Publicystyka filmowa
RZYM. Starożytność bez cenzury
W fascynującym SERIALU RZYM. STAROŻYTNOŚĆ BEZ CENZURY odkryj kulisy politycznych intryg i losy legendarnego Cezara w starożytnej metropolii.
Starożytny Rzym niemal od zawsze fascynował filmowców, chętnie tworzących swoje wersje najsłynniejszych wydarzeń z jego historii. Do najpopularniejszych tematów należy bez wątpienia przekształcenie republiki w cesarstwo, być może jeden z najważniejszych przewrotów politycznych w dziejach, z Juliuszem Cezarem w roli głównej. Wielowątkowe opowiedzenie tej właśnie historii postawili sobie za cel John Milius, William J. MacDonald i Bruno Heller, twórcy produkowanego przez HBO i BBC w latach 2005–2007 Rzymu – serialu znakomitego, ale również niespełnionego.
Rzym historię ukazuje z dwóch przeplatających się perspektyw – knujących intrygi, walczących o władzę i prestiż arystokratów oraz realizujących ich rozkazy szarych mieszkańców miasta. Ten drugi punkt widzenia reprezentowany jest przez dwóch legionistów, Luciusa Vorenusa i Titusa Pullo. Poznajemy ich podczas wojny w Galii i śledzimy dalsze losy zdeterminowane przez kolejne polityczne decyzje Cezara, jego stronników i przeciwników. Dwie płaszczyzny, arystokratyczna i plebejska, na przestrzeni serialu rozwijane są autonomicznie, ogniskują się jednak wokół tych samych wydarzeń oraz procesów, co jakiś czas bezpośrednio się splatając.
Dzięki temu otrzymujemy wiarygodny obraz uwikłania wszystkich warstw społeczeństwa w historyczną zawieruchę, który jest bardzo atrakcyjny dramaturgicznie przez rozwijanie zróżnicowanych wątków. Zabieg rozczłonkowania narracji pomiędzy mocno porozrzucanych w świecie przedstawionym bohaterów, w czasach powstawania Rzymu mniej oczywisty niż dziś, stanowi jeden z ciekawszych zabiegów formalnych serialu.
Jednym z największych atutów Rzymu są wykreowani przez twórców bohaterowie. Zapadającą w pamięć kreację stworzył Ciarán Hinds, wcielający się w legendarnego polityka, wydobywając z jego postaci ambiwalencję niebezpiecznego egocentryka i wizjonera, dążącego bezwzględnie do władzy i miejsca w historii. W równie ciekawy sposób przedstawione są towarzyszące mu postacie, takie jak Marek Antoniusz, Atia, Brutus, Pompejusz Wielki czy Kleopatra. Znane z kart historii osoby w Rzymie zostały przedstawione jako pozbawieni dostojności kronik ludzie, małostkowi, bezwzględni i okrutni.
Na uwagę zasługuje szczególnie portret Oktawiana Augusta (granego kolejno przez Maxa Pirkisa w sezonie pierwszym oraz Simona Woodsa w serii drugiej), władcy często idealizowanego, w Rzymie ukazanego jako wyrastający z obiecującego młodzieńca pozbawiony uczuć potwór, niszczący wszystko i wszystkich na swojej drodze. Liczne wady cechują także przedstawicieli niższych warstw społecznych, w tym Vorenusa i Pullo, granych przez przekonujących Kevina McKidda i Raya Stevensona. Są oni co prawda najbardziej pozytywnymi postaciami serialu, ale i tak nie brak im przywar, które nierzadko sprowadzają na nich dodatkowe problemy.
Ich poboczne wątki eksponują też przeżarte degeneracją moralną i okrucieństwem społeczeństwo stolicy imperium, żyjące w brudzie i nędzy tuż obok oddających się rozpuście elit. Co istotne, żadna z klas nie jest w Rzymie ukazana jako lepsza od innych – rozkład zdaje się na swój sposób po równo dotykać wszystkich, bez względu na poziom życia.
Pierwszy sezon Rzymu to znakomity dramat historyczny, przedstawiający przejęcie władzy przez Juliusza Cezara, począwszy od wojny w Galii, aż do niesławnych id marcowych. Równoległe opowieści o Cezarze oraz galijskich weteranach splatają się w intrygującą społeczno-polityczną panoramę państwa przeradzającego się z obłudnej republiki w bezwzględne cesarstwo, a także miasta rozdzieranego przez wewnętrzne podziały. Bezkompromisowa wizja historii pozbawia starożytny Rzym antycznego blasku, przedstawiając w realistyczny sposób świat zepsuty i trawiony przez ekonomiczno-społeczne nierówności, niespodziewanie bliski w wielu aspektach współczesności. Przy okazji twórcy z powodzeniem łączą wartką, brutalną akcję z atrakcyjnymi intrygami, dzięki czemu Rzym ani przez chwilę nie nuży, przynosząc wszechstronną, ambitną rozrywkę.
Nieco słabiej wypada sezon drugi serialu, opowiadający o wydarzeniach po śmierci Cezara, czyli burzliwych losach II triumwiratu, zawiązanego przez Oktawiana, Marka Antoniusza i Marka Lepidusa w celu ustabilizowania państwa po śmierci władcy, zakończonych konfliktem Antoniusza i Oktawiana, którego rozwiązanie ostatecznie ugruntowało ustrój cesarski w Rzymie. Co prawda druga seria Rzymu utrzymuje wysoki poziom, jeśli chodzi o konstrukcję postaci, splatanie historii patrycjuszy, żołnierzy i plebejuszy oraz ogólną wizję świata, ale opowieść, obejmująca kilkanaście lat obfitujących w wydarzenia, stała się bardziej gorączkowa i pełna skrótów.
Końcówka serialu sprawia (słuszne) wrażenie spiesznego odhaczania kolejnych punktów, na czym cierpią poszczególne wątki. Świetna rola zagubionego Antoniusza (James Purefoy) nie miała więc okazji w odpowiedni sposób wybrzmieć, a ekscytujący w pierwszym sezonie wątek Vorenusa i Pullo, w kontynuacji postawionych po przeciwnych stronach barykady, stracił nieco na dynamice i stał się bardziej podporządkowany politycznej intrydze.
Taki stan rzeczy spowodowany jest jednak nie przez niezręczność twórców, ale przez zamieszanie związane z produkcją. Twórcy planowali bowiem pięć serii – pierwszą w znanym kształcie, drugą opowiadającą o zemście triumwiratu na zdrajcach, dwie kolejne przedstawiające wojnę między Oktawianem a Antoniuszem oraz piątą skoncentrowaną na społecznych nastrojach i działającym na prowincji Jezusie z Nazaretu. Plany pokrzyżowało jednak HBO, które w trakcie prac nad drugą serią zdecydowało zakończyć serial na dwóch sezonach (ze względu na wysokie koszty, które niespecjalnie się zwracały), w efekcie czego scenarzyści musieli zmieścić planowane trzy serie w jednej, rezygnując z fabuły ostatniej.
Powstały w efekcie pośpiech narracyjny drugiego sezonu psuje trochę całościowy efekt Rzymu, nie współgrając ze staranną realizacją i doskonałymi psychologicznymi portretami. Zastosowane skróty i przeskoki rażą, zwłaszcza jeśli porównać je z doskonałą dynamiką pierwszego sezonu, w którym twórcy pokazali pełen potencjał swojej wizji Rzymu. Dyskretny rozmach i fabularna dyscyplina robią duże wrażenie, pozostając obok aktorstwa najlepszymi elementami serialu i niemal przez wszystkie odcinki utrzymując równy, wysoki poziom.
Można żałować decyzji o anulowaniu serialu, bo w pełnej, pięciosezonowej wersji Rzym miał szansę stać się arcydziełem współczesnych produkcji telewizyjnych. Warto zwrócić uwagę, że do głównych ról zaangażowano utalentowanych, ale nieopatrzonych aktorów z drugiej linii, którzy mogli w przekonujący sposób wcielić się w postacie, nie powodując w widzach poczucia oglądania „gwiazdy w roli”, równocześnie dając aktorom i aktorkom dużo miejsca do wykazania się umiejętnościami. Wyróżniający serial szorstki realizm unikał epatowania okrucieństwem, a dramaturgia – nawet w gorączkowej końcówce – stała na najwyższym poziomie.
Na ironię zakrawa fakt, że dbałość o detale i realizm przedstawiania starożytności okazały się przyczyną upadku serialu, skasowanego przez zbyt wysokie koszty. Pomimo niewykorzystanego potencjału, w ostatecznej, dwuczęściowej formie Rzym jest bardzo dobrym, zrealizowanym z dużą starannością serialem, w ciekawy sposób wykorzystującym historyczny punkt wyjścia do stworzenia interesującej opowieści o bohaterach i ich świecie. Rzym cechuje też świeżość, tak trudna do osiągnięcia w realizacji historii, którą zna cały świat.
