search
REKLAMA
Zestawienie

Przereklamowane hity i niedocenione perełki. FILMY SUPERHERO, które nie zasłużyły na swoją ocenę

Przyglądamy się filmom superbohaterskim, które zapisały się w historii kina jako uwielbiane dzieła albo koszmarne rozczarowania, choć nie do końca na to zasługiwały.

Natalia Hluzow

7 kwietnia 2022

przecenione niedocenione
REKLAMA

Pierwszego kwietnia na ekranach zadebiutował Morbius. Choć można było odnieść wrażenie, że twórcy celowo wybrali tę datę, by zrobić fanom kina superhero primaaprilisowy żart, ten film powstał całkiem na serio. I całkiem na serio istnieją ludzie, którzy uważają go za dzieło niedocenione.

W niniejszym tekście nie znajdziecie aż tak skrajnych przykładów, niemniej przyjrzymy się filmom superbohaterskim, które zapisały się w historii kina jako uwielbiane dzieła albo koszmarne rozczarowania, choć nie do końca na to zasługiwały. Starałam się zebrać wiele głosów i przeanalizować liczne recenzje, oceny w bazach filmowych i wyniki box office’u, by poniższe zestawienie miało jakiekolwiek znamiona obiektywizmu. Należy jednak pamiętać, że każda próba wyrokowania, czy dana produkcja dostała za dużo czy za mało miłości, jest siłą rzeczy subiektywna. Dlatego nie bijcie i nie obrażajcie się, proszę. Po prostu dajcie znać w komentarzach, jaka jest wasza opinia na temat opisywanych dzieł.

Na wstępie warto zaznaczyć też, że określając dany film jako „przereklamowany” czy „przeceniony”, nie mam na myśli, że jest to film zły. Tak samo nie wszystkie „niedocenione perełki” to moim zdaniem arcydzieła gatunku. W obydwu przypadkach próbuję jedynie nakreślić, że to, jak zapisały się w popkulturze, jest niesprawiedliwe i nieadekwatne do ich jakości.

PRZECENIONY: „Czarna Pantera” (2018)

black panther

Światowy box office: $1 346 913 161; wyniki na Rotten Tomatoes: 96% (krytycy), 79% (publiczność).

Film poświęcony władcy Wakandy to naprawdę dobra produkcja superbohaterska, w której wiele rzeczy jest godnych uznania. Mamy tu do czynienia z jednym z ciekawszych antagonistów w filmowym świecie Marvela, przyglądamy się silnym kobietom i podziwiamy bardzo sprawne połączenie tradycji i nowoczesności. Fabuła trzyma w napięciu, a ponadto niesie w sobie przekaz wykraczający poza kinowe uniwersum. Niebagatelne znaczenie (szczególnie z puntu widzenia Afroamerykanów) ma również fakt, że Black Panther to pierwszy czarnoskóry superheros, który dostał swój solowy film w ramach MCU.

Jest wiele powodów, by zwrócić uwagę na film Ryana Cooglera z 2018 roku. Niewiele jednak przemawia za tym, by uznawać go za dzieło wybitne, godne Oscarów w najważniejszych kategoriach i bezkrytycznych zachwytów. Sprawne, lecz przezroczyste pod względem realizacyjnym i dość schematyczne w swojej budowie, powinno zostać zapamiętane jako przyzwoity blockbuster, a nie jeden z najlepszych filmów superhero w dziejach kina.

NIEDOCENIONY: „Shazam!” (2019)

Światowy box office: $366 080 049; wyniki na Rotten Tomatoes: 90% (krytycy), 82% (publiczność).

Pamiętacie taki film jak Shazam!? Spokojnie, nikt nie pamięta. A szkoda, bo to jedna z nielicznych szczerze zabawnych i w pełni rozrywkowych produkcji, jakie powstały w ramach DCEU. Większość krytyków oceniła ją pozytywnie. Podobnie jak widzowie, wśród których – jeśli wierzyć tomatometrowi – zaskarbiła sobie nawet więcej zwolenników niż Black Panther. A jednak zarobiła bardzo niewiele jak na film superhero i została kompletnie zapomniana przez publiczność. O „obłędnej” popularności Shazama! świadczy między innymi fakt, jak bardzo wyczekiwany jest jego sequel, który ma trafić na ekrany… jeszcze w tym roku.

PRZECENIONY: „Wonder Woman” (2017)

Światowy box office: $822 854 286; wyniki na Rotten Tomatoes: 93% (krytycy), 83% (publiczność).

W przypadku Wonder Woman zadziałał ten sam mechanizm, co w przypadku Black Panthera. Społeczną wagę i spóźnioną przełomowość dzieła pomylono z jego jakością. Naczelna superbohaterka DC zasługuje na wszelkie uznanie za to, że jako pierwsza kobieta w zdominowanym przez mężczyzn świecie udowodniła, że dziewczyny u steru i na pierwszym planie mogą stworzyć kasowy hit. Nie zmienia to jednak faktu, że Wonder Woman to film średni, miejscami nudny, pozbawiony werwy, a czasem i podstawowej logiki, jego gwiazda zaś – choć zjawiskowa – nie należy do najlepszych aktorek swojego pokolenia.

NIEDOCENIONY: „Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)” (2020)

Światowy box office: $201 858 461; wyniki na Rotten Tomatoes: 79% (krytycy), 78% (publiczność).

Film o Harley Quinn i jej towarzyszkach jest wszystkim tym, czym nie zdołała być opisana wyżej produkcja Patty Jenkins. Mamy tu więc obłędnie charyzmatyczną główną bohaterkę, w którą wciela się piekielnie zdolna Margot Robbie, szalone tempo akcji, zaraźliwą energię, niewymuszony przekaz girl power, nowatorskie i cieszące oko rozwiązania formalne, a na dokładkę antagonistę, w którego z gracją wciela się Ewan McGregor. Zabrakło tylko tych wszystkich peanów pochwalnych, które trzy lata wcześniej kierowano pod adresem posągowej Wonder Woman. Ptaki nocy zostały przyjęte ciepło, ale bez przesadnej euforii, co niestety przełożyło się też na wyjątkowo słaby wynik finansowy produkcji.

PRZECENIONY: „Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni” (2021)

Światowy box office: $432 243 292; wyniki na Rotten Tomatoes: 91% (krytycy), 98% (publiczność).

Opowieść o herosie znanym wyłącznie największym fanom komiksów Marvela miała prawo spodobać się widzom. Szczególnie tym, którzy zakochani są w kinie wuxia. Mogła też przyciągnąć do kin miłośników Awkwafiny, która tradycyjnie jest tutaj rozbrajająca i bezbłędna, a także wielbicieli talentu Tony’ego Leunga, który świetnie zagrał potężnego Wenwu.

Z punktu widzenia budowanego przez lata filmowego uniwersum Marvela Shang-Chi jest jednak filmem zbędnym, a do tego poświęconym tak miałkiemu i nijakiemu protagoniście, że trudno zapamiętać nawet jego imię. A jednak azjatycka przygoda Marvel Studios zebrała niemal wyłącznie pozytywne recenzje, w których krytycy próbują nawet bronić przezroczystości głównego bohatera. Być może po latach oglądania tych samych wyświechtanych schematów widzowie tak bardzo tęsknili za czymś nowym i odmiennym, że zadowolił ich nawet taki średniak. Shang-Chi nie broni się jednak nawet pod tym względem. Kiedy bowiem rozbierzemy go z jego wuxiowego kostiumu, szybko przekonamy się, że jego świeżość i oryginalność są tak naprawdę bardzo pozorne.

Natalia Hluzow

Natalia Hluzow

Miłośniczka twórczości Tarantino, Nolana, Waititiego, kina superhero i serialu „The Office” (US!) wychowana na „Władcy pierścieni” i „Zabójczej broni”. Za synonimy filmowego arcydzieła uważa „Fight Club”, „Bękarty wojny” i „Incepcję”. Jej najnowszą miłością jest „Batman” Matta Reevesa. Na przekór stereotypom dotyczącym osób po szkołach filmowych, ponad wszystko kocha kino mainstreamowe i wszelkie toczące się w jego ramach gry intertekstualne. Nienawidzi wydumanych dialogów, papierowych postaci i kiedy twórcy wątpią w inteligencję widza.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA