Connect with us

Publicystyka filmowa

Kino gadane. Kilka najlepszych filmów o rozmawianiu

KINO GADANE to odkrywcza podróż po filmach, w których dialogi mają moc, a rozmowy stają się sztuką. Przekonaj się, jak słowo może czarować!

Published

on

Kino gadane. Kilka najlepszych filmów o rozmawianiu

Autorką gościnnego artykułu jest Ania Parcheniak.

Advertisement

Dialog to niezaprzeczalnie jeden z najważniejszych elementów filmu. Wzmacniany jest najczęściej przez wszelkie efekty wizualne czy dźwiękowe, które już same w sobie zwiększają tempo akcji, uatrakcyjniają przekaz lub po prostu odciągają uwagę widza od niedoskonałości innych aspektów filmu. Dlatego dosyć niekonwencjonalnym pomysłem wydaje się skupienie akcji filmu wyłącznie na rozmowie, tym samym poleganie jedynie na mocy słowa i jego oddziaływaniu na widza. Można to nazwać próbą udowodnienia, że dobrze dobrane słowa nie potrzebują asysty w postaci dodatkowych efektów, ponieważ same doskonale się bronią. Mogą mieć większą siłę rażenia niż genialnie wyreżyserowane, opatrzone efektami specjalnymi sceny pościgów czy brutalnych walk.

To, w czym tkwi sukces takiej formy dzieła filmowego, to przede wszystkim jej autentyzm. Jednak bardzo łatwo jest ponieść wodze fantazji i popaść w przesadny intelektualizm oraz sztuczność. Zwykły dialog bohaterów zamienia się wtedy w rozmowę dwóch aspirujących filozofów, którzy próbują przekonać siebie nawzajem o postępowości ich poglądów lub po prostu popisać się bogatym słownictwem. Dowodzi to, że konwersacja jest trudną do opanowania sztuką. Jeszcze trudniejsze wydaje się przedstawienie jej w tak atrakcyjny sposób, aby widza nie znudzić, rozczarować, ale żeby udowodnić mu, że zwykła rozmowa może wywołać emocje, których nie doświadczy, oglądając film do bólu wypełniony efektami specjalnymi.

Advertisement

reżyserzy, którzy niemal do perfekcji opanowali trudną sztukę oddziaływania na widza słowem. Chciałabym wyróżnić filmy, które według mnie można nazwać perełkami w tej kategorii. Ich klimat, pozornie prosta forma, a przede wszystkim dialogi głęboko zakorzeniły się w mojej pamięci.

Tom-Waits-Iggy-Pop-tom-waits-8484661-1754-1262

Amerykańskie kawiarenki przesiąknięte papierosowym dymem. Minimalizm sprawiający, że widzowi udziela się nostalgiczny nastrój sprzyjający przemyśleniom i refleksjom. Całość utrzymana w czerni i bieli. Jim Jarmusch filmem Kawa i papierosy udowodnił, że warto zajmować się zwykłymi historiami i poświęcić im uwagę. Reżyser przedstawił jedenaście odrębnych opowieści. Jedyne, co łączy je ze sobą, to pojawiające się w każdej z nich elementy kawa i papierosy, ukazane jako doskonałe połączenie.

Advertisement

W każdej poszczególnej sekwencji filmu bohaterowie prowadzą ze sobą rozmowę. Nie są to przeintelektualizowane konwersacje o sensie życia, dotyczą one prozaicznych spraw, można nawet powiedzieć, że w niektórych przypadkach poruszane tematy są nadzwyczaj błahe. Momentami widz może odnieść wrażenie, że rozmowy się nie „kleją”, bohaterowie nie potrafią znaleźć wspólnego języka, wtedy „uciekają” do kawy i papierosów. To wrażenie niezręczności nadaje poszczególnym rozmowom wiele naturalności i wiarygodności. Dzięki temu widz nie odczuwa zmęczenia tematem, nie widzi w tym przesady i sztuczności.

Warto zwrócić również uwagę, że niemal w każdej historii została przedstawiona kłótnia, mająca swoje źródło najczęściej w drobnych nieporozumieniach. Świadczy to o tym, jak wielką moc mają słowa, jak bardzo nas momentami dotykają i ranią.

Advertisement

Kawę i papierosy można określić jako nobilitację zwykłego życia, ukazanie szarości dnia codziennego w sposób, który widza nie drażni ani nie nudzi.

Urzekająca jest prostota formy oraz przedstawionych zdarzeń, co udowadnia, że to wcale nie skomplikowana fabuła może być gwarantem sukcesu, a z pozoru proste historie również są wartościowe i mają prawo bytu w filmowym świecie. Reżyser zwraca naszą uwagę na przyziemne sprawy i sprawia, że z zaciekawieniem słuchamy tego, co bohaterowie mają do powiedzenia, mimo że nie wygłaszają oni ważnych życiowych prawd ani nie stawiają przełomowych tez. Widz utożsamia się z nimi, być może dlatego, że sam czuje się częścią pokolenia kawy i papierosów.

Screen-shot-from-the-movie-Clerks

W dosyć humorystyczny sposób ukazał szarość dnia codziennego reżyser Kevin Smith w filmie Sprzedawcy. Przedstawiony w nim został jeden dzień z życia przyjaciół – Dantego i Randala, którzy z pozoru nudną i dosyć niewdzięczną pracę urozmaicają przez rozmowę. Chociaż główni bohaterowie ogromnie różnią się od siebie pod względem osobowości, obydwoje mogą jawić się widzowi jako ludzie bez ambicji, perspektyw na życie, ulegający co krok czyhającym na nich pokusom. Są to ludzie młodzi, którym jeszcze brak doświadczenia. Choć wydawać by się mogło, że według nich można je mierzyć liczbą byłych partnerów seksualnych, która, patrząc na ich młody wiek, jest dosyć pokaźna.

Advertisement

Dante i Randal życie spędzają wśród sklepowych półek, a kolejne godziny zmiany upływają im na użeraniu się ze specyficznymi klientami. Rozmowy, które prowadzą w sklepowym zaciszu, budują fabułę, ukazują wartości, jakimi bohaterowie kierują się w życiu. Na ich podstawie widz tworzy charakterystykę postaci i zostaje naprowadzony na interpretację filmu. Mimo ogromnej dawki humoru ma on raczej pesymistyczny wydźwięk.

Nieodpowiedzialne zachowanie w pracy oraz stosunek do klientów mogą stanowić mechanizm obronny głównych bohaterów przeciwko beznadziei ich położenia, z którego doskonale zdają sobie sprawę.

Są rozdarci między niezadowoleniem ze swojego życia i jednoczesnym brakiem motywacji, aby cokolwiek w nim zmienić. Pozornie je akceptują, ale można się domyślać, że doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak dalekie jest ono od ideału. Tkwią w martwym punkcie i boją się albo po prostu nie chcą zrobić jakiegokolwiek kroku w obawie przed wyjściem ze strefy komfortu.

Advertisement

Podobnie jak w przypadku Kawy i papierosów dużą rolę odgrywa kolorystyka, w jakiej film został utrzymany. Czerń i biel wytworzyły specyficzny klimat, podkreśliły również prostotę formy, zdarzeń, a tym samym życia, jakie wiodą główni bohaterowie.

richard-linklater

Film Przed wschodem słońca Richarda Linklatera to opowieść o dwojgu ludzi, którzy mieli szczęście na siebie trafić. Nie nazwałabym go jednak historią miłosną, może jedynie jej zalążkiem. Przedstawione zostało wzajemne zafascynowanie kobiety i mężczyzny. Odczuwane było nienasycenie rozmową spowodowane presją czasu. Czasowe ograniczenie znajomości skłoniło bohaterów do tego, aby maksymalnie go wykorzystać i nie stracić ani sekundy. Reżyser ukazał, jak tworzy się więź między dwojgiem ludzi. Udowodnił, że w tym „procesie” właśnie rozmowa jest kluczowa.

Advertisement

Dzielenie swoich myśli, przeżyć, historii to coś, co wytwarza nić porozumienia.

Bohaterowie Przed wschodem słońca nie tracą czasu na nieistotne tematy. Poruszają ważne dla nich sprawy, opowiadają o wydarzeniach, które ich ukształtowały. Odrzucają wstyd, konwenanse, tematy tabu, których nie powinno się poruszać podczas pierwszego spotkania danej osoby. Wydawać by się mogło, że postacie przechodziły na poszczególne poziomy znajomości w niezwykle szybkim, aż nienaturalnym tempie. Cały urok tej znajomości tkwi w tym, że wydaje się ona zupełnie odrealniona, ulotna niczym sen, z którego za chwilę się wybudzimy. Rozmowy, które prowadzą Celine i Jessie, są w filmie kluczowe, wszystko inne jest jedynie tłem.

To, co wzmacnia przekaz ich słów, to z pewnością gesty, mimika czy ukradkowe spojrzenia w przerwach między rozmowami. Chwile ciszy są w tym filmie tak rzadkie, że widz z łatwością zwraca na nie uwagę. Takie momenty nadają wagę wypowiedzianym uprzednio słowom. Film wprowadza w refleksyjny nastrój. Może wywoływać lekkie ukłucie zazdrości i nakłaniać do postawienia sobie pytania: Czy miałabym/miałbym tyle odwagi, by postąpić tak jak Celine?

Advertisement

The-Breakfast-Club-movies-21223076-1558-800

Kim jestem? Pytanie z pozoru proste, jednak jednocześnie bardzo problematyczne. Zmierzyć musiała się z nim grupa licealistów w filmie Klub winowajców w reżyserii Johna Hughesa. Wydawać by się mogło, że jest on pewnego rodzaju manifestem jednostek, które zdają się całymi sobą krzyczeć: „Pozwólcie mi żyć, tak jak chcę!”.

John Hughes poruszył istotny problem ukrywania naszego prawdziwego „ja” pod maską, która wydaje się być społecznie akceptowalna. Rozmowa w filmie stanowiła pewnego rodzaju bodziec, który spowodował, że bohaterowie zaczęli otwierać się na siebie nawzajem. Z dialogów prowadzonych przez bohaterów wyłoniła się historia o pragnieniu akceptacji, obawie przed niezrozumieniem, a także o stereotypach, łatkach przylepianym przez nas innym ludziom, które determinują sposób, w jaki ich postrzegamy. Licealiści stopniowo wychodzili ze swojej bezpiecznej kryjówki i burzyli, oddzielający ich od społeczeństwa, mur.

Advertisement

Wspólnie spędzony dzień pokazał, że tak naprawdę więcej ich łączy niż dzieli. Różnice między nimi zaczęły się zacierać. Uświadomili sobie, że każdy z nich czegoś się boi, wstydzi się tego, co zrobił, czy, w pewnym stopniu, nie jest zadowolony z tego, jak wygląda aktualnie jego życie. Niezależnie od tego, czy był popularną królową balu czy piętnowanym, klasowym prymusem.

maxresdefault (1)

Jako klasyczny przykład kina „gadanego” warto przytoczyć Dwunastu gniewnych ludzi w reżyserii Sidneya Lumeta.

Advertisement

Jest to film przedstawiający znacznie więcej niż jedynie dyskusję kilkunastu mężczyzn podejmujących decyzję o wyroku w sprawie zabójstwa. Porusza on między innymi problem uprzedzeń, stereotypów, które nakładają ludziom na oczy klapki, uniemożliwiające sprawiedliwy osąd sytuacji. Doskonale zostało pokazane, że nie należy wątpić w moc, jaką może mieć słowo. Nie siła fizyczna, agresywny sposób wypowiadania się czy dominacja psychiczna, ale spokój i dobrze użyte argumenty mogą wpłynąć na czyjś sposób myślenia.

Film został zbudowany na kontraście. W jednym pomieszczeniu zostało umieszczonych dwunastu mężczyzn, diametralnie różniących się od siebie. Mieli inne charaktery, osobowości oraz temperamenty, co doprowadziło do zażartej dyskusji w postaci szczegółowej analizy dowodów morderstwa. Wniosek, jaki można z niej wyprowadzić, to stwierdzenie, że nic nie jest całkowicie czarne ani całkowicie białe. Niczego nie możemy być absolutnie pewni, a waga podejmowanej decyzji wymagała właśnie pewności. Nieoczekiwana zmiana zdania przysięgłych stanowi także ciekawe zjawisko psychologiczne.

Advertisement

Warto przyjrzeć się ukazanym w filmie mechanizmom, które rządzą grupą. Asertywność mężczyzny, który jako jedyny na początku uznał oskarżonego za niewinnego, zaczęła wywoływać w pozostałych wątpliwości. Jego racjonalne argumenty wskazujące na podważalność dowodów morderstwa wywołały w nich konsternację oraz uczucie niepewności. Jednak tym, co również mogło ich skłonić do zmiany swojego stanowiska, jest sam fakt, że inni to zrobili. Zjawisko to nazywa się społecznym dowodem słuszności. Polega ono na tym, że czasem postępujemy jak dana osoba w grupie, ponieważ uznajemy to, że ona to robi, za dowód właściwego postępowania.

*

Advertisement

Urok kina „gadanego” tkwi w tym, że widzowi nie wszystko podane jest na tacy. Mimo że zostaje powiedziane dużo, nie znaczy to, że temat jest wyczerpany. Prawdziwe przesłanie widz musi wyprowadzić sam, zdecydować, jaki komunikat niosą za sobą wypowiedziane przez bohaterów słowa. To, co również cechuje taki typ kina, to minimalizm i w pewnym sensie spokój. Chociaż czasem otrzymujemy ogromnie dawki emocji, ekspresyjne wypowiedzi, to w dalszym ciągu możemy dostrzec w tym wszystkim jakiś rodzaj stateczności czy jednostajności akcji. Dzięki temu, że nic nie rozprasza naszej uwagi, możemy skupić się na konwersacji. Uświadamiamy sobie wtedy wagę słów oraz czujemy moc ich oddziaływania. Obserwujemy poszczególne reakcje bohaterów i zastanawiamy się, jak sami moglibyśmy w danej sytuacji zareagować.

11031_4bc90dec017a3c57fe004f10_1293121306

Bez wątpienia kino „gadane” jest bardzo refleksyjne, skupia się na przemyśleniach i własnych odczuciach po seansie. Często rozwinięty jest aspekt psychologiczny filmu. Przedstawiony bohater staje się widzowi bardzo bliski. Odczuwa on jego emocje, skupia się na wypowiedziach, ale też języku ciała, który uzupełnia to, czego słowo nie jest w stanie oddać. Widz może utożsamiać się z bohaterem, ponieważ przedstawione sytuacje często stanowią odzwierciedlenie prawdziwego życia, nie jedynie fikcję. Połączenie tych wszystkich elementów może stworzyć coś naprawdę nietuzinkowego. Co jednak z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu.

Advertisement

Według mnie prawdziwą sztuką jest wywołać w widzu emocje jedynie za pomocą słów. Nie efektów specjalnych, wybuchów, pościgów, brutalnych scen walki, ale właśnie słów. W taki sposób poprowadzić widza, by poczuł to, co filmowe postacie, by stało się to dla niego realne, a nie było jedynie historią oglądaną na ekranie.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *