Connect with us

Publicystyka filmowa

LUC BESSON. Czas się nie liczy, liczy się życie

LUC BESSON. Czas się nie liczy, liczy się życie to fascynująca podróż przez życie reżysera, którego pasja do kina zderza się z morską głębią.

Published

on

LUC BESSON. Czas się nie liczy, liczy się życie

„Kino nigdy nie uratowało nikomu życia.
To nie jest lek, który komukolwiek pomoże.
To tylko aspiryna…”

Bio

1982 © Patrick Camboulive/Sygma/Corbis

Luc Besson urodził się 18 marca 1959 roku w stolicy Francji, Paryżu. Dzieciństwo spędził jednak niemal w całości pod i na wodzie w różnych rejonach świata, gdyż jego rodzice byli instruktorami nurkowania. Mały Luc z miejsca pokochał morską otchłań, a jej wspaniała, nieprzewidywalna i całkowicie unikatowa natura wywarła na nim ogromny wpływ.

To właśnie na podstawie własnych doświadczeń oparł swoje największe dzieło, Wielki błękit – pierwszą wersję tej historii (wraz z wczesnym draftem Piątego elementu) napisał już zresztą w szkole, znudzony zajęciami. Planował zostać biologiem morskim, specjalistą od ukochanych przez siebie delfinów. Plany te przekreślił jednak wypadek podczas kolejnego zejścia pod wodę, po którym nie mógł już dalej nurkować.

Advertisement

Miał wtedy 17 lat i choć po paru latach w pełni wyzdrowiał, to w owej chwili było to dla niego niemałą tragedią. W międzyczasie przeżył jeszcze inną – kiedy miał 10 lat jego rodzice rozwiedli się i związali z innymi osobami. Rozdarty pomiędzy dwoma rodzinami młody Luc czuł się jak niepotrzebny wyrzutek i niemiły ślad po nieudanym związku, a jego frustracja ciągle narastała.

W końcu w wieku lat 18 wyjechał do Paryża. Tam po raz pierwszy miał większą styczność z dużą cywilizacją i przede wszystkim z filmem – zrodziła się nowa miłość. Besson zrozumiał, że jest to potężne medium, dzięki któremu może zrealizować wszystkie swoje zainteresowania naraz (oprócz oceanu była to też fotografia i pisanie). Zaczął więc pracować przy różnorakich produkcjach – m.in. jako asystent Claude’a Faraldo i Patricka Grandperreta. Z czasem sam zaczął tworzyć – nakręcił trzy krótkometrażówki oraz parę dokumentów i teledysków. Potem na trzy lata wyjechał do Ameryki, gdzie nabył kolejne doświadczenia.

Advertisement

Gdy wrócił do Francji, założył własną firmę produkcyjną – Les Films de Loups, którą potem przemianował na jakże oczywiste Les Films de Dauphins. Wtedy też poznał młodego gitarzystę, Erica Serrę, z którym bardzo się zaprzyjaźnił i który potem został jego stałym kompozytorem.

Na planie Nikity

Besson zaczął kręcić pierwsze filmy w latach 80. ubiegłego wieku i niemal z miejsca został jednym z trzech (obok Jean-Jacquesa Beineix i Leos Caraxa) najważniejszych twórców ówczesnej fali Cinéma du look – charakteryzowała się ona zgrabnym, szybkim stylem wizualnym i skupiała się na głównie młodych, często wyalienowanych ludziach, żyjących poza marginesem społecznym w specyficznych grupach.

Jednak – w przeciwieństwie do wielu innych filmowych ruchów – unikała politycznej ideologii i społecznego zaangażowania. Wytykali to krytycy, twierdząc, że filmy te są przerostem formy nad treścią i stanowią pusty spektakl pozbawiony głębszych relacji i konfliktów. Besson zrobił trzy filmy zaliczane do tego nurtu – Metro, wspomniany Wielki błękit oraz Nikitę, choć wszystkie jego filmy zrobione są w podobnym duchu (sam reżyser nie lubi jednak, gdy przypina mu się jakiekolwiek łatki).

Advertisement

W latach 90. Besson poszedł jeszcze dalej – stworzył własny, wymuskany do granic wizualny styl i nakręcił filmy, które wyniosły go na sam szczyt. Otrzymał też miano „najbardziej hollywoodzkiego europejskiego twórcy” (prześmiewczo zaczął być nazywany również francuskim Stevenem Spielbergiem), gdyż jego produkcje idealnie łączą w sobie te dwa, jakże różne, podejścia do kina. Międzynarodową sławę zawdzięcza głównie filmowi Leon zawodowiec, który został w całości nakręcony właśnie w USA, ale za francuskie pieniądze i – po części – z francuską ekipą. Tenże film do dziś jest zresztą uważany za najlepsze dzieło reżysera. On sam zupełnie odcina się natomiast od twierdzeń, że to właśnie kino amerykańskie go ukształtowało, gdyż nic o nim nie wiedział.

Na planie Leona

„Nie miałem telewizora aż do 16. roku życia. Mój styl jest odbiciem świata, jaki wokół widziałem”

– powiedział w jednym z wywiadów. Po Leonie przyszedł czas na rozbuchaną historię science fiction, której pozazdrościć mogli sami Amerykanie. Piąty element był zresztą w owym czasie najdroższą europejską produkcją, a w obsadzie znów znalazły się amerykańskie gwiazdy. Potem Besson nakręcił jeszcze chłodno przyjęty historyczny fresk o Joannie D’Arc, a następnie zamilkł na kilka dobrych lat.

Advertisement

W tym czasie, po założeniu wraz z Pierre-Angem Le Pogamem EuropaCorp w roku 2000, przestawił się głównie na produkcje typowych blockbusterów, do których często sam pisał scenariusze, lub które pisano na podstawie jego pomysłów i krótkich historii. Takie tytuły jak trylogia Taxi, Transporter czy 13 Dzielnica przyniosły mu kolejny rozgłos i, przede wszystkim, mnóstwo pieniędzy. Powstała cała seria sequeli, dzięki którym Besson mógł także zainwestować w swoje kolejne projekty i nieco bardziej ambitne filmy, jak np. Home – S.O.S.

Ziemia!Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady czy Eskorta (współprodukcja). Zaczął też trenować swoich następców, którzy robią filmy w podobnym do bessonowskiego stylu, choć z różnym skutkiem. Gérard Krawczyk (Taxi), Louis Leterrier (Człowiek Pies), Pierre Morel (Uprowadzona) i Olivier Megaton (Colombiana) okazali się całkiem zdolnymi uczniami, choć oczywiście bez szans na wyjście z cienia mistrza.

Advertisement

W kolejnej dekadzie Besson powrócił do reżyserii, a także do… czerni i bieli. Tak właśnie wyglądał nakręcony po sześcioletniej przerwie, dość skromny jak na tego twórcę, Angel-A. Nie licząc powstałej już w następnym dziesięcioleciu biografii Aung San Suu Kyi – Lady – jest to ostatni w miarę poważny film Bessona, pomimo wątków nadnaturalnych nadal mocno osadzony w świecie rzeczywistym. Wszystkie późniejsze projekty zostały już pozbawione tego punktu zaczepienia, a co za tym idzie także ciężaru dramaturgicznego, stając się kinem przesadnie luźnym, często skierowanym głównie do młodych widzów – szczególnie te o Minimkach, które stanowić miały alternatywę dla podobnych produkcji zza oceanu, a które powstały w oparciu o napisane przez reżysera książki (na chwilę obecną ich seria liczy sobie cztery tomy, przy trzech ekranizacjach).

Projekty te, choć zdecydowanie straciły na dynamice i drapieżności, zachęciły jednak zyskującego coraz bardziej na wadze Bessona do dłuższego powrotu za kamerę, choć wcześniej zarzekał się, iż skończy z tym po nakręceniu dziesiątego filmu (Artura i Minimków właśnie). Jednakże ani wspomniana Lady, zgrabne, lecz banalne Niezwykłe przygody Adeli Blanc-Sec, ani polane mafijnym sosem Porachunki (nie mylić z filmem Guya Ritchiego o tym samym tytule polskim), ani tym bardziej efektowna wizualnie, ale infantylna i przebajerzona historyjka o Lucy nie przysporzyły mu specjalnie nowych fanów.

Wszystkie dość szybko przemknęły zresztą przez kina, nie wywołując równie dużej ekscytacji i rewolucji, co wielcy poprzednicy. Obyło się bez laurów i box office’owego szaleństwa, co niejako miało udowodnić, że dla wielu widzów i krytyków prawdziwy Besson skończył się wraz z poprzednim stuleciem.

Advertisement
Na planie Valeriana i Miasta Tysiąca Planet

Ten stan rzeczy odmienić może dopiero szumnie zapowiadany od dłuższego czasu Valerian i Miasto Tysiąca Planet, który właśnie wchodzi na ekrany – adaptacja kultowego komiksu przywodzi na myśl słynny Piąty element nie tylko dlatego, że ponownie mamy do czynienia z kolorowym i niezwykle wystawnym widowiskiem science fiction. Besson raz jeszcze połączył swoje siły z Amerykanami, zatrudniając ichniejsze gwiazdy do najdroższego w historii francuskiego kina filmu, a także przełomu godnego nie tylko tamtego dzieła, co wręcz Avatara Jamesa Camerona.

W przypadku sukcesu twórca pójdzie również w ślady swojego kolegi po fachu i rozpocznie pracę nad sequelem Valeriana… oraz Lucy. Ich odbiór na pewno mocno wpłynie na kondycję blisko 60-letniego już Bessona, który pomimo upływu czasu wciąż pozostaje jednym z najbardziej znaczących artystów tej branży.

Advertisement

Prywatnie reżyser także nie próżnuje. Czterokrotnie żonaty (z Anne Parillaud w latach 1986-91, Maïwenn Le Besco między 1993 i 1997, Millą Jovovich od 1997 do 1999 roku i obecnie z Virginie Silla), ma piątkę dzieci – Shannę (ze związku z Le Besco), Juliette (z Parillaud), Talię, Satine i Mao. Mieszka oczywiście w Paryżu.

Podstawowe wyznaczniki stylu

Samotność, inność, młodość, alienacja, odrzucenie – to jedne z głównych tematów, jakie Besson podejmuje w swoich filmach. Jego bohaterowie to zawsze specyficzne (czasem nieco zwariowane, jak Fred z Metra, czy też szalone, jak Joanna D’Arc) jednostki, żyjące samotnie, lub w wąskich, kilkuosobowych grupach stanowiących margines społeczny. Są oni z reguły nierozumiani przez ogół (nawet jeśli mają rodzinę, są to związki bardzo nietypowe, kruche lub pozbawione głębszych uczuć i zależności), mają problemy z przystosowaniem się i/lub dyscypliną. Poza kilkoma wyjątkami (Leon) są to osoby młode, które nie przekroczyły 30 roku życia. Często nie posiadają jasnej przeszłości, unosi się nad nimi aura tajemnicy.

Advertisement

Jednostka kontra społeczeństwo, grupa ludzi lub cały świat. Bohaterowie nie potrafią odnaleźć się w danym świecie, nawet jeśli są jego częścią (Leon). Z reguły w taki czy inny sposób wybijają się ponad resztę (mimo iż nie szukają poklasku i nie uważają się za lepszych), coś ich wyróżnia i są w jakiś sposób niezależni od systemu. To prowadzi prędzej czy później do konfliktu, który zawsze kończy się mentalnym zwycięstwem bohatera, choć najczęściej płaci on za to najwyższą cenę.

Na premierze Wielkiego błękitu wraz z obsadą

Wyjątkowość jednostki. Każdy bohater Bessona charakteryzuje się unikalnymi cechami lub zdolnościami, które określają go i definiują całe jego życie, często stanowiąc sens sam w sobie. Narzucają mu one jeden wyraźny cel w życiu, który bohater chce osiągnąć za wszelką cenę, albo (jeśli już to zrobił) który próbuje wykorzystać i udoskonalić.

Często bohater posiada też jakiś nieodłączny przedmiot, z którym jest kojarzony i który w jakiś sposób go „zdradza” (Leon ma czapeczkę i lenonki; Nikita charakterystyczny pistolet, a Jacques Mayol niemal nie rozstaje się z płetwami).

Advertisement

Wolność, niezależność, miłość i/lub przyjaźń, akceptacja, dobro i życie – to jedyne wartości wyznawane przez bessonowskich bohaterów i propagowane w jego filmach. Poza nimi nic innego tak naprawdę się nie liczy – to za nie postaci w jego filmach giną i dla nich żyją, często celebrując to w specyficzny dla siebie sposób (pamiętna maksyma z Piątego elementu – „czas się nie liczy, liczy się życie”). Poza tym każda postać postępuje według własnego kodeksu honorowego, który stanowi dla nich wykładnię codzienności – nawet Leon, który jest płatnym zabójcą, likwiduje w większości prawdziwych drani, gangsterów i szumowiny tego świata i działa wg określonych zasad, np. nie zabija kobiet i dzieci.

Kobiece (miłosne) fatum. Dla bohaterów Bessona spotkanie na swojej drodze kobiety lub miłości (bo protagonistami są nie tylko mężczyźni), oznacza zawsze śmierć lub poważne kłopoty. Niezależnie od stopnia zaangażowania obu stron, zwykle bohater i tak ją traci. Samo uczucie staje też na drodze pasji/celu bohatera, często wchodząc w konflikt z jego darem. W Wielkim błękicie Johana nie jest w stanie zaakceptować relacji Jacquesa z oceanem, nie rozumie jego więzi z delfinami, więc ich związek skazany jest na porażkę. W Nikicie główna bohaterka musi opuścić swojego ukochanego, bo nie chce go narazić na represje ze strony tajnej organizacji rządowej, dla której pracowała i od której ucieka.

Advertisement

Ciekawym przykładem jest też Ostatnia walka, w której bohater traci pożądaną przez siebie kobietę właściwie tylko dlatego, że ich ścieżki na moment się zeszły. W ogóle wszystkie związki w filmach Bessona można określić jako dziwaczne romanse bez perspektyw (wyjątkiem są tu chyba tylko Piąty element i Angel-A, ale ich przyszłość także pozostaje wątpliwa, gdyż tutaj zwykli śmiertelnicy zakochują się w istotach wyższych). Wszystkie związki są też oparte na osobliwych relacjach – główni bohaterowie są opanowani, spokojni, milczący i działający, a ich ukochana/i są z reguły typem nadpobudliwym, czasem ciapowatym i wiecznie gadatliwym).

Konwencja baśni. Nawet jeśli dany film rozgrywa się w szarej, brutalnej rzeczywistości, to reżyser bierze ją w nawias, lub tak konstruuje fabułę, aby przynajmniej jedna scena czy wydarzenie, było choć trochę odrealnione lub miało inne zabarwienie w kontekście całości.

Motyw podróży. Niby niezauważalna i standardowa dla kina rzecz, ale jednak pojawia się w każdym filmie reżysera. Czasem bohaterowie muszą pokonać jedynie kilka ulic tego samego miasta (Leon, Angel-A), innym razem podróżują w niezbadane tereny (Ostatnia walka), zagłębiają się w oceaniczną otchłań (Wielki błękit) albo lecą aż do innej galaktyki (Piąty element), ale zawsze jest to podróż konieczna (a nawet i wymuszona), ratująca życie i przynosząca chwilowe korzyści. W dodatku podczas każdej z tych podróży następuje jakieś nagłe, ważne dla ich życia wydarzenie, które zmienia ich punkt widzenia i wpływa na ostateczne decyzje.

Advertisement

Kolor niebieski (błękitny). To niezmiernie ważny motyw, choć nie pojawia się w każdym jego filmie (z oczywistych względów Ostatnia walka i Angel-A są go zupełnie pozbawione) i nie można przypisać go jednemu tylko znaczeniu. Głównie uspokaja, działa kojąco. Nachalnie wypełnia kadr w całości lub fragmentarycznie przemyka w tle w różnych odcieniach. Pojawia się w scenach wyciszenia bohaterów, w momencie gdy znajdują swój wewnętrzny spokój i szczęście – gdy czują się bezpieczni. Ale też – jak choćby w Nikicie czy Joannie D’Arc – stanowi złudną iluzję, w rzeczywistości będąc przysłowiową ciszą przed burzą, zwiastuje tragiczne wydarzenia. Poza tym kolor ten odnosi się także do ogólnej symboliki, a więc kojarzy się z wolnością, dynamizmem, stanowi inspirację.

z Robertem De Niro i żoną w Paryżu, 2012 © Bertrand Rindoff Petroff

Natura/przyroda. Kolejny ważny, choć nie rzucający się w oczy pierwiastek filmów Bessona. Natura często uosabia w nich spokój wewnętrzny, stanowi dla bohaterów ucieczkę od wszystkiego i jest kontrapunktem dla cywilizacji. Besson zawsze był zafascynowany przyrodą, szczególnie podwodną i to widać w jego filmach.

Czasem osnuwa wokół niej nawet cała fabułę, jak w Wielkim błękicie, Atlantis, oraz pośrednio w Piątym elemencie i Minimkach. Innym razem sprowadza ją do roli bezpiecznego wentyla, jak w Leonie i Joannie D’Arc. Ale zawsze ma ona wpływ na to, co dzieje się na ekranie.

Advertisement

Kino i komiks. Pomijając typowo komiksowy styl opowiadania reżysera, oraz odniesienia do klasyków w późniejszych produkcjach, to filmy Bessona zawsze czerpały w jakiś sposób z tych dwóch mediów. Czasem pojawiają się one zresztą na ekranie, stanowiąc dopełnienie historii i/lub bohatera (np. Leon i Nikita fascynowali się starymi filmami).

Czołówki. Niektóre jego filmy zawierają specyficzny lot kamery nad ważną dla fabuły przestrzenią (w Wielkim błękicie jest to ocean, w Nikicie mokry asfalt jednej z paryskich ulic nocą, w Leonie nowojorski Central Park wraz z jeziorkiem, w Piątym elemencie pas meteorów w kosmosie…) – gdy pojawia się tytuł filmu, kamera podrywa się powoli w górę, ukazując w całości miejsce akcji i/lub bohaterów filmu, za którymi podąża dalej.

Advertisement

Wyrobionym znakiem rozpoznawczym, którego sam reżyser stosunkowo rzadko używa, ale który z sukcesem przejęty został przez innych twórców, jest bardzo niskie zawieszenie kamery w scenach pościgów samochodowych – niemal ociera się ona o przedni błotnik. Dodatkowo w produkcjach oznaczonych jego nazwiskiem pościgi te często prowadzone są chaotycznie pośród wąskich, zakorkowanych ulic Paryża i towarzyszy im z reguły jakiś hip-hopowy, dynamiczny kawałek rodzimych muzyków.

Często zawiera w filmach jedną lub kilka scen dziejących się w czasie rzeczywistym.

Advertisement

W kilku jego wcześniejszych filmach następuje charakterystyczna scena, w której ktoś dostaje „z liścia”.

Jean Reno – pojawia się zarówno w filmach przezeń wyreżyserowanych, jak i tych jedynie wyprodukowanych. Pomimo wielu przerw i nieregularności w tych występach, aktor ten wciąż automatycznie kojarzy się z Bessonem.

Advertisement

Muzyka. Zawsze autorstwa Erica Serry (wyjątki: Angel-APorachunki), jest mocno powiązana z filmowymi wydarzeniami, często odgrywając w nich nadrzędną rolę.

Prawdziwe lokacje, pozbawione naturalnego oświetlenia (wnętrza), to częsty wybór reżysera.

Advertisement

Ciekawostki

  • Besson wychowywał się m.in. w Grecji, Bułgarii i byłej Jugosławii, gdzie często na własną rękę zapędzał się do podwodnych jaskiń. Dziś reżyser boi się powrócić do tych miejsc, gdyż nie chce zepsuć sobie wspomnień z dzieciństwa.
  • Jako jeden z nielicznych twórców nie udziela dodatkowych wywiadów i nie tworzy komentarzy na potrzeby wydań DVD, gdyż wierzy, że to rujnuje odbiór filmów.
  • Był przewodniczącym jury na festiwalu w Cannes w 2000 roku i dziesięć lat później w Moskwie.
  • Jest bliskim przyjacielem Gary’ego Oldmana, którego lubi obsadzać w rolach czarnych charakterów (a kto nie lubi?). Wyprodukował zresztą reżyserski debiut Oldmana, Nic doustnie.
  • Nakręcił kilka teledysków – między innymi dla Madonny, Isabelle Adjani, Mylène Farmer i Serge’a Gainsbourga. Jest także autorem spotów marek L’Oreal i Chanel No. 5.
Rzym, 2012 © MAZZARELLA/SINTESI/SIPA
  • Hit Leon zawodowiec powstał tylko dlatego, że Bessonowi bardzo przypadła do gustu drugoplanowa postać Victora-sprzątacza z jego poprzedniego filmu, Nikity. Obu bohaterów zagrał Jean Reno, co pomogło stworzyć teorię o tym, że Leon i Victor byli braćmi.
  • Posiada własną kukiełkę we francuskim programie satyrycznym Les guignols de l’info.
  • Reżyser okazjonalnie pojawia się w swoich filmach na dalekim planie – ostatnio w Lucy mignął jako lekarz, wcześniej w produkowanym przez siebie Taxi 2 był właścicielem łodzi; w Wielkim błękicie jednym z nurków, a w Metrze pasażerem.
  • Został oskarżony o przyczynienie się do nieumyślnego zabójstwa w lipcu 2002 roku – była to konsekwencja wypadku na planie filmu Taxi 2, kiedy to podczas filmowania sceny pościgu zginął kamerzysta.
  • Był zaangażowany w produkcję reklamówki Paryża, zrobionej na potrzeby ubiegania się miasta o organizację letnich igrzysk olimpijskich w 2012 roku.
  • Ponoć Besson nie posiada w domu komputera, pisze ręcznie bądź za pomocą maszyny do pisania i nigdy nie grał nie tylko w żadną grę komputerową, ale w ogóle stroni od gier jako takich, także szachów.

kręcąc Lucy © Jessica Forde

Filmografia

1981L’avant dernier – krótki metraż
1983Ostatnia walka (Le Dernier Combat)
1985Metro (Subway)
1988Wielki błękit (Le grand bleu)
1990Nikita (La Femme Nikita)
1991Atlantis – dokument
1994De Serge Gainsbourg a Gainsbarre de 1958-1991 (fragment Mon légionnaire) – dokument
1994Leon zawodowiec  (Léon aka The Professional)
1997Piąty element (The Fifth Element)
1999Joanna d’Arc (Joan of Arc aka The Messenger: The Story of Joan of Arc)
2005Angel-A
2006Artur i Minimki (Arthur et les Minimoys)
2009Artur i zemsta Maltazara (Arthur et la vengeance de Maltazard)
2010Artur i wojna dwóch światów (Arthur 3: la guerre des deux mondes)
2010Niezwykłe przygody Adeli Blanc-Sec (Les aventures extraordinaires d’Adèle Blanc-Sec)
2011 – Lady (The Lady)
2013 – Porachunki (The Family aka Malavita)
2014
Lucy
2015
– Moi c’est Afflelou – krótki metraż
2017
– Valerian i Miasto Tysiąca Planet (Valerian and the City of a Thousand Planets)

ComicCon 2016 – San Diego, California © Albert L. Ortega

Najważniejsze nagrody

1989Wielki błękit – nagroda Francuskiej Akademii Filmowej
1991Nikita – Srebrna Wstążka od Stowarzyszenia Włoskich Krytyków Filmowych za najlepszą reżyserię/film zagraniczny
1996Leon zawodowiec – czeski Złoty Lew dla najlepszego filmu zagranicznego
1998Piąty element – francuski César za najlepszą reżyserię
1998Piąty element – francuska nagroda Lumiere za najlepszą reżyserię
2000Joanna d’Arc – francuska nagroda Lumiere za najlepszą reżyserię i film
2002 – Grand Prix Special des Amériques za wkład w sztukę filmową na światowym festiwalu filmowym w Montrealu
2007 – honorowa nagroda NRJ Ciné w Paryżu
2009 – nagroda za wizjonerstwo na festiwalu filmowym w Sztokholmie
2012Lady – nagroda publiczności na międzynarodowym festiwalu filmowym w Durbanie
2017 – nagroda Inspiration Award od pisma Empire

Linki

Jaime Wolf: Luc Besson: The most Hollywood of French filmmakers

Stephen Schaefer: Euroscreenwriters – wywiad

Advertisement

Richard Jobson: The Guardian interview

strona oficjalna artysty

Advertisement

Wikipedia

Facebook

Advertisement

Twitter

Filmweb

Advertisement

IMDb

Tekst z achiwum film.org.pl (2010) – uzupełniony i poprawiony.

Advertisement

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *