Connect with us

Publicystyka filmowa

ZŁOTE CZASY RADIA. Zestawienie najciekawszych spikerów radiowych w kinie

ZŁOTE CZASY RADIA przybliżają filmowe wizerunki radiowców, którzy zyskują status legend. Odkryj ich wpływ na nasze emocje i gusta!

Published

on

ZŁOTE CZASY RADIA. Zestawienie najciekawszych spikerów radiowych w kinie

Towarzyszą nam niemal codziennie, chociaż rzadko zastanawiamy się, kim są i jak wyglądają. O kim mowa? O radiowcach – dziennikarzach, spikerach, DJ-ach. W pracy, w samochodzie, w domu – słyszymy ich na okrągło, a ich wypowiedzi, relacje i muzyczne preferencje często w nieuświadomiony sposób kształtują nasze gusta. Radiowiec jako bohater filmu? Czemu nie! Dobry aktor z monologu potrafi uczynić spektakularny one man show, a dobry reżyser z ograniczonej przestrzeni jest w stanie wycisnąć maksimum emocji. Przyglądamy się najciekawszym filmowym wizerunkom radiowych osobistości.  

Advertisement

Adrian Cronauer, Good morning, Vietnam 

Kto chociaż raz nie słyszał tego słynnego okrzyku? Nie trzeba znać filmu Barry’ego Levinsona ani historii wojny wietnamskiej, by przynajmniej kojarzyć ten kultowy zwrot. A kryje się za nim autentyczna postać radiowego dziennikarza, Adriana Cronauera. W latach 1965-66 prowadził on audycję Dawn Buster, nadawaną z Sajgonu. Cronauer zaciągnął się do armii już na początku lat 60., a w wojskowym radiu spędził łącznie cztery lata. Po powrocie z wojny próbował sprzedać do telewizji pomysł na sitcom zainspirowany jego wspomnieniami z tego czasu. Serial miał być wzorowany na święcącym wtedy triumfy M*A*S*H-u; niestety próby Cronauera okazały się bezskuteczne.

Advertisement

Dopiero po kilku latach pomysł ewoluował w scenariusz, spisany ostatecznie przez Mitcha Markowitza. Film na jego podstawie zrealizował Barry Levinson, wtedy już uznany i nagradzany reżyser. Historia bardzo luźno nawiązuje do autentycznych wydarzeń z życia Cronauera. W rolę radiowca wcielił się Robin Williams, który powoli wyrastał na specjalistę od ról ludzi z wewnętrzną misją niesienia radości i humoru w ponurym, nieprzyjaznym świecie. Williams rozsadza ekran charyzmą, szarżuje, doprowadza do śmiechu i do łez jednocześnie. I, rzecz jasna, wykrzykuje co jakiś czas tytułowy zwrot. Jego kreację wyróżniono nominacją do Oscara i Złotym Globem i stała się ona jednym z najpopularniejszych wizerunków filmowego radiowca.

Mister Señor Love Daddy, Rób, co należy 

Przełomowy film w dorobku Spike’a Lee składa się z wielu małych, pojedynczych elementów – wątków, dialogów, motywów, postaci, które razem tworzą wiarygodny, żywy, niesamowicie barwny obraz zamkniętego świata nowojorskiej dzielnicy Bedford-Stuyvesant, zamieszkałej w większości przez czarnoskórych. Poruszając się między historiami kilku równorzędnych bohaterów, Lee skupia się w swoim stylu na problemach społecznych i rasowych współczesnej Ameryki. Ale jego film to nie tylko moralitet, lecz także przykład znakomitej, polifonicznej historii oprawionej w klimatyczne zdjęcia, muzykę i narrację prowadzoną przez radiowego spikera, w którego rolę wcielił się Samuel L.

Advertisement

Jackson. Widzimy go w kilku scenach, a jego głos towarzyszy nam przez większość filmu. Love Daddy ma bardzo charakterystyczny styl, powtarza swoje teksty po kilka razy, przekręca kolejność słów niczym Yoda, a większość swoich wypowiedzi podsumowuje zwrotem: „That’s the truth, Ruth. Lee wykorzystuje postać spikera radiowego w sposób oryginalny – Love Daddy nie uczestniczy w historii, ale spaja opowieść, stanowi jej narratora i komentatora jednocześnie, a jego wypowiedzi otwierają i zamykają filmową opowieść.

Mark Hunter, Więcej czadu 

Mark to wyobcowany, nieśmiały nastolatek. Jakby tego było mało, jego rodzice przeprowadzają się z Nowego Jorku do Arizony. Nie potrafiąc odnaleźć się w nowym miejscu, chłopak postanawia „nadawać w eter. Wykorzystując krótkofalówkę otrzymaną od rodziców, rozkręca niezależną audycję, która początkowo ma być jego sposobem na poradzenie sobie z samotnością. Robi to tylko dla siebie, nie wierząc, że ktokolwiek mógłby słuchać jego programu. Szybko okazuje się, że jego rozważania, refleksje i tok myślenia, a także buntownicza natura oraz chęć zrobienia czegoś wyjątkowego i niepowtarzalnego zyskują wielu zwolenników wśród miasteczkowej młodzieży.

Advertisement

Bunt chłopaka staje się inspiracją dla innych, co niestety prowadzi do tragicznych konsekwencji. Film Allana Moyle’a jest doskonałym barometrem swoich czasów, chociaż, o dziwo, nie zdobył tak dużej popularności i nie osiągnął tak wielkiego sukcesu, jak przewidywali niektórzy krytycy. Może dopiero z dystansu widać, jak bardzo Mark Hunter wpisuje się w rozterki amerykańskich nastolatków lat 90. Wychowani w przeświadczeniu o niezliczonych możliwościach, na fali establishmentu lat 80., w bańce amerykańskiego snu, okazali się zagubieni i bezradni. Rozgłośnia radiowa staje się tutaj kierunkowskazem, a jej naczelny mówca – głosem pokolenia.

Howard Stern, Części intymne 

Howard Stern to postać autentyczna i prawdziwa żywa legenda amerykańskiej radiofonii. Pracę przy słuchowiskach zaczął jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku, by w ciągu zaledwie dwóch dekad osiągnąć status „najważniejszej osobistości radiowej” według Radio & Records, znaleźć się na okładce „Rolling Stone” i w setce najbardziej wpływowych ludzi według tygodnika „Time”. Na fali sukcesów Stern kandydował nawet na gubernatora Nowego Jorku, a swoje bujne życie opisał w autobiografii Części intymne, która stała się potem podstawą scenariusza filmu o tym samym tytule.

Advertisement

W filmie Stern wciela się w siebie samego – zwariowanego, niepoprawnego, obscenicznego, kontrowersyjnego i szalenie popularnego radiowca, dla którego nie istnieją tematy tabu i granice dobrego smaku. W audycjach obraża każdego, nie oszczędzając ani słuchaczy, ani kolegów po fachu. Co ciekawe, do roli Sterna przymierzano Jeffa Goldbluma. Trudno wyobrazić sobie jednak, by Howarda mógł zagrać ktokolwiek poza Howardem. Obraz w reżyserii Betty Thomas zebrał w większości pozytywne opinie, niestety w zdobyciu większej popularności przeszkodził mu prawdopodobnie opublikowany w tym samym roku Skandalista Larry Flynt Miloša Formana, którego bohater również był postacią medialną i wrogiem amerykańskiej opinii publicznej.

Grant Mazzy, Pontypool 

Horror Bruce’a McDonalda jest zaskakująco świeżym powiewem w zatęchłym i wyeksploatowanym gatunku zombie horroru, a jego główny bohater, Grant Mazzy, jest zaskakująco ciekawą i oryginalną postacią. To lokalna gwiazda – jego audycje przyciągają ludzi do odbiorników każdego wieczoru, on sam jest radiowym weteranem, który niejedno w życiu widział (i słyszał). Grant jest też typowym południowcem – na jego styl składają się kapelusz i krawat typu bolo oraz powolne przeciąganie końcówek wyrazów. Pewnej feralnej nocy Grant i jego świeżo upieczona asystentka zupełnie przypadkowo stają się ostatnią nadzieją miasteczka w walce z tajemniczym wirusem i jego śmiertelnie niebezpiecznymi nosicielami.

Advertisement

Pontypool oferuje paranoiczną atmosferę, oryginalny scenariusz i kilka zaskakujących plot twistów, a całość ogląda się znakomicie między innymi dzięki świetnej grze Stephena McHattiego, który wcielił się w rolę Granta. Z jego postaci biją spokój i opanowanie, które Amerykanie określają mianem „coolness. McHattie ma perfekcyjny głos i bezbłędną dykcję – aż chce się go słuchać.

Barry Champlain, Rozmowy radiowe

Eric Bogosian to jeden z najciekawszych amerykańskich dramaturgów. Jego dramat Talk Radio był finalistą Nagrody Pulitzera. Razem z Oliverem Stone’em Bogosian przełożył swój tekst na format scenariusza filmowego i wcielił się w główną rolę Barry’ego Champlaina, prowadzącego kontrowersyjną audycję radiową. Champlain odnosi sukcesy na antenie, ale jego życie prywatne utknęło w nieciekawym punkcie. W dodatku zaczyna otrzymywać pogróżki od neonazistów, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość jego audycji. Champlain jest człowiekiem w pełni zaangażowanym w sprawę, o którą walczy.

Advertisement

W swoich radiowych rozmowach nie unika tematów trudnych, budzących wątpliwości lub kontrowersje. Wygłasza swoje poglądy, wierząc, że walczy o lepszy świat. Nie ulega wątpliwości, że Bogosian do spółki ze Stone’em wsadzają w usta bohatera swoje przemyślenia i refleksje, co wpisuje film w nurt kina zaangażowanego. Bez względu na poglądy i przekonania trudno nie docenić szczerej i wojowniczej postawy Champlaina – oraz Bogosiana i Stone’a.

Stevie Wayne, Mgła (1980)

W zdominowanym przez mężczyzn środowisku filmowych spikerów radiowych jest też miejsce dla kobiety. Stevie Wayne prowadzi swoją audycję w nadmorskim miasteczku Antonio Bay. Jej monolog rozpoczynający film nie tyko zaznajamia z postacią i miejscem, ale też stanowi sprytnie ukrytą ekspozycję fabuły. Przy pracy widzimy Stevie tylko przez chwilę – i to wystarczy, by zapamiętać jej miły, ciepły głos. Przez resztę akcji bohaterka zmienia się w silną, aktywną kobietę walczącą o przetrwanie swoje i swoich bliskich. Można powiedzieć, że Stevie przeszła od słów do czynów. W rolę spikerki wcieliła się ówczesna żona reżysera Mgły, Johna Carpentera – Adrienne Barbeau, być może w próbie dorównania Laurie Strode z Halloween.  Nie stało się tak ani w przypadku postaci, ani filmu, ale Wayne pozostaje jedną z niewielu spikerek w historii kina.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *