Publicystyka filmowa
HORROR w 2021 roku. 13 filmów grozy, na które czekam
W oczekiwaniu na emocjonujące HORROR w 2021 roku, odkrywamy 13 tytułów, które obiecują przerażające doznania i dreszczyk emocji.
Lista horrorów na 2021 rok może nas przyprawić o efekt déjà vu, gdyż część pozycji będziemy zapewne kojarzyć z listy zeszłorocznej. Koronawirus pokrzyżował jednak plany również w przemyśle filmowym, stąd przeniesione premiery i nadzieja na to, że jeszcze w tym roku kina wrócą do normalnego funkcjonowania. Już teraz jednak wiemy o tym, że horrory Jamesa Wana (Malignant, którego jest reżyserem, oraz Obecność 3, gdzie pełni funkcję producenta) będą miały premiery hybrydowe, pojawiając się równocześnie w kinach i na HBO Max, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych.
Jak to będzie w Polsce? Zobaczymy, ale nie zdziwię się, jeśli po pojawieniu się rzeczonej platformy streamingowej u nas – gdzieś w drugiej połowie tego roku – i my będziemy mieli możliwość obejrzenia nowych filmów również w domu. Osobiście wolę doświadczenie kinowe, ale sytuacja wymusiła na nas w pierwszej kolejności dbanie o zdrowie, a dopiero później dobrą zabawę. Mimo to liczę, że rok 2021 zaskoczy nas w kinie grozy, dając nam prawdziwie horrorowe doznania, czego poniższe 13 tytułów ma być obietnicą. Już wkrótce zobaczymy, czy spełnioną.
Army of the Dead
Zack Snyder porzuca – przynajmniej na chwilę – komiksowe światy na rzecz wyprodukowanej dla Netfliksa opowieści o grupie najemników, którzy w trakcie apokalipsy zombie planują skok na kasyno w Las Vegas. Pomysł wyjściowy jest idiotyczny, a reżyser 300, Strażników, Człowieka ze stali oraz Batman v Superman przyzwyczaił nas do przerostu formy (dla wielu wątpliwej) nad treścią, co nie znaczy, że nawet jego najsłabsze dzieła nie oferowały przynajmniej powierzchownej atrakcyjności.
Jednak Army of the Dead ląduje na liście przede wszystkim ze względu na fakt, że Snyder już raz miał do czynienia z zombie, debiutując bardzo udanym remakiem Świtu żywych trupów. Jeśli uda mu się nakręcić równie intensywne i bezlitosne widowisko co wtedy, wybaczę mu nawet największe głupoty scenariusza. Plus Dave Bautista w roli głównej, który udowodnił już, że doskonale czuje się zarówno w komediowym (Strażnicy Galaktyki), jak i dramatycznym (Blade Runner 2049) repertuarze.
Candyman
Pierwszy z tytułów na liście, które miały mieć swoją premierę w 2020 roku, ale ostatecznie zdecydowano się przełożyć ją na ten rok. Oryginalny Candyman w reżyserii Bernarda Rose’a wciąż pozostaje jednym z najlepiej pamiętanych horrorów lat 90., który dał nam charyzmatycznego, kultowego dziś potwora, ale przede wszystkim zastanawiał się, w jaki sposób działa we współczesnym świecie mit. Oparty na opowiadaniu Clive’a Barkera horror doczekał się dwóch znacząco słabszych kontynuacji, ale liczę, że wyprodukowany przez Jordana Peele’a remake/reboot/sequel (wciąż nie wiemy, jak nowy film będzie się odnosił do poprzedniego) przyniesie nam równie mocne wrażenia co pierwowzór, stawiając też na komentarz społeczny, wpisany przecież w legendę „słodkiego pana”.
Reżyseruje Nia DaCosta, (Little Woods) w roli głównej Yahya Abdul-Mateen II (Aquaman, serial Watchmen), a w obsadzie również Tony Todd, czyli oryginalny Candyman.
Ciche miejsce 2
Kolejna przesunięta na ten rok premiera – sequel jednego z największych horrorowych sukcesów ostatnich lat, a przede wszystkim wielka niespodzianka od Johna Krasinskiego, aktora do tej pory najlepiej kojarzonego z serialowego Biura. Okazał się on być jeszcze lepszym reżyserem, potrafiącym doskonale budować atmosferę grozy i napięcie, ale również utrzymać je od początku do samiutkiego końca w opowieści o rodzinie, która walczy o przetrwanie w świecie opanowanym przez wyczulone na dźwięk potwory.
W kontynuacji powraca Emily Blunt (prywatnie żona Krasinskiego), a stawkę aktorską uzupełniają niezawodni Cillian Murphy oraz Djimon Hounsou. Z całej listy jest to tytuł, który najbardziej chciałbym obejrzeć w wypełnionej widzami sali kinowej, pamiętając wspaniałe doświadczenie podczas seansu pierwszej części, kiedy to publiczność „zgodziła się” na zasady rządzące ekranowym światem, oglądając film w ciszy i skupieniu.
Eight For Silver
Koniec XIX wieku. Dzikie zwierzę zaczyna atakować mieszkańców małej wioski, ale wysłany do zbadania sprawy mężczyzna zaczyna dostrzegać sygnały dużo większego niebezpieczeństwa. Na razie tylko tyle wiemy o fabule nowego filmu Seana Ellisa (Operacja Anthropoid), nakręconego we Francji horroru przywodzącego na myśl Jeźdźca bez głowy oraz Braterstwo wilków. Pytanie, czy srebro w tytule może sugerować obecność wilkołaka, na razie pozostaje bez odpowiedzi, ale wcale bym się nie zdziwił. Osobiście liczę na klasyczną gotycką opowieść oraz atmosferę grozy jak z najlepszych filmów Hammera. W rolach głównych Boyd Holbrook oraz Kelly Reilly, a premiera na nadchodzącym festiwalu Sundance.
In The Earth
Horror ekologiczny od Bena Wheatleya znalazłby się na tej liście i bez wiedzy o tym, że całość została nakręcona podczas pandemii. Najwyraźniej reżyser Kill List, High Rise oraz niedawnej Rebeki nie lubi bezczynności, a obecna sytuacja zainspirowała go do napisania historii bliskiej rzeczywistości. Mamy zatem świat pogrążony w kryzysie, szukanie leku na śmiertelnego wirusa oraz dwójkę bohaterów, którzy zapuszczają się głęboko w las w celu rutynowego sprawdzenia sprzętu. Znając ponurą twórczość Wheatleya, mogę się domyślić, że cokolwiek tam znajdą, nic dobrego z tego nie wyniknie.
Jestem bardzo ciekaw, jak nasza nieciekawa obecna rzeczywistość została przefiltrowana przez wyobraźnię brytyjskiego reżysera, który bardzo często sięga po surrealistyczną stylistykę, aby wywołać w widzu niepokój i grozę (A Field in England zawiera niezrozumiałe dla mnie sceny, od których skóra cierpnie). Co ciekawe, również Neill Blomkamp (Dystrykt 9) nakręcił podczas pandemii film grozy o iście horrorowym tytule – Inferno.
Last Night in Soho
Jeszcze jeden horror, który mieliśmy zobaczyć w zeszłym roku, ale covid wpłynął na zmianę daty premiery. Współczesna dziewczyna (Thomasin McKenzie, Jojo Rabbit) trafia do swingującego Londynu lat 60., ale spotkanie z początkującą piosenkarką niesie ze sobą niebezpieczne konsekwencje. Edgar Wright, najlepiej znany z komediowego repertuaru (Wysyp żywych trupów, Scott Pilgrim vs świat), tym razem zabiera się za kino grozy, jako swoje inspiracje wskazując Wstręt Polańskiego oraz Nie oglądaj się teraz Roega.
Ambitnie. Już rok temu nazwałbym Last Night in Soho jednym ze swoich najbardziej oczekiwanych nie tylko horrorów, ale filmów w ogóle, jednak podejrzewam, że w 2021 roku jeszcze więcej osób będzie bacznie śledzić ten tytuł. W jednej z głównych ról pojawia się bowiem Anya Taylor-Joy, nieobca fanom kina gatunkowego (Czarownica, Split), której gwiazda zdecydowanie rozbłysła dzięki zeszłorocznemu Gambitowi królowej.
Malignant
Wspomniany we wstępie Malignant miał pojawić się już rok temu, ale nie dość, że sytuacja związana z pandemią koronawirusa wymusiła przełożenie premiery na 2021 rok, to jeszcze wielu widzów może zdecydować się na obejrzenie nowego filmu Jamesa Wana nie w kinie, a w domowym zaciszu. Akurat w przypadku tego reżysera wiem, że zarówno na dużym, jak i małym ekranie jego horrory mogą przyprawić o palpitację serca – sam jestem beznadziejnym przypadkiem, kiedy po seansie pierwszego Naznaczonego musiałem zapalić światła w całym mieszkaniu.
Niewiele wiemy o Malignant, poza tym, że pomysł na scenariusz Wan napisał ze swoją partnerką, Ingrid Bisu, a w roli głównej występuje znana z pierwszej Annabelle… Annabelle Wallis. Premierę hybrydową będzie miała również wyprodukowana przez Wana Obecność 3: Na rozkaz diabła, wyreżyserowana tym razem przez twórcę Topieliska. Klątwy la Llorony, Michaela Chavesa.
Nie oddychaj 2
Stephen Lang wraca jako niewidomy psychopata w sequelu doskonałego dreszczowca Fede Alvareza! Tym razem pochodzący z Urugwaju twórca zadowolił się obowiązkami scenarzysty i producenta, reżyserię powierzając swojemu współpracownikowi Rodo Sayaguesowi, z którym scenariusz napisał zarówno do tego, jak i swoich wcześniejszych filmów (pierwsze Nie oddychaj oraz remake Martwego zła). Nie boję się zatem o jakość kontynuacji, pytanie tylko, czy jest sens ciągnąć historię perwersyjnego i przerażającego ślepca; musimy poczekać i zobaczyć, co zmotywuje go tym razem do jego chorych działań. Wiem jednak, że dla samego Langa, złowieszczego i emanującego aurą niemal nadczłowieka, będzie warto obejrzeć kolejne makabryczne i pełne napięcia widowisko grozy.
Nightmare Alley
Po zdobyciu Oscarów za reżyserię i dla najlepszego filmu dla Kształtu wody Guillermo del Toro wraca do swojego mrocznego świata w Nightmare Alley. Ta druga już ekranizacja powieści Williama Lindsaya Greshama (wcześniej zrealizowana w konwencji kina noir w 1947 roku) jest opowieścią o pracującym w lunaparku oszuście, który poznaje równie niebezpieczną co on psychiatrę. Nie mam wątpliwości, że nawet jeśli w filmie nie pojawią się elementy fantastyczne, del Toro nasyci swoje dzieło wystarczającą dawką grozy, nadrealności i dziwności, co może sugerować umiejscowienie akcji w wesołym miasteczku.
Największym magnesem jest jednak wianuszek gwiazd, które będziemy mogli zobaczyć na ekranie: Bradley Cooper, Cate Blanchett, Rooney Mara, Willem Dafoe, Toni Collette, Ron Perlman, David Strathairn oraz Mary Steenburgen.
Poroże
Ostatni z tytułów, które pojawiły się już na mojej zeszłorocznej liście, ale premiera została przesunięta na obecny rok. Nauczycielka (Keri Russell) i jej brat szeryf (Jesse Plemons) podejrzewają, że jeden z jej uczniów ukrywa w swoim domu bestię odpowiedzialną za coraz bardziej makabryczne znaleziska w okolicy. Zwiastun filmu Scotta Coopera sugeruje wyjątkowo ponury horror, odwołujący się do legendy o Wendigo, umieszczając potwora we współczesnym małym amerykańskim miasteczku.
Znajdujące się w centrum opowieści dziecko i jego relacje z potworem wprowadzają jeszcze większy niepokój, ale to skupienie się na mitologicznej stronie grozy oraz próba spojrzenia na horror przez pryzmat tego, w jaki sposób wędruje – jako opowieść – między ludźmi, wydają mi się najciekawsze i najstraszniejsze w tym projekcie.
Prisoners of the Ghostland
Sion Sono i Nicolas Cage łączą siły w opowieści o kryminaliście, który musi zdjąć klątwę z zaginionej w tajemniczych okolicznościach dziewczyny. Szalona wyobraźnia reżysera Klubu samobójców i Miłości obnażonej z pełną ekspresji grą aktora, który ostatnio zasmakował w horrorowej estetyce (Mandy, Kolor z przestworzy), może przynieść kultowego w przyszłości klasyka, może też zakończyć się całkowitą porażką. Będzie to anglojęzyczny debiut Sono, a historia nauczyła nas, że język innego kulturowo kina nie zawsze przynosi dobre efekty w Hollywood.
Kariera Cage’a zaś miała swoje wzloty i upadki – czasem najlepiej zapowiadające się filmy okazywały się nieoglądalne. Czas pokaże, czy Prisoners of the Ghostland zaliczymy do najlepszych, czy najgorszych pozycji w filmografiach obu. Trzymam kciuki. Poza Cage’em w obsadzie również Sofia Boutella i Nick Cassavetes.
Resident Evil
Paul W.S. Anderson i Milla Jovovich pożegnali się z serią Resident Evil kilka lat temu, zabierając się za inną gamingową franczyzę, Monster Hunter. Tym samym nowa ekranizacja popularnej gry będzie całkowicie nowym startem, niezwiązanym z tamtymi filmami, dającym nadzieję na odwzorowanie stylistyki oryginału. To przynajmniej obiecuje reżyser i scenarzysta, Johannes Roberts, biorąc sobie za cel nakręcenie horroru wiernego historii znanej z pierwszych dwóch części gry, co ważniejsze jednak – prawdziwie strasznego filmu.
Roberts ma na swoim koncie dwie części Podwodnej pułapki, Po tamtej stronie drzwi i Nieznajomych: Ofiarowanie – jest niezłym stylistą, znającym się na budowaniu napięcia; gorzej jednak wychodzi mu pisanie scenariuszy. Miejmy nadzieję, że stanie na wysokości zadania, dając fanom Resident Evil powód do zadowolenia. W Claire Redfield wciela się znana z Pełzającej śmierci Kaya Scodelario.
Fanów gier zainteresuje również informacja, że Christophe Gans pracuje obecnie nie tylko nad trzecim filmem z serii Silent Hill (sam wyreżyserował pierwszą część z 2006 roku), ale również ekranizacją horrorowej Fatal Frame, tak samo jak pierwowzór rozgrywającej się w Japonii.
Wendell & Wild
Z opisu na Netfliksie dowiadujemy się, że Wendell & Wild to „przygodowy film animowany w technologii poklatkowej o braciach demonach, którzy uciekają z podziemnego świata”. IMDb dodaje, że tytułowi bohaterowie walczą z zakonnicą i nastolatkami-gotami. Tak nakreślona fabuła sama w sobie nie byłaby dla mnie wystarczającą zachętą do obejrzenia tego filmu, a co dopiero umieszczenia go na liście. Jeśli jednak dodam, że reżyserem jest Henry Selick, twórca Miasteczka Halloween, a współscenarzystami oraz aktorami dubbingującymi tytułowe postacie są Keegan-Michael Key oraz Jordan Peele, całość zamienia się nagle w jeden z najciekawiej zapowiadających się filmów 2021 roku.
Animacje w konwencji lub nawiązujące stylistyką do kina grozy są ostatnio popularne (nowa Rodzina Addamsów), choć czasem wydają się być skierowane przez swą formę wyłącznie do młodego widza. Selick jednak udowodnił już nie raz, że bajka może być straszna, na co liczę i tym razem.
