Publicystyka filmowa
PLANETA MAŁP. Cykl (1968-2001)
W PLANECIE MAŁP zderzają się ludzie i małpy w satyrycznym świecie, który prowokuje do refleksji nad społeczeństwem i jego mechanizmami.
UWAGA – PONIŻEJ UJAWNIONE SĄ ZAKOŃCZENIA WSZYSTKICH OPISYWANYCH FILMÓW.
W 1963 roku, dziewięć lat po napisaniu wojennej epopei Most na rzece Kwai, francuski pisarz Pierre Boulle opublikował powieść s-f Planeta Małp. Fani gatunku raczej nie byli nią zachwyceni. Boulle’owi kostium fantastyki naukowej posłużył wyłącznie do kontestacji współczesnych stosunków społecznych.
Satyra na społeczeństwo i polityczne mechanizmy nim rządzące, została groteskowo odbita i powiększona w krzywym zwierciadle małpiej cywilizacji. Reszta fantastycznego entourage’u była potraktowana zdawkowo i byle jak. Nie było w literackiej Planecie małp poważnego zastosowania żelaznych atrybutów s-f: podróży kosmicznej lub paradoksu czasowego. Ot, filozoficzna fantazyjka bez gatunkowych ambicji.
W latach 60. amerykański producent filmowy Arthur P. Jacobs zrealizował Dr. Dolittle, baśniową opowieść o człowieku rozmawiającym ze zwierzętami. Pod wpływem tego filmu zapragnął wyprodukować kolejny obraz traktujący o dialogu człowiek – zwierzę, lecz w dalece poważniejszej formie. Jego przyjaciel, ówczesny szef 20th Century Fox, Richard Zanuck, zwrócił uwagę Jacobsa na opublikowaną właśnie powieść Pierre’a Boulle’a Planeta Małp. Jacobs zakupił prawa do ekranizacji na spółkę z Johnem Lee Thompsonem, planowanym reżyserem filmu. Dzieło scenariuszowej adaptacji wyznaczono Rodowi Serlingowi, słynnemu wówczas twórcy kultowego serialu grozy Strefa mroku.
Lecz gotowy scenariusz, wzmocniony całą górą rysunków koncepcyjnych, odrzucały po kolei wszystkie wielkie wytwórnie, gdyż mówiące małpy jednoznacznie kojarzyły się z C-klasowym bzdetem. Wtedy Jacobs sięgnął po asa atutowego. Namówił do zagrania roli głównej jedną z najjaśniej świecących gwiazd ówczesnego Hollywoodu, Charltona Hestona. Aktor zaproponował Franklina J. Schaffnera do reżyserskiego stołka.
Lecz nawet uzbrojony w takich tuzów, Arthur P. Jacobs przekonał do projektu tylko Richarda Zanucka z Foxa. Zanuck zgodził się pod jednym warunkiem, że małpia charakteryzacja będzie wiarygodna i naturalna. Na początku 1966 roku, po zdjęciach próbnych Zanuck podjął decyzję o sfinansowaniu Planety Małp. Rok później pod wodzą doświadczonego telewizyjnego charakteryzatora Johna Chambersa, rozpoczęto prace nad małpimi maskami – najważniejszym i najdroższym aspektem produkcji. Mając do dyspozycji milion dolarów i tylko cztery miesiące, Chambers wynalazł nowy typ charakteryzacji – lateksowe maski, idealnie współgrające z naturalną mimiką aktora. To uwiarygodniło wygląd i zachowania ponad 200 aktorów, grających trzy gatunki rozwiniętych ewolucyjnie małp: szympansów, orangutanów i goryli.
Przed przystąpieniem do zdjęć, w znaczący sposób zmieniono scenerię planowanego filmu. W powieści Boulle’a i scenariuszu Serlinga małpia cywilizacja była wysoce zaawansowana, co stawiało przed ekipą zadanie zbudowania na ekranie wiarygodnego świata, zapełnionego futurystycznymi atrakcjami. Schaffner nie miał na to dość pieniędzy, zatrudniono więc scenarzystę Michaela Wilsona, który zredukował małpi świat do wczesnej cywilizacji przed-technologicznej. Zdjęcia trwały od 21 maja do 10 sierpnia 1967 roku. Budżet wyniósł 5,8 mln. dolarów, co na owe czasy było sumą więcej niż przyzwoitą.
Czwórka astronautów pod wodzą George’a Taylora przemierza kosmos. Po sześciu miesiącach lotu z prędkością podświetlną (na Ziemi minęło w tym czasie 2006 lat), 25 listopada 3978 roku niespodziewanie lądują na nieznanej planecie przypominającej Ziemię. Wskutek awarii lądowania nie dożywa jedyna kobieta w załodze. Taylor, Landon i Dodge, po opuszczeniu rozbitego w jeziorze statku, przemierzają pustynne pustkowia, upstrzone gdzieniegdzie tylko dziwacznymi strachami na wróble. Wreszcie docierają do rejonów zamieszkałych przez prymitywnych ludzi, nie posiadających daru mowy.
Antropocentryczny punkt widzenia trójki astronautów wkrótce zostaje brutalnie stłamszony, dzięki odkryciu cywilizacji człekopodobnych małp, polujących na ludzi jak na rzeźne bydło. Dodge zostaje zabity, Landon poddany lobotomii, natomiast Taylor trafia za kratki.
W małpim społeczeństwie, podzielonym na goryli-wojowników, szympanse-naukowców i orangutany, jako klasę rządzącą, Taylor widzi jakieś upiorne i przepoczwarzone odwrócenie ziemskiego porządku. Zaskarbiwszy sobie łaski dwojga młodych szympansich naukowców Corneliusa i Ziry, Taylor udowadnia im swoje umiejętności mówienia i myślenia. To spotyka się ze ślepym odporem orangutanów, którzy pod wodzą dr Zaiusa gotowi są zrobić wszystko, by prastary małpi porządek, zapisany na Świętych Zwojach, pozostał niezmieniony. Po kilku próbach ucieczki Taylor i jego niema towarzyszka Nova, przy pomocy Corneliusa i Ziry wreszcie uciekają z małpiego miasta na brzeg morza, gdzie Taylor odkrywa szczątki ludzkiej cywilizacji, starszej niż małpie społeczeństwo. Zaś na końcu wędrówki czeka na niego wystająca z piasku, zardzewiała Statua Wolności…
Twórcy filmu w odróżnieniu od autora literackiego pierwowzoru potraktowali swoje dzieło poważnie, co znalazło wyraz w przesunięciu punktów ciężkości Planety Małp. Serling i Wilson spłycili całą alegoryczno-filozoficzną otoczkę powieści, skupiając się na najistotniejszych dla medium filmowego rozwiązaniach. Ekranowa Planeta Małp to barwne i efektowne widowisko, zrealizowane z pełną świadomością gatunku przygodowego. Wszelkie powieściowe pułapki Pierre’a Boulle’a zostały przytomnie przełożone na fabularny konkret, pełen fantastycznych przygód, wartkiej akcji i wyrazistych bohaterów.
Charlton Heston w roli kosmonauty Taylora to z początku cyniczny poszukiwacz przygód, lekceważąco wspominający opuszczoną przez niego ludzkość. Późniejszą sympatię widza wzbudza on niejako automatycznie, gdy jego bohater doznaje wielu krzywd ze strony sadystycznych goryli i twardogłowych orangutanów. Tutaj bardzo przydała się umiejętność patetycznego odgrywania cierpienia, w której to dziedzinie Heston jest prawdziwym mistrzem. Za to przecież dostał Oscara za Ben-Hura Williama Wylera (1959), jak złośliwie zauważają kolejne pokolenia krytyków.
Najsympatyczniejszymi bohaterami filmu uczyniono dwa zakochane w sobie szympansy, małżonków Corneliusa i Zirę (Roddy McDowall i Kim Hunter). Te postaci wprowadzają także skromną dawkę humoru do filmu. Gra w charakteryzacji Johna Chambersa była dla nich zarówno utrudnieniem, jak i źródłem komizmu, chociażby w krótkiej i uroczej scenie pocałunku. Z kolei jedyną atrakcją dla męskiej części widowni była Nova, grana przez 21-letnią Lindę Harrison, śliczną żonę szefa wytwórni Richarda Zanucka. Nie bez znaczenia dla sukcesu filmu były także egzotyczne plenery kanionu w stanie Utah, Parku Narodowego Malibu Creek należącego niegdyś w całości do wytwórni Foxa, czy plaż Malibu gdzie nakręcono sceny finałowe.
Dr. Zaiusa miał zagrać wybitny Edward G. Robinson z którym wykonano zdjęcia próbne, lecz sędziwy aktor odmówił gry w dusznej i niebezpiecznej dla jego zdrowia małpiej charakteryzacji. Zastąpił go Maurice Evans. Robinson pięć lat później spotkał się z Hestonem na planie swego ostatniego filmu Zielona pożywka Richarda Fleischera (1973).
Planeta Małp osiągnęła gigantyczny, niespodziewany sukces kasowy, zdobyła dwie nominacje do Oscara za kostiumy i eksperymentalną muzykę Jerry’ego Goldsmitha. Specjalną statuetkę Akademii otrzymał John Chambers, za przełomowe dokonania na polu charakteryzacji (nie było wówczas oscarowej kategorii dla mistrzów makijażu, stworzonej dopiero w 1981 roku). Niechciana przez nikogo produkcja stała się kulturowym fenomenem, który przyniósł wytwórni ponad 25 mln. dolarów zysku. Szefowie 20th Century Fox zażądali więc dalszego ciągu…
Arthur P. Jacobs i jego współproducent Mort Abrahams stanęli przed bardzo trudnym zadaniem znalezienia solidnego kontrapunktu dla fenomenalnego zakończenia pierwszego filmu. Bezskutecznie próbował tego Rod Serling, który napisał swoje rozwinięcie małpiej opowieści pod nazwą The Dark Side of the Earth i sam Pierre Boulle, autor projektu Planeta ludzi. Wreszcie Mort Abrahams zwrócił się do znanego scenarzysty Paula Dehna (bondowski Goldfinger), który w bardzo krótkim czasie przedstawił skrypt pod roboczym tytułem Planet of the Apes Revisited.
Był wrzesień 1968 roku. Ponieważ ponowne zatrudnienie Franklina J. Shaffnera nie wchodziło w rachubę (kręcił Pattona), reżyserem sequela ostatecznie zatytułowanego W podziemiach Planety Małp został Ted Post.
Główna linia fabuły Paula Dehna musiała zostać mocno nagięta do Charltona Hestona, który początkowo kategorycznie odmówił ponownego zagrania Taylora. Aktor ostatecznie zgodził się na dwa małe epizody, nie bacząc na gażę. Jedynym jego warunkiem było uśmiercenie Taylora. Wobec takich rygorów obsadowych ciężar filmu spoczął na Jamesie Franciscusie, grającym astronautę Brenta (rolę tę wcześniej odrzucił Burt Reynolds). Za wyborem tego właśnie aktora stało jego fizyczne podobieństwo do Charltona Hestona, co wg producentów miało wynagrodzić widzom brak Taylora przed większą część filmu.
Kolejnym ciosem było obcięcie zakładanego budżetu o połowę, przez co odszedł planowany reżyser Don Medford, zastąpiony Tedem Postem. 20th Century Fox miała kłopoty finansowe, co odbiło się na wszystkich powstających w tym czasie w wytwórni filmach. Jacobs rozpoczął zdjęcia w lutym 1969 roku, z budżetem zaledwie trzech mln dolarów. Z każdym kolejnym filmem z małpiego cyklu, tendencja do obniżania kosztów będzie się utrzymywać.
W podziemiach Planety Małp rozpoczyna się powtórzeniem ostatniej sceny z poprzedniego filmu. Po ostatniej rozmowie z Zaiusem, Taylor i Nova jadą konno wzdłuż wybrzeża, gdzie ich oczom ukazuje się zniszczona Statua Wolności. Oboje udają się w głąb pustynnego lądu, gdzie Taylor snuje plany założenia rodziny. Niespodziewane zjawiska atmosferyczne i rozstąpienie się ziemi, powodują zniknięcie Taylora w fantomowej ściane skalnej. Samotna Nova spotyka Brenta, jedynego ocalałego członka ziemskiej wyprawy kosmicznej, wystrzelonej w celu uratowania załogi Taylora.
Brent znajduje przy Novie nieśmiertelnik Taylora. Razem udają się do miasta małp, gdzie podsycany przez goryli problem „ostatecznego rozwiązania kwestii ludzkich” przybiera na agresywności. Dzięki Zirze i Corneliusowi, Brent i Nova docierają do Zakazanej Strefy i schodzą pod ziemię. Tam na widok pogrzebanego Nowego Jorku, do Brenta wreszcie dociera straszna prawda. Oboje wpadają w niewolę dziwnej grupy zmutowanych ludzi, posługujących się telepatią i czczących bombę atomową. Tam także spotykają uwięzionego Taylora. Tymczasem małpia krucjata przeciwko ludziom dociera w podziemia. Walka pociąga za sobą śmierć ludzi, w tym Taylora, który w ostatnim wysiłku odpala bombę atomową. To koniec wszelkiego życia na Ziemi…
Krytycy nie byli zachwyceni, publiczność owszem. Drugi film z małpiego cyklu, siłą rzeczy nie był już tak odkrywczy i świeży jak pierwowzór. Surrealistyczna sekta ludzi-mutantów oddających cześć atomówce, wydaje się być unikiem wobec tytułowych przecież małp. Lecz mimo wszystko w miarę sprawnie napisany scenariusz, zawierający przede wszystkim znakomite sekwencje odkrywania przez Brenta podziemi Nowego Jorku, tuszuje te niedomagania wyobraźni. Istotną nowością były otwarte nawiązania do wojny wietnamskiej w postaci demonstracji młodych szympansów, chcących zapobiec eksterminacji ludzi przez goryle.
Zakończenie natomiast to już pomysł Charltona Hestona, który chciał w ten sposób zabezpieczyć się przed graniem w kolejnych częściach. Lecz ten pomysł niestety nie doczekał się rzetelnego odpowiednika wizualnego.
Ograniczenia budżetowe widoczne były nawet w tak chołubionej dotychczas małpiej charakteryzacji. W scenach masowych statyści na dalszym planie nosili po prostu sztywne, nieruchome maski, zamiast funkcjonalnej charakteryzacji. Bez szkody dla całości wykorzystano natomiast dekoracje małpiego miasta (pozostały po pierwszym filmie) i podziemia ludzkich mutantów (jako przefasonowana scheda po musicalu Hello Dolly). Niestety nie wystąpił w tym filmie Roddy McDowall w roli Corneliusa, którego obowiązki zawodowe zatrzymały przy innym filmie. Zastąpił go David Watson, lecz tego nie ukryła nawet małpia charakteryzacja.
Zagrania odmówił także sam wielki Orson Welles, któremu proponowano rolę gorylego dowódcy, gen. Ursusa. W tym filmie po raz pierwszy pojawiła się natomiast żona Arthura P. Jacobsa, Natalie Trundy. Ona jako jedyna zagrała zarówno postaci ludzkie jak i małpie, w każdym kolejnym kinowym filmie z małpiego cyklu. Właściwie nic dziwnego – w końcu żona szefa…
Ciekawostką jest pierwotne zakończenie filmu. Miało ono zawierać wybuch bomby, lecz nie tak brzemienny w skutki. Taylor, Brent i Nova mieli cało i zdrowo opuścić podziemia i udać się do miasta małp, by wyzwolić rodzaj ludzki i zaprowadzić pokój na Ziemi. Mający miejsce setki lat później epilog miał pokazywać Prawodawcę, uczącego ludzkie i małpie dzieci tej szlachetnej historii. Ten pomysł wykorzystano w zakończeniu piątego, ostatniego filmu kinowego z serii. Eksplozja nuklearna pociągająca za sobą zniszczenie wszelkiego życia – to zakończenie wydawało się być pewne, ostateczne i zamykające definitywnie temat pod tytułem „planeta małp”.
Lecz 13 mln. dolarów zysku piechotą nie chodzi, więc Arthur P. Jacobs w cztery miesiące po premierze W podziemiach Planety Małp skontaktował się z Paulem Dehnem, żądając wynalezienia sposobu na część trzecią…
Paul Dehn nagiął logikę poza granicę umownego nawet prawdopodobieństwa, wykorzystał furtkę scenariuszową w postaci braku niektórych małp w końcowej sekwencji drugiej części i przypomniał sobie o zapomnianym statku kosmicznym Taylora, leżącym na dnie jeziora w Zakazanej Strefie. Wystarczyło do tego dodać bardzo atrakcyjny, bo dopuszczający dowolność interpretacji paradoks czasowy – i voila! 30 listopada 1970 roku rozpoczęto zdjęcia do trzeciej części cyklu, zatytułowanej Ucieczka z Planety Małp. Reżyserem został Don Taylor. Film wszedł na amerykańskie ekrany 21 maja 1971 roku.
Akcja filmu rozpoczyna się współcześnie na amerykańskim wybrzeżu, gdzie wyłowiono z wody statek kosmiczny. Okoliczna generalicja, wezwana do powitania przybyszów, ze zdumieniem i zakłopotaniem wita… trzy człekokształtne małpy w kosmicznych skafandrach. To Cornelius, Zira i Dr Milo, którzy znaleźli i naprawili statek Taylora oraz zdążyli nim uciec, nim wybuchła bomba jądrowa niszcząca życie na Ziemi. Fluktuacje czasowe przeniosły ich we współczesną twórcom filmu Amerykę. Ludzkie czynniki oficjalne, nie wiedząc co robić z nieoczekiwanymi przybyszami z przyszłości, zamykają ich w zoo.
Wkrótce Dr Milo ginie z rąk wielkiego goryla z klatki obok. Cornelius i Zira, mimo początkowej zabawy z opiekunami zoo w ciuciubabkę, ujawniają w końcu swą tożsamość, stając się ogólnoświatową sensacją. Para szympansów trafia przed rządową komisję, powodując niedowierzanie naukowców, zachwyt publiczności i oburzenie Kościoła.
Małpia idylla, wypełniona beztroskimi konfrontacjami z ludzkim stylem życia, zostaje brutalnie przerwana na wieść, że Zira jest w ciąży. Prezydencki doradca, dr Otto Hasslein (o którym wspominał Taylor w kosmicznym prologu pierwszego filmu) wyciąga z Ziry wszystkie informacje, dotyczące przyszłej małpiej hegemonii na Ziemi. Z obliczu powstającego zarodka inteligentnej małpiej rasy, Biały Dom podejmuje decyzję o aborcji wobec ciężarnej Ziry i sterylizacji Corneliusa. Ich sytuacja pogarsza się, gdy Cornelius w przypływie wściekłości zabija człowieka, obrażającego jego żonę.
Małpie małżeństwo ucieka z pomocą dwojga naukowców. Zira rodzi. Cała trójka znajduje tymczasowe schronienie u Armando, właściciela cyrku. Lecz po policyjnej i wojskowej obławie, Cornelius i Zira zostają brutalnie zamordowani. W finale filmu ich małe, osierocone dziecko, zaczyna powtarzać w klatce „mama, mama….
Z trzech ostatnich, robionych na siłę kinowych kontynuacji Planety Małp, właśnie ta część jest najciekawsza. Posłużono się tu bowiem niezawodnym schematem pierwowzoru, tym razem odwróconym. Teraz to małpy były obce w środowisku ludzi. Zrazu traktowane życzliwie jako osobliwość przyrodnicza, powoli zaczynają być postrzegane jako śmiertelne zagrożenie. Koncepcja zabicia rodziców, by nie dopuścić do urodzenia pierwszego osobnika nowego, zagrażającego ludziom gatunku, jako żywo przypomina (oprócz oczywistych aluzji do Jezusa i Heroda) późniejszy o ponad 10 lat pomysł Jamesa Camerona, na którym oparty był pierwszy Terminator. Jak na tak naciągany sequel wszystko trzyma się tu ładu i składu, oczywiście w ramach małpiego uniwersum.
Zręcznie wykonano dramaturgiczną woltę od pasjonującej i momentami bardzo zabawnej pierwszej połowy filmu, do tragicznego, bezlitośnie pesymistycznego finału. A przecież film powstawał w coraz biedniejszych warunkach; zrezygnowano nawet ze stereofonicznego dźwięku. Okrojony o 500 tys. dolarów w stosunku do poprzednika budżet na szczęście nie był zbyt widoczny, ze względu choćby na zredukowanie małpich wykonawców do trzech, a potem już tylko dwóch aktorów. Dehn bardzo szybko uśmiercił dr. Milo, ponieważ grający go Sal Mineo czuł się wyjątkowo źle w małpiej charakteryzacji.
Po raz drugi i ostatni zagrali razem Roddy McDowall i Kim Hunter. Jedną z najważniejszych ról drugoplanowych, pani dr Stephanie Branton, zagrała Natalie Trundy, która w poprzednim filmie wcieliła się w postać jednej z telepatycznych mutantek.
Dla McDowalla nie był to jednak koniec małpiej przygody. Jego bohater co prawda zginął, lecz pomysłowy Paul Dehn nie takie przeszkody omijał. Aktora czekały jeszcze dwa filmy kinowe, w których miał do zagrania syna Corneliusa, przywódcę małpiej rebelii, Caesara…
Nie czekając na wyniki kasowe, coraz mniej ważne wobec malejących budżetów kolejnych części, Arthur P. Jacobs zlecił Dehnowi napisanie dalszego ciągu małpiej sagi. Scenarzysta po raz kolejny popisał się dość odważną wyobraźnią, choć punkt wyjścia czwartej części jest cokolwiek absurdalny. Zdjęcia rozpoczęto 31 stycznia 1972, z reżyserem Johnem Lee Thompsonem na pokładzie. Podbój Planety Małp zawitał na ekranach 29 czerwca 1972 roku.
Akcja przenosi się do przyszłościowego dla twórców filmu roku 1991. Ameryka przypomina doskonale kontrolowane, ponure państwo policyjne. Tajemnicza zaraza wytrzebiła psy i koty, więc pomysłowi ludzie postanawiają przysposobić małpy do ról domowych pupili. Zastępy strażników szkolą setki małp, próbując brutalnie wbić im do głowy, że człowiek jest ich panem i władcą. W tym groteskowo wykoślawionym świecie pojawia się Caesar, dorosły już syn Corneliusa i Ziry. Dzięki stałej opiece Armando, właściciela cyrku, Ceasar maskuje swoje umiejętności mówienia i myślenia, co chroni go przed brutalną i bezmyślną unifikacją z resztą swych mniej rozumnych pobratymców.
Po aresztowaniu Armando, Caesar zostaje wystawiony na licytacji, gdzie kupuje go gubernator Breck. Momentem przełomowym dla Caesara jest śmierć Armando podczas policyjnego przesłuchania. Mając dostęp, jako służący gubernatora, do narzędzi fizycznej przemocy, Caesar staje na czele buntu małp przeciwko ludziom. Po krwawych walkach, symbolicznie na zgliszczach płonącego miasta, Ceasar ogłasza koniec hegemonii człowieka i początek panowania małp…
Film ten zdecydowanie różni się od poprzednich części. Pomimo karkołomnego i narażającego na śmieszność zawiązania akcji, całość jest już rzetelnie mroczna, poważna i pełna żółci. Zaskoczeniem dla nastoletniej widowni była eskalacja przemocy, niespotykana w takim natężeniu w poprzednich małpich filmach. Podbój Planety Małp znakomicie wpisał się w nową i dla wielu szokującą poetykę nowoczesnego kina mocnych wrażeń, reprezentowanego przez Francuskiego łącznika, Egzorcystę czy Brudnego Harry’ego.
Z tych powodów film, jako jedyny z serii, miał poważne przeprawy z cenzurą, która zgłosiła sprzeciw wobec przemocy pod koniec filmu, gdy małpy bezpardonowo walczą z policją i wojskiem. Sekwencję tę skrócono o najbardziej krwawe fragmenty (choć dziś by nikogo nie zgorszyły…). Zbyt ostro i wręcz terrorystycznie brzmiała także końcowa przemowa Caesara, nawołującego do krwawego podporządkowania sobie ludzi przez małpy. Tutaj dodano z offu pojednawczy epilog, ilustrując go istniejącymi ujęciami Caesara, na których dokonano optycznego zbliżenia oczu.
W tym filmie po raz trzeci zagrała Natalie Trundy, tym razem jako szympansica Lisa, ukochana Caesara. Roddy McDowall miał wreszcie okazję do zaprezentowania znacznie szerszego asortymentu aktorskiego, gdyż jego Caesar nie był tak sympatyczny i łagodny jak tatuś Cornelius. Finansowo produkcja ta była najtańsza z całego cyklu, z mikroskopijnym budżetem w wysokości 1,7 mln. dolarów.
Mimo to film wygląda w miarę nowocześnie, co było zasługą nowej, bardzo efektownej zabudowy Century City, jednej z dzielnic L.A., postawionej niemalże zaraz pod siedzibą wytwórni. Zawęziło to oczywiście miejsce akcji do kilku ulic, placów i pasaży, co zagadkowo kłóciło się z globalnym charakterem małpiej rewolty. Po premierze nikt się nie łudził, że to koniec małpiego cyklu. John Lee Thompson niemal z marszu ponownie stanął za kamerą.
Paul Dehn napisał scenariusz Bitwy o Planetę Małp, traktujący o dalszym ciągu walk małp pod przywódctwem Caesara z ludźmi dysponującymi bombą atomową. Caesar ginie z rąk własnego generała. Władzę przejmują małpi wojskowi i politycy. Jacobsowi pomysł ten nie przypadł do gustu, gdyż po mrocznej części czwartej, która wygoniła z kin rodzinną widownię, oczekiwano tym razem powrotu do lżejszej formuły przygodowej. Dehn przerobił swój pomysł, zaś napisaniem ostatecznej wersji scenariusza zajęło się małżeństwo John i Joyce Corringtonowie. Mając do dyspozycji budżet tylko o 100 tys. dolarów wyższy w stosunku do poprzedniego filmu, John Lee Thompson 2 stycznia 1973 roku rozpoczął zdjęcia do Bitwy o Planetę Małp.
Film rozpoczyna się w 2670 roku, gdy małpy i ludzie żyją w doskonałej harmonii. Sędziwy Prawodawca ze Świętych Zwojów czyta opowieść o zamierzchłych czasach, gdy przybyłe z przyszłości dwie małpy dały życie Caesarowi. On to wyzwolił małpy spod jarzma człowieka i rozpętał najstraszniejszą wojnę w historii ludzkości, na której zgliszczach zaczął budować nowy ład. Po tym prologu akcja przenosi się w kilka lat po wojnie nuklearnej, gdzie ocalałe resztki ludzi i małp żyją we względnej równowadze. Coraz bardziej zarysowuje się jednak konflikt, podżegany przez wojownicze goryle, wspomagane politycznie przebiegłymi orangutanami. Caesar organizuje wyprawę do zniszczonego ludzkiego miasta, gdzie ciągle żyją napromieniowane niedobitki ludzkości.
Dla przywódcy goryli, generała Aldo, zbrojna reakcja ludzi z Zakazanego Miasta to doskonała okazja do wybicia resztek ludzkości. Jego wrogiem jest także sam Caesar, co kłóci się z oficjalną doktryną, zabraniającą zabicia małpy przez małpę. Pod nieobecność Caseara, Aldo zabija jego syna. Tymczasem wybuchają długie walki pomiędzy małpami i ludźmi z Zakazanego Miasta, którzy ostatecznie ponoszą klęskę. Caesar staje do walki z gen. Aldo i zabija go. Następuje pojednanie ludzi i małp. Film zamyka fabularna klamra opowieści Prawodawcy, otoczonego dziećmi ludzi i małp. W ostatnim ujęciu stojący na wzniesieniu pomnik Caesara roni łzę.
Ostatni film kinowy z małpiej serii, to logiczna kontynuacja Podboju…. Zmieniono jednak wymowę całości z rebelianckiej na pacyfistyczną. Zażądany przez wytwórnię powrót do kina przygodowego, widać szczególnie w charakterze Caesara (ponownie Roddy McDowall). Główny bohater złagodniał, wyszlachetniał i po prostu dojrzał pod wpływem swej żony Lisy (również ponownie Natalie Trundy, po raz czwarty w serii) i synka, nazwanego na cześć dziadka Cornelius. 20th Century Fox niestety znowu poskąpiła pieniędzy, co widoczne było szczególnie w sekwencji bitwy. Zamiast batalii o wymiarze globalnym (jak sugerował to tytuł), mamy niewielką, skromną potyczkę ludzi i małp, wspomaganą biedną pirotechniką.
Sekwencję Zakazanego Miasta nakręcono w podziemiach wodociągów miejskich Los Angeles. Widok z zewnątrz załatwiono ucharakteryzowanym złomowiskiem i prostą nakładką optyczną w szerokim planie. Obsadowo natomiast film wzbogacił sam wielki John Huston w epizodycznej roli Prawodawcy, a także znany wówczas piosenkarz Paul Williams.
Generalnie jednak czuć w tym filmie zmęczenie formułą i chęć jak najszybszego zakończenia małpiego tasiemca. Mająca 15 czerwca 1973 roku premierę Bitwa o Planetę Małp, reklamowana była jako definitywne zakończenie sagi. Tak też się stało, lecz tylko w przypadku filmów kinowych, choć istniały plany nakręcenia kolejnego sequela. Zdecydowano jednak że Planeta Małp powróci, lecz tylko na małe ekrany.
Arthur P. Jacobs już w 1971 roku miał zamiar przenieść małpią serię do telewizji. Zaskoczyła go jednak popuarność kolejnych kinowych sequeli. Pomysł powrócił po piątym i ostatnim filmie kinowym, lecz Jacobs nie dożył serialu. Zmarł w 1973 roku na atak serca. Schedę po nim przejęli dwaj producenci z Foxa, Herbert Hirschman i Stanley Hough.
Scenarzyści Arthur Wallace i Anthony Wilson, za punkt wyjścia obrali sobie bliźniacze zawiązanie akcji z pierwszego filmu. Załoga statku kosmicznego, wystrzelona z Ziemi w 1988 z zamiarem dotarcia do Alphy Centauri (!), lecąc z prędkością podświetlną, wskutek einsteinowskiego paradoksu czasowego, ląduje z powrotem na Ziemi (a konkretniej w miejscu, będącym kiedyś Kalifornią) w roku 3085. Astronauci Alan Virdon i Pete Burke zostają uwięzieni przez postnuklearną cywilizację małp i postawieni przed srogim obliczem znanego nam z pierwszego filmu dr. Zaiusa. Z niewoli pomaga im zbiec szympans Galen, asystent Zaiusa. Uciekinierzy odnajdują siedziby ludzi, którzy w przeciwieństwie do małpich niewolników, są ucywilizowani. Niestety po piętach astronautom depcze zawzięty goryl, generał Urko.
Pierwszy odcinek zaprezentowano w sieci CBS 13 września 1974. Do końca tego roku wyemitowano 14 godzinnych odcinków. W serialu ponownie zagrał Roddy McDowall, jako sprzymierzony z ludźmi szympans Galen. Lecz nawet jego obecność nie uchroniła serialu przed spadkiem z anteny, mimo nieoczekiwanego powodzenia u dziecięcej widowni. Z ciekawostek – model statku kosmicznego w pierwszym odcinku był tym samym, który zagrał w pierwszej i trzeciej Planecie Małp.
Był film, były cztery sequele, był serial TV, więc producenci z NBC, David H. DePatie i Friz Freleng postanowili wycisnąć z formuły jeszcze serial animowany dla dzieci, pod tytułem Powrót na Planetę Małp. Wyprodukowany i emitowany w latach 1975-1976, był właściwie częścią małpiej kampanii merchandsingowej, podobnej do zabawkowego szaleństwa na punkcie Gwiezdnych wojen. Dzieciarnia oglądając 13-odcinkowy serial animowany, mogła równocześnie naciągać rodziców na rozprucie kieszeni w celu zakupu kubeczków, płyt, figurek, masek, komiksów, plakatów czy książeczek do kolorowania.
A sam serial? No, coż… Powielał on stary sprawdzony schemat pierwowzoru, czyli astronauci wpadający w dziurę czasową, wypluwającą ich w dalekiej przyszłości, gdzie na Ziemi rząądzą małpy i tak dalej, i tak dalej… W serialu tym spotkały się postaci występujące zarówno w filmach kinowych (Cornelius i Zira), jak i znany z aktorskiego serialu generał Urko. Jedyną godną uwagi innowacją było zaawansowanie techniczne małpiej cywilizacji, zgodne z książką Pierre’a Boulle’a. No, ale na to akurat tylko animacja rysunkowa mogła sobie pozwolić…
Na tym właściwie temat powinien się zamknąć. Planeta Małp była filmowym i kulturowym wydarzeniem, pierwszą znaczącą serią filmową science fiction. Formułę serii wyczerpano pięcioma filmami kinowymi i dwoma serialami. Na fali sentymentów w 1981 roku amerykańska telewizja wyemitowała dwa filmy TV z małpimi bohaterami: Powrót na Planetę Małp i Pożegnanie z Planetą Małp. Nie były to jednak nowe produkcje. Każdy z tych 90 minutowych filmów poskładano z dwóch odcinków serialu z 1974 roku.
Na początku lat 90. zaczęto przebąkiwać o nowej wersji Planety Małp. Duże nadzieje wiązano z genialnym duetem Arnold Schwarzenegger – James Cameron. Twórca Terminatora wybrał Prawdziwe kłamstwa, a potem zanurzył się w atlantyckich głębiach, szukając Titanica. Przez pewien czas przebąkiwano, że na fotelu reżysera zasiądzie Oliver Stone. Prace nad roboczo nazwanym filmem The Visitor, rozpoczęto w 2000 roku. Wreszcie 27 lipca 2001 roku Planeta małp ujrzała światło dzienne, w wielce obiecującej reżyserii Tima Burtona.
Rok 2029, stacja kosmiczna Oberon, na której prowadzone są eksperymenty z małpami. Kapitan Leo Davidson chcąc uratować Periclesa, małpę w kapsule wciągniętą w wir czasowy, sam pada ofiarą anomalii. Ląduje w odległej przyszłości na nieznanej planecie. Rządzą na niej inteligentne małpy, polujące na ludzi. Leo dostaje się do niewoli. Mając za sojuszniczkę uroczą szympansicę Ari, walczącą o prawa ludzi (w której kocha się wojskowy radykał, generał Thade), Leo udaje się uwolnić i dotrzeć do Zakazanej Strefy. Tam odnajduje resztki swej stacji kosmicznej, wskutek wiru czasowego rozbitej na tej planecie setki lat temu.
To miejsce było zalążkiem małpiej cywilizacji. Tymczasem armia pod dowództwem opętanego zemstą generała Thade’a, przypuszcza szturm na ludzi dowodzonych przez Davidsona. Wielką bitwę przerywa lądowanie kapsuły z Periclesem na pokładzie. Małpy widzą w nim Semosa, świętego założyciela ich cywilizacji. Leo po rozprawieniu się z Thade’em, odlatuje w kapsule Periclesa i dzięki wirowi czasowemu ląduje w Waszyngtonie AD 2029. Na miejscu jednak okazuje się, że odległa przyszłość na nieznanej planecie, była w rzeczywistości przeszłością Ziemi, a na pomniku zamiast Abrahama Lincolna, dumnie siedzi wykuta podobizna generała Thade’a. ..
Streszczenie to może wydać się nieco suche i beznamiętne, ale niestety tak samo do filmu podszedł Tim Burton. Ten wrażliwy i oryginalny poeta ekranu zaskakiwał widzów każdym swoim filmem. Nie inaczej stało się z Planetą małp, lecz w najgorszym tego słowa znaczeniu. Duch Burtona skończył się na znakomitej plastycznie czołówce filmu. Wizualność jest jednym z niewielu atutów filmu. Bronią się kostiumy, plenery, muzyka i wspaniała charakteryzacja Ricka Bakera. Duże słowa uznania dla aktorów Tima Rotha i Paula Giamatti. Novum było scenariuszowe potraktowanie ludzi, którzy nie są już bezrozumnymi dzikusami, choć akurat trudno pojąć jakich argumentów użyły małpy, by zniewolić mówiących i myślących ludzi. Czyżby wystarczała małpia zwinność biegania po drzewach?
Największym błędem obsadowym był Mark Wahlberg, próbujący naśladować przebogatą mimikę Stevena Seagala. Angielska róża Helena Bonham Carter, zachwycająca we Frankensteinie Branagha, tutaj robi tylko dziwne miny, a w charakteryzacji wygląda jak siostra Janet Jackson. Tim Burton mając do dyspozycji budżet, o jakim się Jacobsowi nigdy nie śniło (100 mln. dolarów), stworzył wystawne, lecz nudne i bezstylowe widowisko, z którego pamięta się chyba tylko znakomity, zaskakujący epilog, wywracający całą historię do góry nogami.
Ale to była tylko sztywna powtórka filmu Schaffnera. Twórcy nie mogli bowiem liczyć na aktualność przekazu z powieści Boulle’a. Uleciały też wszelkie aluzje społeczne, którymi częściowo karmiły się poprzednie filmy z małpiego cyklu. Pozostało więc grać na sentymentach i powtórkach.
W jednej, całkiem zresztą niezłej scenie, pojawił się Charlton Heston. Ucharakteryzowany do niepoznaki aktor zagrał Zaiusa (!), umierającego ojca generała Thade’a. Na kilka sekund mignęła na ekranie Linda Harrison, grająca Novę w pierwszych dwóch filmach. Z kolei imieniem Nova nazwano jedną z małp, graną przez Lisę Marie, byłą żonę Tima Burtona. Pierwsze słowa Michaela Clarka Duncana (pamiętny olbrzym-skazaniec z Zielonej mili) na widok Leo Davidsona brzmiały „zabierz te śmierdzące łapy, ty cholerny, brudny człowieku”, co stanowiło parafrazę kwestii Hestona z pierwszego filmu („zabierz te śmierdzące łapy, ty cholerna, brudna małpo”). W końcówce Leo całuje Ari, podobnie jak Taylor spoufalał się z Zirą w pierwszym filmie. I to tyle… Aha – hełm jednej z małp w finale filmu, pochodził z Żołnierzy kosmosu Paula Verhoevena.
To tytułem ciekawostek. Resztę miała zdziałać widowiskowość i magia znanych nazwisk. Pozostała tylko widowiskowość, lecz to w dzisiejszym kinie norma i żadna nowość. Pomyśleć, że Tim Roth odrzucił rolę prof. Snape’a w Harrym Potterze, by zagrać u Burtona. Zagrał co prawda wyraziście i z nerwem, ale co z tego… Tim Burton podobno powiedział kiedyś w wywiadzie, że boi się małp. Chyba jednak nie tak, jak trzeba, skoro pokonał strach przed reżyserią najgorszego filmu w swej karierze.
Otwarte zakończenie nowej Planety małp, zachęcające przecież do dalszej ekshumacji tematu, niech będzie ostrzeżeniem niespodziewanego wdepnięcia w ślepą uliczkę. Zamiast tego cieszmy się raczej pastiszami i parodiami klasycznej Planety małp. I tym optymistycznym akcentem dziękuję za uwagę.
Kosmiczne jaja
(Spaceballs, 1987, reż. Mel Brooks)
![]() |
![]() |
![]() |
Jay i Cichy Bob kontratakują
(Jay and Silent Bob strike back, 2001, reż.
Kevin Smith)
![]() |
![]() |
![]() |
Simpsonowie
(The Simpsons, odc.
A Fish Called Selma, 1994, reż. Mark Kirkland)
![]() |
![]() |
![]() |
Tekst z archiwum film.org.pl.









