search
REKLAMA
Zestawienie

NAJGORSZE PARY z sitcomów

Jakie pary znalazły się w zestawieniu tych najgorszych?

Martyna Janasik

24 stycznia 2023

najgorsze pary z sitcomów
REKLAMA

Często nic nie wywołuje większych konfliktów i śmiechu niż dwójka zakochanych. Nic więc dziwnego, że twórcy sitcomów tak często wprowadzają wątek miłosny pomiędzy swoich bohaterów. W końcu dobry romans może zwiększyć oglądalność, a zły – wywołać burzliwą dyskusję. Oto najgorsze pary z sitcomów.

Nie ma drugiego takiego uczucia, które wywoływałoby  tak wiele skrajnych i silnych emocji na raz, jak miłość. Nic więc dziwnego, że to właśnie miłość, która rodzi się pomiędzy bohaterami sitcomów, jest jednym z głównych czynników, dla których stajemy się wiernymi fanami danych seriali. Przez lata widzieliśmy tysiące zakochanych par w sitcomach. Jedni doczekali się wspólnego happy endu, drudzy się rozstali, a trzeci się rozstawali i wracali. Wśród tego trzeciego typu par jest m.in. Ross i Rachel, od których zaczniemy zestawienie najgorszych par sitcomów. Niniejsze zestawienie przedstawia bowiem również i te uwielbiane przez większość planety pary, które gdyby przyjrzeć się bliżej, były toksyczne.

„Przyjaciele”: Ross i Rachel

Choć jestem absolutną fanką miłosnego wątku Rossa i Rachel, dynamika ich związku jest dla mnie nie do przyjęcia. Już sama afera pod tytułem „mieliśmy przerwę” jest wystarczającym dowodem na to, że ta dwójka nie potrafiła się porozumieć i nigdy nie była w stanie odpuścić czy zrozumieć tę drugą stronę.

Ten związek zapowiadał się źle zresztą od samego początku. Wystarczy wspomnieć, że Rachel zwróciła uwagę na Rossa, dopiero gdy dowiedziała się, że jego obsesja na jej punkcie sięga aż liceum. Była też celowo niemiła dla jego dwóch dziewczyn. Słynna w końcu jest akcja, kiedy chcąc wrócić do Rossa, Rachel podpuszcza jego ówczesną dziewczynę, żeby zgoliła się na łyso, wiedząc, że będzie wtedy nieatrakcyjna dla Gellera. Zresztą Ross nie pozostawał jej dłużny. Stworzył m.in. listę „za” i „przeciw”, gdzie wypisał wady Rachel – rozważając, czy mają być razem – na której napisał, chociażby, że jest tylko kelnerką. Dodajmy do tego wybuchy zazdrości Rossa oraz upartość Rachel i katastrofa gotowa.

„Family Guy”: Peter i Lois

Peter i Lois to małżeństwo z 20-letnim stażem i trójką dzieci. Peter nie słucha Lois, Lois nie słucha Petera. Lois mówi Peterowi, żeby nie robił tej idiotycznej rzeczy, a on ją wtedy robi specjalnie. To jedna z tych par pod tytułem „moja miłość, moja wojna”. Non stop się kłócą, nie raz dochodzi do rękoczynów. Oboje zdradzali się niezliczoną ilość razy, a kiedy Lois myśli, że Peter nie żyje, szybko staje ponownie na ślubny kobiercu. Według mnie pogwałcili chyba wszystkie wartości dobrego związku.

„Teoria wielkiego podrywu”: Leonard i Penny

Teoria wielkiego podrywu to mój ulubiony sitcom, a Leonard i Penny są parą, której od zawsze kibicowałam. Nie zmienia to faktu, że nie chcielibyśmy, aby taką relację powielały nasze dzieci. A sprawia to zachowanie Penny.

Penny i Leonarda nie łączy nic poza opieką nad Sheldonem, któremu matkują i ojcują. Jest jeszcze seks, ale Penny nie raz sugeruje, że jest taki sobie. Poza tym Penny większość czasu nabija się z zachowania Leonarda lub jego zainteresowań. Wiecznie też nie może się zdecydować, czy chce z nim być. Wielokrotnie odpycha Leonarda i sprawia wrażenie, jakby traktowała go jak „opcję” zamiast prawdziwego partnera. Co więcej, Penny nie chce mieć dzieci, a Leonard ich pragnie i kiedy decyduje się przyjąć propozycję bycia dawcą nasienia dla byłego chłopaka Penny i jego żony, Penny jest jawnie zazdrosna o przyszłe dziecko. Na koniec zostaje jeszcze kwestia zaręczyn. Leonard musiał dosłownie wybłagać Penny o to, żeby za niego wyszła. Wszystko przez to, że Penny bała się bliskości i zobowiązań. Wolała nic z tym nie robić, niż to przepracować, chociażby na terapii.

„Przyjaciele”: Ross i Emily

Emily to jedna z wielu dziewczyn i żon Rossa, którą miał w przerwie pomiędzy relacjami z Rachel.

Brytyjka, dla której Ross chciał rzucić wszystko, przeprowadzić się i zostawić tym samym swoich przyjaciół, chyba nikogo nie lubiła, a już na pewno Rachel. Choć to zrozumiałe, biorąc pod uwagę przeszłość Rossa i Rachel oraz ich bliską przyjaźń, to niezrozumiałym jest dla mnie, jak można zabraniać swojej ukochanej osobie z kimś się przyjaźnić. Będąc z kimś w relacji, powinniśmy być pewni swoich uczuć i uczuć partnera. Jeśli nie mamy zaufania do partnera, a Emily wyraźnie nie ufała Rossowi, zakazując mu przebywania w tym samym pomieszczeniu z Rachel, to nie ma w tym związku żadnego fundamentu, który pozwalałby mu przetrwać. Nic więc dziwnego, że i to małżeństwo Rossa zakończyło się rozwodem, kiedy postanowił pozostać wiernym sobie.

„Różowe lata siedemdziesiąte”: Jackie i Fez

Związek Jackie i Feza to jeden z tych przykładów, kiedy piękna dziewczyna wybiera tego miłego chłopaka zamiast przystojniaka, który ją źle traktował. Problem z tą parą polega na tym, że Fez wcale nie był przecież taki miły. W końcu to on często dokuczał Jackie i Donnie. To też on traktował kobiety najczęściej jak obiekty seksualne. Poza tym pomiędzy nimi nie było ani wcześniej, ani w trakcie relacji żadnej chemii. Wielu fanów było przeciwnych tej parze, kiedy ostatecznie zostali razem.

„Jak poznałem waszą matkę”: Ted i Zoey

Przyznam, że od początku nie lubiłam tej pary, bo chciałam, żeby Ted wrócił do Robin. Wiem, że Ted i Robin nie byli idealną parą, ale miałam słabość do ich chemii. Zoey stała więc na drodze do mojego spełnienia jako fanki sitcomu.

Zoey była trochę jak zło wcielone. Po pierwsze była żoną Kapitana, kiedy Ted ją pierwszy raz spotkał, i choć zostawiła Kapitana dla Teda, próbowała zeswatać Teda ze swoją kuzynką, żeby się w niej nie zakochał. Dziwna była ta jej logika. Po drugie Zoey chciała zniszczyć projekt marzeń Teda bez żadnych skrupułów. Próbowała nastawić przeciwko Tedowi jego studenta, ponieważ chciał zburzyć budynek The Arcadians, aby zbudować nowy budynek dla Goliath National Bank. Powód? Zoey mieszkała tam, kiedy była mała. Nie to jednak podawała za przyczynę, tylko twierdziła, że jest to zbyt ważny pomnik historii Nowego Jorku, żeby go burzyć. Jeśli argumentowałaby, że zleceniodawca Ted nie wypłaci odszkodowania ludziom, którzy mieszkają w The Arcadians i sprawi, że wiele osób zostanie przesiedlonych i bezdomnych, to byłoby to zrozumiałe. Natomiast bronienie rozpadających się budynków z powodu nostalgii, kiedy dla twojego partnera to projekt życia, jest już mniej uzasadnione i należałoby o tym porozmawiać, zamiast knuć za plecami ukochanego.

„Niania”: Maks i Frania

Pamiętacie serial Niania? Uwielbiałam go! I choć relacja Maksa i Franii, oparta na zabawie w kotka i myszkę, świetnie budowała atmosferę, to z całą pewnością nie była zdrowa.

Frania miała obsesję na punkcie zamążpójścia i była zakochana w swoim szefie. Maks doskonale o tym wiedział, jak i o tym, że sam również ją kochał, ale przez lata wolał ją trzymać na dystans i, co gorsza, nie szanować. Mówił, że ją kochał, a potem to odwoływał. Oświadczał się, a potem to odwoływał. Kto by się w tym połapał? Najwyraźniej Frania, pomimo tak wielkich upokorzeń ze strony Maksa, czekała na niego i ostatecznie została jego żoną.

Martyna Janasik

Martyna Janasik

Kulturoznawczyni i autorka tekstów. Miłośniczka jedzenia, kina i sportu. Pewnie dlatego jedne z jej ulubionych filmów to "Rocky" i "Julie i Julia". Zawsze chciała pisać, więc pisać będzie już zawsze. W wolnych chwilach uwielbia oglądać filmy i tenis ziemny.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA