Publicystyka filmowa
DAVID FINCHER. Oceniamy wszystkie filmy na dwa głosy
DAVID FINCHER to reżyser z wyjątkowym stylem, którego filmy zachwycają techniczną precyzją i mroczną atmosferą. Odkryj jego dzieła!
Nie tworzy szczególnie dużo. Po ponad dwudziestu pięciu latach od premiery pierwszego pełnometrażowego filmu w jego reżyserii może pochwalić się dziesięcioma pozycjami w filmografii. Każda jest na swój sposób wyjątkowa. Wiele z nich zyskało powszechne uwielbienie widzów i krytyków. Prawdziwy wirtuoz, gwarancja reżyserskiej precyzji i znakomitej strony technicznej. Mistrz panowania nad planem. David Fincher.
W oczekiwaniu na kolejne dzieła Finchera poszczególne punkty filmografii reżysera ocenia dwóch redakcyjnych fanów jego twórczości:
Filip Pęziński. Zafascynowany tematyką poruszaną przez reżysera i uwielbiający jego techniczną perfekcję. Na każdy film Finchera czeka jak na Gwiazdkę.
Łukasz Budnik. Styl Finchera pokochał w momencie, gdy w środku nocy przysiadł do seansu Zodiaka. Chłonie każdy detal filmów reżysera i z przyjemnością daje się porwać ich atmosferze.
Na końcu tekstu czeka na was ankieta, w której wybierzecie swoje ulubione filmy reżysera!
Obcy 3
Alien 3 (1992)
Filip Pęziński: Pełnometrażowy debiut Davida Finchera to jednocześnie obiekt jego nienawiści (związanej z fatalnymi warunkami pracy i relacjami ze studiem), do dziś traktowany przez reżysera jako twórczy bękart. Jakkolwiek rozumiem osobiste powody Finchera, tak nie mogę podzielać jego niechęci. Trzecia część sagi o Ellen Ripley to znakomite zwieńczenie trylogii – poetycko piękne, brutalne, mroczne i niezwykle fatalistyczne. Zdecydowanie jeden z najwspanialszych rozdziałów w światowej historii kina science fiction.
⑨
Łukasz Budnik: Mój ulubiony Obcy, szczególnie w wersji reżyserskiej. Podobnie jak Filipowi, trudno mi podzielać niechęć Finchera do jego filmowego debiutu, bo to najbardziej przejmująca odsłona serii i wspaniałe domknięcie historii Ellen Ripley (jaka szkoda, że postanowiono jeszcze nakręcić część czwartą z udziałem jej klona!). Już tutaj daje się zauważyć upodobanie reżysera do historii, które zostawiają widza z poczuciem pustki i beznadziei, a jednocześnie wciągają, zachwycają formą i są doskonale poprowadzone. Słynna scena, w której przerażona Ripley próbuje uchronić się przed Ksenomorfem, to jeden z najlepszych momentów całej serii!
⑧
Siedem
Se7en (1995)
Łukasz Budnik: Z kosmosu Fincher zszedł na ziemię, i to od razu w jej najmroczniejsze zakamarki. Siedem wprowadza widza w depresyjny niemal nastrój, gdy oglądamy Morgana Freemana i Brada Pitta przemierzających deszczowe ulice i odkrywających kolejne makabryczne morderstwa. Wspomniany przy okazji Obcego 3 fatalizm jest tu nie mniejszy niż w debiucie Finchera, czego kumulacją jest oczywiście finałowy akt i scena z pudełkiem. Przy tym wszystkim, choć nierzadko wzdrygniemy się tu czy zawalczymy z chęcią odwrócenia wzroku od obrazów widocznych na ekranie, perfekcjonizm i precyzja Finchera nie pozwolą na to, by przegapić chociaż sekundę jego filmu. Nie jest to łatwe kino, ale trudno go nie docenić. I ta czołówka!
⑨
Filip Pęziński: Zdecydowanie jeden z najlepszych filmów w historii kina amerykańskiego. Prawdziwy klasyk, który działa na każdym poziomie i który dostarcza pełni kinofilskich przeżyć. Uniwersalna przypowieść o walce dobra ze złem zamknięta w ponurym, dołującym, skąpanym w deszczu (poza makabrycznym finałem wspomnianym przez Łukasza, przewrotnie i jakże celnie odbywającym się w pełnym słońcu) kryminale noir, w którym każdy bohater nosi w sobie mrok. Trzeba podkreślić fenomenalną kreację Kevina Spaceya, którego interpretacja maniakalnego antagonisty do dziś stanowi wzór dla twórców światowego kina. No i ten płacz Brada Pitta. Tak płaczą mężczyźni.
⑨
Polecamy też ANALIZĘ FILMU.
Gra
The Game (1997)
Filip Pęziński: Nie jest to mój ulubiony film Finchera. Zdecydowanie brakuje mu czegoś, co pozwoli czerpać większą satysfakcję podczas kolejnych seansów, kiedy poznamy już rewelacyjny, chociaż grubymi nićmi szyty końcowy twist. Nie zmienia to faktu, że do dziś wspominam pierwszy seans filmu, kiedy wraz z mamą wróciłem z wypożyczalni kaset wideo właśnie z tym tytułem. Wtedy film wydał mi się istnym objawieniem. Dziś cenię go głównie za świetną stronę wizualną i zawsze przekonującego Michaela Douglasa.
⑦
Łukasz Budnik: Faktycznie, Grę widziałem tylko raz i trudno mi przewidzieć, jak wypadnie powtórka przy znajomości fabuły i przede wszystkim zakończenia. Myślę jednak, że udałaby się – Gra to bardzo dobry punkt filmografii Finchera, piekielnie angażujący i wciągający do tytułowej gry nie tylko bohatera (świetna rola Douglasa), lecz także samego widza. Trudno chyba przejść obojętnie koło tego filmu i nie dać się złapać Fincherowi na wędkę, na bieżąco analizując położenie bohatera. Na dokładkę – tradycyjnie – świetna strona techniczna.
⑧
Podziemny krąg
Fight Club (1999)
Łukasz Budnik: W przypadku Podziemnego kręgu (ależ ja nie lubię tego tłumaczenia!) padłem chyba ofiarą hype’u, bo obejrzałem film stosunkowo późno i pozostawił mnie on raczej obojętnym. Doceniam oczywiście mistrzowską precyzję i niesamowitą umiejętność panowania nad każdym elementem planu, ale całościowo Podziemny krąg bardziej mnie wymęczył, niż zachwycił. Choć nie ukrywam, że Helena Bonham Carter z papierosem oraz wiadoma scena z Where Is My Mind? zespołu Pixies siedzą mi w głowie do teraz.
➅
Filip Pęziński: Podobnie jak Łukasz, bardzo nie lubię polskiego tytułu ekranizacji książki Chucka Palahniuka i nie podzielam zachwytu nad filmem. U mnie problem jest jednak bardziej złożony, bo kiedy wracam myślami do Podziemnego kręgu, nie potrafię nie docenić pewnej ręki Finchera panującego doskonale nad tym pozornym chaosem, znakomitych kreacji całej trójki głównych bohaterów i potężnej satyry dotyczącej antykonsumpcjonizmu, którą tak naprawdę film jest. Jednocześnie jednak z każdym powrotem, z każdą kolejną daną mu szansą wciąż nie potrafię nie być znudzony. Cenię Podziemny krąg, ale nie ma między nami chemii.
➅
Azyl
Panic Room (2002)
Filip Pęziński: Kolejny po Grze tytuł z filmografii amerykańskiego reżysera zdecydowanie niebroniący się kolejnymi seansami. W tym przypadku powtórkę, gdy całe napięcie i wszelkie zwroty akcji odchodzą w zapomnienie, uznałbym za niemal bolesną, bo Azyl nie stoi klimatem, postaciami, a przy tym stroną wizualną zwyczajnie męczy. Mam wrażenie, że rozochocony zabawą na planie Podziemnego kręgu Fincher czuł się w obowiązku ponownie zaoferować nam wizualny przepych. Zupełnie niepotrzebnie.
➄
Łukasz Budnik: Nie byłbym aż tak surowy. Faktycznie jest to nieco słabsza pozycja w dorobku Finchera, w której charakterystyczne dla niego cechy giną pod natłokiem wizualnej zabawy (nie zawsze udanej), ale mimo to solidnie potrafi trzymać w napięciu, ze szczególnym wskazaniem na kapitalny moment, kiedy bohaterka Jodie Foster wybiega z tytułowego azylu po telefon. To jedna z tych scen, w których slow motion jest w pełni uzasadnione i doskonale przemyślane.
Odpuściłbym oczywiście zabiegi takie jak rajdy wirtualną kamerą przez elementy wyposażenia kuchennego, bo ani to potrzebne, ani dobrze wyglądające, ale niedawna powtórka seansu uświadomiła mi, że Azyl naprawdę lubię, a postaci Foster mocno kibicuję.
⑦
Zodiak
Zodiac (2007)
Łukasz Budnik: Mój faworyt w dorobku Finchera i pozycja znajdująca się w ścisłej czołówce ulubionych, tak po prostu. Skandalicznie wręcz niedoceniony film (brak nominacji choćby do jednego Oscara!), który atmosferą i tajemniczością mógłby obdarować co najmniej kilka innych obrazów. Oparta na faktach sprawa Zodiaka sama w sobie mrozi krew w żyłach (szczególnie gdy się wie, że ten słynny seryjny morderca nigdy nie został złapany), a Fincher ani razu nie potyka się w przedstawianiu paranoi otaczającej bohaterów biorących udział w śledztwie.
Sceny morderstw Zodiaka swoją surowością wywołują takie poczucie dyskomfortu, jakby widz sam był częścią sceny i chciał pomóc ofiarom, ale nie miał takiej możliwości, co zwyczajnie przytłacza. Wspaniały!
⑨
Filip Pęziński: Rzeczywiście pominięcie Zodiaka w oscarowym wyścigu to jedna wielu ogromnych wpadek Akademii, ale na otarcie łez można wspomnieć, że tamtego roku zwycięzcą gali okazał się film To nie jest kraj dla starych ludzi braci Coen, a nie jakiś przypadkowy wyciskacz łez. Wracając jednak do filmu Finchera: Zodiak stanowi w mojej ocenie wzorowy niemal przykład stylu i zainteresowań reżysera. Chłodna, paranoiczna i pełna napięcia historia o niedoskonałych, borykających się z własnymi demonami bohaterach ścigających maniakalnego mordercę spotyka się tu z dopracowaną do perfekcji stroną wizualną (imponujące jest, jak dużo CGI wykorzystał Fincher, aby to osiągnąć) i perfekcyjną obsadą.
⑨
Ciekawy przypadek Benjamina Buttona
The Curious Case of Benjamin Button (2008)
Filip Pęziński: Jakże inna pozycja w dorobku Davida Finchera! Nie tylko zrywa tu on z budowanym od Siedem emploi, skupiającym się na wielkomiejskich grach prowadzonych przez niekoniecznie zrównoważone jednostki, ale też po raz drugi (i jak do tej pory ostatni) stawia na fantastykę. Ciekawy przypadek Benjamina Buttona nie podszedł mi od razu, ale z czasem doceniłem tę specyficzną i intrygującą baśń.
⑦
Łukasz Budnik: Może gdybym dał Buttonowi drugą szansę, tak jak Filip, to bardziej bym go docenił (nie twierdzę zresztą, że kiedyś nie spróbuję), ale na tę chwilę jest to dla mnie najsłabsza pozycja w jakże zacnej filmografii Finchera. Punkt wyjściowy historii jest oczywiście ciekawy i nie dziwię się, że Fincher się nim zainteresował, ale efekt końcowy to film nieco za długi, bez ikry, nadrabiający aktorstwem i kilkoma ślicznymi scenami, tak w formie, jak w treści (moment, w którym Button obserwuje tańczącą we mgle Daisy, zapiera dech). Cate Blanchett gra i wygląda tu wspaniale.
➄
The Social Network
The Social Network (2010)
Łukasz Budnik: Oparty na dialogach film, który ogląda się jak rasowe kino akcji? Bardzo proszę. The Social Network to majstersztyk scenopisarstwa i reżyserii, po brzegi wypchany fantastycznymi wymianami zdań i wyjątkowo wręcz wciągający. Przypadek filmu, w którym pojedyncze elementy – reżyseria, muzyka, aktorstwo – pięknie działają zarówno autonomicznie, jak i w połączeniu ze sobą, tworząc bezbłędny mechanizm. Tak samo chętnie wracam do całości, jak do pojedynczych scen. Gdyby ktoś mi powiedział przed premierą The Social Network, że jedną z moich ulubionych scen w kinie będzie wyścig kajaków zilustrowany nowoczesną aranżacją In the Hall of the Mountain King Griega (ach, ta muzyka!), pewnie bym tylko zmarszczył czoło, ale cóż – Fincher po raz kolejny zachwycił swoją maestrią.
⑧
Filip Pęziński: Wspominam to przy każdej możliwej okazji (ale akurat w tym przypadku lubię bić się w pierś), że kiedy usłyszałem o pomyśle Davida Finchera na zekranizowanie historii powstania Facebooka, nie byłem zachwycony, podobnie jak obsadzaniem w jednej z głównych ról Justina Timberlake’a. Na szczęście wszystkie moje obawy i niechęć Fincher rozwiał już na poziomie zwiastunów – obiecał tam perfekcyjnie zrealizowane, pełne emocji i ciętych dialogów kino o – znów! – ludzkich demonach. Oczywiście obietnicy dotrzymał i dostaliśmy jeden z najlepszych filmów w dorobku reżysera. Pozostaje mi tylko zacytować Łukasza: „Fincher po raz kolejny zachwycił swoją maestrią”!
⑨
Dziewczyna z tatuażem
The Girl with the Dragon Tattoo (2011)
Filip Pęziński: Mocno rozczarowujący obraz. Z jednej strony zachwycający znakomitą warstwą wizualną, świetną muzyką, mrocznym klimatem i rewelacyjnym duetem w postaci Daniela Craiga i Rooney Mary, z drugiej męczący niedojrzałą intrygą i ciągnącym się finałem, który trwa jeszcze długo po punkcie kulminacyjnym. Mimo wszystko szkoda, że Fincherowi nie udało się nakręcić kontynuacji, bo potencjał w tej obsadzie i tych bohaterach zwyczajnie był.
➅
Łukasz Budnik: Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że to obraz rozczarowujący – faktycznie, ostatnie kilkanaście minut bardzo się dłuży, ale do momentu rozwiązania intrygi chyba trudno przejść obok Dziewczyny z tatuażem obojętnie. Szczególnie gdy Fincher tradycyjnie daje po głowie brutalnymi, surowymi obrazami, przez które widza skręca w środku. Jego styl pasuje zresztą doskonale do tej chłodnej, nieprzyjemnej opowieści. Największy sukces tego filmu to – pomijając fantastyczną stronę techniczną – rola Rooney Mary. Kapitalny występ, szkoda, że nie było jej dane ponownie wcielić się w tę postać. Miło wspominam. Orinoco Flow już nigdy nie było po tym filmie takie samo.
⑧
Zaginiona dziewczyna
Gone Girl (2014)
Łukasz Budnik: Trudno uwierzyć, że w tym roku minie już pięć lat od ostatniego pełnometrażowego filmu Finchera! Szczęśliwie nie ma on przestoju w samym tworzeniu i zdążył nam w międzyczasie zaoferować choćby znakomitego Mindhuntera, jednak chciałoby się zobaczyć kolejny pełny metraż w jego wykonaniu – tym bardziej że Zaginiona dziewczyna okazała się przecież bardzo udana. Kolejny świdrujący umysł film, stylistycznie wspaniały, igrający z emocjami i stanowiący koncert aktorski – Rosamund Pike jest tu fenomenalna, ale brakuje też Bena Afflecka takiego jak u Finchera, jeszcze sprzed czasów, gdy Affleck narzucił pelerynę i maskę Nietoperza.
⑧
Filip Pęziński: Och, zdecydowanie – mimo mojej miłości do roli Afflecka w Batman v Superman – rola u Finchera obiecywała, że jego kariera pójdzie w dużo lepszym kierunku. A sam film zrobił na mnie ogromne wrażenie. Do dziś pamiętam chłodny październikowy wieczór, kiedy poruszony tym, co zobaczyłem, z głową pełną myśli czekałem na przystanku na nadjeżdżający tramwaj. A myślałem o – ile razy wspominaliśmy to w tym tekście? – audiowizualnej perfekcji, aktorskich strzałach idealnych, ale przede wszystkim przytłaczającej satyrze na media i trudnej do zaakceptowana ocenie wystawionej związkom.
⑩
ZAGŁOSUJ:
(function(d,s,id,u){ if (d.getElementById(id)) return; var js, sjs = d.getElementsByTagName(s)[0], t = Math.floor(new Date().getTime() / 1000000); js=d.createElement(s); js.id=id; js.async=1; js.src=u+’?’+t; sjs.parentNode.insertBefore(js, sjs);
}(document, 'script’, 'os-widget-jssdk’, 'https://www.opinionstage.com/assets/loader.js’));
