Connect with us

Publicystyka filmowa

RZYMSKIE WAKACJE, czyli jak narodziła się gwiazda Audrey Hepburn

RZYMSKIE WAKACJE to historia księżniczki, która pragnie wolności. Film, w którym narodziła się gwiazda Audrey Hepburn, urzeka do dziś.

Published

on

RZYMSKIE WAKACJE, czyli jak narodziła się gwiazda Audrey Hepburn

Rzymskie wakacje słusznie znajdują się na wszelkich listach „naj” filmów w historii kina. To pod wieloma względami produkcja idealna. Opowieść o księżniczce, która chce choć na jeden dzień wtopić się w tłum zwykłych ludzi, była niemałym przebojem już w roku premiery, ale na swój kultowy status pracowała jednak trochę dłużej. Gdy ogląda się Rzymskie wakacje dzisiaj, najważniejszy wydaje się fakt, że to właśnie w tym filmie objawiła się światu wielka gwiazda, dziewczyna, która zmieniła oblicze kina.

Advertisement

Chodzi oczywiście o Audrey Hepburn, która w Rzymskich wakacjach zagrała swoją pierwszą rolę w Hollywood. Urodzona w Belgii aktorka wcześniej występowała tylko w produkcjach europejskich – najczęściej na drugim albo nawet trzecim planie. Kiedy młoda dziewczyna pojawiła się na castingu, wszyscy wiedzieli, że będzie idealną księżniczką Anną. Gregory Peck, który partnerował jej w filmie, był tak zachwycony jej rolą, że wymógł na wytwórni, aby aktorka otrzymała taką samą gażę jak on, a jej nazwisko w napisach początkowych pojawiło się obok jego, a nie pod, z dopiskiem „debiutująca na ekranie.

Mówił producentom:

Advertisement

Jestem pewien, że ona za tę rolę dostanie Oscara. Jej nazwisko musi być nad tytułem razem z moim. To nie żaden akt dobroci z mojej strony – jeśli zrobimy inaczej, postąpimy po prostu głupio.

Okazało się, że Peck miał świetną intuicję. Hepburn za swój hollywoodzki debiut otrzymała Oscara i wszystkie inne możliwe nagrody. Mieliśmy do czynienia z narodzinami nowej gwiazdy. Trudno dziś sobie wyobrazić, aby w Rzymskich wakacjach wystąpiła inna aktorka. Nie tylko sam film wyglądałby inaczej, ale też chyba cały przemysł filmowy lat 50. i 60. – Audrey była przecież jego najlepszym produktem.

Z czarnej listy

Advertisement

Co ciekawe, Hepburn prawie nie dostała tej roli. Mało tego, film powstał niemal cudem. Za scenariusz Rzymskich wakacji odpowiadał bowiem Dalton Trumbo – autor będący na słynnej czarnej liście. W 1947 roku odmówił on odpowiedzi na pytanie, czy należał do partii komunistycznej, a jego kariera właściwie się skończyła. Podejrzewany o antyamerykańską działalność dostał zakaz pracy w Hollywood.

Przez 10 miesięcy przebywał nawet w więzieniu. Po wyjściu nie miał ani grosza. Stwierdził, że musi próbować pisać. Z wszystkich jego pomysłów najlepiej zapowiadały się właśnie Rzymskie wakacje. Scenariusz powstał dość szybko, Trumbo wiedział, że każda wytwórnia chciałaby nakręcić ten film, ale nikt nie kupi tekstu od autora z czarnej listy. Poprosił więc swojego przyjaciela Iana McLellana Huntera, aby to on podpisał scenariusz swoim nazwiskiem, sprzedał go, a potem podzielił się pieniędzmi. Hunter miał spore wątpliwości, wiedział, że działa poza prawem, ale chciał pomóc. Jak tylko tekst pojawił się na rynku, zgłosili się chętni do kupna.

Advertisement

Najpierw film wyreżyserować miał Frank Capra, który w głównej roli widział Elizabeth Taylor oraz Cary’ego Granta. Słynny twórca stwierdził, że ta historia mogłaby przynieść mu sukces porównywalny do Ich nocy. Wojna odcisnęła jednak piętno na Hollywood – budżety były zmniejszane, wytwórnie oszczędzały, i Caprze nie udało się wynegocjować wymaganych pieniędzy. Uznał, że nie będzie robił filmu po kosztach i zrezygnował z projektu.

Taka jest przynajmniej oficjalna wersja. Druga, potwierdzana po latach przez biografów reżysera, mówiła o tym, że konserwatywny Capra dowiedział się, kto jest prawdziwym autorem scenariusza, i od tamtej pory nie chciał mieć z Rzymskimi wakacjami nic wspólnego.

Advertisement

Tylko Rzym

Przedstawiciele Paramountu odezwali się później do Williama Wylera – uznanego autora Najlepszych lat naszego życia albo Pani Miniver, który jednak nie miał większego doświadczenia w lżejszych, komediowych produkcjach. Ostatni taki film nakręcił 15 lat wcześniej. Wyler potraktował Rzymskie wakacje jak wyzwanie. Historia bardzo mu się spodobała, ale postawił wytwórni warunek – zrealizuje film tylko w rzeczywistych lokalizacjach stolicy Włoch. Takie praktyki nie były częste i w studiu pomysł niezbyt się spodobał. Uważano, że będzie to duży problem logistyczny, który nadwyręży budżet.

Advertisement

Zaproponowano, aby Wyler nakręcił w Rzymie dalekie plany, a resztę w wybudowanych w Los Angeles dekoracjach. On odpowiedział im krótko:

Nie wybudujecie mi przecież Koloseum i Schodów Hiszpańskich. Piękna tego miasta nie da się wytworzyć w studiu. Albo zrealizuję całość w Rzymie, albo szukajcie kogoś innego.

Reżyser William Wyler oraz Audrey Hepburn na planie

Reżyser postawił na swoim. Choć początkowo Włosi protestowali, uważając, że film się z nich naśmiewa, po negocjacjach z Wylerem można było ustalić termin zdjęć i ostatecznie dopiąć budżet, ostatecznie wsparty nawet przez włoski rząd. Pozostawał wybór obsady. Początkowo główną rolę otrzymać miała znana z Hamleta Laurence’a Oliviera Jean Simmons. Miała ona jednak dość napięty harmonogram, a dodatkowo była związana kontraktem z Howardem Hughesem, który za wypożyczenie jej żądał ogromnych pieniędzy. Wyler stwierdził wtedy, że najlepiej będzie zatrudnić debiutantkę – zaoszczędzą na jej gaży, a jednocześnie widzowie łatwiej uwierzą w tę niezbyt przecież wiarygodną postać.

Próbka Audrey Hepburn

Advertisement

Jadąc do Rzymu na test lokalizacji, Wyler postanowił zatrzymać się w Londynie, by spotkać się z kilkoma kandydatkami do roli księżniczki Anny. Jedną z nich była polecona przez przedstawiciela brytyjskiego oddziału Paramountu Audrey Hepburn. Ktoś z wytwórni wypatrzył ją w maleńkiej rólce w filmie Śmiech w raju. Nie miała wielkiego doświadczenia – kilka mniejszych ról w europejskich produkcjach, kilka występów na deskach teatralnych. Po latach młoda aktorka wspominała:

Zadzwonił do mnie mój agent.

Powiedział, że do filmu „Rzymskie wakacje” potrzebują kogoś nieznanego, i zamierzają przesłuchać mnóstwo dziewczyn. Żeby dostać się na casting, musiałam najpierw spotkać się z Williamem Wylerem. Nie miałam pojęcia, kim był ten człowiek. Weszłam do jego pokoju, mając na sobie moją jedyną porządną sukienkę. Nigdy nie uważałam, abym miała predyspozycje do gry w filmach, i byłam pełna obaw.

Advertisement

Spotkanie poszło dobrze. Wyler uznał Hepburn za bardzo świadomą, inteligentną, ambitną i przede wszystkim utalentowaną dziewczynę. Kiedy przebywał w Rzymie, poprosił o przygotowanie tzw. screen testu dla aktorki w słynnym brytyjskim Pinewood Studios. Jako że Wyler sam nie był tam obecny, zażyczył sobie, aby kamera pozostała włączona po zakończeniu oficjalnej części przesłuchania. Uważał, że w tej roli kluczowy będzie naturalny wdzięk jej odtwórczyni i chciał dostać próbkę osobowości Hepburn.

To jest ta dziewczyna

Advertisement

Prowadzący casting Thorold Dickinson rzeczywiście powiedział aktorce, że już po wszystkim, i polecił jej przebranie się w prywatny strój oraz powrót na luźną rozmowę. Hepburn opowiadała o swoim życiu, między innymi w czasie drugiej wojny światowej, a dopiero po pewnym czasie zorientowała się że kamera nadal była włączona. Kiedy tylko Wyler oraz przedstawiciele Paramountu zapoznali się z tą taśmą, wiedzieli, że znaleźli swoją księżniczkę Annę.

Była po prostu zachwycająca. Pod każdym względem – aktorstwa, wyglądu, osobowości. Zauroczyła nas wszystkich. Po obejrzeniu jej przesłuchania, zgodnie przyznaliśmy: „To jest ta dziewczyna!”.

Advertisement

Tak brzmiała oficjalna wersja Wylera, powtarzana po tym, jak film osiągnął sukces. Mówi się jednak, że to właśnie on miał największe wątpliwości co do wyboru Hepburn. Uważał bowiem, że była ona trochę… za gruba. Zaczął nawet zastanawiać się nad zatrudnieniem Kanadyjki Suzanne Cloutier. Na szczęście szybko porzucił ten pomysł. Kiedy sama Hepburn po wielu latach dowiedziała się, co mówił o niej Wyler, przyznała mu rację.

Jadłam wszystko, co pojawiło się w zasięgu wzroku. W czasie wojny rzadko bywałam najedzona, więc chyba podświadomie próbowałam najeść się na zapas. Potrafiłam pochłonąć całe pudełko czekoladek.

Ważyłam wtedy pięć kilo więcej niż kiedykolwiek w swoim życiu. To tak naprawdę śmieszne, że o mały włos nie dostałam roli z powodu nadprogramowych kilogramów. Później wszyscy mówili już tylko, że jestem za chuda.

Advertisement

Jednak nawet kiedy Wyler został przekonany, że nie znajdzie lepszej aktorki do głównej roli, pojawił się inny problem. Otóż jakiś czas wcześniej Hepburn została wypatrzona przez słynną francuską pisarkę Colette i wybrana do głównej roli w scenicznej adaptacji jej opowiadania Gigi. Terminy spektakli pokrywały się ze zdjęciami do Rzymskich wakacji. Normalną koleją rzeczy byłoby podziękowanie młodej dziewczynie i zatrudnienie kogoś innego. Stała się jednak rzecz niespotykana. Wytwórnia postanowiła na tę debiutantkę zaczekać! Tak bardzo wierzyli, że Hepburn przyniesie im sukces.

Vespą do nieśmiertelności

Advertisement

Kiedy ekipa wreszcie pojawiła się na planie, było lato 1952 roku. Hepburn jako nowicjuszka postanowiła całkowicie oddać się w ręce Wylera. Mówi się, że każdą pojedynczą scenę reżyser chciał powtarzać kilkadziesiąt razy, ale młodej aktorce taka forma pracy bardzo odpowiadała. Mimo że Wyler znany był z tego, że rygorystycznie trzyma się scenariusza, tym razem pozwalał aktorom na improwizację. Peckowi nakazał wręcz, aby raz na jakiś czas wprowadzał do scen coś od siebie, tak, by móc uchwycić naturalne, spontaniczne reakcje jego ekranowej partnerki. Wszyscy zgadzali się, że właśnie wtedy aktorka świeci największym blaskiem.

Najbardziej znaną z takich scen jest ta przy Ustach Prawdy. Według średniowiecznej legendy rzeźba pełniła funkcję swoistego wykrywacza kłamstw. Podejrzany wkładał dłoń w usta, które miały zamykać się, odgryzając kończynę, gdy osoba mówiła nieprawdę. A przecież para głównych bohaterów Rzymskich wakacji oparła swoją relację właśnie na kłamstwie. Gwoli przypomnienia – księżniczka Anna podczas oficjalnej wizyty w stolicy Włoch chce wmieszać się w tłum przechodniów i zwiedzić to miasto incognito. Poznaje wtedy Joego Bradleya, który towarzyszy jej w podróży – ona myśli, że to przypadkowy mężczyzna, a tak naprawdę to dziennikarz, planujący napisać o tym spotkaniu swój najlepszy reportaż.

Advertisement

Oboje nie są tymi, za kogo się podają, oboje siebie oszukują, ale te maski zaczynają w końcu opadać. Kiedy Bradley zabiera księżniczkę do Ust Prawdy, udaje, że nie może wyjąć dłoni z otworu. Tak było w scenariuszu. Jednak Peck poszedł o krok dalej – ukrył dłoń w rękawie marynarki, przez co wyglądał, jakby rzeźba naprawdę mu ją odgryzła. Hepburn zareagowała bardzo emocjonalnie. Początkowo była przerażona, a potem śmiała się do rozpuku. Do tej sceny Wyler nie potrzebował kilkudziesięciu ujęć.

https://www.youtube.com/watch?v=HXG2yR09oGk

Advertisement

W scenariuszu nie było też najbardziej charakterystycznej sceny filmu, a więc słynnej przejażdżki Vespą. Wylera przekonali włoscy statyści – mówili oni, że jeśli reżyser chce prawdziwie rzymskiego klimatu, w filmie musi zostać użyty skuter. Efekt? Wspaniała sekwencja, zdecydowanie służąca za jeden z symboli kina lat 50. Poważny, przystojny Peck i roześmiana, pełna uroku Hepburn, przez większość fanów zostali zapamiętani właśnie tak, jak prezentują się w tej scenie. Ten obrazek stał się właściwie nieśmiertelny.

Szczęśliwy plan filmowy

Advertisement

Jeśli już mowa o Pecku, ten dżentelmen ekranu znany jest raczej z innego typu ról – mężnych, sprawiedliwych, nieskazitelnych bohaterów, takich jak choćby Atticus Finch w Zabić drozda. Role w komediach przyjmował rzadko. Mówił, że kiedy proponowano mu zabawny scenariusz, zawsze miał wrażenie, że to odrzut po Carym Grancie. Nie inaczej było zresztą w przypadku Rzymskich wakacji. Peck nie od razu przyjął tę rolę – nie był zachwycony, że to księżniczka Anna jest centralną postacią. W końcu dał się jednak przekonać.

I nigdy tego nie pożałował. Opowiadał:

Advertisement

Każdy na planie był zakochany w Audrey. Zagraliśmy razem tylko w jednym filmie i wydaje mi się, że było to moje najlepsze filmowe doświadczenie. Nigdy nie byłem tak szczęśliwy podczas zdjęć.

Realizacja Rzymskich wakacji rzeczywiście była czymś wyjątkowym. Dzięki temu, że Wyler zdecydował się na prawdziwe lokalizacje, w filmie udało się oddać klimat Wiecznego Miasta, ale istotna była też atmosfera na planie. Ekipa czuła się jak na wakacjach. Każdy dostał możliwość wzięcia do Rzymu swojej rodziny, wśród obsady i twórców panowały radość oraz spokój, i to widać na ekranie. Jeden z aktorów drugoplanowych przyznał nawet, że niezręcznie było mu brać za swoją rolę pieniądze.

Odtwórcy głównych ról w czasie przerwy na planie

Klasyka komedii romantycznej

Ten film, w odróżnieniu od innych produkcji z tamtych czasów, nie jest sterylny i wystudiowany. Mimo że ekipie ciężko było zapanować nad setkami gapiów oraz paparazzi, wszyscy byli bardzo zadowoleni z faktu kręcenia na ulicach Rzymu – to miasto stało się tak naprawdę osobnym bohaterem opowieści. Do dziś wiele osób zwiedza je szlakiem Anny i Joego. Jak wspominał Wyler:

Advertisement

Te dni na planie były czymś wyjątkowym. Na ulicach praktycznie nie było samochodów, tylko Vespy. Dla każdej sceny mogłem mieć sześć różnych lokalizacji, jedna lepsza od drugiej. Żałowałem tylko, że nie kręciliśmy w kolorze. Próbowałem w ostatniej chwili to zmienić, ale okazało się to zbyt skomplikowanym procesem logistycznym. Było po prostu za późno.

Mówię to rzadko, ale rzeczywiście wydaje się, że Rzymskie wakacje w kolorze mogłyby być jeszcze lepsze. Niemniej to i tak jeden z „tych” filmów, klasyka romantycznej komedii, uniwersalna historia, która wciąż cieszy się ogromną popularnością i po prostu wydaje się nie starzeć. Oby nigdy nie brano się za jego remake. Jeden już zresztą powstał – telewizyjna produkcja z Catherine Oxenberg i Tomem Contim sprzed 30 lat uznana została za marną i niepotrzebną. Dziś nawet internet ma niewiele do powiedzenia na jej temat. I bardzo dobrze.

Film wszedł do kin pod koniec sierpnia 1953 roku. Czy z miejsca stał się przebojem? Nie do końca. W Stanach Zjednoczonych Rzymskie wakacje nie były aż tak popularne, ale w Europie i Japonii widzowie oblegali kina miesiącami. Krytycy rozpływali się nad grą Hepburn. Jej występ określano jako najlepszy debiut w historii kina. 24-latka miała papiery na zostanie gwiazdą, i wcale nie musiała długo pracować na ten status – wystarczył tak naprawdę ten jeden film.

Advertisement

Rzymskie wakacje otrzymały 10 nominacji do Oscara, z czego trzy zamieniły się na statuetki. Ta najważniejsza powędrowała właśnie w ręce Hepburn. Pierwsza duża rola, pierwszy film hollywoodzki, i od razu najważniejsza branżowa nagroda. Na tę dziewczynę czekała wielka kariera i nikt nie miał co do tego wątpliwości. Rok później grała już tytułową rolę w Sabrinie Billy’ego Wildera. Potem – w Wojnie i pokoju, Zabawnej buzi oraz Miłości po południu. Przyjmując angaż w słynnym Śniadaniu u Tiffany’ego, miała u stóp cały świat.

*

Advertisement

Rzymskie wakacje to dziś przede wszystkim możliwość podpatrzenia, jak rodziła się ta wielka gwiazda kina. Ale nie tylko. Mamy do czynienia z filmem, który może być uznany za arcydzieło w swoim gatunku. Ach, żeby wszystkie komedie romantyczne były tak inteligentnie napisane, tak urokliwe, tak radosne. Hepburn i Peck stworzyli w tej produkcji idealny duet – oboje mają tony charyzmy. Widać między nimi chemię i chce się im kibicować, choć wiemy, że ich historia nie będzie miała szczęśliwego zakończenia. Niektórzy mówią, że Rzymskie wakacje to po prostu odwrócony Kopciuszek, inni, że filmowa podróż po stolicy Włoch, ale to stwierdzenia niewystarczające i trochę niesprawiedliwe. Dziesiąta muza raz na jakiś czas daje nam od siebie tytuł, który jest żywym dowodem na to, jak cudownym wynalazkiem był kinematograf braci Lumière. To jeden z takich przypadków.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *