Publicystyka filmowa
ALFABET MINDHUNTERA, czyli najciekawsze elementy serialu
Odkryj sekrety SERIALU ALFABET MINDHUNTERA! Poznaj najciekawsze elementy opowieści o mrocznych śledztwach i psychologii przestępców.
Czego możemy się spodziewać w drugim sezonie Mindhuntera? Zapowiedziano już, że przewodnim wątkiem będzie jedno z najtrudniejszych śledztw w karierze Johna E. Douglasa, czyli sprawa Wayne’a Williamsa i zabójstw dzieci w Atlancie w latach 1979–1981. Z pewnością pojawią się kolejne nawiązania do Kansas, jak również planowane wywiady z Charlesem Mansonem i Davidem Berkowitzem, być może też z Johnem Wayne’em Gacym (niewymienionym w serialu, ale pasującym do ram czasowych, aresztowano go w 1978 roku).
Zanim to jednak nastąpi, przyjrzyjmy się z bliska najciekawszym elementom pierwszego sezonu, dla większej przejrzystości pogrupowanym w formie alfabetu.
A jak analiza behawioralna
Mindhunter pokazuje nam praźródła powstania obecnej jednostki BAU (Behavioral Analysis Unit), jednostki FBI, a dokładniej oddziału departamentu NCAVC (National Center for the Analysis of Violent Crime). Początkowo była to Jednostka Nauk Behawioralnych, BSU (Behavioral Science Unit), która przeobraziła się w Jednostkę Wsparcia Dochodzeń, ISU (Investigative Support Unit).
BAU posługuje się analizą behawioralną w budowaniu profili psychologicznych przestępców za pomocą analizy miejsca zbrodni, wiktymologii, zachowania przestępcy, jego interakcji z ofiarami, co prowadzi do wysnucia wniosków względem tego, jaki jest, co go napędza, czym się charakteryzuje i czy można się spodziewać, w jaki sposób, jeśli w ogóle, popełni przestępstwo ponownie. Na tej podstawie powstają sugestie nie tylko względem organizacji samego śledztwa, ale i technik prowadzenia przesłuchań z potencjalnymi podejrzanymi, jak również rozmów ze świadkami i rodzinami ofiar.
B jak (uwaga, spoiler) BTK
Dennis Rader, seryjny zabójca z Kansas, zwany BTK od znamiennego skrótu „Bind, Torture, Kill. Prawdopodobnie większą rolę będzie grał w drugim sezonie serialu. W pierwszym widzimy go w króciutkich urywkach poprzedzających napisy początkowe i kilkukrotnie słyszymy o jego potencjalnych ofiarach. Rader został skazany za dziesięć morderstw, które popełnił między 1974 a 1991 rokiem. Każdą swoją zbrodnię szczegółowo opisywał w listach wysyłanych do policji i gazet. Został aresztowany w 2004 roku, a i to przez przypadek – z dyskietki, którą otrzymali policjanci, udało się odzyskać skasowany wcześniej plik, dotyczący Luterańskiego Kościoła Chrystusa. Plik był oznaczony jako „ostatnio zmieniony przez Dennisa”, i jak się okazało, to właśnie niejaki Dennis Rader był przewodniczącym rady kościelnej.
C jak Crime Classification Manual: A Standard System for Investigating and Classifying Violent Crimes
Profilerska biblia, autorstwa Johna E. Douglasa, Ann W. Burgess, Allena G. Burgessa i Roberta K. Resslera. Pierwsze wydanie ukazało się w 1992 roku, drugie, z dodatkowymi 155 stronami, w 2006, trzecie w 2013. Powstanie tej klasyfikacji to bezpośredni efekt projektu, którego początki śledzimy w Mindhunterze. Oczywiście wcześniej pojawiały się też pomniejsze publikacje.
D jak Douglas, John E.
Pierwowzór postaci Holdena Forda, w którego wcielił się Jonathan Groff. Pionier analizy behawioralnej i budowania profili psychologicznych, agent FBI z ponad trzydziestoletnim stażem, autor książki, na podstawie której zrealizowano serial. W pewnym momencie swojej kariery był praktycznie jedynym czynnym profilerem jednostki, jego koledzy zajmowali się głównie szkoleniami. Prowadził wtedy jednocześnie ponad 150 spraw, w tym zabójcy znad Green River, mordercy dzieci z Atlanty, mordercy autostopowiczek z San Francisco, Roberta Hansena z Anchorage, który wypuszczał swoje ofiary do lasu i polował na nie jak na zwierzęta, i seryjnego truciciela z Connecticut.
To straszne tempo okupił zapaleniem mózgu i wylewem, który pozostawił go sparaliżowanym, odzyskał jednak pełną sprawność i po niecałych sześciu miesiącach wrócił do pracy. Na pełen etat. Dzisiaj jest na emeryturze, nadal jednak pisze książki, doradza, prowadzi szkolenia i formułuje opinie w odniesieniu do głośnych przypadków kryminalnych.
E jak Ed
Może zaskakiwać sposób prowadzenia niektórych rozmów ze skazanymi przestępcami. Wydaje się taki familiarny, niemal jak rozmowa kumpli przy piwie. Trudno to mentalnie pogodzić z wymiarem zbrodni, których ci ludzie się dopuścili. Należy jednak pamiętać, że technika prowadzenia tych rozmów to też sztuka, której zresztą trzeba się było nauczyć (popełniając przy okazji kilka błędów, co widzimy przy pierwszym spotkaniu Holdena i Billa z Jerrym Brudosem). Inaczej rozmawia się z seksualnym sadystą, inaczej z typowym narcyzem zorientowanym wyłącznie na siebie, inaczej ze zdezorganizowanym paranoikiem napędzanym przez głosy, które słyszy we własnej głowie.
Nie jest łatwo na przykład wywieść w pole patologicznego kłamcę, ponieważ z miejsca się zorientuje, że jest oszukiwany. Aby móc wniknąć w umysł rozmówcy, trzeba mu dać to, czego chce, przynajmniej w pewnym zakresie. Dla jednych będzie to podziw (jesteś najbardziej złożonym i wyrafinowanym przypadkiem, nad którym pracowaliśmy…), dla innych płaszczyzna porozumienia (przecież to oczywiste, że musiałeś to zrobić), dla jeszcze innych omawianie przestępstw hipotetycznie i w trzeciej osobie.
F jak Fincher, David
Reżyser wziął swoich fanów mocno na przetrzymanie, na jego nowy projekt przyszło nam długo poczekać – Zaginiona dziewczyna miała premierę w 2014 roku. Po drodze wyreżyserował dwa odcinki House of Cards, jednak Mindhunter jest ewidentnie jego samodzielnym, autorskim projektem, chociaż osobiście nadzorował tylko cztery odcinki: dwa pierwsze i dwa ostatnie. Serial jest przesycony jego stylem, a w sposób szczególny przemówi do tych, których ujął klimat Zodiaka.
Emocjonalnie wyczerpujące wątki przeplatają się z lekkością i poczuciem humoru, dzięki czemu umysłowi widza, na co dzień raczej nieprzyzwyczajonego do takiego natężenia makabry, łatwiej całość przetrawić i ogarnąć. Świetnie jest również zachowana równowaga pomiędzy pokazywaniem szczegółów prowadzonego przez agentów projektu a ich życiem prywatnym (patrz: Z jak związki).
G jak Greenwich Village

George Metesky w dwurzędowym garniturze
Szalony Bomber terroryzował Nowy Jork w drugiej połowie lat czterdziestych i pierwszej połowie lat pięćdziesiątych, a policja była w starciu z nim kompletnie bezradna. Piętnaście lat i ponad trzydzieści zamachów, w tym na stacjach kolejowych. Nie wiedząc już, co robić, policjanci zwrócili się o pomoc do psychiatry z Greenwich Village, Jamesa A. Brussela. Brussel przeprowadził szczegółową wizję lokalną, przeanalizował listy zamachowca i miejsca, gdzie podkładał ładunki, a na zakończenie przekazał policji notatkę, która przeszła do historii kryminologii.
Szukajcie grubego mężczyzny w średnim wieku, urodzonego za granicą, wyznania rzymskokatolickiego, nieżonatego, mieszkającego z bratem lub siostrą.
Kiedy go znajdziecie, prawdopodobnie będzie miał na sobie dwurzędowy garnitur, zapięty na ostatni guzik.
Brussel uznał też, że sprawca jest paranoikiem żywiącym obsesyjną nienawiść do ojca i równie obsesyjną miłość do matki, i że mieszka w stanie Connecticut. Kiedy w końcu aresztowano George’a Metesky’ego, okazało się, że doktor pomylił się tylko w jednym punkcie: Szalony Bomber mieszkał z dwiema siostrami, nie z bratem lub siostrą. Ten przypadek okazał się prawdziwym kamieniem milowym, a sam doktor Brussel pionierem, który przetarł szlaki dla adeptów analizy behawioralnej.
H jak Holden Caulfield
Bohater kultowego w Stanach Zjednoczonych Buszującego w zbożu J.D. Salingera. Z upływem lat urósł do rangi ikony, jednej z najważniejszych postaci amerykańskiej XX-wiecznej literatury. Przede wszystkim jednak stał się symbolem i wzorem dla wszystkich młodych buntowników. Nie bez powodu agent Ford nosi właśnie jego imię. Buntuje się, z zaangażowaniem i skutecznie, przeciwko martwym procedurom, zastałemu protokołowi, zasadom i paragrafom, które przestały się sprawdzać i nie przynoszą pożądanych rezultatów. Jest profesjonalistą, jednak jest też bardzo młody – czasami naiwny, czasami straceńczo odważny, przepełniony entuzjazmem w sytuacjach, w których większe życiowe doświadczenie zrodziłoby gorycz i cynizm.
Potrafi też wbić się w dumę, przepełniony poczuciem nieomylności i niezwyciężenia. Wydaje mu się, że może wszystko i da sobie radę, że jest w stanie odciąć swój umysł od zalewu koszmarów, z którymi się styka. Tak jak jego literacki imiennik, Holden w którymś momencie będzie musiał pogodzić się z tym, że pewnych granic przeskoczyć się nie da.
I jak inspiracja literacka
Serial jest oparty na książce Johna E. Douglasa i Marka Olshakera Mindhunter. Tłumacząc, czym w istocie się zajmuje, Douglas (którego matka była z domu Holmes, co uważał za ciekawy prognostyk) przywołuje przykłady literackie. Jego zdaniem pierwszym w historii profilerem był detektyw C. Auguste Dupin, występujący w opowiadaniu Edgara Allana Poego Zabójstwo przy Rue Morgue. Profilowanie jak technika pojawia się również w dwóch powieściach Wilkiego Collinsa – Kobieta w bieli (1859) i Kamień księżycowy (1868). Jak pisze Douglas, musiał jednak upłynąć ponad wiek od publikacji opowiadania Poego i pół wieku od pojawienia się pierwszych przygód Sherlocka Holmesa, by tworzenie profili psychologicznych przestało być wyłącznie literacką fikcją i znalazło swoje miejsce w rzeczywistości (patrz G jak Greenwich Village).
J jak Jerome Henry Brudos
Nazywany przez prasę „The Lust Killer” albo „The Shoe Fetish Slayer”. Skazany łącznie za cztery morderstwa, prawdopodobnie popełnił ich jednak więcej. Zmarł w 2006 roku na raka wątroby. Zdiagnozowany schizofrenik, cierpiący na gwałtowne migreny i zaniki pamięci, miał fetysz obuwia i damskiej bielizny od najwcześniejszych lat. Jako dziecko był stale bity i upokarzany przez matkę, zawiedzioną, że nie urodziła jej się dziewczynka. Po każdym popełnionym morderstwie miał zwyczaj robić zdjęcie, zakładać buty na wysokim obcasie i masturbować się. Patologiczny kłamca i manipulator, zmieniał zdanie co dziesięć minut, a w więzieniu miał dwie podstawowe rozrywki: pisanie ciągłych odwołań od wyroku oraz zamawianie katalogów damskich pantofli, które, jak twierdził, zastępowały mu pornografię.
K jak Kemper, Edmund Emil III
Ponad dwa metry wzrostu, potężna postura, konkretna masa i wybitna inteligencja. Dziesięć ofiar, w tym matka i dziadkowie. Brutalne, odstręczające zabójstwa, nekrofilia, być może nawet kanibalizm. Przerażający w swojej bezwzględności morderca i fascynujący przypadek dla rozmawiających z nim agentów, ponieważ Kemper jest również znakomitym… profilerem. Z chłodną dociekliwością naukowca analizuje własne zachowania i impulsy. Zbiera dane, porównuje, zestawia i wyciąga wnioski. To właśnie te wnioski doprowadziły go w końcu do przekonania, że nie powinien ubiegać się o przedterminowe zwolnienie, ponieważ będzie lepiej, jeżeli nigdy nie opuści więzienia.
Nie z powodu wyrzutów sumienia, ale racjonalnych przesłanek podpowiadających, że z chwilą wyjścia na wolność zabije ponownie. Jako że pozwolił się złapać, bo zapragnął zakończyć coś, co przestało mu przynosić zadowolenie, nie widział sensu w powrocie do tego. Strata czasu dla samego Kempera i szkoda dla społeczeństwa, więc lepiej pozostać w więzieniu, gdzie żyje mu się przecież nieźle. Na swój sposób ten cały proces myślowy jest fascynujący. Tak też odebrał go John E. Douglas, który wspomina rozmowy z Kemperem jako błyskotliwe i niezwykle przenikliwe. Warto tu dodać, że Kemper bynajmniej nie zrezygnował ze swojej potrzeby kontroli i nadal lubi doświadczać poczucia władzy, na przykład zachowując się w sposób sugerujący, że w każdej chwili może stworzyć dla kogoś zagrożenie.
Na własnej skórze doświadczył tego Robert Ressler, który samotnie rozmawiał z Kemperem i po zakończeniu wywiadu próbował wezwać strażnika, ten jednak się nie pojawiał. „Wyluzuj” – powiedział mu Kemper – „To pora zmiany warty”. Dodał, że byłoby zabawnie, gdyby strażnika przy wejściu powitała odrąbana głowa Resslera na stole. Twierdził później, że tylko sobie żartował, i być może nawet była to prawda (nie wykazywał żadnych oznak fizycznej agresji), jednak od tego zdarzenia wszystkie wywiady ze skazanymi agenci prowadzili wyłącznie w parach. Odpowiednik tej sytuacji widzimy w finale serialu. To również Kemper, zaskakująco, okazuje się osobą, która sprowadza Holdena na ziemię i pokazuje mu, że dał się na moment zaślepić pysze.
„Owszem, przyznaję, polubiłem Eda. Był sympatyczny, szczery, wrażliwy i miał poczucie humoru. Na ile było to możliwe w takich okolicznościach, przebywanie w jego towarzystwie sprawiało mi przyjemność” – napisał Douglas.
L jak lokalna policja
Motyw, który widujemy w filmach niesłychanie często – konflikt między siłami lokalnego porządku, patrzącymi spode łba i podejrzliwie, a agentami federalnymi. W rzeczywistości wygląda to inaczej. Oczywiście nikt nie mówi, że takie przypadki się nie zdarzają, zależy to też po części od osobowości samego nadzorującego śledztwo, ale nie jest to trend. Kiedy potrzeba pomocy, a już zwłaszcza kiedy toczy się gra z czasem, prywatne animozje schodzą na bok, bowiem małostkowość czy zazdrość może doprowadzić do tego, że pojawią się kolejne ofiary. Wbrew temu, co również często widujemy na filmach, lokalna policja i FBI raczej współpracują, niż wchodzą sobie w paradę – ich zakres działania różni się bowiem od siebie (chociaż w latach siedemdziesiątych nie dla wszystkich oddziałów policyjnych było to takie oczywiste). Jeżeli chodzi konkretnie o BAU, John E. Douglas wielokrotnie podkreślał, że to jednostka, która pełni funkcję doradczą.
„Członkowie jednostki Wsparcia Dochodzeń nie łapią przestępców. To zadanie lokalnych wydziałów policji, które – biorąc pod uwagę ogrom spoczywającej na nich odpowiedzialności – radzą sobie z tym zupełnie nieźle. Naszą rolą jest wsparcie policji w odpowiednim ukierunkowaniu śledztwa, a następnie zaproponowanie technik proaktywnych, czyli prowokacji pomagających w wywabieniu przestępcy z ukrycia. A kiedy policjanci już go schwytają – ponownie kładę nacisk na fakt, że to oni łapią przestępcę, a nie my – próbujemy opracować strategię, która ułatwi prokuratorowi zaprezentowanie na sali sądowej prawdziwej sylwetki oskarżonego” (John E. Douglas, Mark Olshaker, Mindhunter, Wydawnictwo Znak, Kraków 2017).
Chociaż podczas wypraw szkoleniowych Holden Ford i Bill Tench stykają się z podejrzliwością wobec technik, które proponują – to były początki i nieufność spotykała ich nie tylko na szczeblu lokalnym, ale i federalnym, od „swoich” – to jednak widzimy też zainteresowanie, pytania, otwartość i przede wszystkim policjantów, którzy otwarcie zwracają się o pomoc, przytłoczeni ciężarem trudnej sprawy.
M jak Monte Rissell
Pierwszy gwałt popełnił jako czternastolatek. Był seryjnym gwałcicielem, który w 1976 roku przeobraził się w seryjnego mordercę. Został skazany za zabicie pięciu kobiet, wszystkie zbrodnie popełnił przed ukończeniem dziewiętnastego roku życia.
Pojawienie się Rissella w serialu służy przede wszystkim zaprezentowaniu z bliska mechanizmu nazywanego „stresorem”, „stresogenem” lub „wyzwalaczem”, ponieważ w jego przypadku jest on szczególnie dobrze widoczny. Stresor to przełomowy punkt w życiu, traumatyczne doświadczenie, które prowadzi do tego, że przestępca zaczyna zabijać. Bywa jednak, że „stresor” i „wyzwalacz” nie są tożsame – np. stresorem może być długotrwałe molestowanie, a wyzwalaczem – śmierć bliskiej osoby.
Dziewczyna Rissella zerwała z nim za pośrednictwem listu, kiedy zaś pojechał do niej, by o tym porozmawiać, zastał ją w towarzystwie nowego partnera. Jak wielu seryjnych morderców, swój gniew ukierunkował na obiekt zastępczy, symbolizujący osobę, która go zostawiła. Kolejny gwałt okazał się już niewystarczający, ponadto kobieta, którą zaatakował, kierowana instynktem przetrwania, usiłowała udawać, że cały akt jej się podoba. Sądziła, że to ją uratuje, niestety tylko rozwścieczyło Rissella, utwierdzonego teraz w przekonaniu, że wszystkie kobiety to zdradzieckie dziwki. Tej nocy zabił po raz pierwszy, a z każdą kolejną ofiarą jego wściekłość i brutalność tylko narastała.
Ostatnią z nich dźgnął nożem kilkadziesiąt razy, sam oceniał, że mogło to być nawet sto ciosów. Warto tu zaznaczyć, że Rissell charakteryzuje się wysoką inteligencją, był jednak przestępcą zdezorganizowanym, co ponownie dowodzi, że stopień zorganizowania i intelekt wcale w parze iść nie muszą (patrz O jak organizacja).
N jak nekrofilia

Pietro Pajetta, The Hartred, 1896
Seksualna parafilia charakteryzująca się pociągiem erotycznym do zwłok. Wedle badań przeprowadzonych pośród nekrofilów najczęstszym źródłem jest potrzeba posiadania całkowicie uległego, godzącego się na wszystko partnera, przejawiająca się u osób niemających kontroli nad własnym życiem i zdominowanych przez silne osobowości w otoczeniu. W przypadku seryjnych morderców akty nekrofilii często mają zademonstrować absolutną władzę nad ofiarą, jej ostateczne zdominowanie i upokorzenie. Henry Lee Lucas zapytany o to, czemu zabijał kobiety, a potem uprawiał z nimi seks, odpowiedział „Lubię ciszę i spokój.
Drastycznym przykładem nekrofilii jest przypadek Eda Kempera, który zbezcześcił w ten sposób zwłoki większości ze swoich dziesięciu ofiar, w tym matki. W serialu nieprawdopodobna brutalność czynów Kempera jest skontrastowana z przyjaznym, niemal familiarnym tonem prowadzonych z nim wywiadów (patrz K jak Kemper, Edmund Emil III i E jak Ed).
O jak organizacja
Jedno z najbardziej podstawowych rozróżnień podczas klasyfikowania przestępców to podział ze względu na poziom organizacji. Często powtarzany stereotyp głosi, że seryjny zabójca to zimny, wyrafinowany psychopata o wysokim ilorazie inteligencji. To jednak nie musi być prawda. Owszem, zorganizowani przestępcy często mają inteligencję ponadprzeciętną. To typ, który planuje, przewiduje, wykorzystuje okazje, śledzi, sprawdza, przynosi narzędzia ze sobą, często też prowadzi na pozór zupełnie normalne życie – ma pracę, strefę komfortu, znajomych i żonę. Oczywiście to zarys bardzo ogólny, do którego dochodzą inne elementy wypływające z analizy poszczególnych przypadków.
Typ zdezorganizowany natomiast to bałagan, chaos, panika, wykorzystywanie narzędzi znajdowanych na miejscu, to też większa szansa na popełnienie błędu i pozostawienie śladów. W tym gronie często można znaleźć schizofreników i psychotyków, jak też ludzi o niskim poziomie inteligencji. Są również typy „mieszane”, istnieją też przypadki, kiedy z jakiegoś powodu typ zorganizowany zaczyna gwałtowanie eskalować, tracąc kontakt z rzeczywistością i w konsekwencji także zorganizowanie.
P jak podofilia
Fetysz stóp i damskich butów to motyw grający istotną rolę w pierwszym sezonie Mindhuntera. To jeden z czynników napędzających Jerry’ego Brudosa i wczesny element jego wewnętrznego skonfliktowania – kiedy miał kilka lat, dwie ważne w jego życiu kobiety zareagowały zupełnie inaczej na fascynację, jaką okazywał kobiecemu obuwiu. Jedna (matka) wstrętem i agresją, druga (nauczycielka) zaciekawieniem. To rozmowa z Brudosem sprawia, że Holden natychmiast wykazuje zaniepokojenie na wieść o dyrektorze szkoły łaskoczącym stopy swoich uczniów. Buduje bowiem analogię między powtarzającymi się, niepokojącymi zachowaniami, co jest praktyczną prezentacją faktycznego celu prowadzonego przez agentów projektu. Tym celem ma być zbudowanie pewnej bazy zachowań, na podstawie której da się, w teorii, nie tylko analizować przestępstwo, ale i przewidzieć możliwość jego popełnienia.
R jak Ressler, Robert K.
Nieżyjący już Robert K. Ressler jest pierwowzorem postaci Billa Tencha. To właśnie jemu przypisuje się stworzenie określenia „seryjny morderca”. Fascynacja zbrodnią pojawiła się w nim bardzo wcześnie za sprawą artykułu prasowego poświęconego Williamowi Heirensowi, znanemu jako „The Lipstick Killer. Do FBI wstąpił po zakończeniu kariery wojskowej. Był nie tylko, podobnie jak John E. Douglas, pionierem profilowania kryminalnego, ale też jednym z inicjatorów powstania systemu Vi-CAP (Violent Criminal Apprehension Program), programu ścigania brutalnych przestępców, komputerowej bazy gromadzącej i analizującej informacje z całego kraju dotyczące przestępstw, w szczególności morderstw. Współpracował m.in. przy sprawach Jeffreya Dahmera, Teda Bundy’ego i Richarda Chase’a.
S jak Speck, Richard
Zabójca ośmiu studentek pielęgniarstwa z Illinois w serialu pełni dwojaką rolę. Po pierwsze jego przypadek służy do rozróżnienia między pojęciem seryjnego i masowego mordercy. Po drugie w rozmowie z nim po raz pierwszy Holden Ford stosuje kontrowersyjną metodę budowania porozumienia poprzez specyficzny dobór słownictwa. I faktycznie dopiero uwaga o „soczystych cipach” sprawia, że Speck skupia na nim uwagę. Jednym z najbardziej intrygujących elementów Mindhuntera jest obserwowanie, jak nowe techniki są trenowane i implementowane dosłownie na naszych oczach, jesteśmy nawet świadkami powstania terminu „seryjny morderca”, dzisiaj tak dla nas przecież oczywistego.
O Specku ponownie zrobiło się głośno, gdy w latach dziewięćdziesiątych do redakcji wiadomości ktoś anonimowo przysłał nagranie na kasecie wideo. Na kasecie widać Specka w towarzystwie więziennego „opiekuna”, z którym uprawia seks oralny i zażywa kokainę. Speck ma na sobie różowe fatałaszki i powiększone, niemal kobiece piersi, co osiągnął za pomocą zastrzyków hormonalnych, można więc się mniej więcej domyślić, jaką metodę wybrał sobie na przetrwanie w więzieniu. W którymś momencie mówi, że wypuszczono by go z więzienia, gdyby ktoś zdawał sobie sprawę, ile ma w nim radochy. Zapytany o zamordowane kobiety beztrosko przyznaje, że to po prostu „nie był ich dzień”.
T jak Tool Box Killers

Z prawej Bittaker, z lewej Norris
Kiedy w gronie kandydatów do dołączenia do jednostki pojawia się Gregg Smith, Holden ma co do niego spore wątpliwości. Przede wszystkim obawia się, że Gregg zostanie wtyczką „góry”. Aby zatem go zniechęcić i przy okazji dać próbkę rozmiaru czekających BSU zadań, daje mu do przesłuchania nagranie wywiadu z Lawrence’em Bittakerem i Royem Norrisem, znanymi jako „Tool Box Killers”. Wybrał najmocniejszy materiał, jaki mu przyszedł do głowy (co widać zresztą po reakcji Smitha). Bittaker i Norris porwali, zgwałcili i zamordowali pięć dziewcząt między czerwcem a październikiem 1979 roku. Ofiary przed śmiercią doświadczyły niewyobrażalnych tortur, stąd nazwa tego zbrodniczego duetu.
Bittaker przez cały czas trwania procesu nie przestawał się uśmiechać.
U jak uporządkowane badanie
Kość niezgody między Tenchem, Fordem a doktor Carr, która chętnie widziałaby cały projekt prowadzony wedle opracowanego przez nią kwestionariusza. Wychodzi ze słusznego skądinąd założenia, że trudno mówić o badaniu bez kontrolowanych warunków. Problem w tym, że sztywne ramy odgórnie ułożonych pytań raczej nie przebiją się przez mur niechęci, lekceważenia czy choćby powątpiewania. Ot, kolejni „czubolodzy” ze swoimi nudnymi ankietami, kto by się nimi przejmował? Improwizacja, której Ford jest gorącym zwolennikiem (Tench nieco mniej), bywa ryzykowna, kiedy trzeba zejść do językowego poziomu rozmówcy (vide – Richard Speck), żeby do niego dotrzeć.
Dlatego też kwestionariusz może stanowić jedynie ramy, hasło wywoławcze, bo każda sytuacja jest inna. Wendy zdaje się tego do końca nie rozumieć, być może dlatego, że osobiście w żadnej z tych rozmów nie brała udziału.
W jak Wendy Carr
Fascynująca pani psycholog, autorka kwestionariusza i nadzorująca projekt prowadzony w piwnicach FBI, jest oparta na postaci Ann Wolbert Burgess, uznanego naukowca, jednej z pionierek technik postępowania z ofiarami molestowania, gwałtu i traumy. W rzeczywistości głównym obszarem zainteresowania Burgess był wpływ przeżyć z dzieciństwa na późniejsze zachowania seryjnych zabójców i przestępczość wśród małoletnich. W serialu doktor Carr jest lesbijką ukrywającą swoje życie prywatne – to akurat wątek fikcyjny, niemniej również w rzeczywistości Ann Burgess zmagała się z koniecznością ciągłego potwierdzania swojego profesjonalizmu w branży zdominowanej przez mężczyzn.
Wendy Carr jest silną, samodzielną, niezależną osobą, która wprowadza do serialu mocny kobiecy głos. O uznanie walczyła wówczas cała jednostka, jednak dla niej była to walka podwójnie trudna ze względu na płeć. Symbolicznie pokazuje to wątek z kotem, którego Wendy dokarmia, czerpiąc satysfakcję z ukradkowego pomagania istocie, która ukrywa się przed światem.
Z jak związki
To, co obserwują na co dzień profilerzy, z czym stykają się w codziennej pracy, siłą rzeczy musi rzutować na ich osobiste związki. Z jednej strony potrzebują rodziny, ponieważ potrzebują stabilizacji, ciepła, normalności i wentylu bezpieczeństwa, jako że wszyscy wiemy, co się dzieje, kiedy spoglądasz w otchłań zbyt długo. Z drugiej jednak patrzą zupełnie inaczej na swoich bliskich. Douglas na przykład przyznaje, że miał problem z tym, żeby jakoś mocniej zainteresować się czy przejąć lekką gorączką którejś ze swoich córek, ponieważ natychmiast pamięć podsuwała mu obraz okaleczonych dziecięcych zwłok na stole sekcyjnym.
O normalność nie jest łatwo i to spore wyzwanie dla osób, z którymi profiler dzieli życie. Mindhunter świetnie nam to pokazuje w migawkach z prywatnego życia Tencha i Forda. Tench w którymś momencie wybucha, w mocnych słowach uświadamiając żonę, czym żyje na co dzień, ciskając przy tym makabrycznymi zdjęciami. Ona przytula go bez słowa, a on powoli gaśnie i przeprasza ją za swój wybuch. To scena, która wiele mówi o kotłującym się w Billu napięciu, o przeżyciach, z których niechętnie się zwierza. Dom nie przynosi mu do końca wytchnienia, ponieważ nie może znaleźć płaszczyzny porozumienia z autystycznym synem, więc wycofuje się, by nie zacząć toczyć jednej przegranej walki za dużo, o co żona ma do niego uzasadniony przecież żal. Tylko dzięki dojrzałości ich długoletniego związku, sprawdzonego w niejednym już kryzysie, potrafią sobie z tym radzić i przetrwać.
Holden jednak jest dużo młodszy i wraca do domu z głową pełną wrażeń. Nie chodzi nawet o to, że nie potrafi jej z nich oczyścić, on nawet nie chce tego robić – pragnie omówić wszystko ze swoją dziewczyną, zwierzyć się, zapytać ją o zdanie. Jednak w ten sposób granica między jego życiem prywatnym a zawodowym niebezpiecznie się zaciera, a na jego stosunek chociażby do intymności w relacji z partnerką rzutuje to, co przeżył i o czym usłyszał. Zamiast widzieć swoją kobietę w seksownych szpilkach, myśli o obsesji Brudosa na punkcie obuwia zamordowanych przez niego ofiar. Nawet zazdrość, którą budzi w Holdenie student spędzający czas z Debbie, jest nacechowana niepokojem, że ktoś mógłby ją fizycznie skrzywdzić (przecież tyle kobiet ucierpiało, przyjmując propozycję podwiezienia od pozornie nieszkodliwego mężczyzny!). Radzenie sobie z tym to umiejętność, którą daje dopiero doświadczenie.
Kiedy człowiek zawodowo ogląda trupy i okaleczone ciała (…), po powrocie do domu pragnie o tym jak najszybciej zapomnieć, a już na pewno nie zagai przy obiedzie »Zajmowałem się dziś fascynującym przypadkiem morderstwa. Zaraz ci o wszystkim opowiem«. Właśnie z tego powodu policjanci mają – z wzajemnością – słabość do pielęgniarek. Dobrze się nawzajem rozumieją”, pisze John E. Douglas.
korekta: Kornelia Farynowska
