search
REKLAMA
Zestawienie

ROZCZAROWUJĄCE występy świetnych AKTOREK

Byli mężczyźni, a teraz czas na kobiety.

Odys Korczyński

25 września 2022

rozczarowujące świetnych aktorek
REKLAMA

Byli mężczyźni, a teraz czas na kobiety. Niektóre z aktorek wybranych przeze mnie mają na koncie role naprawdę kultowe, które nigdy nie zostaną zapomniane, więc tym dziwniej i wstydliwiej było obejrzeć te gorsze, czasem nawet niewyobrażalnie gorsze. Działa tu jednak mechanizm identyczny, jak w przypadku aktorów – żaden aktor nie może grać jedynie wspaniałych ról, a życie niejednokrotnie tak się układa, że trzeba utrzymać się w zawodzie, występując tam, gdzie się da, a nie tam, gdzie się chce. Niektórzy może stwierdzą, że kobiety mają łatwiej ze względu na np. urodę. Nic bardziej mylnego. Bazowanie w zawodzie aktora na urodzie i branie czego się da tylko ze względu na nią jest równią pochyłą do końca kariery. Aktorka, nawet bardziej niż aktor, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, nie powinna się podporządkowywać kryteriom estetycznym – uroda to składowa talentu, a nie jego baza.

Kathy Bates, „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia” (2008), reż. Scott Derricson

Czas nie oszczędza nikogo, zarówno pięknych aktorów za młodu, jak i tych, którzy zawsze uchodzili za postaci charakterystyczne. Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia nie jest filmem komediowym, tylko poważnym ujęciem katastroficznego tematu. Niestety Kathy Bates w roli sekretarza obrony USA Reginy Jackson mogłaby zagrać raczej w pastiszu tego typu gatunku filmowego, a nie poważnej, umoralniającej widzów produkcji. Jackson jest więc ociężała, powoli myśląca, praktycznie nie dysponuje żadną mimiką oraz nie wchodzi w interakcje z innymi aktorami na planie – przynajmniej tego nie widać. Bardzo źle się to ogląda.

Katarzyna Figura, „Wyjazd integracyjny” (2011), reż. Przemysław Angerman

Ten wyjątkowy pod względem braku jakości produkt filmowy pojawił się już w moim zestawieniu w kontekście roli Jana Frycza. On jednak zajmuje drugie miejsce pod względem aktorskiego obciachu. Podium należy do Katarzyny Figury w roli Pani Jadzi, postaci wymyślonej po to, żeby zabawić widza w najbardziej przyziemny sposób, w jaki można. Pani Jadzia jest specjalistką od gadżetów reklamowych, ale i uwielbia BDSM. Katarzyna Figura więc zaangażowała w rolę swoje całe fizyczne jestestwo, żeby pokazać, jak należy się zabawiać po czterdziestce. Wije się, jęczy, okłada batem niewinne ofiary w postaci podnieconych mężczyzn, a z jej ikonicznego seksapilu, na który pracowała w polskim kinie tyle lat, zostają strzępy. Tylko że Katarzyna Figura to nie tylko ciało, ale i możliwości dramatyczne, które pokazała np. w Żurku i Autoportrecie z kochanką.

Meryl Streep, „Nie patrz w górę” (2021), reż. Adam McKay

To, co bardzo często gubi aktorów niezależnie od ich klasy, to pozycja postaci, którą grają. A rola prezydenta/prezydentki USA jest jedną z najbardziej niewdzięcznych, jakie można sobie wyobrazić. I ta niewdzięczność zgubiła Meryl Streep. W fabule filmu prezydentka okazała się idiotką, ale odegranie tego umysłowego ograniczenia u odbiorcy wzbudza raczej zażenowanie sztucznością niż podziw za kunszt. Nie chcę tu być. Co wy ze mną robicie za tymi kamerami – zdaje się krzyczeć Meryl Streep. Może to przez to, że poziom zidiocenia postaci był aż tak wysoki?

Cate Blanchett, „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki” (2008), reż. Steven Spielberg

Wiele sobie obiecywałem po tej odsłonie przygód Indiany. Nadzieje jednak okazały się płonne, chociaż wciąż uważam, że Królestwo Kryształowej Czaszki doskonale nadaje się jako film do wielokrotnego oglądania i jako taki, który się szybko nie znudzi. To jednak nie oznacza, że nie można wytknąć mu słabości, a naczelny antagonista jest najpoważniejszą z nich. Do bólu szablonowy i powielający stereotypy. Nie jestem przyzwyczajony do Cate Blanchett w tak prosto odtworzonych kreacjach bohaterów.

Sean Young, „Ace Ventura: Psi detektyw” (1994), reż. Tom Shadyac

Taki to typ komediowego kina w amerykańskim stylu – sztuczność ma tu być przeteatralizowana, śmieszna i celowo pretensjonalna. Nie powiem, kilka chwytów Jima Carreya naprawdę śmieszy, jednak wprowadzenie do tak szalonej komedii postaci Sean Young jest zaburzeniem równowagi. Jest zbyt poważna, smutna i tandetnie udaje groźną. Jedynym przyjemnym momentem jest ten, kiedy na chwilę rozbiera się do bielizny, chociaż kiedy się potem odwraca…

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, antyteista, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu w wydaniu Slavoja Žižka, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz reklamowym. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA