Publicystyka filmowa
PLANETA MAŁP. Najbardziej pamiętne momenty
PLANETA MAŁP to seria, która wciąga w wir futurystycznych przygód, pełnych niezapomnianych momentów i przemyśleń o ludzkości.
Pierwsza Planeta Małp świętować będzie w przyszłym roku pięćdziesiąte urodziny, a pod koniec miesiąca w polskich kinach zagości dziewiąty przedstawiciel franczyzy. Do tej pory mogliśmy zobaczyć pięć filmów oryginalnej serii, niezbyt dobrze przyjęty remake Tima Burtona i dwa obrazy, które rozpoczęły kończoną w tym roku trylogię rebootów. Planeta Małp to dekady wizjonerstwa, pomysłowości i niezapomnianych chwil. To seria, która wycisnęła gatunek science fiction do cna – kosmiczne podróże, futurystyczne cywilizacje, postapokaliptyczna rzeczywistość, antyutopie, wędrówki w czasie i tychże paradoksy. .. Zapraszam do zapoznania się z dziesięcioma momentami, które mnie zapadły w pamięć najbardziej!
Uwaga! Dalsza część tekstu zdradza istotne wątki z całej serii, w tym zakończenia poszczególnych filmów!
Miejsce 10. Szkoła małp | Bitwa o Planetę Małp (1973)
Znamy tych niepokornych i nierozgarniętych uczniów, którzy braki w wiedzy nadrabiają buntem wobec nauczyciela, ciągłą chęcią przeszkadzania w zajęciach i marzeniem o wrzuceniu śmietnika na głowę prowadzącego. A może tak było tylko w moim gimnazjum? Chyba nie, bo w Bitwie o Planetę Małp widzimy, że nawet klasa inteligentnych małp ma swoją czarną owcę – generała Aldo, który wznosi bunt i prawie doprowadza do pogromu ludzi tylko dlatego, że nie potrafi poprawnie przepisać zdania z tablicy.
Miejsce 9. Małpy odkrywają lata siedemdziesiąte | Ucieczka z Planety Małp (1971)
Pamiętacie kultowy montaż z Pretty Woman, w którym postać Julii Roberts przymierza i kupuje ubrania w rytm piosenki Roya Orbisona? A teraz pomyślcie, że ktoś nakręcił podobną scenę prawie dwadzieścia lat wcześniej. I to dużo lepiej, bo z dwoma inteligentnymi małpami z przyszłości.
Odkrywanie lat siedemdziesiątych przez Zirę i Corneliusa to najzabawniejsze minuty całej serii. Dość powiedzieć, że po znalezieniu odpowiedniej garderoby Zira udaje się na konwent kobiet, gdzie tłumaczy uczestniczkom, że nie muszą ścielić łóżek, a Cornelius zostaje zabrany na walkę bokserską, którą oczywiście uznaje za kompletne barbarzyństwo.
Miejsce 8. Caesar kontra Koba | Ewolucja planety małp (2014)
Reboot wprowadził do franczyzy pod względem scen akcji zupełnie nową jakość – jest emocjonująco i efektownie. W końcu po to między innymi sięgamy po dobre kino rozrywkowe. Dodać do tego, że Ewolucja planety małp może pochwalić się pierwszym antagonistą w historii marki, który charyzmą dorównuje bohaterom pozytywnym, a dostaniemy doskonały, wieńczący film pojedynek. Wszystko jest na swoim miejscu – dobra choreografia, ciekawa sceneria i mnóstwo emocji z perfekcyjnym zakończeniem w postaci bezlitosnego pozbycia się żądnej krwi małpy.
Miejsce 7. Polowanie na ludzi | Planeta Małp (1968)
Pierwsze pojawienie się tytułowych małp w filmie to scena polowania na ludzi. Uzbrojone, jeżdżące konno, inteligentne goryle łapią niczego się niespodziewających, przerażonych dzikich ludzi w sieci, otaczają ich, strzelają do nieposłusznych jednostek. Wszystko sugestywnie, tak aby widz długo nie widział oprawców, wyreżyserowane i okraszone znakomitym soundtrackiem Jerry’ego Goldsmitha. Jeśli widz nie pomyśli o tym wcześniej, moment robienia przez małpy zdjęć z upolowaną „zwierzyną” definitywnie otworzy mu oczy na aluzję do tego, jak ludzie traktują zwierzęta.
Miejsce 6. Modlitwa do bomby atomowej | W podziemiach Planety Małp (1970)
W podziemiach Planety Małp to typowa kontynuacja, na którą zabrakło pomysłu, budżetu i chęci. Posiada jednak jeden – i to kluczowy – wątek, który w swym absurdzie stanowi prawdziwą perłę kina klasy C – zamieszkujący tytułowe podziemia zmutowani ludzie-telepaci czczą złotą bombę atomową. Sekwencja mszy, którą wokół niej odprawiają (ze śpiewem psalmów włącznie), to idealny przykład czegoś tak złego, że aż satysfakcjonującego.
Miejsce 5. Geneza planety małp | Ucieczka z Planety Małp (1971)
Ucieczka z Planety Małp to film z bardzo naciąganym punktem wyjścia, odrzucający setting dwóch poprzednich odsłon, a w pewnym momencie fabularnie z nimi bardzo niekonsekwentny. Nie zmienia to faktu, że jest to część zwyczajnie dobra. Podobnie wspomniana niekonsekwencja owocuje rewelacyjną sceną filmu – opowieścią Corneliusa o tym, jak małpy przejęły władzę nad Ziemią. To historia małpich niewolników, którzy na zniewolenie odpowiedzieli jednością. To historia ofiary, która po raz pierwszy przemówiła i powiedziała swojemu oprawcy to, co słyszała od niego miliony razy – „nie”. Znakomita, uniwersalna opowieść o rewolucji prowadzącej do wolności.
Miejsce 4. Lincoln | Planeta małp (2001)
Planeta małp Tima Burtona może nie jest najlepszym filmem (chociaż nie jest też złym, jak chciałaby zbiorowa opinia), ale za to bardzo dobrym remakiem. Niezwykle ciekawie i subtelnie nawiązuje do oryginału, bawi się opowiedzianą tam historią i rozwija tropy, które film z 1968 roku ledwo zaznaczył. Idealnym przykładem tego twórczego interpretowania jest zakończenie, które nie mogło przecież powtórzyć siły finału pierwszej wersji, ale również zaskakuje, rozpala wyobraźnię i w prosty sposób wykorzystuje element amerykańskiej historii – w tym przypadku podmienia słynny waszyngtoński pomnik Abrahama Lincolna na jego małpi odpowiednik.
Nie ukrywam, z przyjemnością zobaczyłbym kontynuację filmu Burtona, która pokazałaby losy Marky’ego Marka w tej bliźniaczej do naszej, małpiej cywilizacji.
Miejsce 3. Vive la révolution! | Podbój Planety Małp (1972)
Podbój Planety Małp to nie tylko najlepszy sequel oryginału, ale i zdecydowanie najmroczniejsza część sagi. Dość powiedzieć, że ostatni akt filmu to krwawa, małpia rewolucja, gdzie zobaczyć możemy płonącego żywcem człowieka, chodniki pełne małpiej krwi, sztyletowanie oddziałów porządkowych czy egzekucję małpy za pomocą wymierzonej między oczy kuli. Film miał potężne problemy z cenzurą i ostatecznie istnieje w dwóch wersjach. Obraz kończy porażający, mesjanistyczny monolog Caesara:
To, co tu dziś widziałeś, małpy na całym świecie będą jutro naśladować. […] Tam, gdzie ogień, tam jest i dym. A w tym dymie, od dnia dzisiejszego, moi ludzie będą się ukrywać, spiskować i planować nadejście nieuniknionego dnia upadku człowieka. […] Kiedy morza staną się martwe, a lądy przeistoczą w pustynie, wtedy to ja wyprowadzę moich braci z niewoli. I zbudujemy własne miasta, w których ludzie będą jedynie naszymi sługami. I założymy własne armie, własną religię, własną dynastię! Ten dzień nadszedł już… dziś!
Miejsce 2. Nie! | Geneza planety małp (2011)
Geneza planety małp to znakomite kino science fiction, doskonały reboot serii i najlepszy film o tytułowej planecie małp. Udało się tutaj dosłownie wszystko, łącznie z żonglowaniem motywami z oryginalnej serii i do tejże nawiązaniami. Właśnie dlatego pierwsze wypowiedziane przez Caesara słowo to znane z opowieści Corneliusa „nie” (Ucieczka z Planety Małp). W filmie Ruperta Wyatta wykorzystane w sposób powodujący ciarki. Zdecydowanie najmocniejsza scena filmu.
Miejsce 1. Statua Wolności | Planeta Małp (1968)
Nie mogło być inaczej. Na pierwszym miejscu kultowa scena kończąca oryginalną Planetę Małp. Porażające odkrycie głównego bohatera, że przez cały czas znajdował się na swojej rodzinnej planecie, to nie tylko znakomity twist, przerażający rachunek wystawiony naszemu gatunkowi, ale przede wszystkim jedna z najbardziej kultowych scen całej zachodniej popkultury. Oczywiście swoje miejsce w historii zapewnia fenomenalnemu w swej prostocie pomysłowi na wykorzystanie Statui Wolności jako symbolu cywilizacji człowieka.
Chociaż nigdy nie miałem okazji obejrzeć filmu, nie znając finałowego zwrotu akcji (dziękuję, mamo, za „wiesz, że to Ziemia?”), to wciąż i wciąż zakończenie, podkreślone dramatycznym monologiem Charltona Hestona, robi na mnie ogromne wrażenie:
W końcu naprawdę się nam udało! Wy maniacy! Zniszczyliście ją! Żeby was diabli! Żeby was wszyscy diabli!
korekta: Kornelia Farynowska
