Zestawienie

Dziesięć raptorów na dziesięć, czyli NAJLEPSZE momenty serii JURASSIC PARK

Autor: Mikołaj Lewalski
opublikowano

Seria Jurassic Park/Jurassic World obfituje w pamiętne momenty i sekwencje, które robią wrażenie nawet po latach i wielu powtórnych seansach. Niektóre z nich osiągnęły status kultowych i są dziś uważane za klasykę kinematografii. Na ten sukces złożyło się wiele czynników: reżyserski kunszt Stevena Spielberga (jego następcy nigdy mu nie dorównali, choć również mieli swoje momenty), umiejętnie wykorzystany budżet, doskonały materiał źródłowy Michaela Crichtona oraz ogromny ekranowy potencjał prehistorycznych gadów. W tym zestawieniu postanowiłem wytypować najlepsze momenty z tej – jak na razie – pięcioczęściowej serii. Starałem się ograniczyć ich liczbę, prawdopodobnie więc zabraknie tu niektórych perełek – gorąco zachęcam do podzielenia się własnymi typami. 

„Witajcie w Parku Jurajskim” – Park Jurajski

Magia kina w najczystszej postaci, najpiękniejszy moment całej serii i perfekcyjne oddanie zachwytu, jaki wzbudziłoby zobaczenie żywego dinozaura. Spielberg w doskonały sposób buduje napięcie poprzez pokazanie reakcji postaci na nieznany widzowi widok, po czym ujawnia majestatycznie kroczące ogromne zwierzę. W tym momencie na scenę wchodzi przecudowny motyw przewodni autorstwa Johna Williamsa, a wzruszenie bohaterów udziela się także widzowi. To wspaniały sposób na przedstawienie piękna dzieła Johna Hammonda i jego genetyków, zanim wszystko pogrąży się w kompletnym chaosie.

Kamuflaż i rzeź ekipy ACU – Jurassic World

Jedna z najciekawszych niespodzianek w całej serii ma miejsce, kiedy uzbrojony w supernowoczesny sprzęt oddział ochrony poluje na zbiegłego indominusa. Łapacze dinozaurów tropią nadajnik GPS, po czym odkrywają, że gad wyrwał sobie urządzenie i zaczaił się na swoje ofiary w zaroślach. Jak tak wielka bestia ukryła się przed ludzkim wzrokiem? Ano dzięki zdolności kamuflażu, który sprawił, że indominus  do ostatniej chwili pozostał niezauważony. Późniejsza sekwencja rzezi oddziału stanowi imponujący pokaz zwinności i zażartości genetycznej hybrydy, zawiera sympatyczne nawiązanie do Obcego Jamesa Camerona i na moment pokazuje nam jednego z najbardziej bohaterskich bezimiennych bohaterów w historii kina (pan z kadru powyżej).

Klatka na ptaki – Park Jurajski III


Park Jurajski III jest zdecydowanie bardziej family friendly niż dwie pierwsze części, ale sekwencja w osnutej mgłą klatce może zjeżyć włos na karku. Szczególnie upiorny jest jej początek, kiedy to nastoletni Eric staje oko w oko z pteranodonem, który wyłania się z szarości niczym antagonista ze slashera. Zawsze ujmuje mnie dramatyczny gest Billy’ego ruszającego na ratunek chłopcu, zwłaszcza biorąc pod uwagę bolesne słowa, które chwilę wcześniej usłyszał od swojego mentora. Odkupienie Billy’ego i jego desperacka walka o przetrwanie to prawdopodobnie najbardziej emocjonalny moment filmu, co niestety (albo stety, dla fanów szczęśliwych zakończeń) zostaje podkopane w finale, ujawniającym, że młody mężczyzna w jakiś sposób przeżył atak latających gadów. Co ciekawe, na zmianę w scenariuszu i dokręcenie tej sceny nalegał sam aktor.

Dieter pożarty przez kompsognaty – Zaginiony świat: Jurassic Park

Nie wierzę w istnienie karmy, ale ta scena jest doskonałym zobrazowaniem jej działania. Dieter Stark, jeden z najemników zatrudnionych do splądrowania wyspy Isla Sorna, w pierwszym akcie filmu w ramach sadystycznego kaprysu razi prądem małego kompsognata; gad nie stanowił dla niego żadnego zagrożenia, Dieter po prostu chciał mu dać powód do obawiania się ludzi. Kiedy więc mężczyzna gubi się w lesie i zostaje zaatakowany przez całą zgraję pozornie niegroźnych kompsognatów, trudno nie pomyśleć, że dostał, co mu się należało (nawet jeśli bycie pożartym żywcem przez kilkadziesiąt przerośniętych jaszczurek to dość surowa kara).

Prezentacja i ucieczka indoraptora – Jurassic World: Upadłe królestwo

Indoraptor zdecydowanie zasługiwał na więcej czasu ekranowego i większy wpływ na fabułę, ale sceny przedstawiające to dziwaczne i zarazem fascynujące stworzenie to czyste złoto. Już podczas fantastycznego wprowadzenia (umiejętne zwlekanie z pokazywaniem całego zwierzęcia, przerażające odgłosy, świetny motyw muzyczny Michaela Giacchino) wiadomo, że mamy do czynienia z prawdziwie unikatowym dinozaurem. I jasne, scena z „uśmiechem” i udawaniem martwego jest nieco kreskówkowa, ale tak czy inaczej trudno mi powstrzymać uśmiech, kiedy podstęp krwiożerczego gada kończy się sukcesem. Jest coś rozkosznego w odgryzieniu i pożarciu ręki naiwnej ofiary na jej oczach – indoraptor bez wątpienia ma tendencję do teatralności, czego najlepszym wyrazem jest scena, z której pochodzi ujęcie powyżej. Horror gotycki w czystej postaci! Później jeszcze dochodzi do tego dziecięcy koszmar senny i prawdziwie upiorna sekwencja w sypialni, nieprzypadkowo chętnie wykorzystywana w zwiastunach filmu.

Ostatnio dodane