News
PROJEKT HAIL MARY – jaki był kluczowy element sukcesu megahitu SCI-FI?
Kiedy latem 2025 roku pojawił się zwiastun Projekt Hail Mary, fani książki Andy’ego Weira zauważyli coś ciekawego. Charyzmatyczny przypominający skałę…
Kiedy latem 2025 roku pojawił się zwiastun Projekt Hail Mary, fani książki Andy’ego Weira zauważyli coś ciekawego. Charyzmatyczny przypominający skałę kosmita z Eridanusa, który zaprzyjaźnia się z protagonistą Rylandem Grace’em (w filmie granym przez Ryana Goslinga), pojawił się w materiale promocyjnym, choć jego obecność na pierwszy rzut oka zdawała się być spoilerem. Jak informuje portal Slashfilm, decyzja o ujawnieniu Rocky’ego w zwiastunie oczywiście była świadoma, choć z powodów innych niż można się było spodziewać. Weir wyjaśnił w rozmowie z Den of Geek:
Nie było absolutnie żadnej możliwości, by utrzymać w tajemnicy aspekt pierwszego kontaktu. Miliony ludzi przeczytało już książkę. Nikt nie wejdzie do kina nie wiedząc o Rockym.

Dzięki efektom praktycznym i utalentowanemu animatorowi Rocky ożył w sposób przekraczający wyobraźnię nawet fanów książki. James Ortiz, który wcielił się w tę kluczową dla fabuły postać zadbał o zbudowanie skutecznej więzi z Goslingiem. Jak powiedział Variety,
Nie chciałem, by Ryan czuł się w tym sam. To byłoby zbyt trudne. Nie powinien podejmować decyzji aktorskich za dziwne, pozbawione twarzy stworzenie.

W związku z tym obaj panowie odbywali próby osobiście, na planie, co pozwalało im spojrzeć sobie w oczy i ustalić rytm scen. Ortiz nadał Rocky’emu realną osobowość.
Rocky jest super inteligentny i ma umysł jak komputer – nigdy nie musisz powtarzać mu niczego dwa razy. Ale on sam zawsze wydawał mi się jak młodszy brat. Jest w nim nieco tego niespokojnego, czternastoletniego chłopca, który naprawdę chce być zaproszony na imprezę.
Paul Lambert, który nadzorował efekty wizualne przyznał w The New York Times, że zespół nie potrafił odróżnić, co jest lalką, a co CGI: To dowód na to, że oba światy połączyły się.

Weir podkreślał w wywiadzie, że historia stała na odpowiednim przedstawieniu Rocky’ego. Musieliśmy go zrobić dobrze. Phil Lord i Christopher Miller, dzięki doświadczeniu w animacji, byli idealnym wyborem. Film to niemal dosłownie dwuosobowa sztuka teatralna (tyle, że w prawdziwie epickim otoczeniu) rozgrywająca się między Goslingiem a nie-człowiekiem, a fakt, że widzowie wiążą się emocjonalnie ze skałą bez twarzy, świadczy o mistrzostwie Ortiza i jego więzi z drugim aktorem na bardzo ludzkim poziomie.


Kato_Szaft
14 kwietnia, 2026 at 10:44
Haha..a ja poszedłem do kina nie wiedząc o Rockym. Ostatnio staram się nie oglądać trailerów, by jak za dzieciaka zostać bardziej zaskoczonym (wtedy były tylko okładki w wypożyczalniach VHS). Dlatego też film mnie nieco zawiódł – spodziewałem się czegoś poważniejszego, a nie dobrze zrealizowanego filmu familijnego;)
Az
17 kwietnia, 2026 at 15:37
Ten film jest tak wyhype’owany sieci że szok. Megahit? Co najwyżej bardzo dobre kino 7/10.