Connect with us

Wywiad

JEDENASTA EDYCJA JAK PIERWSZA. Rozmawiamy z organizatorami Festiwalu Kamera Akcja

FESTIWAL KAMERA AKCJA ma nową, hybrydową formułę! Organizatorzy zdradzają tajniki tegorocznej edycji, łącząc wydarzenia offline i online.

Published

on

JEDENASTA EDYCJA JAK PIERWSZA. Rozmawiamy z organizatorami Festiwalu Kamera Akcja

Już 15 października rozpocznie się 11. edycja Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja. Tym razem nie w Łodzi – a raczej nie tylko w Łodzi. Wydarzenie, choć nie zmieniło planowanych terminów, zmieniło radykalnie formułę, dostosowując się do obecnie panującej sytuacji związanej z pandemią. Tegoroczna edycja Kamery Akcji odbędzie się w formie hybrydowej, łącząc wydarzenia offline i online, składające się na wielowątkowy program festiwalu. O wyzwaniach, jakie stanęły przed festiwalem w związku z pandemią, kształcie tegorocznej edycji i drodze do jej realizacji rozmawiamy z organizatorami Kamery Akcji – Malwiną Czajką i Przemkiem Glajznerem. 

Advertisement

Tomasz Raczkowski: Już niedługo rozpoczynamy festiwal, który tym razem jest, można powiedzieć, nietypowy. Pierwszy raz w takiej formule, więc może zacznijmy naszą rozmowę od zapytania: jak doszliście do organizacji Kamery Akcji w tym terminie i w tej formie? Bo warto zauważyć, że jesteście jednym z nielicznych wydarzeń, które będzie się odbywać bez zmian w planowanym wcześniej terminie.

Malwina Czajka: Mieliśmy o tyle bardziej komfortową sytuację niż inni, np. Kino na Granicy czy Nowe Horyzonty, że jesteśmy w październiku, więc od marca mieliśmy trochę więcej czasu. Ale faktycznie, najwięcej naszych sił szło w ostatnich miesiącach na to, żeby rozgryźć to, w jaki sposób podejść do tegorocznej edycji, i było to coś, co spędzało nam sen z powiek. Bardzo długo debatowaliśmy i zastanawialiśmy się, co zrobić. Każdy tę formę hybrydową troszeczkę inaczej traktuje i u nas ma to specyficzną formułę. Część stacjonarna w Łodzi będzie taką częścią „vipowską”, czyli taką, która jest dla 100 wybranych osób i nikt więcej nie będzie mógł w niej uczestniczyć.

Advertisement

Zdajemy sobie sprawę z tego, że te 100 osób, które zdecyduje się stacjonarnie z nami być, to będą osoby, które za chwilę po tych czterech dniach będą się doskonale znać, inaczej niż 700 karnetowiczów, których mamy co roku – będzie bardzo kameralnie. Ale też dosyć mocną rzeczą, nad którą bardzo długo intensywnie pracowaliśmy, było to, że zdecydowaliśmy się na odważny krok, czyli że wszystko będzie odbywać się na naszej platformie, na naszym VOD, w wirtualnej przestrzeni, którą próbujemy od wielu, wielu miesięcy. Tam wszyscy nasi widzowie będą się mogli z nami spotkać, nie będziemy się rozpraszać na różne kanały i social media. Przemek, może ty coś jeszcze dodasz w tym temacie?

Przemysław Glajzner: No właśnie to jest tak, że niby nie było zmian, a tak jak Malwina wspomniała, było tych zmian bardzo dużo. Cieszymy się, że ten termin został, to jest taka stała, która zawsze się sprawdzała i służyła nam, jeśli chodzi o frekwencję. Uczestników zawsze było mnóstwo, więc liczymy, że w tym roku będzie podobnie. Dużo wyzwań było i nadal jest związanych z technologią, bo chcielibyśmy, żeby pomimo braku takiego bezpośredniego kontaktu z widzami, uczestnikami, gośćmi, braku możliwości dyskusji na miejscu stworzyć warunki w ramach właśnie naszej platformy, aby częściowo zastąpić tę formułę.

Advertisement

Bardzo staraliśmy się to wypracować, mam nadzieję, że nam się uda. Pod kątem filmowym też wiele się zmieniło, ponieważ dużo festiwali rzeczywiście przesunęło swoje terminy na listopad, na grudzień i w tym momencie mamy właściwie namnożenie festiwali filmowych. Wydaje się, że nasz program jest oczywiście tak jak zawsze skrótem najważniejszych, najciekawszych wydarzeń z Cannes, Wenecji, Berlina, ale mamy też kilka tytułów takich, które są trochę wyszukane, których nie moglibyśmy pokazać offline, a pokazujemy online, więc staramy się przekuć różnego rodzaju ograniczenia na plus, a to w jaki sposób, to ostatecznie zweryfikuje rzeczywistość i te cztery dni od 15 do 18.

Tomasz Raczkowski: Do programu za chwilę wrócimy, ale chciałem chwilę zostać przy temacie organizacyjnym – chciałem zapytać, czy był taki moment, że baliście się, że wam się jednak nie uda?

Advertisement

Malwina Czajka: Oj, tak, to z pewnością. Myślę, że ten stres dotyczy każdego, kto teraz od marca organizuje jakiekolwiek wydarzenia. Nie wiedzieliśmy, jak, co, gdzie… Wiadomo, że dla każdego sposobem na to jest research, research i jeszcze raz research, podglądanie, patrzenie na jak najlepsze rozwiązania, dopieszczanie takich rozwiązań, które są najbardziej do nas pasujące. Myślę, że ten cały stres jest z nami, bo dopóki festiwal się nie odbędzie, to jest cały czas obawa o to, jak to wyjdzie, i o to, o czym Przemek wspominał, czyli te technologiczne rzeczy, które są dla nas ogromnym wyzwaniem. To jest rzecz, którą robimy pierwszy raz w tym roku, Fajnie robi się jedenastą edycję, gdy jedenasty raz robi się to samo, a teraz robimy jedenastą edycję trochę jak pierwszą.

Publiczność festiwalowa. fot. Paweł Mańka, materiały prasowe FKA

Tomasz Raczkowski: Właśnie mam taką myśl, że rok temu widzieliśmy się na jubileuszowej 10. Edycji Kamery Akcji, a teraz, rok później, macie prawie że zupełnie nowy festiwal.

Przemysław Glajzner: Jeżeli ktoś właśnie przed rokiem by nam powiedział, że za rok spotkamy się w Łódzkim Domu Kultury i będziemy mieli jedną salę kinową i cztery sale, gdzie będziemy sterowali całym festiwalem komputerowo, a do tego festiwalowy serwis VOD, to wiadomo, że to wówczas należałoby uznać za historię science fiction. Ale rzeczywiście taka historia się wydarzyła i zmieniła totalnie rzeczywistość organizacyjną. Ale warto dodać do tych wszystkich problemów, przeszkód, niepewności samą sytuację, jeżeli chodzi o kwestię finansowania – my też do końca nie byliśmy w stanie określić, czy pandemia nie spowoduje, że festiwal z takich bardzo fundamentalnych przyczyn się nie odbędzie, czyli że po prostu środki publiczne będą przeznaczone na inne cele i wówczas festiwal będzie musiał zostać przełożony… Na szczęście udało się doprowadzić do tego, że jesteśmy, choć tak jak wspomnieliśmy, wiele innych festiwali musiało zrezygnować ze swoich edycji, więc to też jest jakiś plus, że w tej trudnej sytuacji nie tylko w kontekście różnego typu narzędzi, ale też w kontekście okoliczności udało nam się dojść do realizacji Kamery Akcji.

Advertisement

Tomasz Raczkowski: Wspomnieliście, że nową główną przestrzenią festiwalową jest w pewnym sensie platforma VOD. Czy rozważaliście w którymś momencie przejście tylko na formę online, bez tej „hybrydy” online/offline?

Malwina Czajka: Cały czas to rozważamy i pewnie dowiemy się 14 października, czy czasem nie będziemy tylko online. Musimy to brać pod uwagę. Cały czas mamy to w głowach, że nie możemy tego wykluczyć, że to będzie tylko i wyłącznie online’owa wersja. Takie obawy w nas siedzą, chociażby jeśli chodzi o gwarancje dla karnetowiczów offline, którym trzeba zapewnić w razie czego zwrot.

Advertisement

Przemysław Glajzner: To jest też tak krucha rzeczywistość… Parę dni temu w Łodzi miała miejsce taka sytuacja, w której jedna osoba chora na koronawirusa wystarczyła, żeby odwołać bardzo ważną, dużą imprezę w jednym z teatrów. To jest ta rzeczywistość, o której Malwina mówi, że jesteśmy przygotowani na to, że taka sytuacja może się wydarzyć, chociaż oczywiście mamy nadzieję, że tak nie będzie.

Tomasz Raczkowski: Nie mam wątpliwości, że jesteście świetnie przygotowani. Wydaje mi się, że bardzo fajną rzeczą jest to, że jednak to nie jest tylko online, ale planujecie mimo trudności hybrydę, czyli zachowany jest element realnego spotkania. Od jakiegoś czasu ta hybrydowość staje się czymś domyślnym dla wydarzeń, co pokazuje coś ważnego, że mimo niepewności ludzie mają tę myśl, żeby jednak była ta część fizyczna, spotkania na żywo. Rozumiem, że to też jest dla was ważne?

Advertisement

„Do utraty tchu”, fot. Małgorzata Sujecka, materiały prasowe.

Malwina Czajka: No tak, na tym wypływa w ogóle cała idea Kamera Akcji, na spotkaniu. Dlatego też przez wiele, wiele lat buntowaliśmy się przed tym, żeby np. streamingować panele dyskusyjne. Nigdy się na to nie zdecydowaliśmy, mimo że wiele wydarzeń wprowadzało to rozwiązanie.

Przyczyna była prosta – chcieliśmy, żeby nasi widzowie mogli bezpośrednio się spotkać, aby mieli motywację do tego, żeby przyjść, bo według nas czymś innym jest przyjść i pogadać, a zupełnie czymś innym jest oglądać się na ekranie. To było i jest dla nas bardzo ważne. O dziwo jest też tak, że od marca wiele rzeczy się zmienia, mamy troszeczkę inne podejście. Wiadomo, jesteśmy bardzo zmęczeni onlinem i każdy jest gdzieś zmęczony tymi zoomowymi rejestracjami, ale z drugiej strony zaczynamy też doceniać tę możliwość, że tak się da. Kiedyś właśnie dlatego nie streamowaliśmy, bo streaming nie był czymś naturalnym dla każdego, to było coś, co sobie szło w tle, i nie widzieliśmy wartości w tym, żeby w taki sposób angażować ludzi do dyskusji.

Dzisiaj, przez to, że wszyscy byliśmy – teraz jesteśmy mniej – zamknięci, to trochę naturalnie przeszliśmy w taką formę dyskusji, nauczyliśmy się tego, że pytania pojawiają się w komentarzach, że wchodzimy na Zooma i możliwość uczestniczenia w wydarzeniach w taki sposób też jest formą interakcji. A kiedyś to nie było oczywiste. Dzisiaj ta interakcja jest bardziej naturalna, mimo że jest wirtualna. Więc już się tego nie boimy, bo widz się tego nauczył. Jest też jeszcze inna strona tej całej organizacji przez nas wszystkich festiwali filmowych, którą bardzo mocno teraz zauważamy, nie tylko my, że trzeba się całkowicie na nowo nauczyć tego, w jaki sposób funkcjonują wydarzenia, i tego, w jaki sposób musimy komunikować różne elementy wydarzeń.

Advertisement

Jest to dosyć sporym wyzwaniem, bo jest to całkowita nowość. To nie jest tak, że napiszemy w programie, że o 9.05 rozpoczynamy seans i tyle, i każdy o 9.05 się włączy, bo widzi, że ma w harmonogramie seans, tylko jeżeli to jest seans online, to to są tzw. widełki 4-godzinne, dające czas na to, żeby móc się spóźnić na seans. I ze względu na to, że to jest taki zupełnie nowy element – a nasi widzowie to też są bardzo często widzowie, którzy w dużej mierze tylko uczestniczyli w Kamerze Akcji – to nie są dla nich naturalne przyzwyczajenia, że na innych wydarzeniach tak to wygląda. Więc też czuję to, że to jest po prostu nauka na nowo uczestnictwa w wydarzeniach, dla każdego z nas.

Przemysław Glajzner: Ja jeszcze bym dodał, że nauka uczestnictwa, dokładnie tak jak Malwina powiedziała, jest częścią naszych działań. Jest jeszcze jedna obawa, która nam towarzyszy, że jednak przez te kilka miesięcy od lockdownu wszyscy dużo czasu spędzili przy komputerach, oglądaliśmy filmy głównie na ekranach w domu. Mamy świadomość, że nie proponujemy czegoś rewelacyjnie nowego i świeżego, że ta formuła online nie jest być może najfajniejszą rzeczą, kiedy już wszyscy właściwie nieźle się na tych serwisach VOD zmęczyli przez te kilka miesięcy… No ale też jednocześnie szukaliśmy sposobu, by wykorzystać sytuację i przekuć to na plus.

Advertisement

I na przykład fakt, że będziemy mieli zagranicznych gości, powoduje właśnie w pewnym sensie ta sytuacja. Również dlatego, że Kamera Akcja nie ma jakiegoś dużego budżetu, wręcz przeciwnie, ma bardzo mały i sytuacja, w której możemy zaprosić chociażby Marka Cousinsa czy innych gości z zagranicy, jest dla nas bardzo komfortowa, tak naprawdę będzie czymś bardzo pozytywnym, jeżeli chodzi właśnie o tę edycję.

Tomasz Raczkowski: Na ile wykorzystujecie ten w pewnym sensie komfort, że jesteście w październiku, ogólnie na jesieni, podczas gdy całkiem sporo wydarzeń, które były zaplanowane na wiosnę czy lato, zostało odwołanych czy bardzo szybko musiało zmieniać swoje formuły – czy śledziliście inne wydarzenia, jak np. Wiosna Filmów Online? Na ile uczyliście się na ich doświadczeniach czy błędach, które się tam pojawiały?

Advertisement

stranger things

Malwina Czajka: Bardzo. Obserwowaliśmy w zasadzie wszystko, nie tylko Polskę, ale też świat. Właściwie każda impreza, nie tylko nominalnie festiwal filmowy, była naszym punktem obserwowania, co kto jak robi – wszystko związane z kulturą, warsztatami, spotkaniami czy pokazami filmowymi. Stąd właśnie decyzja o naszej platformie i stąd kolejna decyzja o tym, że wydarzenia i rozmowy z twórcami będą streamingowane tylko w tym jednym miejscu.

Wszystko to wynika z tego, że uczestniczyliśmy we wszystkich możliwych wydarzeniach – i w markecie Cannes, i w Wiośnie Filmów, i w Krakowskim Festiwalu Filmowym, byliśmy w stałym kontakcie z Kinem Na Granicy i pytaliśmy się ich też o ich decyzje i obserwowaliśmy, jak oni sobie radzą w tej sytuacji… Oczywiście dla nas to przerzucenie się wszystkich wiosennych wydarzeń na jesień też jest trudne, bo to ogromne wyzwanie. Nie jesteśmy jakimś wielomilionowym wydarzeniem, które ma dosyć dużą swobodę, tylko działamy na bardzo specyficznej formie opartej na tym, że w cztery dni kumulujemy to, co się wcześniej wydarzało.

Advertisement

A to, co się wcześniej miało wydarzać, częściowo dzieje się później, więc jest to cały czas dla nas duże wyzwanie, także to, co inni robią. Ale staramy się widzieć plusy. Śmiejemy się też, że to, ile trzeba było w tym roku pokonać przeszkód, to jest dla nas standard, bo zawsze mamy dużo wyzwań i też jesteśmy bardzo dużym wydarzeniem. Właściwie co roku czekały na nas bardzo duże rewolucje, jak nie przenoszenie się z miejsca na miejsce (ponieważ zmieniamy średnio co trzy lata miejsce festiwalowe), to to, że w pierwszych latach byliśmy w zupełnie innych terminach czy właśnie kłopoty z dofinansowaniami… To są takie czynniki, które sprawiają że mam wrażenie, że my jako Kamera Akcja żyjemy w permanentnej zmianie i funkcjonowaniu „na alarmie”, w którym dziś znaleźli się wszyscy, więc pod pewnym względem dla nas myśl „ojej, znowu mamy jakąś przeszkodę” to było „OK, teraz pandemia, spoko, lecimy dalej, wymyślmy coś z tym”.

Przemysław Glajzner: Ja jeszcze dodam do tego uczenia się na przykładach innych, że bardzo nam też zależało i zależy, żeby ta internetowa część była w jakimś sensie alternatywą centrum festiwalowego. Zależy nam bardzo na estetyce, żeby to wszystko, co dzieje się na festiwalu, było zaprezentowane w taki atrakcyjny sposób właśnie przez platformę, żeby chciało się w tym uczestniczyć. Właśnie te różnego typu doświadczenia, przede wszystkim wspomniany przez Malwinę market w Cannes, był momentem, w którym sprawdziliśmy, czy da się obejrzeć pięć filmów dziennie w takim właśnie stylu i rytmie festiwalowym, wziąć udział w panelu dyskusyjnym, bo tam też było tego mnóstwo. Mam wrażenie że po tym byliśmy jakoś pozytywnie nastawieni do pomysłu, bo okazało się, że da się to zrobić, mimo że jest to męczące. Ale był to czas bardzo dobrze spędzony i pozytywnie zapamiętany.

Advertisement

Malwina Czajka: Korzystamy też z wiedzy naszych gości, podpytujemy ich – np. Ewa Puszczyńska podpowiedziała nam, w jaki sposób Hollywood Reporter rozwiązywał taką mniej stresogenną formę case study. Łukasz Dzięcioł też nam podpowiadał, więc cały czas jesteśmy w stałym kontakcie, również z ludźmi, którzy jeżdżą, rozmawiamy i jesteśmy otwarci na wszystkie sugestie, żeby to zebrać i wybrać to, co dla naszej formy festiwalu jest najlepsze. Bo to też nie znaczy, że to, co my wybieramy, to jest najlepsze dla wszystkich. Mamy swoją specyfikę, więc w tej swojej specyfice staramy się poruszać.

 

Advertisement

Tomasz Raczkowski: Zwróciłaś uwagę już niejeden raz, że Kamera Akcja jest wydarzeniem specyficznym, które ma swoją tożsamość zbudowaną przez lata, a opierającą się mocno na byciu wspólnie w jednym miejscu. I chyba jednym z większych wyzwań dla was jest zachowanie tej tożsamości w momencie, kiedy jest forma hybrydowa. Rozumiem, że własna platforma VOD ma m.in. taki cel?

Przemysław Glajzner: Jak najbardziej tak. Pomysł był taki, żeby nasza platforma pełniła funkcję centrum festiwalowego, gdzie rzeczywiście można np. podyskutować w gronie uczestników, zostawić komentarz pod filmem, podczas warsztatów spotkać się z prowadzącymi, generalnie żeby był aspekt rozmowy i wszystko było estetycznie zrobione w taki zachęcający sposób. To są właśnie usilne próby utrzymania tej tożsamości, którą mamy. Ale jesteśmy też świadomi wartości spotkania na miejscu i mamy nadzieję, że to jest tylko ten jeden rok przerwy, zmiany, a potem chcielibyśmy jak najszybciej powrócić do rzeczywistości i kontynuować już sytuację, którą przez 10 lat budowaliśmy. Chociaż ponieważ serwis VOD z nami zostanie, to nadal może pełnić w przyszłości taką funkcję rozszerzenia naszej działalności, np. dla osób, które nie dojeżdżają na nasz festiwal do Łodzi.

Advertisement

Tomasz Raczkowski: Przejdźmy teraz może do programu. Wspomnieliście już, że dużo się zmieniło w kalendarzu festiwalowym, wiele wydarzeń zostało odwołanych lub przeniesionych na jesień. Czy jest to dla was jakaś okazja, choćby pod tym kątem, że nawet jeśli nie trafiły do programu inne filmy, niż trafiłyby w normalnej sytuacji, to niektórych pokazów nie poprzedza ten letni przebieg festiwalowy? Czy obecna sytuacja dużo zmieniła w kontekście samej konstrukcji programu?

Przemysław Glajzner: To jest tak, że my nigdy nie ścigaliśmy się z innymi festiwalami na premiery. Zawsze chcieliśmy budować atrakcyjny program w oparciu o te tytuły, do których mieliśmy przekonanie, oczywiście te, które są w danym okresie po prostu dostępne. Przez cały rok szukamy filmów, które można zagrać. Udało nam się jeszcze być na festiwalu w Berlinie w tym roku, odbył się festiwal w Sundance… Tych tytułów trochę się pojawiło, również takich, których nie udało nam się pokazać w zeszłym roku.

Advertisement

Każdy festiwal, jak myślę, też się boryka z tymi problemami, że nie da się tego programu zbudować tak szeroko jak zwykle, bo wachlarz możliwości nie jest tak duży. Ale wydaje mi się, że jak powiedziałeś, możemy zrobić to inaczej, skorzystać z możliwości, których wcześniej nie mieliśmy – to też są kwestie licencyjne, ograniczające, co można pokazywać online, a co offline – i to próbujemy mocno wykorzystać. Mamy bardzo atrakcyjny program filmowy, to jest utrzymane z poprzednich lat. To nie jest tak, że w programie pojawiły się tytuły, które możemy pokazać, ale niekoniecznie chcemy. Takich kompromisów nie było, zbudowaliśmy to w pełnej świadomości i pełnym przekonaniu.

Mamy więc tytuły właśnie z Berlina, Złotego Niedźwiedzia (Zło nie istnieje), mamy premierę, o którą chcieliśmy walczyć jeszcze przed pandemią, czyli Sole Carlo Sironiego, która jest łódzką koprodukcją. Mamy fantastyczny film z Wenecji Tylko zwierzęta nie błądzą Dominika Molla, który był z nami po Wenecji ubiegłorocznej; Babyteeth, które pojawiło się w kinach, ale właściwie z bardzo niskim zainteresowaniem publiczności, bo to był zły czas, więc my też go pokażemy i przywołamy, ponieważ to był tytuł z Wenecji bardzo nam bliski.

Advertisement

Różnego typu sekcje, bo jak zawsze zresztą staramy się, żeby oprócz Krytycznych Premier, tych filmów, które są pokazywane przedpremierowo albo niedostępne w dystrybucji polskiej, pojawiła się także Klasyka Krytyka. I tutaj mamy spotkanie z kinem amerykańskim, to są lata 40., 50., 60., więc wydaje mi się, że to też bardzo ciekawie wygląda… No i kino współczesne pojawia się w takiej fajnej formule, Jonathan Glazer ze swoimi filmami online, więc jeżeli ktoś jego tytułów nie widział, to będzie miał naprawdę fajne cztery dni z jego kinem. Jestem przekonany, że ten program jest na tyle atrakcyjnie zbudowany, że tutaj nie cierpieliśmy, ale na pewno trzeba być świadomym, że namnożenie festiwali filmowych w jednym czasie nie ułatwia nam sprawy. Aczkolwiek jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się, że będzie jeszcze gorzej.

Tomasz Raczkowski: Z tego, jaki zaprezentowałeś przekrój programu, wynika chyba, że znowu wracamy do tożsamości Kamery Akcji, która nigdy nie opierała się tylko na nowych filmach, ale właśnie na takich rzeczach jak te, o których mówisz – powrotach do klasyki, case studies, które niekoniecznie są o filmach typowo premierowych. To było zawsze wpisane w ten festiwal i wydaje się cenne, że zostało to zachowane, dzięki czemu można sięgnąć do klasyki czy, jak w przypadku Glazera, poznać lub zobaczyć drugi, trzeci raz. Na tym chyba polega w dużej mierze uczestnictwo w tym festiwalu.

Advertisement

Przemysław Glajzner: Ale też warto wspomnieć o czymś innym. Mówimy o filmach, ale prawda jest taka, że tak jak powiedziałeś – to po pierwsze nie filmy premierowe, a po drugie to właściwie w pierwszej kolejności dyskusje i spotkania, a tutaj też wydaje mi się, że zrobiliśmy bardzo dużą pracę, żeby tych spotkań było dużo, pojawiały się nowe tematy… Ale to Malwina może powiedzieć więcej.

Malwina Czajka: Jeżeli chodzi o gości, to pandemia nam chyba jednak mimo wszystko ułatwiła sytuację, bo każdego gościa, którego sobie wymarzyliśmy, udało się rzeczywiście zaprosić i to jest bardzo duży komfort. Oczywiście zaproszeni goście są w dużej mierze w wersji online. Traktujemy tę pandemię bardzo poważnie, nie chcemy tego ignorować, nie chcemy gości bardzo namawiać, że muszą być koniecznie na miejscu, ponieważ kiedy ich zapraszaliśmy w lipcu, sierpniu, nie mieliśmy pojęcia, co się wydarzy w październiku. Więc zależy nam bardziej na człowieku i jego eksperckim głosie w naszej dyskusji niż na tym, żeby był na miejscu.

Advertisement

I to jest o dziwo miła i przyjemna sytuacja, że 90% osób, które zaprosiliśmy, zgodziło się wziąć udział w wydarzeniu, dzięki czemu jest tak zaplanowane, jak chcieliśmy, co nie było takie oczywiste w wersjach offline’owych. Tam musieliśmy się dostosować do możliwości przyjazdu, do tego, żeby inne wydarzenia się nie nakładały na siebie, bo goście często np. byli na trwającym zawsze w tym czasie Warszawskim Festiwalu Filmowym lub wyjeżdżali na inne wydarzenia międzynarodowe. Tak że w tym roku jest to dla nas duży zastrzyk energii, że mamy takich gości, jakich sobie wymarzyliśmy, a dzięki temu też mogliśmy podzielić program i myślenie o gościach na wersję serialową i filmową.

Co też jest trochę zbiegiem okoliczności, bo SerioPro, które jest pilotażową wersją wydarzenia branżowego o serialach, planowaliśmy na czerwiec 2020 jako zupełnie inne wydarzenie, oparte bardziej na eventach w stylu np. takim, że znajdujemy opuszczony basen w Łodzi i tam puszczamy odcinek serialu, który kojarzy się z takim basenem, nie wymieniając już tytułu… To była dla nas taka myśl na ten rok, żeby w czerwcu zrobić serialową zabawę w eventy, a w październiku mieć klasycznie Kamera Akcję. No ale z powodu pandemii zdecydowaliśmy się, żeby zrobić z SerioPro tylko tę część spotkań, rozmów, warsztatów i takich bardzo branżowych tematów np.

Advertisement

o work flow technologicznym. Ale co jest też dosyć istotne, że to się pięknie połączyło – to, że jesteśmy online, powoduje, że serial znowu zyskał na sile. Online się kojarzy mimo wszystko z binge-watchingiem serialowym, więc to, że ta część to jest coś, co po prostu pasuje do takiego wydarzenia, sprawdza się w takiej formie. Tak że nie możemy się doczekać tych naszych dyskusji z gośćmi. Ta część serialowa jest bardzo mocno skierowana do tych, którzy chcieliby w przyszłości robić seriale, tworzyć je, dla których ważne jest to, żeby dowiedzieć się, jak w ten świat wejść i jakie są w nim wyzwania, problemy, stąd dużo takich rzeczy technicznych.

Przez rok przepytywaliśmy branżę, dowiadywaliśmy się, jak to ugryźć, ponieważ to też jest wydarzenie, o którym myślimy od dwóch lat, od roku wyszliśmy z nim do ludzi i zaczęliśmy się wypytywać o potrzeby branży. I tak np. analiza 1. sezonu Fargo z Kacprem Wysockim to jest coś, co wynika z sygnału, że jest potrzeba znać bardzo ścisłe i jasne podstawy tego, jak konstruować serial, żeby odnieść z nim sukces. I to jest ta część serialowa, o której można by znowu opowiadać całkowicie osobno i przez kolejne 30 minut. Ale już żeby wrócić do tego, co odbywa się wydarzeniowo, to jeżeli chodzi o wyzwania online’owe i pandemiczne, to będzie to na pewno rozmowa o małych, mniejszych, autorskich, arthouse’owych VOD, bo będziemy rozmawiać z Mikołajem Góralikiem od DAFilms, czyli dokumentalnym VOD.

Advertisement

Będziemy rozmawiać z Pawłem Wieszczecińskim odnośnie do Kino Scope. Będzie Zuza Pawłowska, która przeszła przez dużą liczbę różnych VOD, a obecnie od wielu lat można powiedzieć, że zjada zęby na VOD TVP, więc zna ten rynek od podszewki, bo też jakiś czas pracowała dla Onetu. W tej dyskusji też weźmie udział Przemek, z uwagi na to, że właśnie nasz pomysł na VOD przyszłościowe jest dosyć specyficzny. Ale panel to też pomysł na to, żeby zobaczyć, w jakiś sposób poobserwować to, jak dużo tych arthouse’owych platform się pojawia. To też jest dosyć istotne, bo to faktycznie też nie jest już tylko Netflix i HBO.

I to jest coś, o czym chcemy porozmawiać i co chcemy pokazać – że ten rynek także się zmienia, będzie się rozbudowywał i rozrasta się w zastraszającym tempie. To jest dyskusja, która bardzo pasuje do naszej rozmowy, czyli tych wyzwań przyszłości. A poza tym to znowu szukamy, opowiadamy, pokazujemy, na jak wiele sposobów możemy ugryźć wiedzę na temat filmu i serialu, bo mamy zarazem nowe trendy scenopisarstwa, ale też nie odżegnujemy się od naszej klasyki klasyków, czyli krytyki filmowej – w końcu to festiwal krytyków filmowych – która pozostaje naszą nieustanną bazą. Nie obejdzie się więc bez takich wydarzeń jak akurat w tym roku mocno flagowych warsztatów, jak tworzyć własny podcast z Michałem Oleszczykiem, naprawdę rozkładających na czynniki pierwsze pomysły tych, którzy wezmą w nich udział, żeby pokazać, że to jest bardzo złożona sprawa – że nie wystarczy gadać i się nagrać, tylko to jest cała machina tworzenia treści na różne platformy, researchu, scenariusza, a więc cały ten element konstrukcyjny sukcesu podcastów to jest też wielka sprawa.

Advertisement

Drugim naszym krytycznofilmowym sztandarem jest dyskusja o krytyce i o tych najnowszych trendach, bo od marca zmiany w krytyce i dziennikarstwie filmowym przybrały tak duże tempo, że myślę, że to będzie rozmawianie zupełnie o czymś innym, niż myśleliśmy w listopadzie – i tutaj będzie Grażyna Torbicka, Tomasz Raczek, więc ikony, które też musiały się zderzyć z nową rzeczywistością, bo Grażyna Torbicka w zupełnie nowy sposób tworzyła Dwa Brzegi, Tomasz Raczek jest oprócz bycia dziennikarzem radiowym także vlogerem, więc to też jest element tego nowego świata. No i w tej dyskusji razem z nimi Mateusz Werner, nasz gość sprzed dziewięciu lat, który obserwuje wszystko, co się dzieje w krytyce filmowej, jest analitykiem tego świata.

On też będzie miał fajną perspektywę, bo dziesięcioletnią. I Kaja Szafrańska z vloga Jakbyniepaczeć, serialowego, czyli łączymy troszeczkę ten nasz świat serialowy z kameraakcyjnym za pomocą jej osoby. Trzecim elementem krytycznofilmowym są warsztaty analityczne, czyli coś, co zawsze się sprawdza, co roku okazuje się, że ma dużą popularność, tak że z tego nie rezygnujemy i co roku wykorzystujemy jednego z filmoznawców Uniwersytetu Łódzkiego. W tym roku Popiół i diament i warsztaty z Kamilą Żyto.

Advertisement

Przemysław Glajzner: Dodatkowo mamy też cały program, który znany jest z Kamery sprzed dwóch lat, czyli Akcja Edukacja, i w ramach tego programu mamy osiem wydarzeń, które są niezwykle ciekawe, m.in. pokażemy film The Nightingale Jennifer Kent, do którego zdjęcia zrobił Radek Ładczuk. I to też jest jeden z hitów programowych, to jest druga okazja, żeby go zobaczyć w Polsce na dużym ekranie, a ponieważ Radek uważa ten film za jedno ze swoich najważniejszych dokonań w kontekście swojej drogi operatorskiej, to postanowiliśmy, że wzbogacimy ten film o spotkanie z nim. Oprócz tego case study filmu, który pochłonął 14 lat produkcji, czyli Zabij to i wyjedź z tego miasta

Malwina Czajka: To jest kolejny hit spotkaniowy, bo film jest na otwarcie Nowych Horyzontów, a u nas jest wyłącznie rozmowa.

Advertisement

Tomasz Raczkowski: To jest też ten przypadek, w którym dostajecie od pandemii „bonus”, bo w zasadzie w normalnym biegu zdarzeń film byłby już parę razy w Polsce przerobiony, a w tym momencie to wam przypada właściwie palma pierwszeństwa.

Malwina Czajka: Dla nas jest też ważne, że to jest kontekst łódzki, właśnie to też nas bardzo cieszy. W tamtym roku mieliśmy mieć już to case study z Mariuszem Wilczyńskim, Ewą Puszczyńską – pamiętam jak dziś, że byłam u Ewy w biurze i rozmawiałam o tym, ale niestety właśnie wtedy wersje obecności gości wchodziły w grę tylko offline’owe i Ewa Puszczyńska leciała do Rzymu, więc powiedzieliśmy „za rok”. A nie spodziewaliśmy się, że to będzie aż tak popularny tytuł, przyznam szczerze, i że aż tak mocno się wybije, więc tym bardziej nas to cieszy. Ale jest też rzecz taka, że jeszcze wtrącę się w opowieści o Akcji Edukacja, że mamy filmoznawcę nad filmoznawcami, który nie chce, żeby na niego mówić filmoznawcą, czyli Marka Cousinsa – i to też jest właśnie to, na co nam pozwala forma online, bo normalnie pewnie nie udałoby się nam go ściągnąć.

Advertisement

A szalone spotkanie z nim, które będzie właściwie bardziej performansem niż Q&A, poprowadzi Kuba Mikurda i Stasiu Ligusiński, czyli nasi wieloletni współpracownicy jeśli chodzi o temat wideoesejów.

Tomasz Raczkowski: Mieliśmy bardzo ciekawą dygresję, ale wróćmy, Przemku, do twojej opowieści o programie edukacyjnym.

Advertisement

Przemysław Glajzner: No tak, poza Zabij to i wyjedź z tego miasta i spotkaniem z Radkem Ładczukiem po The Nightingale, mamy spotkanie, a właściwie pokaz filmu Michała Biegańskiego w ramach sekcji Filmoznawca-Filmowiec. Michał to absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, więc to też ważny kontekst, bo UŁ jest z nami od właściwie niecałych 11 lat, więc fajnie pokazywać filmy, które rodzą się w tych murach filmoznawczych. Oprócz tego spotkanie m.in. z Yifan San, czyli laureatką Studenckiego Oscara, wyprodukowanego przez Szkołę Filmową w Łodzi. Tego Oscara Yifan dostała przed rokiem, będzie się można z nią spotkać i zobaczyć jej film, Family², który właściwie nie był szeroko pokazywany do tej pory.

A takim też hitem w ramach Akcji Edukacji będzie jeszcze jeden panel dyskusyjny, o którym Malwina jeszcze nie wspomniała, czyli panel o Cinematic VR. Będą brali w nim udział m.in. przedstawiciele VNLabu, czyli laboratorium narracji wizualnych w Szkole Filmowej w Łodzi. Powraca na festiwal w nowej roli Michał Pabiś-Orzeszyna, który przez lata prowadził dyskusje, a teraz będzie gościem. No i temat VR-u pojawi się nie tylko w dyskusji, ale będzie można również wziąć udział w specjalnych pokazach filmów wyprodukowanych przez VNLab – niestety tylko offline, ale mamy nadzieję, że to też będzie mocny punkt programu.

Advertisement

Tomasz Raczkowski: Reasumując to, co powiedzieliście, a co wydaje mi się bardzo ważne, to to, że Kamera Akcja jest festiwalem, który nie jest tylko filmowym. To jest coś więcej i może właśnie ta pandemia pozwala wam wyeksponować ten charakter, to, że zawsze program Kamery stara się dyskutować o tym, co w przód. W pewnym sensie sytuacja wychodzi wam naprzeciw, nie myśleliście o tym w ten sposób?

Malwina Czajka: Na pewno nie wychodzi nam naprzeciw to, że nie będziemy mogli się spotkać i być razem, ale na pewno tematów zrobiła się ogromna ilość i trudno było wybrać z tego niestety pięć dyskusji panelowych, a pobijamy swoje rekordy i stąd duża liczba wydarzeń, bo aż osiem wydarzeń serialowej sekcji, aż osiem Akcji Edukacji i osiem, jeśli chodzi o samą Kamerę Akcję. Więc tego po prostu jest bardzo, bardzo, bardzo dużo i faktycznie baliśmy się, że to w cztery dni się nam nie zmieści, a też nie lubimy, kiedy się wszystko nakłada na siebie. Staramy się, żeby ktoś, kto decyduje się na konkretny nurt, wydarzenia, warsztaty czy dyskusje, mógł wziąć udział we wszystkim faktycznie, to jest dla nas bardzo ważne przy organizacji.

Advertisement

Przemysław Glanzjer: Warto może dodać, że obmyślając sposób, w jaki mogą uczestnicy brać udział w tych spotkaniach, warsztatach, właściwie wykorzystaliśmy wszystkie możliwe narzędzia i będzie można w takich spotkaniach brać udział w takich wirtualnych pokojach, czyli po prostu na Zoomie, gdzie będziemy mogli zadawać pytania, a jednocześnie będzie można uczestniczyć tylko w formie jako widz, ale z możliwością zadawania pytań na naszym VOD. Tak więc każda formuła tego spotkania bezpośredniego, ale jednak przez ekran, będzie możliwa. Nie wiem, czy jest jeszcze jakaś inna formuła, ale jeśli ją wymyślimy, to ją dodamy.

Myślę, że jak mówimy o tożsamości Kamery, która jest festiwalem spotkań, uda nam się ją utrzymać. Może czujemy jakiś smutek z uwagi na to, że się nie spotkamy z ludźmi, ale może to też się spotka z pozytywnym przyjęciem i uda nam się naprawdę zastąpić na ten rok formę spotkań na żywo.

Advertisement

Tomasz Raczkowski: Chyba wszyscy żyjemy w takim wielkim znaku zapytania obecnie, więc naprawdę świetnie, że próbujecie tę sytuację okiełznać i że wam się to udaje. Przez ekran czy nie, widzimy się w Łodzi już niedługo.

Advertisement

Antropolog, krytyk, praktyk kultury filmowej. Entuzjasta kina społecznego, czarnego humoru i horrorów. W wolnych chwilach namawia znajomych do oglądania siedmiogodzinnych filmów o węgierskiej wsi.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *