Connect with us

Publicystyka filmowa

SCHODY W FILMIE. Prowadzą nie tylko do nieba

SCHODY W FILMIE to fascynująca analiza symboliki schodów, które w kinie prowadzą do emocjonujących wydarzeń i niezapomnianych chwil.

Published

on

SCHODY W FILMIE. Prowadzą nie tylko do nieba

Na co dzień po nich wchodzimy bądź schodzimy bez większej refleksji. Czym bowiem są schody? W świecie filmu jednak mogą odgrywać większą rolę. Stanowić symbol, być miejscem akcji dla ważnego ekranowego wydarzenia. Przyjrzyjmy się wybranym momentom rozgrywanym na schodach.

Advertisement

Tramwaj zwany pożądaniem (1951)

PRAWDZIWE KŁAMSTWA. Oryginał i remake

Związek Stelli i Stanleya nie stanowi przykładu do naśladowania. Dużo w nim nieporozumień, kłótni, przemocy… Trudno jednak stwierdzić, że scena pojednania tej pary nie jest poruszająca, pomimo że brakuje w niej wielkich wyznań, a kamienny, beznamiętny wyraz Stelli kontrastuje z rozkrzyczanym, zdesperowanym Stanleyem. Kobieta schodzi w milczeniu ze wzrokiem niemalże przeszywającym zmokniętego mężczyznę. Klęczący protagonista ze spuszczoną głową wykazuje pełną pokorę i niewerbalnie prosi o przebaczenie. Następuje ono gwałtownie, można rzec niespodziewanie, a gestem pojednania jest silne objęcie, zakończone serią pocałunków. To w gruncie rzeczy bardzo surowy obraz, pozbawiony upiększeń i lukru, nie pokazujący miłości jak w bajce. Szczerości w okazywaniu uczuć oraz cicho wybrzmiewającej nuty romantyzmu jednak nie brakuje.

Psychoza (1960)

Detektyw Milton Arbogast pokonuje ostatni stopień, jest już na samej górze i… Nagle z prawej strony wyłania się postać przebranego za matkę Normana Batesa, który zadaje mu cios nożem, co prowadzi do upadku mężczyzny. Pomimo że może razić pewien błąd (ostrze trafia w pierś detektywa, a krew spływa mu po czole…), to i tak mamy do czynienia z przejawem kunsztu Alfreda Hitchcocka. Niestandardowe ujęcie z góry, wywołująca dreszcze ścieżka dźwiękowa i niespodziewany akt morderstwa. Zabójstwo na schodach, jakiego dokonuje Bates, nie jest tak słynne, jak atak nożem pod prysznicem, lecz pod względem rozwiązań technicznych oraz suspensu scena uśmiercenia Arbogasta nie wypada gorzej. Dla mnie osobiście jest nawet bardziej uderzająca.

Advertisement

Rocky (1976)

PRAWDZIWE MĘSTWO. Oryginał i remake

Po premierze pierwszej odsłony przygód sławnego boksera zapewne niejeden sympatyk filmu zapragnął także pokonać schody w Filadelfii. Niektórym się to nawet udało, czego dowodzą amatorskie nagrania. Pamiętne są pojedynki Rocky’ego na ringu z Apollem czy Ivanem, ale to właśnie pokonanie prowadzących do muzeum stopni jest przypuszczalnie najbardziej rozpoznawalnym momentem z całej serii. Wbiegnięcie po schodach to symboliczne zwieńczenie przygotowań Rocky’ego do bokserskich zmagań. Jego słynne podskoki na szczycie z uniesionymi rękami świadczą nie tylko o znakomitej kondycji fizycznej, lecz również psychicznej.

Balboa wierzy we własne umiejętności, ma świadomość zwyżkującej formy i nie może się doczekać, aż udowodni własną wartość w bokserskiej potyczce. Wbiegnięcie zostało nakręcone z jednego ujęcia i podbudowane powszechnie doskonale znanym utworem muzycznym.

Advertisement

Mały pułkownik (1935)

Czyli popisowy numer taneczny Billa Robinsona, który wcielił się w postać kamerdynera. Stepujący czarnoskóry mężczyzna zachwyca swoimi zdolnościami i przez ponad dwie minuty przeskakuje po stopniach, nieustannie zmieniając swoją pozycję. Scena staje się jeszcze bardziej urocza, gdy do współpracy bohater zaprasza małą Lloyd Shermon, graną przez siedmioletnią Shirley Temple.

W duecie radzą sobie doprawdy wybornie i przy nietuzinkowych umiejętnościach tanecznych również pokonują całą wysokość domowych schodów. To pełna wdzięku i bajkowości scena, która znakomicie wpisuje się w konwencję kina familijnego.

Advertisement

Kardynał (1963)

PRODUCENCI. Oryginał i remake

Czołówkę do filmu przygotował wybitny grafik Saul Bass. Reżyser Otto Preminger nakręcił historię księdza, który pokonuje długą drogę od bycia „zwykłym” duchownym do pełnienia funkcji kardynała. W sekwencji początkowej autorstwa Bassa protagonista wspina się po schodach, które przy odpowiednich zabiegach technicznych jawią się jako architektoniczne dzieło monumentalne. Są wysokie i szerokie, są potężne – tak samo jak potężny się staje duchowny Stephen Fermoyle.

Pancernik Potiomkin (1925)

W historii kina grę intertekstualną z niniejszym utworem prowadził niejeden twórca, dość wymienić Jamesa Parrotta czy Terry’ego Gilliama. Najsłynniejszego odniesienia do radzieckiego arcydzieła w reżyserii Siergieja Eisensteina dokonał Brian De Palma. Z cytowaniem filmu Rosjanina mamy również do czynienia na polskim gruncie filmowym.

Advertisement

Schody (1987) Zbigniewa Rybczyńskiego, powstałe na mocy współpracy z nowojorską spółką, można powiązać z pojęciem coveru wizualnego, ponieważ polski reżyser dodał dziełu nową jakość poprzez zmianę kontekstu.

W nadawaniu scenie ostatecznego kształtu zastosowany został montaż atrakcji, mający na celu silnie oddziałać na widza, uderzać w niego sugestywnymi obrazami. Warto podkreślić zróżnicowanie planów oraz pracy kamery. Zbliżenia przeplatają się z planami pełnymi oraz ogólnymi. Statyczne ujęcia kontrastują z tymi przy ujęciu wózka, gdy kamera przemieszcza się wzdłuż schodów. To bardzo bogata pod tym względem scena i bez wątpienia jedno z największych osiągnięć awangardy radzieckiej.

Advertisement

Zawrót głowy (1958)

KINO EUROPEJSKIE: Milos Forman

Czyli seria ujęć (dwa z zastosowaniem techniki POV) w czasie wspinaczki Johna „Scottiego” Fergusona na szczyt dzwonnicy. Alfred Hitchcock tym zagraniem znakomicie oddał lęk wysokości, z jakim się zmaga protagonista, lecz również ogólny mętlik i chaos sytuacji, w której bohater się znalazł. Zdające się wirować schody są zawiłe niczym gonitwa za Madeleine w wykonaniu granego przez Jamesa Stewarta detektywa. Są zawiłe niczym prowadzone przez Fergusona śledztwo, jakiego się podjął niedługo po oficjalnym odejściu ze służby.

Strukturalnie sam utwór Hitchcocka jest jedną wielką, pokrętną zagadką, a liczba znaków zapytania oraz nierozstrzygniętych spraw tak, jak spojrzenie na schody prowadzące na szczyt dzwonnicy, przyprawia o ból… to znaczy zawrót głowy.

Advertisement

American Psycho (2000)

Z Patrickiem Batemanem absolutnie nie zgadzam się w kwestii Genesis, ale to nieważne. Istotna jest natomiast słynna scena zabójstwa przy użyciu piły mechanicznej. Antybohater filmu w reżyserii Mary Harron z niepokojącą fascynacją w oczach i rozdziawionymi ustami śledzi ucieczkę młodej dziewczyny, kreśląc przy tym jej ruch terkoczącym urządzeniem. Schody są iluzją, nie stanowią bowiem żadnego dystansu pomiędzy mordercą a przyszłą ofiarą.

Dziewczyna naiwnie ucieka, pokonując kolejne piętra, ale nieustannie pozostaje w zasięgu Batemana. W przeciwieństwie do Zawrotu głowy ujęcie na schody pozostaje statyczne, ale łączy je to, że odnoszą się do pewnego obłędu. U Fergusona był to „tylko” lęk wysokości, Bateman z kolei reprezentuje przypadek psychicznego schorzenia, prowadzącego do serii brutalnych zbrodni.

Advertisement

Zostaw ją niebiosom (1945)

Pojawiły się już przykłady morderstw dokonywanych na schodach, ale nie przytoczone zostało dotąd… samobójstwo, a przynajmniej jego próba. Tak jest w przypadku melodramatu z elementami thrillera Zostaw ją niebiosom. W pełnej napięcia scenie główna bohaterka Ellen Berent (w tej roli Gene Tierney) rozważa rzucenie się ze schodów. Oko kamery naprzemiennie pokazuje ciągnący się w dół szereg stopni oraz skupioną twarz kobiety, na której widoczny jest dylemat, z jakim się zmaga. Schody jawią się jako droga do śmierci. Jeżeli weźmiemy pod uwagę chrześcijańskie przekonanie o tym, że samobójstwo jest ciężkim grzechem i bluźnierstwem wobec Boga, przez co człowiek nie może być pewnym zbawienia, schody dla Ellen Berent prowadzą nawet nie tylko do śmierci, ale również piekła.

Mężczyźni wolą blondynki (1953)

Czas na musical. Na tle pokrytych czerwienią ścian na tego samego koloru schodach w towarzystwie kilkunastu elegancko ubranych mężczyzn (a przez chwilę także dam odzianych w różowe sukienki) tańczy i śpiewa główna blondwłosa bohaterka komedii Howarda Hawksa. To nie tylko nakreślenie portretu Lorelei Lee, lecz także ujęcie fenomenu odtwarzającej ją Marilyn Monroe. Statystujący protagonistce gentlemani są nią tak samo zafascynowani, jak miliony wówczas mężczyzn z całego świata amerykańską aktorką. Do historii kina przebiła się także piosenka Diamonds Are a Girl’s Best Friend, tekstowo bardzo dobrze oddająca charakter Lee.

Advertisement

Godzina wilka (1968)

MŁODZI LUDZIE CHCĄ OGLĄDAĆ FILMY O MUZYCE. Wywiad z producentem filmu "DJ"

Trudno wskazać jedną konkretną scenę, w której obecność schodów zostałaby szczególniej zaznaczona, albowiem są one obecne w większości graniczących między nocą a świtem (w czasie tytułowej godziny wilka) wędrówek Johana Borga (w tej roli Max von Sydow). Podczas swoich spacerów, spowodowanych bezsennością, zmagający się z problemami psychicznymi malarz odwiedza wiele tajemniczych miejsc i spotyka szereg enigmatycznych osób. W niektórych przypadkach trudno odróżnić postaci rzeczywiste od tych będących jedynie rezultatem omamów wzrokowych bohatera. Z największymi koszmarami Borg musi się zmierzyć w pewnym nadgryzionym zębem czasu zamku.

Do każdej z jego komnat prowadzą schody, które bez wahania przemierza szwedzki artysta, zagłębiając się w demoniczny, stworzony przez Ingmara Bergmana świat.

Advertisement

Przeminęło z wiatrem (1939)

Scena na schodach została przede wszystkim umiejętnie oświetlona. Atrybuty światła naturalnego i światło sztuczne zredukowano do minimum. W efekcie wyeksponowane zostały pokryte czerwonym płótnem schody. Na początku z mroku wyłania się schodząca po nich Scarlett O’Hara, która na górę w pojedynkę już nie wróci. Po pełnej napięcia, momentami wręcz zażartej dyskusji i na skutek wzmożonego pomiędzy młodą dziewczyną a Rhettem Butlerem konfliktu Scarlett decyduje się wrócić do swojego pokoju. U stóp schodów zostaje jednak schwytana przez mężczyznę, który deklaruje, że nie pozwoli jej dłużej myśleć o Ashleyu. Rhett podnosi Scarlett i niosąc ją na rękach, wspina się po schodach.

Scena doczekała się wielu kontrowersyjnych i opozycyjnych opinii. Jedni zwracają uwagę na brutalny język, jakim się posługuje Butler, stosowaną wobec Scarlett przemoc fizyczną, znęcanie się i domniemane zgwałcenie dziewczyny. Inni wskazują na przejściowe przerażenie bohaterki, która finalnie czerpie radość ze zdecydowanej postawy mężczyzny. Znajdując się już w jego objęciach, niesiona po schodach, nie sprzeciwia się i pragnie jego miłości. Odmienne poglądy na tę scenę nie zmienią jednak faktu, że jest jednym ze słynniejszych momentów z wybitnego, historycznego dokonania Victora Fleminga.

Advertisement

Nosferatu – symfonia grozy (1922)

Ujęć na ścianę, na której maluje się tajemniczy, budzący lęk cień, w historii kina doświadczyliśmy co nie miara. Ukazanie zarysowanej sylwetki hrabiego Orloka jest jednym z pierwszych i ważniejszych, stając się prekursorem dla późniejszych rozwiązań w wielu horrorach. To nie tylko sposób na wprowadzenie u widza niepokoju, spowodowanego zakradającym się Nosferatu. To również oddanie cech malarstwa ekspresjonistycznego (gwałtowność wyrazu, antyestetyzm, przekształcanie i deformowanie rzeczywistego świata, estetyka lęków i koszmarów), z którego zwłaszcza w latach 20. niemieccy filmowcy mocno czerpali.

Harry Potter i Kamień Filozoficzny (2001)

KINO EUROPEJSKIE: Peter Greenaway

Krótka, kilkunastosekundowa scena, w której schody, mówiąc pół żartem, pół serio, stają się autonomicznym, żywym organizmem i przenoszą Harry’ego, Rona oraz Hermionę na trzecie piętro. Wstęp na nie jest zabroniony. To szczególnie istotny moment na osi fabularnej, ponieważ młodzi bohaterowie z powodu niespodziewanej zmiany kierunku odkrywają masywnego, trzygłowego psa.

Advertisement

Incydent ze schodami wobec tego można postrzegać jako punkt kulminacyjny, ale stanowi przede wszystkim jeden z dowodów na to, że Hogwart to miejsce pełne (czasami czarnej) magii oraz niemałych niespodzianek.

Ju-on (2000)

Takashi Shimizu zapoczątkował kultową serię i to właśnie w jego utworze, wydanym na kasecie VHS i pozbawionym kinowej premiery, pojawia się motyw schodzenia Kayako po schodach. Nie ukrywam, że pisząc ten akapit, mam z tyłu głowy parodię tej sceny, jaka się pojawia w jednej z części Strasznego filmu, ale absolutnie nie cierpi na tym jakość ponownego seansu Ju-on. Być może w kolejnych odsłonach historii Kayako motyw ze schodami został zrealizowany jeszcze lepiej, lecz postanowiłem przytoczyć utwór Shimizu z racji pełnienia roli prekursora.

Advertisement

Egzorcysta (1973)

Pozostajemy przy kinie grozy. Mniej więcej po upływie godziny filmu Williama Friedkina ma miejsce „spider-walk” w wykonaniu opętanej Regan. Jego siła oddziałania jest szczególna ze względu na moment, w jakim zdecydował się go Friedkin wprowadzić (abstrahując od późniejszego stanowiska reżysera już na etapie postprodukcji).

Wiodącym tematem sceny jest rozmowa o śmierci Burke’a Denningsa. Większą część czasu poświęcono zdumionej i zarazem zrozpaczonej tym faktem Chris MacNeil. Można odnieść wrażenie, że za chwilę scena dobiegnie końca i w istocie tak jest, ale zanim kadr pochłonie czerń i nastąpi przejście do kolejnej, Friedkin uraczył widza kilkoma sekundami dynamicznie poruszającej się po schodach Regan. Scena ograniczona do rozmowy o zmarłym mężczyźnie nie byłaby czymś niecodziennym. Na dobrą sprawę mogłaby pochodzić z jakiegokolwiek dramatu obyczajowego, w którym bohaterowie przeżywają ludzką tragedię. „Spider-walk” jednak bardzo szybko pozbywa widza wrażenia oglądania codzienności i przypomina, że odbiorca dzieła obcuje ze światem, w którym obecne są potężne siły nadprzyrodzone.

Advertisement

Burke nie żyje, ale czy żyje Regan? Teoretycznie tak, lecz „spider-walk” dowodzi, że już nie tylko ze względu na stan psychiczny, ale także fizyczny, dziewczynka zdaje się być poza światem przyziemnym, a jej ciało to tylko kostium dla przedzierającego się do szarej, ludzkiej rzeczywistości demona.

Titanic (1997)

Można wskazać przynajmniej dwa spotkania Rose oraz Jacka na schodach. Najpierw to dziewczyna znajduje się na ich szczycie i, schodząc po stopniach, zbliża się do stojącego u dołu odzianego w smoking chłopaka. Do drugiego spotkania dochodzi w scenie, która doczekała się wielu interpretacji. Dla jednych jest snem Rose, inni postrzegają ją jako obraz życia pośmiertnego. Wówczas wcielająca się w postać Kate Winslet ponownie przechadza się po statku, mijając po drodze szereg znanych jej twarzy: członków załogi Titanica czy innych pasażerów.

Advertisement

Na schodach wreszcie trafia na Jacka i ponownie ich ciała łączą się ze sobą. Schody w dziele Jamesa Camerona to wobec tego miejsce dla kochanków wyjątkowe. Stanowią symboliczne, ale i dosłowne, podłoże, na którym Rose i Jack stają się jednością, dowodząc swojej wielkiej miłości.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *