Artykuł

IN COLD BLOOD

Autor: Rafał Donica
opublikowano

CZĘŚĆ I
Morderstwo, 1959

Zamordowana rodzina Clutterów

Zdarzyło się to w niewielkim miasteczku Holcomb w stanie Kansas, jednej z tych miejscowości, w której każdy zna każdego, a kolejne dni upływają w poczuciu błogiego bezpieczeństwa. Ta trwająca latami cisza w efekcie sprowadziła burzę. Burzę z czterema błyskawicami, które niespodziewanie pozbawiły życia cztery osoby. To tamtej nocy, z 15 na 16 listopada roku 1959, nocy podobnej do innych jak kropla wody do kropli wody, nieznani sprawcy wpisali Holcomb na listę słynnych miejsc równie słynnych zbrodni. To tamtej nocy zamożna i szanowana rodzina Państwa Clutterów została wymordowana strzałami z dubeltówki kaliber 12. Taka lokalna, mała hekatomba, jak się miało wkrótce okazać – bez celu i motywu. Zakurzony przydomek “Krwawiące Kansas”, nadany temu stanowi w dziewiętnastym wieku, nabrał nowego znaczenia (*). Dla lokalnej społeczności było to wydarzenie bez precedensu. Sąsiedzi, przyjaciele i wszyscy, którzy znali Clutterów tylko ze słyszenia, nie mogli wyjść z szoku. Stan przerażenia przemieszany z bezsilnością ogarnął mieszkańców Holcomb, w którym do tej pory, poza corocznymi zbiorami, naprawdę niewiele się działo. Każdy mieszkaniec tego małego kansaskiego miasteczka mógł być na miejscu wymordowanej rodziny. Przez wiele dni po krwawych wydarzeniach kobiety i dzieci nie mogły spokojnie spać, a ojcowie, mężowie i bracia stali przez całe noce w oknach, czekając, aż mordercy zapukają także do ich drzwi. Sąsiad zaczął podejrzewać sąsiada. Blady strach osnuł Holcomb jak mgła Londyn. Zabójstwo rodziny Clutterów okazało się tym bardziej przerażające, że z domu zrabowano jedynie nieco ponad 40 dolarów i stare radio. I tym bardziej zagadkowe, że Pan Clutter, znaleziony w piwnicy z poderżniętym gardłem i rozsadzoną z dubeltówki głową, ułożony był na derce, wyraźnie podłożonej tam przez sprawcę (sprawców), by, jak się wkrótce okaże, nie leżał na gołym, zimnym betonie. Perry Smith powie o Panu Clutterze:

Uważałem go za bardzo miłego człowieka. Łagodnego. Myślałem tak do chwili, kiedy poderżnąłem mu gardło. (**).

(*) Przed wojną secesyjną terytorium stanu było polem zmagań zwolenników i przeciwników niewolnictwa.
Liczne napady i inne akty przemocy sprawiły, że ówczesne gazety nazywały ten region Krwawiącym Kansas – za portalem www.stany.com.pl.
(**) Cytat pochodzi z “Z zimną krwią”, wydanie z roku 2001, w przekładzie Krzysztofa Filipa Rudolfa.

CZĘŚĆ II
Truman Capote, ur. 30 września 1924

Pisać zaczął w wieku ośmiu lat. W wieku lat szesnastu uważał się już za w pełni ukształtowanego pisarza. Był ekscentrykiem, homoseksualistą (podobno został nim po tym, jak zdradziła go kobieta), zarozumialcem i egoistą – kolejność dowolna. Mistrzem słowa pisanego i mówionego. Jak stwierdził w wywiadzie udzielonym Lawrence’owi Grobelowi: Przez całe życie wiedziałem, że jestem w stanie wziąć garść słów, rzucić je w powietrze, a one opadną dokładnie tak, jak potrzeba (…) Jestem Paganinim semantyki (*).

Był skrzeczącą (z racji swojego wysokiego głosu) wisienką na szczycie towarzyskiej śmietanki Nowego Jorku. Żartował, opowiadał, bawił, obrażał, wykorzystywał, intrygował, irytował. Łatwo zjednywał sobie tak przyjaciół, jak i wrogów. Nazywany był złośliwym karłem, nerwowym dzieckiem i zrzędliwą staruszką. Choć świat zachwycił się filmową adaptacją jego opowiadania Śniadanie u Tiffany’ego, Capote nie wahał się skrytykować zarówno filmu, jak i Blake’a Edwardsa i Audrey Hepburn. Widzowie pokochali jej Holly Golightly, jednak Truman w osamotnieniu i z determinacją twierdził, że wolałby w tej roli Marilyn Monroe. Capote zresztą znał Marilyn Monroe. Znał też Johna Hustona i Humphreya Bogarta, a zapytany o Meryl Streep, bez ogródek odpowiadał, że jest paskudna i nie ma talentu. Inteligencja szła u niego w parze z rozbrajającą szczerością. Znajomościom z najwyższej półki towarzyszyły relacje (wywiady/rozmowy) z przestępcami, mordercami, skazańcami czekającymi w celach śmierci na wykonanie wyroków. W roku 1959 Truman Capote pracował w redakcji NEW YORKERA. To właśnie dla tej gazety miał napisać artykuł na temat poczwórnego zabójstwa w Holcomb. Jednak po przyjeździe na miejsce zbrodni, uznany już autor wielu opowiadań i książek (“Harfa traw”, “Inne głosy, inne ściany”) szybko zauważył, że ma do czynienia z nietuzinkową i niecodzienną zbrodnią. Tak zrodził się pomysł napisania powieści opartej na prawdziwych wydarzeniach. Truman Capote pracował nad nią 6 lat. Przeprowadził setki wywiadów z mieszkańcami i stróżami prawa z Holcomb. Zbieranie materiałów ułatwiła mu niezwykła umiejętność zapamiętywania 95% każdej rozmowy. Nie było zresztą mowy o używaniu dyktafonu; nikt nie uzewnętrzniłby się przed maszyną do rejestrowania rozmów tak jak przed – bądź co bądź – wzbudzającym zaufanie i sympatię “małym gnomem”. Słynny pisarz poznał też i wydobył informacje od morderców z Holcomb: Perry’ego Smitha i Dicka Hickocka – co było dla powstania książki kluczowe. O tym etapie życia Trumana Capote traktuje film Capote z roku 2005 i Infamous z roku 2006.

(*) “Truman Capote. Rozmowy”, Lawrence Grobel.

Ostatnio dodane