search
REKLAMA
Recenzje

OJCIEC. Spojrzeć na demencję oczami chorego

Dawid Myśliwiec

16 kwietnia 2021

REKLAMA

Choć wśród tytułów nominowanych w tym roku do Oscara w głównej kategorii nie brakuje kameralnych tytułów, żaden z nich nie jest tak intymny jak Ojciec. To wzruszająca, dotykająca niełatwych emocji historia Anthony’ego (sir Anthony Hopkins) i jego córki Anne (Olivia Colman) oraz ich wspólnych zmagań z jego postępującą demencją. To też bardzo empatyczny portret choroby cywilizacyjnej naszych czasów, pozwalający widzowi naprawdę „wejść w buty” chorego i poczuć towarzyszącą mu niepewność.

Ojciec / The Father

Debiut reżyserski francuskiego dramaturga Floriana Zellera rozpoczyna kilkudziesięciosekundowe ujęcie Anne maszerującej w kierunku mieszkania ojca. To piękna okolica, równie urokliwy budynek i wyjątkowo imponujący apartament. Córka odnajduje Anthony’ego siedzącego w fotelu i słuchającego arii What Power Art Thou? z opery King Arthur Henry’ego Purcella – zatracony w pięknym utworze, jakby nieobecny ojciec to obrazek, do którego coraz bardziej bezradna Anne będzie musiała zacząć się przyzwyczajać. Zanim jednak to się stanie, zabierze tatę do innego mieszkania – własnego, które Anthony szybko zacznie mylić ze swoim apartamentem, oskarżając Anne o próbę przejęcia jego cennego lokum. Te urojenia, wraz z innymi osobliwościami ponad 80-letniego mężczyzny (bohater podaje nawet datę urodzenia, tożsamą z dniem przyjścia na świat sir Hopkinsa), czynią z niego człowieka trudnego do zniesienia. Ale Anne nie zamierza się poddawać – podobnie jak John, bohater Jeszcze jest czas Viggo Mortensena, kobieta ignoruje nieprzyjemności, jakich doświadcza ze strony ojca, poczuwając się do odpowiedzialności za rodzica. Rodzica, któremu coraz trudniej zrozumieć rzeczywistość wokół niego…

Ojciec / The Father

Adaptując swoją własną sztukę, Florian Zeller zdecydował się ukazać chorobę tytułowego bohatera jego oczami – to może nie dzieło tak skrajnie immersyjne jak Motyl i skafander, ale jednocześnie na tyle sugestywne, byśmy jako widzowie odczuli podobną dezorientację co zgorzkniały Anthony. W przeciwieństwie do ojca z przywołanego powyżej Jeszcze jest czas, bohater filmu Zellera nie jest tu antagonistą – wręcz przeciwnie, pomimo licznych przewin, o których dowiadujemy się w trakcie filmu, Anthony jawi się tu jako ofiara, bezbronna wobec choroby rozbrajającej ją stopniowo z najsilniejszych atutów. W jednej ze scen, w której bohater poznaje nową opiekunkę (Imogen Poots) wybraną przez córkę, jest czarujący, szarmancki i zabawny, ale za chwilę jest już zgorzkniały i wrogi, by ostatecznie znowu stracić orientację w rzeczywistości. Te zmienne stany emocjonalne, przekonanie o rzeczach, które nie miały miejsca, a wreszcie brak wspomnień o wydarzeniach z przeszłości – to przygnębiający portret demencji, choroby odzierającej człowieka ze wszystkiego, co na przestrzeni lat osiągnął w sferze emocjonalnej i intelektualnej. I ten przerażający obraz Anthony Hopkins kreuje w sposób niesamowicie charyzmatyczny i wiarygodny zarazem, Olivia Colman zaś z równym autentyzmem portretuje córkę przygnębioną i przerażoną odchodzeniem rodzica, który staje się coraz bardziej obcą osobą.

Ojciec to niezwykle kunsztowny debiut reżyserski – Florianowi Zellerowi udało się nie utracić teatralnego charakteru jego dzieła, co dla jednych będzie zaletą, a dla innych wadą, ale ta intymność scenicznego doświadczenia bardzo dobrze wybrzmiewa w tej historii. W końcu mamy do czynienia ze stopniowym demontażem codzienności zamożnego człowieka, niezwykle przywiązanego do swojego statusu i dóbr materialnych, a jedynymi świadkami tego smutnego procesu są córka i zięć Anthony’ego – ostatecznie bowiem senior nie godzi się na współpracę z żadną opiekunką. Ojciec jest więc bardzo kameralnym i silnie oddziałującym na emocje dramatem o rozpadzie relacji rodzinnej, lecz nie – jak to często bywa – ze względu na różnice osobowości czy wzajemne krzywdy, ale za sprawą bezlitosnej choroby, która usuwa ze wspomnianej relacji główne spoiwo – tytułowego ojca.

Avatar

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA