search
REKLAMA
Recenzje

PODBÓJ PLANETY MAŁP. Science fiction o walce niewolników z opresyjnym systemem

Film dostępny jest w serwisie FlixClassic.

Filip Pęziński

13 marca 2023

REKLAMA

Chociaż przywołując Planetę Małp, najczęściej myślimy o oryginalnym filmie z lat 60. i najnowszej trylogii z Andym Serkisem, to Disney pracuje właśnie już nad dziesiątą odsłoną tej marki. Warto zatem zainteresować się innymi jej częściami, szczególnie że wśród nich znajdziemy nie w pełni doceniony, a bardzo interesujący i wyróżniający się na tle reszty serii Podbój Planety Małp.

Podbój Planety Małp w reżyserii J. Lee Thompsona zadebiutował na ekranach kin w 1972 roku i stanowi czwartą, przedostatnią odsłonę oryginalnego cyklu. Film kontynuuje co prawda wątki podjęte w Ucieczce… ale jest przy tym bardzo samodzielną produkcją, w której wszystkie potrzebne do zachowania ciągłości historii wątki przypomniane są w pierwszych minutach metrażu.

Sam film zabiera nas do 1991 roku, więc do przyszłości ówczesnych widzów i opowiada historię Caesara, inteligentnej małpy ukrywanej jako ocalały potomek pary głównych bohaterów poprzedniej odsłony serii. Zastane w historii Stany Zjednoczone przyszłości, to państwo oparte na niewolniczej pracy małp, które pierwotnie ze względu na pandemię wirusa eksterminującego wszystkie ziemskie psy i koty stały się nowym zwierzątkiem domowym światowego społeczeństwa, a następnie przekształcone zostały w tanią siłę roboczą.

Niewolnictwo, faszyści i kontrkultura lat 70.

Iście dystopijna wizja przedstawiona nam przez twórców nawiązuje oczywiście do czarnej karty w historii USA i systemowego niewolnictwa opartego na przymusowej pracy czarnoskórych, co widać nie tylko w samej roli społecznej małp, ale i np. poprzez charakterystyczne sceny aukcji żywym towarem czy nazywanie osób stojących w opozycji do systemu „miłośnikami małp”.

Wyraźne są tu też nawiązania do faszystowskiej przeszłości Europy, głównie w stylu ubioru osób oddelegowanych do zarządzania małpami, ale i w architekturze miasta. Twórcy nie kryli zresztą, że chcieli, by ludzie wyglądali w filmie jak naziści, co dodatkowo podkreślono kolorowymi (czerwonymi i zielonymi) strojami małp.

Wszystko to spójne było z kolei ze społecznymi nastrojami ówczesnej Ameryki wczesnych lat 70., w których nasilały się wciąż ruchy na rzecz praw osób czarnoskórych, ale też – z drugiej strony – rosło przyzwolenie na zaostrzanie systemu penitencjarnego. Także obecne i wyraźnie tłumione demonstracje osób pikietujących na rzecz praw małp nie są dalekie od analogicznych działań Amerykanów stojących w kontrze do opresyjnych elementów tego państwa w drugiej połowie XX wieku.

Geneza planety małp przed „Genezą planety małp”

Wszystkim tym elementom być może brakuje nieco subtelności i niuansu, ale bez wątpienia tworzą ciekawy i odważny rozdział w historii filmowej Planety Małp. Prowadzący zresztą do kluczowego dla mitologii tego świata przewrotu w postaci powstania małp i przejęcia przez nie władzy nad planetą.

Właśnie w Podboju… możemy bowiem oglądać te wydarzenia po raz pierwszy, prawie 40 lat przed cenioną Genezą planety małp. Widać zresztą w filmie z 2011 roku dobrze odrobioną pracę domową: nie tylko postać Caesara, ale i niezapomniane „Nie!” nawiązują do opisywanej tu produkcji.

Wszystkim miłośnikom rewolucyjnego aspektu Genezy… szczególnie polecam film J. Lee Thompsona. Końcowa mowa Caesara do dziś przyprawia o ciarki, zwłaszcza podbudowana naprawdę mrocznym i brutalnym trzecim aktem filmu (produkcja miała niemałe problemy z cenzurą), który kojarzyć można z rewolucją francuską z XVII wieku.

Zostawiając to wszystko na chwilę na boku, dodam jeszcze, że Podbój Planety Małp to po prostu bardzo solidna produkcja z gatunku fantastyki naukowej, w której przekonująca i ciekawa wizja przyszłości spotyka się z realizacyjną rzetelnością. Wspomnieć wypada tu chociażby wyrazistą ścieżkę dźwiękową.

Film jest dostępny w serwisie Flixclassic.pl.

Filip Pęziński

Filip Pęziński

Wychowany na "Batmanie" Burtona, "RoboCopie" Verhoevena i "Komando" Lestera. Miłośnik filmów superbohaterskich, Gwiezdnych wojen i twórczości sióstr Wachowskich. Najlepszy film, jaki widział w życiu, to "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj".

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA