Connect with us

Publicystyka filmowa

Dlaczego AFTERSUN to arcydzieło? Analiza i interpretacja filmu z Paulem Mescalem

„Aftersun” to wyjątkowe doświadczenie filmowe. To opowieść o pamięci i o pamiętaniu.

Published

on

Aftersun w reżyserii Charlotte Wells to wyjątkowy debiut, który z miejsca stał się festiwalową sensacją, a o jego subtelnym pięknie rozpisywali się liczni recenzenci. Chciałabym jednak podkreślić, że poniższy tekst nie jest recenzją. Jest próbą zmierzenia się z filmem Charlotte Wells i jego zinterpretowania, głównie dlatego, że reżyserka daje bardzo szerokie pole do popisu w odczytywaniu znaczeń. Bo Aftersun jest filmem, który nabiera odpowiednich, wyraźnych kształtów dopiero po dokopaniu się kilka warstw pod powierzchnię.

Uwaga, tekst zdradza najbardziej i najmniej kluczowe szczegóły z filmu. To oznacza, że czają się w nim spoilery (a właściwie jest ich całkiem sporo).

Advertisement

O filmie

Aftersun to wyjątkowy film, w szczególności formalnie. Obraz przechodzi z tradycyjnie nakręconych ujęć do ujęć home videos, mijając po drodze sekwencje odnoszące się do wyobraźni głównej bohaterki, niemające żadnego związku z rzeczywistymi wydarzeniami. Ciężko tutaj mówić o fabule – porozrzucane sceny nie mają sztywno wyznaczonej ciągłości ani chronologii.

Na początku filmu nie dostajemy zbyt wielu informacji. W tej chwili warto pogodzić się z myślą, że w Aftersun reżyserka wymaga od widza zaangażowania i domyślania się praktycznie wszystkiego. Jednak film nie daje widzowi żadnych skomplikowanych zagadek, na których odpowiedź musi uważnie polować w trakcie trwania seansu. To, czego Charlotte Wells wymaga od widza, to po prostu obserwowanie relacji pewnego ojca i jej córki.

Advertisement

Aftersun opowiada przede wszystkim o wakacjach 30-letniego Caluma i jego 11-letniej córki Sophie. Bohaterowie rzadko się widują – mężczyzna wyjechał z rodzinnej Szkocji, by zacząć życie na nowo. Chce wynagrodzić córce rozłąkę, zapraszając ją na wspólne wakacje tylko we dwoje. Wykupuje pokój w tanim kurorcie w Turcji. Nie przewiduje problemów takich jak remont, który psuje atmosferę wypoczynku, czy małżeńskie łóżko w ich pokoju.

Już jedna z pierwszych scen uświadamia nam, że przedstawione na ekranie wakacje to tak naprawdę wspomnienia. Film Charlotte Wells stawia w centrum uwagi kobietę – dorosłą, 30-letnią Sophie, która wraca wspomnieniami do najlepszych, ale równocześnie ostatnich chwil spędzonych ze swoim ojcem. Wspomnienia są niejasne i zamglone – kobieta nurkuje w pamięci, wyławiając wydarzenia sprzed dwóch dekad. Uzupełniającymi elementami układanki są więc wakacyjne nagrania z kaset VHS, które dorosła Sophie trzyma na pamiątkę. Aftersun to więc opowieść o pamięci i o pamiętaniu. Uratowane, pielęgnowane wspomnienia zarejestrowane i zapisane na przestarzałym już dysku w głowie Sophie przeplatają się z onirycznymi obrazkami z tureckich plaż.

Advertisement

BLOOD AND CARPET - Kino klasy Z

Przez długi czas nie dzieje się nic, co miałoby skłonić widza do zmiany pozytywnego podejścia. Bohaterowie wyraźnie cieszą się ze wspólnie spędzonych wakacji. Nadrabiają stracony czas. Rozmawiają o codzienności, żartują. Stabilność zostaje jednak zachwiana, a między sceny zaczynają wkradać się niepasujące do reszty sielankowej układanki zachowania bohaterów.

Wells bardzo oszczędnie i cierpliwie rozporządza kluczowymi dla historii informacjami. W każdej kolejnej scenie dostajemy trochę więcej informacji, z układanki powoli powstaje obrazek o określonym kształcie. Nigdy jednak nie dostajemy za dużo, a akcja powoli porusza się do przodu, nieprędko podkręcając dyskomfort opowiadanej historii.

Advertisement

Dlatego upust narastającemu napięciu można dać dopiero w jednej z ostatnich scen filmu. Wcześniej nie ma za bardzo powodu, by się wzruszyć, wybuchnąć płaczem. Widz wciąż czeka na wielkie finałowe rozstrzygnięcie, jednak w ostatnim momencie filmu uświadomi sobie, że historia rozstrzygała się przez cały czas jej opowiadania. Widać to dopiero na samym końcu, ale wtedy narastających emocji jest tak wiele, że trudno wytrzymać bez ich wyrzucenia na wierzch.

Ostatnie takie wakacje

Aftersun to film o depresji. Chorobie, która wychyla się z trzewi poprzez trudno uchwytne gesty, reakcje, spojrzenia. Diagnoza Caluma zajmuje widzowi bardzo dużo czasu. Nie zdradza się zbyt szybko ze swoją chorobą. W sceny wkradają się jednak pewne zatrzęsienia. Jest to rozmowa Caluma z instruktorem pływania, podczas której mężczyzna składa zaskakującą, być może nawet dla niego, deklarację, że nie wie, czy dożyje 40. Nie sądził nawet, że dożyje 30.

Advertisement

Sophie i jej ojciec spędzają czas tak, jak każdy, będący w nadmorskim kurorcie – leżą nad basenem, pływają, nurkują. Jest kilka scen, w których Calum znika pod powierzchnią wody (próbuje uratować przed zatonięciem drogie gogle, nurkuje, podczas gdy Sophie nagrywa film z łódki). Jest także pamiętna scena, w której mężczyzna idzie nocą na plażę, ginąć w czarnej wodzie. Żadna z tych scen nie pokazuje nam momentu wydostania się Caluma na powierzchnię. Widzimy spokojną taflę wody, ale próżno czekać na wyłaniającego się spod niej mężczyzny. Wells każe nam myśleć, że Calum już metaforycznie tonie, zapada się pod własnym ciężarem i ciężarem swojej choroby, znikając w ciemnej i zimnej toni.

Zresztą samo zachowanie mężczyzny w filmie sprawia wrażenie, jakby bohater przestał dbać o własne życie. Balansowanie na poręczy balkonu, przejście przez jezdnię przed trąbiącym autobusem, bez żadnego przejęcia się faktem, że ledwo został przejechany. Nurkowanie bez licencji, wchodzenie nocą do wzburzonego morza. Bohater nie może nawet racjonalnie odpowiedzieć na pytanie, jak złamał rękę. Usuwając gips, rani się do krwi, ale nie przejmuje się strużką płynącą po skórze. Swoją drogą ta scena to wizualny majstersztyk – wizualne oddzielnie Sophie, przebywającej w ciepłym pokoju, i Caluma, zamkniętego w ciasnym, zimnym pomieszczeniu.

Advertisement

Bohater dawno temu wyzbył się instynktu przetrwania, uważając go za coś zbędnego w jego sytuacji. Co więcej, mówiąc o przyszłości, wspominał o niej tylko w kontekście Sophie. W żadnej wypowiedzi nie obsadził siebie jako bohatera wydarzeń mających rozgrywać się za kilka lat. Jedyną taką sceną była rozmowa o narkotykach – być może miała to być iskierka nadziei, że Calum będzie przy córce, gdy ta będzie dorastać i zacznie węszyć wokół używek. Jednak wszystko – od jego niebezpiecznych zachowań, przez nieodnoszenie się do przyszłości, po kupienie dywanu czy zdjęcia z polaroidu, nie bacząc na wysoki, wykraczający poza budżet Caluma koszt, wskazywały na to, że bohater już na wakacjach mocno przeczuwał, że będzie to jego pożegnanie z córką.

Wiedział, że nie wytrzyma dłużej. Prawdopodobnie dlatego przymuszał Sophie do nauki samoobrony. Choć dziewczynie wydawało się to irracjonalne, że ojciec postanowił właśnie teraz zorganizować tego rodzaju trening, z jego perspektywy był to ostatni dzwonek, by zadbać o córkę.

Advertisement

Postać i psychika Caluma jest tu skontrastowana z psychiką młodej Sophie. Dziewczynka nie widzi nic złego w zadaniu ojcu pytania, co czuł, gdy miał 11 lat. Jej myślenie nie jest zainfekowane zmartwieniami o przyszłość – ma całe życie przed sobą. Życie, które prezentuje się tylko w jasnych barwach, jest pełne nieznanego, ale nie jest to nieznane, którego się boi.

Samo wspomnienie siebie jako 11-latka jest dla Caluma nad wyraz bolesne. Młodszy o 20 lat Calum z pewnością nie wyobrażał sobie swojego dorosłego życia tak, jak się w rzeczywistości potoczyło. Nie chce wracać myślami do siebie z momentu, kiedy jeszcze nie popełnił żadnego błędu. Uzmysłowienie sobie tego przysparza mu wiele cierpienia. Wybrzmiewa to tym bardziej, że w filmie omawiana scena pojawia się dwukrotnie. Jest też sceną otwierającą, jednak dopiero za drugim razem możemy wyraźniej dostrzec zawód oraz ból wymalowany na twarzy bohatera po wysłuchaniu tego pytania.

Advertisement

Z tego samego powodu nie cieszy się z niespodzianki córki, czyli z zaśpiewania „Sto lat” z okazji jego 31. urodzin. Mijający czas nie jest dla Caluma czymś godnym uczczenia, uznania. Dlatego scena rozczarowanego Caluma patrzącego w dół na grupę osób wesoło śpiewających na jego cześć rozmywa się, przechodząc w ujęcie ukazujące bohatera desperacko zanoszącego się płaczem. To nie jest naturalny płacz. Jest to płacz, który wżera się mózg i dudni w uszach. Tak mógł płakać tylko ktoś, kto jest na skraju.

Z drugiej strony jest Sophie, która z ekscytacją przypatruje się starszym od niej nastolatkom. Doświadcza pierwszego pocałunku. Być może podglądanie dwóch całujących się chłopaków sprawia, że budzi się w niej jej homoseksualność. Z podziwem ogląda starszych od siebie, czuje ekscytację, myśląc, że to wszystko przed nią.

Advertisement

Zdaniem Caluma, gdy już się wyjedzie z miejsca, z którego się pochodzi, zawsze jest się tam kimś obcym. To dotyczy bohatera, który jest w pewnym sensie bezdomny, bez swojego miejsca, bez stałego domu. Z rozmowy z Sophie wynika, że ma plany wynająć ze znajomym dom pod Londynem, gdzie córka miałaby nawet pokój dla siebie. Zapowiedź nie brzmi jednak wiarygodnie, nawet w ustach Caluma. Nietrudno było wyczuć wątpliwości, gdy o tym opowiadał. W porównaniu z nim Sophie ma nieskończoną liczbę możliwości. „Możesz mieszkać, gdzie tylko chcesz. Być kimkolwiek tylko chcesz. Masz czas”, mówi Calum, jednocześnie wiedząc, że on wyczerpał już swoje szanse i zmarnował dany mu czas.

Scena tańca do piosenki Davida Bowiego i Queen jest jedną z najbardziej traumatyzujących, jakie doświadczyłam, oglądając filmy. Choreografia zdesperowanej Sophie każe jej w rozpaczliwy sposób przytulić się do ojca, zamknąć go w swoich objęciach, a z drugiej strony – każe jej go od siebie odepchnąć, dając upust złości magazynowanej w sobie przez lata, niemającej żadnego ujścia.

Advertisement

Z drugiej strony Aftersun jest filmem o tęsknocie. O ogromnej, nierozsądnej miłości dziecka do ojca, która zdradza się w spojrzeniach, uśmiechach, słowach, takich jak: „Myślałam o tym, że możemy dzielić to samo niebo. Więc nawet jeśli nie jesteśmy w tym samym miejscu i nie jesteśmy praktycznie razem, w pewnym sensie jesteśmy razem”. Dzieci mają czasem słabość do górnolotnych słów, jednak taka deklaracja jest szczerym wyrazem ogromnej tęsknoty. Tęsknoty za ojcem, który na co dzień jest daleko, jednak jedno niebo daje dziecku ulgę, bo napawa je nadzieją, że ojciec ma nad głową ten sam sufit. To tak, jakby byli w tym samym domu, tylko w innych pomieszczeniach.

Kasety VHS

Odtwarzanie filmów wideo przez Sophie pozwoliło jej wypożyczyć tatę z ciemnych zakamarków pamięci, z tego ciemnego rave’u, przepełnionego klubu, gdzie Calum tańczy ich ostatni taniec ciągle i ciągle w zapętleniu. Po co?

Advertisement

Powody, dla których dorosła Sophie wróciła do nagrań z wakacji, mogą być różne. Podczas jednej ze scen widzimy, jak dorosła bohaterka budzi się w środku nocy i słyszy płacz dziecka. Co ciekawe, stawia gołe stopy na tym samym dywanie, który Calum kupił wtedy w Turcji, znacząco przekraczając swój budżet. Słyszymy wówczas, że partnerka Sophie składa jej życzenia urodzinowe. Nie jest to powiedziane wprost, jednak lubię sobie dopowiedzieć, że są to 31. urodziny. Te same, które Calum obchodził na wakacjach razem z Sophie (i które były jego ostatnimi). Może być to bezpośredni powód powrotu do wakacyjnych wspomnień – Sophie ma tyle samo lat co jej tata wtedy, w tym ważnym dla niej czasie.

Może obejrzeć nagrania na nowo i zinterpretować je nieco inaczej. Być może przekroczenie bariery 30 lat pozwoli jej zbliżyć się bardziej do ojca z taśm, zrozumieć jego zachowania, myśli, motywacje. Być może w końcu dojrzała do uświadomienia sobie, co psychicznie znosił jej ojciec.

Advertisement

Oprócz wieku Sophie i Caluma łączy jeszcze jedna ważna rzecz. Oboje mają dziecko. Stawanie się rodzicem to, jak podejrzewam, jedno z najbardziej przełomowych momentów w życiu człowieka. Często jest to moment, kiedy młodzi rodzice zaczynają myśleć o swoich własnych rodzicach przez zupełnie inny filtr. Być może jest to pierwszy raz, gdy uzmysławiają sobie, że rodzice byli ludźmi jeszcze przed ich urodzeniem. Że mieli ambicje, marzenia, problemy, z którymi się zmagali. Takie osoby zyskują także nową perspektywę – perspektywę rodzica. Sophie wraca więc wspomnieniami do wakacji, które, choć były jednym z najszczęśliwszych momentów w jej życiu, stały się podłożem, na którym wykiełkowały jej traumy. Ogląda więc nagrania, ponieważ chce z nich wyciągnąć odpowiedź – co zrobić, by nie skrzywdzić swojego dziecka tak, jak uczynił to jej własny ojciec?

Aftersun jest filmem o rodzicielstwie. O tym, co dzieci dostają w prezencie od swoich rodziców. Oprócz zestawu określonych genów będzie to również, przekazywany z pokolenia na pokolenia, zestaw pewnych traum, chorób. O tym, że Sophie zaczyna wdawać się w Caluma, mówi nam scena mycia zębów. Podczas gdy Calum stoi przed umywalką, Sophie z poprzedniego pokoju mówi do niego: „Masz czasem tak, że czujesz się zmęczony, jakby ktoś połamał ci wszystkie kości? Jakbyś tonął”.

Advertisement

Jak dla mnie jest to najbardziej wbijająca w fotel scena w całym filmie. Równie dobrze mogą być to nic nieznaczące słowa rzucone w eter przez 11-latkę, która jest zmęczona i dokonuje nieco poetyckiej analizy swojego samopoczucia. Niespodziewana reakcja Caluma na te słowa dużo nam jednak mówi – mężczyzna przełamuje spokój, który zadomowił się w tej scenie. Wykonuje gest, który w ogóle tam nie pasuje – agresywnie opluwa resztkami pasty lustro i wychodzi z pomieszczenia, zostawiać plamę na szkle.

Czemu tak zareagował? Być może swoim zachowaniem zastąpił słowa: „Tak, wiem, jak to jest”, opluwając lustro, by zasłonić własne odbicie. Bardziej przemawia jednak do mnie, że mężczyzna w tamtej chwili uświadomił sobie, że jego córka przechwytuje te same wzorce myślenia co on. Że stanie się tym samym, kim on się stał, czyli wrakiem człowieka. W przyszłości takie myśli nie będą nic nieznaczącymi przemyśleniami rzuconymi jakby od niechcenia – staną się podstawą myślenia kobiety, przynajmniej tego obawia się Calum.

Advertisement

Ta wypowiedź w rzeczywistości nie musi być tak dramatyczna, złowróżbna, jednak w głowie Caluma może być odczytana jako zalążek kiełkującej w głowie Sophie depresji. Depresji, która wyniszcza go w tym samym momencie. Choć dziewczynka ma dopiero 11 lat, już przejawia objawy choroby psychicznej, z jaką walczy jej ojciec. Myśl, że jego córka mogłaby przechodzić przez to samo piekło co on, jest dla mężczyzny nieznośna. Szczególnie gdy uświadamia sobie, że to jego wina i że to on zafundował to Sophie – prawdopodobnie jedynej osobie, którą kocha, i jedynej osobie, która jest dowodem na to, że coś w życiu Caluma się udało.

Warto zadać sobie jeszcze pytanie – czym jest ta rave’owa przestrzeń, która drastycznie przecina wakacyjną opowieść, kroi ją na kawałki. Widać, że w końcowej scenie Calum zamyka kamerę, patrzy wprost na widza (Sophie, która jest po drugiej stronie telewizora), odwraca się i udaje prosto do pomieszczenia ze światłami. Prawdopodobnie jest to po prostu przestrzeń odgrywająca rolę zaświatów. Być może jednak jest to nawiązanie do rozmowy o narkotykach. Sophie w jednej z ostatnich rozmów dowiaduje się, że jej ojciec sam eksperymentował z różnymi środkami. Możliwe, że jako dorosła osoba chodziła na rave’y, biorąc stymulanty i wyobrażając sobie ojca tańczącego w tłumie. Scena może także odnosić się do sposobu śmierci Caluma, który zmarł, przedawkowując narkotyki. Jego twarz zdradza, że bohater jest w stanie dziwnej ekstazy.

Advertisement

Dlaczego Aftersun jest po prostu wspaniały?

Aftersun jest po prostu wspaniały. Jest wyjątkowym doświadczeniem filmowym. Mało filmowym, ogromnie emocjonalnym. Opowieść Charlotte Wells to portret depresji, który tworzy całość z zestawienia ze sobą bardzo małych szczegółów. Są one wręcz nierzucające się w oczy, dopóki nie zbierze się ich razem i nie złoży w jedną całość. Mimo wszystko Aftersun nie jest filmem, który ustawia światło na Caluma. Skupia się głównie na Sophie. To córka, zmuszona radzić sobie z traumą, tęsknotą, złością i samotnością jest tu główną bohaterką, do głowy której zaglądamy. To film o desperackim wałkowaniu i ponownym prześwietlaniu ostatnich klisz pamięci zdradzających obecność zmarłego ojca. To film o żałobie, melancholii, tęsknocie za tym, co minione. Ale jest też refleksją o dojrzewaniu i rodzicielstwie.

Wyraźnie widać i słychać, jak przez ten film przebija się postać reżyserki Charlotte Wells. Zapewne dlatego, że opowiada o swoich własnych doświadczeniach oraz wspomnieniach. Jak przyznaje w wywiadach, straciła ojca w wieku 16 lat. Jako dziecko przeżyła z nim wspólne wakacje, które wyjątkowo mocno wyryły się w jej pamięci. Wyjęła swoje własne wspomnienia, przemyślenia, metaforyczne ujęcia nakręcone kamerą z głowy i skleiła z nich film. Fakt, że opowiada o swoim życiu, nie jest tu jednak uproszczeniem. Wręcz przeciwnie – opowiedzieć tak intymną i emocjonalną autobiograficzną historię bez zbędnego wdawania się w szczegóły, zamieniając ją w uniwersalną historię o ojcostwie oraz radzeniu sobie ze stratą, jest zadaniem niezwykle trudnym.

Advertisement

Szukając podobnych informacji, natknęłam się na wątek komentujący Aftersun na Reddicie. Wypowiadało się w nim kilka osób, których matka lub ojciec popełnili samobójstwo, kiedy ci byli w wieku nastoletnim. Każdy z nich potwierdził, jak bolesnym przeżyciem był dla nich seans filmu Charlotte Wells. Byli jednak w stanie w pełni się z nim utożsamić. Relacjonowali to, że widzieli na ekranie emocje, które sami przeżywali. Wyznali jednak, że w ich przypadku nie ma mowy o ponownym seansie.

W końcu Aftersun jest po prostu wspaniały, bo daje nam wyśmienite kreacje aktorskie. Calum, grany tu przez Paula Mescala ani przez chwilę nie jest postacią dającą się prześwietlić. W żadnej ze scen nie jest postacią jednoznaczną. Łączy w sobie miłość, dobro, łagodność ojca, równocześnie będąc nieustannie nawiedzany przez swoje demony, które próbuje ukryć pod płaszczykiem pozorów. To bardzo trudne zadanie – połączyć w sobie bohatera, który chce robić rzeczy dobrze, ale coś, nie wiadomo do końca co, ciągnie go w dół. Postać, która chce zaserwować córce najlepsze wakacje w życiu, będące swoistym zadośćuczynieniem za lata rozłąki, jednocześnie nie mogąc zmusić się do wejścia na scenę, by zaśpiewać z Sophie Losing My Religion.

Advertisement

Paul Mescal ma do zagrania mocno skomplikowaną, niejednoznaczną postać i dowozi na absolutnie najwyższym poziomie, co jest o tyle trudne, biorąc pod uwagę nikłą ilość tekstu przypisanego mu w scenariuszu. Emocje kumulowane w Calumie muszą wyjść na wierzch poprzez fizyczną grę aktorską.

Podobnie Frankie Corio, dla której wcielenie się w postać Sophie było pierwszym aktorskim wyzwaniem w życiu (!). Dynamika między tymi dwoma bohaterami jest czymś wyjątkowo magicznym, przejmującym i niepozwalającym oderwać wzroku od ekranu.

Advertisement

Nie mam już za wiele do dodania, choć niewykluczone, że po kolejnym seansie moje przemyślenia się podwoją. Po pierwszym seansie Aftersun byłam nieco zagubiona. Ostateczne potwierdzenie genialności tego filmu padło z moich ust dopiero po jakimś czasie od wyjścia z sali kinowej. Teraz jednak jestem w pełni świadoma, że debiut Charlotte Wells jest dla mnie filmowym arcydziełem, idealnie trafiającym w mój gust, jeśli chodzi o opowiadanie o emocjach za pomocą ruchomych obrazów. I z pewnością moje zachwyty będą się umacniać z każdym kolejnym seansem.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *