News
Kultowy cyberpunk Sci-Fi NEUROMANCER to nr 1 w Trylogii Ciągu. Co z pozostałymi?
Jak pisaliśmy już kilkukrotnie przy różnych okazjach, Apple pracuje nad ekranizacją legendarnej powieści Neuromancer Williama Gibsona.
Jak pisaliśmy już kilkukrotnie przy różnych okazjach, Apple pracuje nad ekranizacją legendarnej powieści Neuromancer Williama Gibsona. 10-odcinkowy serial jest już kręcony od ponad roku, a za scenariusz odpowiadają Graham Roland i J.D. Dillard. Neuromancer uznawany jest za dzieło, które zapoczątkowało podgatunek cyberpunku, choć sam autor kwestionował to twierdzenie.
Z jednej strony biorąc pod uwagę rangę Neuromancera w literaturze science fiction, trudno wyobrazić sobie, by produkcja ta nie stała się hitem streamingowego giganta, ale z drugiej pamiętajmy o Peryferalu, innej ekranizacji Gibsona, której podjął się Amazon i który nie znalazł kontynuacji mimo więcej niż przyzwoitych recenzji i ocen widzów.

Książka stanowi pierwszą część Trylogii Ciągu i tu zaczynają się potencjalne problemy z kontynuacją serialu w wypadku sukcesu. Problem w tym, że dwie powieści-kontynuacje – Graf Zero i Mona Lisa Turbo – przedstawiają zupełnie innych bohaterów niż Neuromancer. Oznacza to, że ewentualne kontynuacje musiałyby to uwzględniać. Widzowie nie lubią rozstawać się z ulubionymi bohaterami, a wyzwaniem może być fakt, że tylko jedna z głównych postaci serialu pojawia się w drugiej i trzeciej powieści trylogii.
W literaturze takie kruche połączenia działają dobrze – czytelnicy czerpią satysfakcję z zawoalowanych aluzji i mają jednocześnie czas na przywiązanie się do nowych bohaterów. Na ekranie to dużo trudniejsze, czego dowodem do pewnego stopnia może być Altered Carbon, który zdecydował się na recast po pierwszym sezonie i poległ w drugim.

Istnieje kilka rozwiązań problemu ciągłości Neuromancera, choć wszystkie raczej wymagają zmian w adaptowanym materiale. Roland i Dillard mogli wprowadzić kluczowe postacie z Grafa Zero i Mona Lisy Turbo już w pierwszym sezonie, ale sądząc z komunikatów obsadowych, raczej się to nie wydarzyło.
Inną opcją byłoby odwrócenie sytuacji, czyli rozszerzenie historii z kontynuacji tak, by aktywniej włączyć postacie z Neuromancera. Mogłoby to potencjalnie zadziałać, choć skala wymaganych zmian nieuchronnie zraziłaby część zagorzałych fanów oryginałów. Niezależnie od tego jaka opcja zostanie wybrana, adaptacja kultowej powieści Gibsona od 30 lat rzuca filmowcom kłody pod nogi, więc nic to dla nich nowego.

