Publicystyka filmowa
Najlepsze filmy lat 60. Suplement do rankingu
Odkryj fascynujący świat filmów lat 60. w NAJLEPSZE FILMY LAT 60. Suplement do rankingu. Klasyki i perełki, które warto poznać!
Przed wami ostatnia odsłona naszego wielkiego rankingu najlepszych filmów lat 60. Wiecie już kto załapał się do pierwszej setki i kto wygrał. Teraz czas na filmy, na które padły głosy, ale nie miały tego szczęścia, żeby załapać się do Top 100.
Czy są one gorsze od wyżej stojących? Skądże znowu! Większość to niekwestionowane arcydzieła w swoich gatunkach, klasyki kinematografii narodowych bądź perełki filmowe, których wartość odkrywamy na nowo, już w XXI wieku. Miały po prostu pecha, bo albo zagłosowała na nie mniejsza ilość osób lub wcale nie taka mała (bo np.
6 osób) ale przyznając w swoim głosowaniu mniejszą liczbę punktów. Niemniej każdy z poniższych tytułów jest wyjątkowy i każdy powinniście poznać. Na liście znajdują się oczywistości, ale również wpadło kilka tytułów, które większości z was będą brzmiały obco – na te szczególnie warto zwrócić uwagę.
Oczywiście wszystkich gustów nie jesteśmy w stanie zadowolić i wciąż docierają głosy malkontentów narzekających na wyniki rankingu. Z suplementem będzie podobnie, bo to raptem kilkadziesiąt tytułów spośród kilkuset, na które oddaliśmy wspólnie głos.
Dzięki za udział! Wkrótce kolejne głosowania, choć z latami 50. wstrzymamy się do jesieni.
MIEJSCA 100 – 76 | 75 – 51 | 50 – 31 | 30- 21 | 20 – 11 | 10 – 1
Chłodnym okiem / Medium Cool (USA – Haskell Wexler) 1969
Haskell Wexler złapał za kamerę i pobiegł w sam środek zamieszek.
Chłodnym okiem” to historia rozgrywająca się na tle prawdziwych wydarzeń w Chicago w 1968 roku, gdzie fabuła miesza się z rzeczywistością i to rzeczywistość okazuje się o wiele bardziej angażująca.[Marek Wróblewski]
Człowiek, który zabił Liberty Valance’a / The Man Who Shot Liberty Valance (USA – John Ford) 1962
Pan Smith jedzie na Dziki Zachód. Ale czy dalej taki dziki? Cywilizacja zagarnia coraz większe połacie Stanów Zjednoczonych, wzrasta napięcie pomiędzy Prawem, a Wolnością – i powoli kończy się pewna epoka i samowolka niezależnych rewolwerowców, mających samych siebie za panów. Bohaterem (anty)westernu Johna Forda jest prawnik, który nigdy w życiu nie trzymał broni, a napastującego lokalną społeczność bandziora pokonać chce za pomocą książek i żelaznych zasad.
James Stewart zawsze wspaniale gra bohaterów, którzy z jednej strony zdają się wrażliwi i lekko nieporadni (jakby wysoki wzrost skutkował lekkim nieskoordynowaniem ruchów), a z drugiej budzą szacunek siłą woli i kodeksem moralnym. Towarzyszy mu symbolizujący klasyczny Dziki Zachód, John Wayne i zepsuty do szpiku kości Lee Marvin.[Paweł Klimczak]

Django
Django (ITA – Sergio Corbucci) 1966
Pod względem fabularnym „Django” to niemal remake „Za garść dolarów” (które było z kolei nieoficjalnym remakiem „Straży przybocznej” Kurosawy; doprawdy, pojęcie praw autorskich nie było we Włoszech kwestią szczególnie problematyczną) (.
..)Podczas gdy „Za garść dolarów” jest przede wszystkim trawestacją westernowych motywów, filmem ironicznym i momentami brutalnym, ale jednak dość lekkim, Corbucci pokazuje widzom okropności Dzikiego Zachodu w sposób dużo bardziej dosadny. Dość powiedzieć, że „Django” był jednym z najbardziej brutalnych westernów swoich czasów („Dzika banda” powstała wszak dopiero trzy lata później), a słynna scena, w której szpieg majora Jacksona zostaje pozbawiony ucha i zmuszony do zjedzenia go na oczach uradowanych Meksykanów, zdenerwowała nawet włoskich cenzorów, znanych z tego, że niewiele rzeczy im w filmach przeszkadzało. [Grzegorz Fortuna, artykuł]
Doktor Żywago / Dr. Zhivago (UK/USA – David Lean) 1965
Za piękną Julie Christie, muzykę Jarre’a i epicką reżyserię Leana jestem w stanie wybaczyć nawet pewne braki w stosunku do książki. Ten film coś w sobie ma.[Mateusz Wilk]
Drugi oddech / Le deuxième souffle (FRA – Jean-Pierre Melville) 1966
Lojalność, honor, męska solidarność i przyjaźń, czyli amerykańskie kino noir przefiltrowane przez francuską wrażliwość, a konkretnie doprawione minimalistycznym stylem Jean-Pierre’a Melville’a. Lino Ventura jako zimny drań, starający się zachować stalowe nerwy. Kieruje się regułami, które dla przeciętnego człowieka wydają się bezsensowne. Donosicielstwo i sprzeniewierzenie się zasadom to według niego największe łajdactwa, lecz rabowanie i zabijanie są jego zdaniem w porządku.
Irytują go podstępne i nielegalne gierki gliniarzy, ale zabicie dwóch policjantów eskortujących przesyłkę to jego zdaniem nic nadzwyczajnego. Podkreślając absurdalność tego kodeksu reżyser nie broni swojego bohatera, ocenia go raczej negatywnie. Ventura jest w tym filmie bezbłędny, szczególnie w scenach gdy puszczają mu nerwy, gdy z zimnego łotra przeistacza się w gotującego się ze złości furiata. [Mariusz Czernic]
Dzień Puszczyka / Il Giorno della civetta (ITA – Damiano Damiani) 1968
Franco Nero, Lee J. Cobb, Claudia Cardinale – to tylko najważniejsi wykonawcy w tej znakomicie obsadzonej i świetnie napisanej historii kryminalnej. Z północy Italii przybywa na Sycylię młody funkcjonariusz policji. Szybko okazuje się człowiekiem pełnym entuzjazmu, przebiegłym i natarczywym. Nęka tutejszych mieszkańców, którzy kryją się za murem milczenia. Jedni milczą dlatego, że boją się o własne życie, inni dlatego, że mają coś na sumieniu.
Osamotniony bohater decyduje się dotknąć tych, którzy są nietykalni, więc zamiast pochwał może liczyć tylko na wrogie spojrzenia i nieprzyjazne gesty. Takiego idealistę niełatwo nastraszyć lub przekupić, nie wiadomo czy ma żonę i dzieci, nie wiadomo więc jaki jest jego słaby punkt. Nie znajdziemy w filmie efektownych pościgów, strzelanin i bijatyk, bo to nie jest żaden współczesny western, ale trzymający się zasad realizmu proceduralny kryminał. Franco Nero i Claudia Cardinale zostali wyróżnieni Dawidem Donatella, czyli włoskim odpowiednikiem Oscara. Dodatkowym atutem filmu jest porywająca i nieszablonowa muzyka Giovanniego Fusco. [Mariusz Czernic]
Fando i Lis / Fando y Lis (MEX – Alejandro Jodorowsky) 1968
Piękny i ujmujący – artystyczny surrealizm w najlepszej odsłonie.[Szymon Ryrych]
Godzina wilka / Vargtimmen (SWE – Ingmar Bergman) 1968
Bezsenność, koszmar, halucynacje, surrealistyczne wizje, paraliżująca obawa przed utratą kogoś, kogo kocha się całym sercem i kto jest treścią naszego życia i poczucie całkowitej bezradności w starciu z nieuniknionym. Folie à Deux w najlepszym Bergmanowskim wydaniu. [Karolina Chymkowska]
Gringo aka Kula dla generała / Quién sabe? (ITA – Damiano Damiani) 1966
Nie ma tu klasycznego pojedynku dobra ze złem. Wszyscy są skłonni do przemocy, chciwi i zdesperowani. Broń fascynuje ich bardziej niż kobiety, zaś napady na pociągi (i nie tylko) stanowią doskonałą okazję do wzbogacenia się i sprawdzenia własnych możliwości. Nie boją się śmierci – żyją przede wszystkim po to, by godnie umrzeć w słusznej sprawie. Damiani znakomicie ustawił choreografię scen akcji – fragmenty bitewne i kanonady stoją tu na najwyższym poziomie.
Jakość widowiska podwyższa świetna kreacja Giana Marii Volontè. Widać, że to kino z głównego nurtu, a nie tania rozrywka. Przemoc i humor są idealnym dopełnieniem charakterystyki postaci, opowiadanych wydarzeń i historycznego tła. [Mariusz Czernic]
Honor samuraja / Goyôkin (JAP – Hideo Gosha) 1969
Ten film jest dla kina samurajskiego tym, czym „Dzika banda” dla westernu – brutalną opowieścią o zmierzchu, lojalności i honorze. Hideo Gosha przyozdobił swój film obrazową symboliką, która czytelnie opisuje schyłek panowania szogunatu. Wzburzone wody zwane „cmentarzyskiem okrętów”, kruki-demony, zimowa sceneria – wiele wskazówek, jakie zawarł Gosha w filmie kojarzy się ze śmiercią, końcem, bezpowrotnym odejściem w niebyt. Ale oprócz tej symbolicznej otoczki mamy tu rasową samurajską chanbarę, w której nie brakuje dobrych walk na miecze oraz fenomenalnych akcji.
Fragment pokazujący ratowanie okrętu i bezbronnych rybaków to zapierający dech w piersiach kawał kina. Muzyka autorstwa Masaru Satô brzmi znajomo, ale zawiera też mocne akcenty. Film cechuje się wysoką jakością tak jak wykuty w prowincji Echizen miecz głównego bohatera. [Mariusz Czernic]
Hud, syn farmera / Hud (USA – Martin Ritt) 1963
Zaduma nad przeminięciem epoki ludzi z zasadami na rzecz skonsternowanych, zderzenie charakterów, pełnokrwiste postacie i znakomite oscarowe aktorstwo.[Kamil Małek]
Ja, Kuba / Soy Cuba (Kuba, ZSRR – Michaił Kałatazow) 1964
Zapomniana perła Michaiła Kałatazowa jest jak srebrny krążownik szos zaparkowany na jednym z placów Hawany – nic tylko podziwiać i głowić się, dlaczego takie cudeńko stało w garażu przez pół wieku. [Marek Wróblewski]

Jeżeli…
Jeżeli… / If… (UK – Lindsay Anderson) 1968
Dziwny, absurdalny, jedyny w swoim rodzaju, a przy tym całkowicie pochłaniający.[Kamil Małek]
Film Lindsaya Andersona stanowi kolejny (ostatni?) krok kina młodych gniewnych. To jego punkt kulminacyjny. Mick nie tylko śni o krwawej zemście, ale wprowadza ją w życie. Nie marzy o karabinie, ale faktycznie ma go w rękach. Wyładowując magazynek i mordując nauczycieli wyraża frustrację wszystkich swoich poprzedników. Po nim już nikogo nie będzie, po nim rozpocznie się nowa epoka. Inspiracją Jeżeli… był niewątpliwie głośny film Jeana Vigo Pała ze sprawowania z 1933 roku, opowiadająca o buncie uczniów w jednej z francuskich szkół. Anderson sięgnął po ten sam temat, ale zrealizował go ze zdecydowanie większą sugestywnością. [Maciej Niedźwiedzki, recenzja]
Klan Sycylijczyków / Le clan des Siciliens (FRA – Henri Verneuil) 1969
Doskonałe kino gangsterskie, wzór francuskiej elegancji i najlepsze dokonanie w karierze reżysera Henriego Verneuila. Rozrywka na bardzo wysokim poziomie. Budżet z pewnością był dość duży, ale reżyser nie wykorzystał go do bezmyślnego epatowania przemocą i mechanicznego mnożenia atrakcji. Efektem pracy filmowców jest dzieło hipnotyzujące, precyzyjne i rzeczowe, w którym trudno doszukać się słabych stron. Dodatkowe punkty za obsadę (Jean Gabin, Alain Delon, Lino Ventura) i muzykę Ennia Morricone. [Mariusz Czernic]
Kobieta-diabeł / Onibaba (JAP – Kaneto Shindo) 1964
Kolejny film, który urzeka przede wszystkim stroną formalną. Morze traw, czy raczej trzcin, w którym toczy się ta kameralna opowieść przeraża i fascynuje jednocześnie.[Łukasz Koperski]

Lekarstwo na miłość (fot. Filmoteka Narodowa)
Lekarstwo na miłość (POL – Jan Batory) 1966
Dla mnie najlepsza polska komedia romantyczna. Jest lekko, zabawnie i przyjemnie. Współcześni reżyserzy tych polskich koszmarków powinni obejrzeć „”Lekarstwo na miłość„”, tak to się kiedyś robiło. Do tego Kalina Jędrusik i oszałamiająco przystojny Andrzej Łapicki.[Justyna Wilczek]
Lombardzista / The Pawnbroker (USA – Sidney Lumet) 1964
Koszmar Holocaustu, nigdy nie był tak dosłowny, i tak spersonifikowany jak w filmie Lumeta. Każdy krok, gest, mina Sola Nazermana uosabia to co przeszedł. Coś co wymaga zapomnienia, i jest nieprzekazywalne zwykłymi słowami. Zostaje powłoka tego co kiedyś było człowiekiem , której siły wystarcza na odhaczenie codziennych czynności, ale na kontakt z człowiekiem już nie. Dał do myślenia Lumet. [Maks Pełczyński]
MIEJSCA 100 – 76 | 75 – 51 | 50 – 31 | 30- 21 | 20 – 11 | 10 – 1
Maska szatana / La maschera del demonio / Black Sunday (ITA – Mario Bava) 1960
Najlepsza gotycka opowieść grozy i zarazem pierwszy spośród wielu wybitnych włoskich horrorów.
Bava wzoruje się na klasykach Universalu, ale uzupełnia je odrobiną gwałtownej przemocy i przepiękną warstwą wizualną, która wyciska 100% z czerni i bieli. Obrazy takie jak martwy szlachcic w demonicznej masce wygrzebujący się z grobu pozostają w pamięci na długo. [Jacek Stopa]

Matka i córka
Matka i córka / La ciociara (ITA – Vittorio De Sica) 1960
Macierzyńska miłość w starciu z koszmarem wojny. Matka, która za wszelką cenę próbuje uchronić niewinność córki i ponosi nieuniknioną porażkę, córka pogrążająca się w apatii i emocjonalnej pustce, dostrzegająca już wyłącznie ciemne strony rzeczywistości. Tragedia wstrząsnęła podstawami bliskości między nimi i potrzeba kolejnej tragedii, by ponownie stworzyć więź. Trudny, bolesny i niełatwy w odbiorze film, który jednak ostatecznie daje iskierkę nadziei. [Karolina Chymkowska]
My Fair Lady (USA – George Cukor) 1964
Urocza Hepburn i świetne aktorstwo reszty obsady, znakomite piosenki i pozytywny wydźwięk całej historii tworzy jeden z lepszych musicalów kina. Deszcz złotych rycerzyków zasłużony. [Kamil Małek]
Oczy bez twarzy / Les Yeux sans visage (FRA – Georges Franju) 1960
Wybitna pozycja w historii francuskiej kinematografii. Cechująca się indywidualnym stylem oraz mistrzowską precyzją i konsekwencją w budowaniu nastroju. Scenariusz będący klasyczną opowieścią o szalonym naukowcu jest prosty i pozbawiony skomplikowanych rozwiązań fabularnych. Ale w tej prostocie tkwi potężna siła, która nie pozwala widzom oderwać wzroku od ekranu. Makabryczna fabuła zyskała moc dzięki sugestywnej oprawie wizualnej i powściągliwej muzyce Maurice’a Jarre’a. [Mariusz Czernic]
Opowieść z pogranicza horroru i melodramatu, z pogranicza jawy i snu, niewalająca swą atmosferą od pierwszej minuty. [Łukasz Koperski]
Parasolki z Cherbourga / Les Parapluies de Cherbourg (FRA – Jacques Demy) 1964
Parasolki Demy’ego nie są próbą kontestacji hollywoodzkich musicali, lecz raczej ich autorską reinterpretacją. Choć na dzieło Francuza raczej w tym kontekście się nie patrzy, to jest ono jednym z ciekawszych przykładów kina Nowej Fali. Bo czyż jej podstawowym założeniem nie była właśnie celebracja artysty – kinofila, który, wyposażony w odpowiednią wiedzę filmową, prezentował swoją osobistą wizję realizmu? [Olek Młyński, recenzja]

Pasażerka (fot. Filmoteka Narodowa)
Pasażerka (POL – Andrzej Munk) 1963
Andrzej Munk odchodzi od klasycznego pojęcia „film obozowy” i serwuje nam coś zupełnie świeżego. W odróżnieniu od klasycznych pozycji gatunku, film nie opowiada o wszystkim znanej, apokaliptycznej wizji Oświęcimia, nie kładzie nacisku na wątek masowej zagłady, ale skupia się na psychologicznej walce dwóch kobiet – Lizy i Marty.
Reżyser usiłuje zgłębić ludzkie mechanizmy i motywacje w warunkach zupełnego zezwierzęcenia. Liza ma nad Martą władzę niemal absolutną, jednak więźniarka ma coś, czego Lizie brakuje – ukochanego mężczyznę. [Miłosz Drewniak, analiza]
Pociąg / The Train (USA – John Frankenheimer) 1964
„Pociąg” to przede wszystkim perfekcyjnie zrealizowane kino wojenne, z wieloma widowiskowymi scenami akcji oraz nie mniejszą ilością kaskaderskich momentów, które wykonuje sam Lancaster. Podejrzewam, że od czasu „Karmazynowego pirata” nie miał tak wyczerpującej fizycznie roli, jak właśnie u Frankenheimera. [Krzysztof Walecki, recenzja]
Popioły (POL – Andrzej Wajda) 1965
Wajda postanowił rozliczyć się z częścią naszej historii, która istnieje w świadomości narodowej do dzisiaj. Mianowicie – Napoleon a sprawa Polska. Spełnienie marzeń Polaków po utracie własnego państwa… i gwałtowne, brutalne przebudzenie. Polska droga cierniowa, wydeptywana od początku wieku XIX. Nawet tak interesujący temat, jak udział Polaków w wojnach czasów romantyzmu, mógł zostać łatwo spłycony, gdyby nie Andrzej Wajda i niebanalność środków przekazu, których użył, by wstrząsnąć widzem tak, jak w „Kanale” z 1957. [Jan Cieślak]
Podglądacz / Peeping Tom (UK – Michael Powell) 1960
Arcydzieło Michaela Powella wyszło dwa miesiące przed Psychozą. W chwili premiery zostało zmiażdżone przez krytykę, co w efekcie złamało karierę jednego z najwybitniejszych brytyjskich reżyserów. Oglądany dziś, Podglądacz robi zdecydowanie większe wrażenie niż brzydko starzejący się film Hitchcocka i wydaje się wręcz proroczy ze swoją upiorną wizją psychopatycznego mordercy rejestrującego na taśmach życie i śmierć niczym twórca reality show z piekła rodem. [Jacek Stopa]
Pogromca czarownic / Witchfinder General (UK – Michael Reeves) 1968
Wstrząsające i drapieżne dzieło, obfitujące w okrutne sceny przemocy i przerażające krzyki ofiar. Tortury, wieszanie, palenie na stosie pełnią ważną rolę i mają uzmysłowić widzom, do czego prowadzi wiara w zabobony i przepowiednie. Znakomity przykład na to, że prawdziwy horror to nie spotkanie z duchami, wampirami czy demonami, lecz z pozbawionymi sumienia ludźmi o stępionych zasadach moralnych. Wspaniała rola Vincenta Price’a. Trudno zapomnieć także muzykę Paula Ferrisa, który swoją ilustracją starał się nieco złagodzić wymowę filmu. [Mariusz Czernic]
Polowanie na muchy (POL – Andrzej Wajda) 1969
Film Wajdy to udana, skrząca się przewrotnym dowcipem komedia satyryczna, która w znakomity sposób naśmiewa się z wad współczesnej cywilizacji, która w rzeczywistości „niefilmowej” wypada niewiele lepiej. Warto zaznaczyć, że autorem scenariusza do „Polowania na muchy” jest Janusz Głowacki, który w następnym roku napisze następny skrypt do równie genialnego dzieła pt. „Rejs”. Oba filmy są niestety zasmucająco aktualne jeśli chodzi o stawianie diagnoz społeczeństwu (nie tylko polskiemu)… [Jan Cieślak]

Proces
Proces / The Trial (FRA/GER/ITA – Orson Welles) 1963
Jedna z najbardziej niedocenianych adaptacji literackich w historii. Można z góry założyć, że wszystko co w swoje ręce wziął Orson Welles jest dziełem geniuszu, ale tu podobnie jak w „Obywatelu Kane” przeszedł on samego siebie. Doskonale oddał duszny klimat powieści Kafki. Ogląda się z ciarkami na plecach. [Mateusz Jasiński]
Przeżyliśmy wojnę / The Manchurian Candidate (USA – John Frankenheimmer) 1962
Sekwencje prania mózgu przeprowadzanego przez „starsze panie z klubu niedzielnego” są doskonale i niezwykle oryginalnie zrealizowane, nie dziwi więc, że na trwałe zapisały się w historii kinematografii. Johnowi Frankenheimerowi udało się minimalistycznymi środkami – bez wykorzystywania „przerażającej” muzyki, czy innych tanich chwytów – sugestywnie wykreować nastrój paranoi. Mimo, że na ekranie de facto nie dzieje się nic strasznego, to niepokój nie opuszcza widza ani na chwilę. [Piotr Han, recenzja]
Rocco i jego bracia / Rocco e i suoi fratelli (ITA – Luchino Visconti) 1960
Kino = Wehikuł magiczny. Czułem się jak na premierze w 1960 roku. Kino wartości najwyższych i najniższych instynktów. Wszedłem całkowicie w tę opowieść. Visconti erudytą, arystokratą kina. Jeden z największych mistrzów. Udała mu się sztuka niemała: rzeczy plugawe potrafił mieszać z absolutnie pięknymi. Brawo.[Krzysztof Korek]
Rozdarta kurtyna / Torn Curtain (USA – Alfred Hitchcock) 1966
Mój ulubiony film Hitchcocka. Niesamowicie trzyma w napięciu. No i nie miał na tyle kultowych scen, by znać przebieg wydarzeń już przed obejrzeniem.[Marcin Smyk]
Różowa Pantera / The Pink Panther (USA – Blake Edwards) 1963
Kapitalna komedia z genialnym Peterem Sellersem w roli głównej. Pomimo tylu lat nadal wywołuje solidny masaż przepony. No i ten temat muzyczny.[Szymon Pajdak]
Genialna komedia Blake’a Edwardsa z genialną rolą Petera Sellersa. Opowieść o słynnem klejnocie poszukiwanym przez fajtłapowatego komisarza Clouseau bawi do łez. Plus David Niven, Robert Wagner i Herbert Lom.[Justyna Wilczek]
MIEJSCA 100 – 76 | 75 – 51 | 50 – 31 | 30- 21 | 20 – 11 | 10 – 1
Rudobrody / Akahige (JAP – Akiro Kurosawa) 1965
Kurosawa o służbie zdrowia, a raczej o społecznych ograniczeniach wynikających z własnej sytuacji, czy zwykłe znieczuli drugiej osoby.
Wrażliwość na drugiego człowieka, całkowite poświęcenie się w imię ratowania życia- to coś czego Yasumoto będzie musiał się nauczyć, ale kiedy już do tego dojdzie, stwierdzi że było warto. Mifune wybitny, choć szkoda że po tym filmie duet Kurosawa/Mifune uległ rozpadowi.[Maks Pełczyński]
Satyricon
Satyricon (ITA – Federico Fellini) 1969
Jeśli Fellini bierze się za Petroniusza, to wiadomo, że będzie bajecznie.[Marek Wróblewski]
Serce to samotny myśliwy / The Heart Is a Lonely Hunter (USA – Robert Ellis Miller) 1968
Nie mogę zaliczyć go do ulubionych filmów, ale muszę do tych, które wywarły na mnie wielkie wrażenie. Kilka rzeczy w tym filmie irytuje czy w pewnym momencie wydaje się zbędnych, ale gdy nadchodzi koniec nagle wszystko staje się jasne i zauważamy, że wpadliśmy w tą sama pułapkę co większość bohaterów naszego filmu. Przytłaczający i bardzo mocny. [Kamil Małek]
Słodka trucizna / Pretty poison (USA – Noel Black) 1968
Komediodramat, romans, kryminał, thriller psychologiczny – koktajl tych gatunków sprawił, że powstało dzieło niezwykłe, gdyż właściwie żaden z tych gatunków nie dominuje. Nie da się filmu jednoznacznie sklasyfikować, ale porównania do „Bonnie i Clyde’a” narzucają się same. Mamy tu do czynienia ze słodko-gorzką opowieścią o związku pomiędzy miłością i zbrodnią, namiętnością i agresją, nieletnią kokietką i schizofrenicznym marzycielem.
To także film o przełamywaniu codziennej rutyny, pragnieniu wolności i próbach usamodzielnienia. W obsadzie jest Anthony Perkins, ale to jego partnerka, Tuesday Weld, stworzyła wspaniałą kreację aktorską. [Mariusz Czernic]
Słodki ptak młodości / Sweet Bird of Youth (USA – Richard Brooks) 1962
Czyli Paul Newman bez koszulki 🙂 A tak serio, jak to u Tennessee Williamsa skomplikowane losy młodego żigolaki, miejscowej piękności i podstarzałej aktorki. Dużo krzyków, wzajemnych pretensji i patetycznych przemów. Uwielbiam. [Justyna Wilczek]
Struktura kryształu (POL – Krzysztof Zanussi) 1969
Akcja filmu rozgrywa się zimą, a czarno-białe zdjęcia idealnie podkreślają pustkę zaśnieżonego krajobrazu, na którym wyraźnie malują się postaci i nieliczne zabudowania. Ascetyzm formy przemawia do widzów od pierwszych kadrów, lecz zanika, gdy kamera znajduje się blisko bohaterów; zaczyna wtedy krążyć wokół nich, prawie zawsze w ruchu, nadając scenom wigoru typowego dla kina Nowej Fali.
[Krzysztof Walecki, recenzja]

Szpicel
Szpicel / Le doulos (FRA – Jean-Pierre Melville) 1962
Świetny czarny kryminał z arcyciekawą zagadką i misternie skonstruowaną intrygą. Dzieło w pełni przemyślane, po mistrzowsku zrealizowane i w sposób genialny korzystające ze schematów thrillera i dramatu gangsterskiego.
W świecie Melville’a największym grzechem nie jest zabójstwo czy kradzież, ale denuncjowanie wspólników. Wystarczy drobne podejrzenie by człowiek skończył z kulką w głowie, tak na wszelki wypadek. Mimo zapożyczeń z tradycji amerykańskiego kina gatunków jest to kino świeże, oryginalne, fascynujące, prowokujące do przemyśleń. Rozrywka została doskonale połączona z artyzmem, a wyjątkowy nastrój z ciekawą zagadką kryminalną. Klasyk francuskiego kina noir. [Mariusz Czernic]
Tylko umarły odpowie (POL – Sylwester Chęciński) 1969
Dowód na to, iż w Polsce też powstawało dobre kino gatunkowe. Świetny kryminał, który sprawnie myli tropy i dostarcza elektryzujący finał. Mało znane dzieło, a warte zdecydowanie szerszej uwagi.[Bartosz Panek]
W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości / On Her Majesty’s Secret Service (UK – Peter R. Hunt) 1969
Fantastyczna muzyka, niedoceniany Lazenby, urocza Diana Rigg, porywające sekwencje na nartach i przede wszystkim zakończenie jakiego w serii dotąd (i później) nie było. We have all the time in the world.[jacek Stopa]

Wielki wyścig
Wielki wyścig / The Great Race (USA – Blake Edwards) 1965
Blake Edwards składa hołd epoce komedii slapstickowej. Cała masa gagów okraszona zwariowaną historią jednego wyścigu. Tony Curtis jako bohater na wskroś pozytywny wspomagany przez piękną Natalie Wood a po przeciwnej stronie cudownie przerysowany profesor Fate w osobie Jacka Lemmona (który kolejny raz pokazuje całe spektrum komediowego talentu) i jego pomocnik Peter Falk. [Justyna Wilczek]
Ziarnka piasku / The Sand Pebbles (USA – Robert Wise) 1966
Nakreślona z rozmachem opowieść o losach załogi amerykańskiej kanonierki w Chinach lat 20. W rękach reżysera mniejszego formatu wyszedłby z tego przygodowy melodramat, ale Robert Wise stworzył zaskakująco okrutną i pesymistyczną opowieść o konflikcie między uczuciami i osobistymi ideałami a obowiązkiem. Przede wszystkim jednak liczy się niezapomniany finał, w którym samotny Steve McQueen (nominowany za tą rolę do Oscara) walczy na pustym placu z oddziałem chińskich żołnierzy. McQueen zagrał w Bullitcie i Ucieczce Gangstera, ale to właśnie jest najlepsza scena akcji z jego udziałem. [Jacek Stopa]
Żandarm z Saint Tropez / Le gendarme de Saint-Tropez (FRA/ITA – Jean Girault) 1964
Początek znakomitej serii komedii w wykonaniu mistrza gatunku… Louis de Funes ze swoją wspaniałą rolą, żal tylko że tak szybko odszedł z tego świata. [Piotr Plewa]
MIEJSCA 100 – 76 | 75 – 51 | 50 – 31 | 30- 21 | 20 – 11 | 10 – 1

