search
REKLAMA
Zestawienie

Przereklamowane hity i niedocenione perełki. FILMY SUPERHERO, które nie zasłużyły na swoją ocenę

Przyglądamy się filmom superbohaterskim, które zapisały się w historii kina jako uwielbiane dzieła albo koszmarne rozczarowania, choć nie do końca na to zasługiwały.

Natalia Hluzow

7 kwietnia 2022

REKLAMA

NIEDOCENIONY: „Eternals” (2021)

Światowy box office: $402 064 899; wyniki na Rotten Tomatoes: 47% (krytycy), 78% (publiczność).

Zachwyty nad Shang-Chi dziwią jeszcze bardziej, gdy zestawimy je z koszmarnym przyjęciem Eternals. Film nagrodzonej Oscarem Chloe Zhao jest najgorzej ocenianą produkcją MCU w historii, która w słynnym tomatometrze otrzymała wynik słabszy niż Thor: Mroczny świat czy Czarna wdowa. Jasne, że opowieść o przedwiecznych istotach czuwających nad Ziemią nie jest pozbawiona wad. Nie pomaga jej też to, że z MCU łączą ją niemal wyłącznie popkulturowe żarciki. Wydaje się jednak, że największą wadą Eternalsów jest to, że nie są Avengersami.

Nie doceniono tego, że reżyserka Nomadland próbowała zbudować w swoim filmie nową jakość, co w dużej mierze jej się udało. Zignorowano też świetną i różnorodną obsadę, która naprawdę potrafi grać i ową różnorodność charakterologiczną pokazać na ekranie. Znów – nie jest to zaznaczone tak dosadnie jak u supergrupy z Infinity Sagi, ale trudno poczytywać to za wadę. Szukając autentycznej świeżości w spojrzeniu na filmowy świat Marvela, znajdziemy ją właśnie w tym niespiesznym, emocjonalnym i zniuansowanym filmie Zhao.

PRZECENIONY: „Spider-Man” (2002)

Światowy box office: $825 025 036; wyniki na Rotten Tomatoes: 90% (krytycy), 67% (publiczność).

Wiem, że są świętości, których lepiej nie dotykać. Wiem też, że należy do nich trylogia Sama Raimiego, która otworzyła wrota do sukcesu wszystkim kolejnym filmom Marvela. I mam świadomość, że 20 lat temu Spider-Man był spełnieniem marzeń wielu fanów komiksów. Pewnie w związku z tym wszystkim powinnam zachować dla siebie informację, że produkcja z Tobeyem Maguire’em nie spodobała mi się już wtedy. Nie tylko dlatego, że jego Peter Parker drażnił mnie od pierwszej do ostatniej minuty i przebijała go w tym tylko Kirsten Dunst w roli Mary Jane, ale też dlatego, że zapamiętałam ten film jako obraz nudny, skupiony na mdłym wątku romantycznym i swojej familijno-edukacyjnej wymowie, który faktycznie często bywa zabawny, ale nie zawsze czyni to zamierzenie. Powtórka po latach jeszcze pogorszyła sprawę.

Pomijam już fakt, że cała obsada wygląda tu tak, jakby do szkoły chodziła na wywiadówki, a nie na lekcje, bo dwie dekady temu było to dość częste zjawisko. Nie wierzę jednak, że nawet ci najwierniejsi fani pierwszego aktorskiego Spider-Mana, którzy zachowali jego piękny obraz głęboko w sercu, nie dostrzegają, jak słabo zestarzał się ten film. Bo choć moja niechęć do Maguire’a jest bardzo subiektywna, obiektywnie rzecz biorąc, z dzisiejszej perspektywy miłość do Spider-Mana z 2002 roku ma prawo działać już tylko na zasadzie sentymentu.

NIEDOCENIONY: „Niesamowity Spider-Man 2” (2014)

Światowy box office: $708 982 323; wyniki na Rotten Tomatoes: 51% (krytycy), 64% (publiczność).

Skoro powiedziało się już A, trzeba powiedzieć B. Tak, cenię serię Webba wyżej niż Raimiego, a Andrew Garfield w moim osobistym rankingu bije na głowę zarówno swojego poprzednika, jak i następcę. I jako Peter, i jako Spidey. Odkładając jednak na bok moje osobiste preferencje, wciąż nie mogę zrozumieć aż tak negatywnych opinii na temat sequela Amazing Spider-Mana.

Nie da się ukryć, że produkcja z 2014 roku ma wiele niedociągnięć fabularnych i cierpi na niepotrzebne nagromadzenie wątków oraz nietrafione rozłożenie akcentów. Zachwyca jednak od strony wizualnej, jest pełna bezpretensjonalnego humoru, a co najważniejsze – może się poszczycić jednym z najlepszych wątków miłosnych w całym gatunku. Chemia pomiędzy Garfieldem i Stone jest wręcz namacalna, a koniec ich znajomości rozdziera serce na kawałki. To, że twórcy postawili na wierność komiksom i uśmiercili ukochaną głównego bohatera, było czymś niebywałym we wciąż raczkującym jeszcze kinie superhero. Był to też doskonały punkt wyjścia do trzeciej odsłony serii, która mogła pokazać nam zupełnie nowe oblicze przyjaznego Pająka z sąsiedztwa. Niestety nigdy nie doczekaliśmy się kolejnego sequela, filmowy Spider-Man zaś dosłownie zmienił oblicze, gdyż Garfielda zastąpił o 13 lat młodszy Tom Holland.

PRZECENIONY: „Liga sprawiedliwości Zacka Snydera” (2021)

Wyniki na Rotten Tomatoes: 71% (krytycy), 94% (publiczność).

Fandom Zacka Snydera to niezwykle silna i zagorzała grupa, która była w stanie wymóc na producentach wersję reżyserską jego filmu zmasakrowanego wcześniej przez innego twórcę. Mimo wszystko zaryzykuję stwierdzenie, że Liga sprawiedliwości Zacka Snydera nie zasłużyła na kult, jakim została otoczona. Żeby było jasne – nie uważam, że Snyder Cut to film słaby. Ma swoje zalety i zdecydowanie wybija się na tle swojego poprzednika, pod którym podpisał się Joss Whedon. Osiągnięcie wyższego poziomu od totalnego dna nie jest jednak szczególnie trudnym zadaniem.

W związku z tym, jak wielkim rozczarowaniem okazał się film z 2017 roku, wyczekiwana wizja Snydera w oczach jego fanów stała się arcydziełem na długo przed tym, zanim w ogóle mieli szansę ją zobaczyć. I może właśnie dlatego tak trudno było im dostrzec, że czterogodzinny (!) film o najważniejszej drużynie ze świata DC ugina się pod ciężarem artystycznych ambicji jego autora, jest niesamowicie pompatyczny i tak przesadnie mroczny, że momentami zakrawa o śmieszność. W ramach przeciwwagi mamy tu zaledwie kilka nietrafionych żartów, które nie mają jednak szans ani na chwilę rozluźnić nadętej atmosfery. I absolutnie nie chodzi o to, że każdy film superhero ma być jak Thor: Ragnarok. Gdyby jednak Snyder choć na chwilę spuścił z tonu i popracował trochę bardziej nad dialogami, zamiast przyciemniać obraz i dopieszczać CGI, mogłoby wyjść z tego dzieło zdecydowanie bardziej strawne, które miałoby szanse zachwycić nie tylko wąską grupę wielbicieli ekstremalnego stylu reżysera, ale też całe rzesze pozostałych fanów DC.

NIEDOCENIONE: „The Suicide Squad” Jamesa Gunna (2021)

Światowy box office: $167 417 425; wyniki na Rotten Tomatoes: 90% (krytycy), 82% (publiczność).

W tytule ostatniego filmu z naszego zestawienia nie umieszczono nazwiska reżysera, nie mogłam jednak oprzeć się tej paraleli. James Gunn, podobnie jak Zack Snyder, ocalił bowiem honor drużyny, której pierwszy filmowy obraz był tak żałośnie słaby, że trzeba było ratować go nową wersją po zaledwie kilku latach. I mówicie sobie, co chcecie, Gunnowi wyszło to o niebo lepiej niż wyniesionemu do rangi niezrozumianego artysty Snyderowi. The Suicide Squad to szalona jazda rollercoasterem, która dostarcza ekstremalnych emocji i bawi do tego stopnia, że po każdej przejażdżce chcesz więcej, nawet jeśli podczas poprzedniej kilka razy puściłeś pawia. Sekwencja otwierająca film jest jedną z najlepszych nie tylko w kinie superhero, lecz także w całym kinie rozrywkowym. A po niej twórca Strażników galaktyki tylko się rozkręca, udowadniając widzom, na jak wiele stać tytułową bandę wykolejeńców.

Krytycy i kinomani, którzy skusili się na seans w kinie, docenili dzieło zrodzone w wyobraźni Gunna. Jego wynik finansowy świadczy jednak o tym, że było to naprawdę niewielkie grono osób, w efekcie czego produkcja zapisała się w historii jako totalna klapa. Na szczęście widzowie z Polski od kilku dni mają możliwość nadrobienia zaległości. The Suicide Squad jest dostępny na HBO Max od 3 kwietnia 2022 roku.

Które filmy superhero waszym zdaniem nie zasłużyły na zaszczyty, które je spotkały? A które są świetne, lecz niedocenione? Podzielcie się swoimi typami w komentarzach pod tekstem i na Facebooku.

Natalia Hluzow

Natalia Hluzow

Miłośniczka twórczości Tarantino, Nolana, Waititiego, kina superhero i serialu „The Office” (US!) wychowana na „Władcy pierścieni” i „Zabójczej broni”. Za synonimy filmowego arcydzieła uważa „Fight Club”, „Bękarty wojny” i „Incepcję”. Jej najnowszą miłością jest „Batman” Matta Reevesa. Na przekór stereotypom dotyczącym osób po szkołach filmowych, ponad wszystko kocha kino mainstreamowe i wszelkie toczące się w jego ramach gry intertekstualne. Nienawidzi wydumanych dialogów, papierowych postaci i kiedy twórcy wątpią w inteligencję widza.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA