News
ORVILLE, pełnoprawna SPACE OPERA od twórcy Family Guya
Gdy w 2017 roku Orville zadebiutował, niewiele osób spodziewało się, że serial Setha MacFarlane’a stanie się poważnym konkurentem dla Star Treka.
Gdy w 2017 roku Orville zadebiutował, niewiele osób spodziewało się, że serial Setha MacFarlane’a stanie się poważnym konkurentem dla tak wielkiej franczyzy jak Star Trek. Jak przypomina ScreenRant, produkcja twórcy Family Guya nie tylko przetrwała trudny start, ale ostatecznie przyćmiła premierę Star Trek: Discovery, która miała miejsce zaledwie dwa tygodnie później. Podczas gdy Discovery walczył o uwagę widzów w serwisie streamingowym Paramount, Orville emitowany co tydzień na antenie Fox szybko zyskiwał rzeszę oddanych fanów.
Początkowo traktowany jako parodia gatunku, Orville szybko przekształcił się w pełnoprawną operę kosmiczną, która zaskoczyła zarówno krytyków, jak i widzów. Niech świadczy o tym 90% pozytywów od widzów na Rotten Tomatoes i równiutka ósemka na IMDb. Serial zaoferował to, czego widzom brakowało w innych produkcjach science fiction – zabawną opowieść typu przygoda tygodnia, która stanowiła wyraźny kontrast wobec ponurych, dramatycznych historii dominujących w gatunku. Twórczo odnajdując swoją drogę i podejmując ryzyka fabularne, Orville udowodnił, że międzygalaktyczne śmichy-chichy i epizodyczna narracja mają swoje miejsce we współczesnym science fiction.

Sukces serialu MacFarlane’a nie pozostał bez wpływu na samą franczyzę Star Trek. Gdy Orville zdobywał uznanie za swoją lekkość i optymizm, krytycy coraz głośniej narzekali na przytłaczającą mroczność Discovery. Franczyza Star Trek, tradycyjnie skłaniająca się ku dramatowi, dostrzegła szansę na odnowę. Rezultatem był Star Trek: Strange New Worlds – serial, który czerpał inspirację z bardziej tradycyjnego podejścia, oferując świeżość i ton bliższy klasycznym produkcjom.
Choć Strange New Worlds nie powstał wyłącznie dzięki Orville, serial Foxa bez wątpienia wyznaczył nowy kierunek dla gatunku. Pod wieloma względami zapoczątkował przemianę, otwierając drogę dla produkcji, które nie boją się być jednocześnie ambitne, lekkie i zabawne.

W zbiorczym tekście o najlepszych serialach science fiction Przemysław Mudlaff pisał o nim tak: Orville to serial, który powinien usatysfakcjonować każdego fana starych Star Treków. Być może nie znajdziemy tutaj niczego odkrywczego, ale twór Setha MacFarlane’a to samoświadoma i udana próba wskrzeszenia tego, co w serialach telewizyjnych spod znaku science fiction było najprzyjemniejsze, najciekawsze i najbardziej sympatyczne.

