i głupotę. Ukazuje w fatalistycznym świetle konsekwencje naszych poczynań nastawionych jedynie na materialny zysk i własną korzyść. W Nausicaa z Doliny Wiatru można dostrzec nawiązania do mitologii greckiej i japońskich legend.
Mówi się, że główna bohaterka stanowi prototyp San z Księżniczki Mononoke, która podobnie jak swoja poprzedniczka walczy o przywrócenie równowagi w przyrodzie. Jeśli chodzi o warstwę audiowizualną, film przede wszystkim urzeka przepiękną i momentami niezwykle podniosłą muzyką Joego Hisaishi (stałego twórcy kompozycji muzycznych do dzieł Miyazakiego), a szczególnie ujmuje requiem głównej bohaterki. Cała warstwa znaczeniowa niesiona jest stale potęgującą napięcie dramaturgią i wartką akcją. Zawieszenie jej następuje jedynie jako „cisza przed burzą”. Dodatkowo, już tutaj widzimy niezwykłą fascynację reżysera aeronautyką, przejawiającą się w formie różnorakich obiektów latających również w późniejszych dziełach.
Nausicaa z Doliny Wiatru stanowi niekwestionowane arcydzieło w dorobku Hayao Miyazakiego. Według krytyków, filmem tym reżyser postawił sobie poprzeczkę na tyle wysoko, że jak dotąd nie jest w stanie jej przeskoczyć. 9/10
https://www.youtube.com/watch?v=7wSba9hwCaU
Laputa – podniebny zamek, 1986 / Tenkū no Shiro Rapyuta
Pierwszym dziełem wyprodukowanym przez studio Ghibli jest Laputa – podniebny zamek (1986). Opowiada historię małej Sheety, która obdarzona w wyniku spadku drogocennym klejnotem, ściąga na siebie pogoń w postaci wywiadu i piratów. Umykając przed prześladowcami, z pomocą chłopca Pazu trafia do mitycznej krainy zwanej Laputą, gdzie w prastarych budowlach odmalowują się obrazy zamierzchłej, wymarłej cywilizacji. Wyspę zamieszkują roboty; niektóre wygasłe, obrośnięte mchem, inne celebrujące i pielęgnujące ożywiony świat wokół siebie.
W Lapucie Miyazaki po raz kolejny porusza tematykę ekologiczną, kładąc nacisk na brak porozumienia człowieka z naturą. Z ziemi powstaliśmy, do ziemi powrócimy. Nie wytwór ludzkiej działalności szkodzi ekosystemowi, zaburzając równowagę w przyrodzie, ale sposób jego wykorzystania przez ludzi. Pars pro toto w postaci Muski świetnie ukazuje wizerunek człowieka wyłaniający się z przesłania filmu. W animacji można dostrzec inspiracje Miyazakiego szintoizmem, jego założeniami odnośnie duchowego wymiaru świata i holistyczną filozofią. W Lapucie… zostało wykorzystane gros literackich i biblijnych nawiązań, jak choćby do swiftowskich Podróży Guliwera, hinduskiego eposu Ramayana czy starotestamentowej wieży Babel.
Zarówno Laputa…, jak również następne produkcje studia Ghibli mogą zostać odebrane na kilku płaszczyznach. Stąd nie są kierowane jedynie w stronę widza z dolnej wiekowej półki. Ze względu na trudną tematykę, zdecydowanie przeznaczone są również dla odbiorcy dorosłego, który jest w stanie dostrzec meritum problematyki i jej uniwersalizm. Ten aspekt twórczości Miyazakiego zdecydowanie stanowi o jej specyfice. 8/10
https://www.youtube.com/watch?v=McM0_YHDm5A
CZYTAJ DALEJ (Mój sąsiad Totoro, Podniebna poczta Kiki)
Mój sąsiad Totoro, 1988 / Tonari no Totoro
Dwie dziewczynki, czteroletnia Mei i dziewięcioletnia Satsuki, przeprowadzają się wraz z ojcem na wieś. Chcą znaleźć się bliżej chorej na suchoty matki, która leczy się w pobliskim szpitalu. Ojciec często pracuje, starsza z bohaterek chodzi do szkoły, więc mała Mei, pozostawiona jedynie pod opieką sąsiadki, bada nieznaną okolicę. W ten sposób zaprzyjaźnia się z mieszkańcem rosnącego nieopodal domu kamforowca.
Tak zaczyna się piękna przyjaźń pomiędzy człowiekiem, a istotą z innego świata. Totoro, bo tak nazywa nowo poznanego dziewczynka, pozwala Mei na podróż do alternatywnej rzeczywistości, którą jest natura – reprezentantka porządku i harmonii, a tutaj także niewinnej dziecięcej nieświadomości i beztroski. Przedstawiona jako pewna utopia, przyroda staje się celem eskapistycznej ucieczki dziewczynki od codzienności.
Miyazaki, reżyser i scenarzysta filmu, po raz kolejny składa hołd środowisku naturalnemu, który w Moim sąsiedzie Totoro jawi się jako nieskalany, nietknięty negatywną aurą cywilizacyjnego rozwoju, odseparowany od problemów grubym murem wysokiej, pachnącej w słońcu trawy; świat ten posiada wręcz terapeutyczny wpływ. Miyazaki z pietyzmem podchodzi do obrazowania świata przedstawionego. Odwołuje się do japońskiej tradycji, skrupulatnie przenosząc faktyczną rzeczywistość, historyczną czy obyczajową, na animowany grunt. Działa w ten sposób zarówno w przypadku omawianego filmu, jak również innych produkcji.
Niezwykła waga, jaką przykłada reżyser do portretowania wizerunku przyrody, wynika w dużej mierze ze stosunku do niej Japończyków w ogóle. Z niezwykłą czułością odnoszą się oni do uniwersum natury, co wynika z przekonania o jego duchowym wymiarze; szczególnie natomiast czerpią z założeń religii shinto, której wpływy, zwłaszcza w Moim sąsiedzie Totoro, można wyraźnie dostrzec. Reżyser zestawia ze sobą dwie rzeczywistości – wiejską i miejską, z których druga podkreśla degradację świeżego i nietkniętego ludzką działalnością urbanistyczną krajobrazu. Cytując twórcę: Zabiegana Japonio, dokąd się tak spieszysz? Ponadto, w trzecim filmie wytwórni Ghibli można doszukiwać się także wątków autobiograficznych, ponieważ matka reżysera również chorowała na gruźlicę. Czyżby rozliczenie się z traumami dzieciństwa?
Mimo to, Mój sąsiad Totoro ma słodki smak. Choć pod płaszczem sielankowości kryje się gorzka prawda i poczucie, że nobilitowany przez reżysera świat bezpowrotnie przeminął, to jednak film Miyazakiego pozostawia nadzieję na to, że kiedyś zatrzymamy się na chwilę w kapitalistycznym amoku i najzwyczajniej rozejrzymy wokół siebie. Mimo iż film okazał się kasową porażką (najmniejsza jak dotąd frekwencja w kinach), to jednak widnieje w twórczości reżysera jako jedno z kluczowych i najważniejszych dzieł. Docenione po latach. 8/10
https://www.youtube.com/watch?v=TuLX50_5UAI
Podniebna poczta Kiki, 1989 / Majo no Takkyūbin
Jestem czarownicą. Kim zostanę w przyszłości? Film Hayao Miyazakiego „Podniebna poczta Kiki”, adaptacja powieści Eiko Kadono Majo No Takkyubin, należy do jednych z mniej angażujących intelektualnie produkcji reżysera. Opowiada historię małej czarownicy Kiki, która wylatuje z rodzinnego gniazda (całkiem dosłownie, gdyż na swojej miotle) by rozpocząć edukację i dorosłe życie. Tak trafia do miasta, gdzie przez przypadek poznaje właścicielkę pewnej piekarni.
Rozpoczyna swą karierę w serwisie pocztowym, by zarobić na utrzymanie. Dziewczynka, wraz z wiernym kotem Jiji, zajmuje się więc przyjmowaniem zamówień i dostarczaniem paczek, a także, w wyniku bezinteresownej dobroci, pomocą przy różnego rodzaju przyziemnych sprawach swoich klientów. Kiki spotyka chłopca Tombo, który para się konstrukcją latającego wehikułu. Dzieci są więc związane bardziej ze światem nieba, niż ziemi. Młoda czarownica już przynależy do podniebnej rzeczywistości, natomiast chłopiec konsekwentnie ku niej dąży.
Miyazaki ponownie – poprzez konstrukcję fabularną – głęboko kłania się naturze. Jak sam mówi: Wszystkie z moich animacji (…) zawierają motyw ziemi, morza i nieba – obracają się wokół tego, co dzieje się na świecie. Już we wcześniejszych produkcjach, szczególnie w Nausicai… czy Lapucie… podkreślone zostało ogromne zainteresowanie reżysera powietrznymi wojażami i latającymi maszynami, często rodem z gatunku science-fiction. Inspiracją stał się dla Miyazakiego jego ojciec-pilot, który zaaplikował synowi swą pasję. Podniebna poczta Kiki porusza motyw dojrzewania do odpowiedzialności, dorosłych decyzji, niezależności.
Poziomem wykonania nie odbiega daleke od swych filmowych poprzedników. Świetnie narysowany i fabularnie poprowadzony, film przeznaczony jest, dzięki swej lekkiej tematyce, głównie dla dziecięcego odbiorcy. Jedyny mankament animacji może stanowić pewna powtarzalność i monotonia, te jednak nie odbierają dziełu jego walorów estetycznych. Podniebna poczta Kiki jest więc przede wszystkim produkcją przyjemną w odbiorze, dobrą odskocznią od rzeczywistością i nacechowaną rodzicielskim dydaktyzmem. 7/10
https://www.youtube.com/watch?v=7p_wxIleNkI
CZYTAJ DALEJ (Szkarłatny pilot, Księżniczka Mononoke)
Szkarłatny pilot, 1992 / Porco Rosso
Jest to historia dzielnej świnki, która walczyła z piratami powietrznymi w imię swej dumy, swej ukochanej i swego szczęścia. Nazywała się Porco Rosso, a nosiła przydomek Szkarłatny pilot. Tymi słowy rozpoczyna się kolejny film prowodyra japońskiej animacji, tym razem przeznaczony głównie dla dorosłej publiczności. Film porusza trudną tematykę osadzoną na historycznym gruncie początków II wojny światowej.
Wikła odbiorczy umysł w kontekst polityczny i jednocześnie wskazuje pewne międzypaństwowe tendencje ówczesnej rzeczywistości, które Miyazaki stara się w zawoalowany sposób komentować. Świnka Marco-Porco nie jest przyjemnym zwierzątkiem, które mogłoby rozczulić niejednego filmowego odbiorcę. Szkarłatny pilot jest wojennym najemnikiem i łowcą nagród; dodatkowo dezerterem ze służby dla faszystowskiego wywiadu wykonującym finansowane zlecenia, toczącym nieustanną walkę z jankeskimi piratami Mama Aiuto, a przy tym podkreślającym swą zawodową niezależność. Ja zgarniam nagrody, nie prowadzę wojny; Latam tylko dla siebie. Kiedyś był mężczyzną, w wyniku klątwy stał się prosiakiem. Jednakże, mimo swojego odstręczającego wyglądu, Marco jawi się jako bohater pozytywny. Na pewno szlachetny i oddany wyższej sprawie, a to się ceni.
Miyazaki wyraźnie akcentuje inspiracje Piękną i bestią. Odwołuje się do struktury baśni jako takiej, jednocześnie przełamując jej konwencje. Co bardziej istotne, posiłkuje się również w kreacji własnych bohaterów zacytowanymi baśniowymi pierwowzorami. Ponadto, autor filmu zwraca swój artystyczny wzrok ku światu Okcydentu. Umieszcza akcję Szkarłatnego pilota nad wezbranymi wodami Adriatyku; ukazuje zachodnią kulturę poprzez kreację postaci, prezentację typowej europejskiej architektury, a także rys tła kulturowego w ogóle. W filmie wnikliwy obserwator i pasjonat kina zauważy gros intertekstualnych odniesień do konwencji gatunkowych westernu i melodramatu – zarówno w kontekście struktury fabularnej dzieła, jak również relacji bohaterów i ich filmowego ujęcia.
W przedstawieniu głównych bohaterek – Giny i Fio, a także trójkąta miłosnego z nimi i Porco w rolach głównych, Miyazaki pełnymi garściami czerpie z wizerunków takich supergwiazd, jak Marlena Dietrich czy Marilyn Monroe, a także bezpośrednio nawiązuje do Casablanki Michaela Curtiza. Schemat postępowania głównego bohatera natomiast wyraźnie zasadza się na formie konstrukcyjnej klasycznej historii rodem z Dzikiego Zachodu. Korzystając jednak z utartych motywów, reżyser w wielu momentach przełamuje szablon i przez to pozostaje w jakimś stopniu twórczo niezależny. Nie broni się jednak dekonstrukcją na własną modłę pewnych klisz i wyemancypowanych w zachodnich produkcjach charakterów.
Szkarłatny pilot to jedno z najsłabszych dzieł Hayao Miyazakiego. Z założenia Porco Rosso miał bazować na rozwiniętej intertekstualnej różnorodności wzbogacającej fabułę filmu o nowe punkty odniesienia – historyczne, filmowo-literackie, kulturowe. W rezultacie jednak Miyazaki stworzył obraz niespójny i poszatkowany; gdzie poszczególne motywy niekiedy nie znajdują rozwiązania, a jedyny dydaktyzm płynący z filmu zasadza się na przekonaniu, że jesteśmy w swoim postępowaniu bardzo często gorsi niż świnie. 5/10
https://www.youtube.com/watch?v=fmyrWYrvF5s
Księżniczka Mononoke, 1997 / Mononoke Hime
Jedno z najlepszych i najpiękniejszych wizualnie dzieł Miyazakiego. Swoim rozmachem dorównuje jedynie Nausice z Doliny Wiatru, z którą bardzo często jest zestawiany ze względu na dużą tematyczną zbieżność. Film opowiada historię chłopca Ashitaki, który raniony przez demona, zostaje napiętnowany klątwą i opuszcza swą rodzimą wioskę w poszukiwaniu remedium. Świat, w którym dzieje się akcja Księżniczki Mononoke, jest uniwersum dualistycznym, którego ziemie u boku człowieka przemierzają bogowie.
Niestety, rozwój cywilizacyjny posunął się do tego stopnia, iż koegzystencja dwóch ras nie ma dłużej racji bytu. Społeczność górskiego matriarchatu, na którego czele stoi nieugięta Eboshi mobilizuje swe siły, by przeciwstawić się mieszkańcom Lasu, burzącym się przeciwko siłowemu ingerowaniu człowieka w ich naturalny ekosystem. Na czele mitycznych bóstw stoi orędowniczka naturalnej równowagi – księżniczka San. Podobnie jak swoja poprzedniczka z Doliny Wiatru, bohaterka nie wypełnia założeń wizerunku shoyo, posiadając więcej cech męskich i zdecydowanie odbiegając od schematu słodkiej dziewczynki. Ashitaka trafia do epicentrum międzyrasowego konfliktu i musi opowiedzieć się po jednej ze stron. Którą wybierze?
Hayao Miyazaki osadza akcję Księżniczki Mononoke w realiach okresu Muromachi (1336 – 1573). Wówczas to następuję ogromny rozkwit cywilizacyjny i kulturalny Japonii: powstaje teatr No, rozpoczynają się praktyki medytacyjne i herbaciane. Państwo jest również rozchwiane wewnętrznie w wyniku licznych konfliktów – książąt feudalnych pomiędzy sobą, ale także inicjowanych przez liczne grupy rebeliantów, takich jak np. piraci. Miyazaki po raz kolejny obrazuje relację człowieka i natury, chcąc pokazać, jak uprzemysłowienie wpływa na ową koegzystencję i samą Matkę Ziemię. Nie jest to jednak walka dobra ze złem.
Tutaj właśnie reżyser odbiega od szablonów namiętnie wykorzystywanych w produkcjach studia Walta Disneya (zachodnich w ogóle), gdzie istnieje wyraźny podział na protagonistów i na postaci antagonistyczne. W Księżniczce Mononoke strony konfliktu nie są jednoznacznie wartościowane. Każda z nich ma swoje racje, których za wszelką cenę broni.
Film, podobnie jak Nausicaa…, nie jest ekologicznym manifestem. Stara się ująć pewien odwieczny problem na konkretnym gruncie i przykładzie. Natura postrzegana przez Japończyków jawi się jako piękna i nieskalana; Miyazaki ukazuje dodatkowo jej grozę i bezwzględność, jak też zdolność do egzekwowania prawa do istnienia w świecie opanowanym przez człowieka. Jeśli chodzi o warstwę wizualną, tak zwaną „roboczą”, warto nadmienić, iż Miyazaki wykorzystuje, dotąd konsekwentnie negowane przez niego liczne techniki komputerowe, które wspomogły jakościowo film, a w fazie tworzenia przyśpieszyły proces malowania klatek. Obraz do złudzenia przypomina klasyczną animację, jednak staje się ona percepcyjnie bardziej złożona i wielowarstwowa, potęgując trójwymiarową kompozycję, uwydatniając ciała postaci i ich cienie.
Z ciekawostek: występujące w tytule określenie mononoke nie odnosi się bynajmniej do imienia głównej bohaterki, a z języka japońskiego oznacza „opętaną przed demona duszę”. Mówisz, że jesteś pod klątwą? I co z tego? Taki jest cały, przeklęty świat. 9/10
https://www.youtube.com/watch?v=qyX89c3nSHw
CZYTAJ DALEJ (Spirited Away, Ruchomy Zamek Hauru)
Spirited away: w krainie bogów, 2001 / Sen to Chihiro no Kamikakushi
Spirited away: w krainie bogów to dzieło najlepiej rozpoznawalne i kojarzone się z twórczością Miyazakiego. Dodatkowo należy ono do jednych z najdoskonalszych produkcji reżysera. Zdobywca w 2003 roku nagrody Akademii za najlepszy długometrażowy film animowany, zdecydowanie zasłużenie wiedzie prym wśród obrazów autora ze względu na niesamowitą złożoność wykorzystanych motywów oraz przełożonych na filmowy grunt inspiracji, szczególnie w odniesieniu do japońskości jako takiej – tradycji, kultury, historii, religii, ale nawiązując do literatury.
Spirited away opowiada historię małej Chihiro, która wraz z rodzicami trafia do opuszczonego parku rozrywki. W wyniku łakomstwa spowodowanego suto zastawionym potrawami stołem, ojciec i matka dziewczynki zostają zaklęci w świnie, a sama bohaterka trafia na służbę do starej wiedźmy Yubaby. Jak się okazuje, przejeżdżając przez bramę świętego chramu, Chihiro znalazła się w krainie zamieszkałej przez duchowe bóstwa. Tutaj też poznaje młodego chłopaka Haku, którego dualistyczna natura pozwala mu przeistaczać się w smoka. Chihiro i jej towarzysz dokładają starań, by za wszelką cenę ocalić rodziców dziewczynki, a także odzyskać własne, odebrane im przez złowrogą wiedźmę, prawdziwe imiona.
Miyazaki korzysta wszechstronnie z różnego rodzaju gotowych materiałów, by zaadaptować je na własne potrzeby. Inspiruje się licznymi stylami architektonicznymi z wielu okresów historycznej Japonii. W filmie miejsce nadrzędne zajmuje przekonanie o duchowości świata, a więc ponownie obserwujemy odniesienia do szintoizmu. Można też zaobserwować masę tropów prowadzących do chińskiego konfucjanizmu, którego etykę Japończycy starają się wypełniać na co dzień. Ponadto, historia Chihiro momentami bezpośrednio prowadzi do skojarzeń z Alicją w krainie czarów Lewisa Carolla, a niekiedy też do Opowieści z Narnii C. S Lewisa.
Co ważne, postaci wykreowane przez Miyazakiego, szczególnie w tej odsłonie, zdają się żyć własnym życiem, widzione różnego rodzaju pobudkami i namiętnościami. Ich złożoność potęguje psychologiczne przesłanie dzieła. Feerie barw, jakie wykorzystuje w swoim filmie japoński reżyser, przepych wizualny i estetyczna dbałość o najdrobniejsze detale sprawiają, że Spirited away, abstrahując od nagromadzonych w nim licznych wątków i ukrytego kompleksowego przesłania, także obrazowo przedstawia sobą animację szczególną i – nie zawaham się użyć tego określenia – arcydzieło w życiowym dorobku Miyazakiego. 9/10
Ruchomy zamek Hauru, 2004 / Hauru no Ugoku Shiro
Jedna z najbardziej baśniowych animacji mistrza. Jest adaptacją powieści Diany Wynne Jones o tym samym tytule. Fabuła zawiązuje się wokół klątwy, którą stara wiedźma rzuca na jedną z trzech córek właścicieli sklepu z kapeluszami – Sophie. W wyniku czarno-magicznych mocy, dziewczyna przeobraża się w szpetną staruchę, po czym odchodzi z domu, by szukać pomocy w zamku czarnoksiężnika Hauru. Tak staje się jego pomocą domową i wraz z nim przemierza świat w komnatach latającego pałacu. Osnutą mgłą i cieniami filmową rzeczywistość rozświetla humorystycznym akcentem ogniowy duszek Kalcyfer.
Ruchomy zamek Hauru, swoją atmosferą i złowróżbną aurą rodzi skojarzenia z mrocznym klimatem baśni braci Grimm. Miyazaki stara się konstruować swoją opowieść, opierając się na wyznacznikach klasycznej klechdy, gdzie bohater, u progu swojej wędrówki zostaje dotknięty pewną tragedią i poprzez następujące wydarzenia, które pomagają mu w dojściu do prawdy o samym sobie dociera do punktu kulminacyjnego, po którym oczekuje na niego wyłącznie życie długie i szczęśliwe. Miyazaki, jak zwykle w pewnym stopniu przewrotny, w dużej mierze korzysta z baśniowego rodowodu, jednocześnie bawiąc się konwencją – podobnie jak w Szkarłatnym pilocie.
Ruchomy zamek.. pełen jest surrealistycznych obrazów, które stale zmieniając się, wprowadzają odbiorcę w niemal hipnotyczny stan. Chaos ukazany na ekranie zdecydowanie niepokoi i obrazuje schemat, na którym opiera się prezentowana wojenna rzeczywistość. Wizualnie film utrzymuje poziom swoich filmowych poprzedników. Dopracowany w najdrobniejszym szczególe, pozostawia po sobie zaspokojenie zarówno duchowe, jak też estetyczne. 8/10
https://www.youtube.com/watch?v=bxrTXU8n72g
CZYTAJ DALEJ (Ponyo, The Wind Rises)
Ponyo, 2008

Jedyny film w kolekcji Miyazakiego, który adresowany był wyłącznie, albo przynajmniej w głównej mierze do widza dziecięcego. Opowiada piękną historię o miłości. Brzmi banalnie, dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że film korzysta bezpośrednio z istniejącej opowieści o Małej Syrence według Hansa Christiana Andersena.
Nic jednak bardziej mylnego. Dzieło reżysera, jego niesamowite bogactwo detalu i obfitość, wręcz soczystość barw, którymi ukraszona zostaje warstwa wizualna dzieła zachwycają i wciskają w fotel. Efekt niekiedy zapiera dech w piersiach.
A co z samą fabułą? Otóż, mała rybka Ponyo, popychana ku słonecznemu światłu swoją ogromną ciekawością zewnętrznego świata trafia na ląd, wyłowiona przez małego chłopca Sosuke. Tak rozpoczyna się historia wielkiej i czystej miłości. Niejaki Fujimoto, ojciec małej rybki, stara się odszukać małą córę mórz, by zapobiec naturalnej dysproporcji w przyrodzie. Ponyo zrobiła dziurę w materii rzeczywistości. Mimo jego inicjatywy i usilnych starań, Ponyo konsekwentnie dąży do świata ludzi i stale wymyka się mężczyźnie z rąk. Jej determinacja, potęgowana magicznymi zdolnościami, sprawia, że rybka jest w stanie zamienić się w człowieka.
Jak się okazuje, musi w pewnym momencie dokonać trudnego wyboru, dyktowanego poważnymi wyrzeczeniami. Nie można dryfować na granicy dwóch światów. Przynależność do jednego wyklucza życie w drugim. Ostatecznie, jak to w bajkach wszelkich bywa, opowieść miłości morskiej istoty do człowieka kończy się dla wszystkich szczęśliwie.
Film realizuje poprzednie motywy filmowe stosowane przez Miyazakiego, szczególnie, po raz kolejny, obrazuje opozycyjną relację uniwersum człowieka ze środowiskiem natury. Jednak w przypadku Ponyo, reżyser ubiera problematykę w bardzo niewinną i kolorową kurteczkę. Jak wspomniałem wyżej, wizualnie obraz dopracowany jest do najdrobniejszego szczegółu, dając przepiękny efekt. Opowiedziana historia jest prosta, acz mądra. Mimo to, w filmie można zaobserwować, dość momentami nużący brak stopniowania napięcia – wszystko utrzymane jest mniej więcej w tym samym tonie beztroski. Brak tutaj antagonistycznych postaci, które jakkolwiek mogłyby nabruździć i skomplikować fabularny przebieg; na początku można z takim typem bohatera utożsamiać Fujimoto, ale ostatecznie myślenie to okazuje się błędne, bo ścigając Ponyo, mężczyzna, wraz z królową mórz, dąży jedynie do zachowania równowagi w przyrodzie, co ujawnia jego w gruncie rzeczy czyste i szlachetne intencje.
Ponyo, w przeciwieństwie do swej baśniowej inspiracji, odarty jest z jakiejkolwiek brutalności czy przemocy. Przeznaczony głównie dla widza dziecięcego, przedstawia sobą obraz stricte bajkowy, podobnie jak baśnie cechując się ważnym, ponadczasowym przesłaniem – tym razem dotyczącym potęgi miłości i jej ogromnej wagi w życiu każdego z nas.7/10
https://www.youtube.com/watch?v=bskgNOXbdiE
The Wind Rises, 2013 / Kaze Tachinu
The Wind Rises, najnowsze dzieło Hayao Miyazakiego, zakreśla nieco inne ramy, niż dotychczasowe produkcje reżysera. Film stanowi pewne fabularne novum, zarówno na poziomie narracji, jak też generalnego odbioru.
Opowiada historię Jiro Horikoshi, opowieść inspirowaną biograficznymi wątkami z życia konstruktora maszyn lotniczych w czasie II wojny światowej, szczególnie rozsławionego dzięki prototypowi myśliwca Mitsubishi Zero – późniejszej plagi Floty Pacyfiku stacjonującej w Pearl Harbor. Protagonista jest zapalonym inżynierem, który oddaje się tworzeniu projektów nowych latających konstrukcji. Drugim, symultanicznie prowadzonym wątkiem w jest historia niejakiego Giovanniego Baptisty Caproniego, postaci historycznej, w filmie ujętej jedynie w formie retrospekcji i onirycznych wizji głównego bohatera. Mimo iż w rzeczywistości mężczyźni znali się osobiście, w filmie Miyazakiego Caproni w kształcie impresji staje się dla Jiro jedynie pewną inspiracją w procesie twórczym.
W The Wind Rises pojawia się także perypetia miłosna z niejaką Naoko Satomi, stłumiona jednak tragicznym rozwiązaniem.
Trzy równolegle poprowadzone tematy przeplatają się ze sobą, pozbawione są jednak spójności, puenty i konsekwencji. Historycy mogą również oponować przeciwko nierzetelności historycznej, ponieważ reżyser jedynie korzysta z realnych wydarzeń, przedzierzgając je w własną twórczą wizję. Zabieg ten jednak znawców i pasjonatów filmowej spuścizny reżysera nie powinien dziwić.
W The Wind Rises, Miyazaki ukazuje potęgę wyobraźni i proces tworzenia wielkich, pięknych ideałów, ukazany w sposób niezwykle sugestywny, niepretensjonalny, jednocześnie z wręcz epickim rozmachem. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, iż reżyser stworzył dzieło dedykowane konkretnemu sortowi odbiorców, a mianowicie miłośnikom powietrznych wojaży i geekom w dziedzinie awiacji. Wynikająca z puenty filmu tragedia jednostki targanej wewnętrznym konfliktem i wyrzutami sumienia skonfrontowanymi z wciąż niezrealizowanymi w pełni aspiracjami wskazują na, w gruncie rzeczy, niezwykłą złożoność i wielopłaszczyznowość filmu.
Stąd można konkludować, iż Kaze Tachinu jest przeznaczony – bez zbędnej dyskryminacji wiekowej – dla widza dojrzałego, obarczonego pewnym życiowym doświadczeniem, który będzie w stanie osadzić obraz Miyazakiego w kilku kontekstach i tym samym spojrzeć na dzieło „panoramicznym” wzrokiem.
Słów kilka o warstwie audiowizualnej. Brak innowacyjności w zastosowaniu kreski świadczy jedynie o zachowaniu jednolitego stylu artysty. Co urzeka przede wszystkim i nadaje całości nieodpartego uroku, to przepych i głębia zastosowanej palety barw. Kompozycja muzyczna niezrównanego weterana Joego Hisaishi nie zawodzi.
Po filmie The Wind Rises nie należy oczekiwać wartkiej, dynamicznej akcji czy pościelowej rozrywki. Stanowi swego rodzaju studium kosztów i wyrzeczeń jakie należy ponieść w imię samorealizacji i pogoni za marzeniami. Film z pewnością stanowi dzieło wartościowe, niezwykle dojrzałe oraz, można rzec, jednostkowe w dorobku filmowym Hayao Miyazakiego – mimo iż zawiera motywy stosowane przez reżysera we wcześniejszych produkcjach, pozostaje w zdumiewający sposób na ich tle niezależne. 8/10
https://www.youtube.com/watch?v=imtdgdGOB6Q
*
Hayao Miyazaki jest również autorem scenariuszy do takich filmów jak Szept serca (reż. Yoshifumi Kondo), Makowe wzgórze (Goro Miyazaki), Tajemniczy świat Arietty (Hiromasa Yonebayashi). Reżyser zrealizował także kilka krótkich metraży, jak na przykład Mr. Dough and the Egg Princes (jap. Pan-dane to Tamago-hime), Koro’s Big Day Out (jap. Koro no dai-sanpo) czy Imaginary Flying Machines (jap. Kuso no Sora Tobu Kikaitachi), a ponadto ma na swoim koncie animowany teledysk zrealizowany do piosenki zespołu Chage & Aska – On Your Mark.
https://www.youtube.com/watch?v=V4bWrX1WHZc
*
The Wind Rises to ostatni film Miyazakiego i prawdopodobnie ostatni w jego karierze. We wrześniu 2013 roku, podczas premiery filmu podczas festiwalu w Wenecji, szef studia Ghibli, Koji Hoshino, ogłosił, że ten najważniejszy twórca anime przechodzi na emeryturę, co sam Miyazaki potwierdził kilka dni później…
W hołdzie:


Dawid Burdelak
22 kwietnia, 2026 at 19:24
Szkoda, że „Mój sąsiad Totoro” nie został uwzględniony w tym artykule. A przecież to też jest lubiany film wśród fanów samego anime.