Connect with us

Publicystyka filmowa

50 prawd objawionych przez PRISON BREAK

Odkryj zwariowane prawdy w SERIALU PRISON BREAK, który łączy brawurowe ucieczki z absurdami, sprawiając, że nie wiesz, czy śmiać się, czy płakać.

Published

on

W przygotowaniu jest nowy serial osadzony w świecie PRISON BREAK

Poniższy tekst powstał pod wpływem poirytowania seansem kilkunastu odcinków bardzo u nas popularnego serialu pt.: Skazany na śmierć (tyt. org. Prison Break). Dla niewtajemniczonych – jest to traktujący o więziennych zbiegach, naładowany nieprawdopodobieństwami i głupotami sensacyjny tasiemiec, jakiego jeszcze w historii telewizji nie było. To, co odróżnia Prison Break od innych seriali, to prawdy objawione i „oczywiste oczywistości”, jakie formułują jego twórcy, a które są częstokroć bardziej zaskakujące, niż twisty w filmach M. Nighta Shyamalana. Na śmierć skazany jest idealnym przykładem telewizyjnego ogłupiacza, nad którym pastwić się można bezustannie, wypunktowując każdą z jego wad.

Advertisement

Wad, których jest zresztą bez liku. Można też, jak czynią to co poniektórzy bardziej naiwni widzowie, wierzyć we wszystko, co się na ekranie wyprawia, a wszelakie uproszczenia nazywać „konwencją” albo „czynnikami podnoszącymi poziom dramaturgii. Jest jeszcze jeden sposób na tymczasowe przyswojenie niedorzeczności widzowi serwowanych, a mowa tu o wyłączeniu szarych komórek. Ale czy jest sens dezaktywować mózg na tak długi czas dla samej tylko nieprzyjemności oglądania?

Najlepszymi odbiorcami tego artykułu będą widzowie z serialem zaznajomieni – nieważne, czy jego zagorzali wielbiciele, czy zacietrzewieni wrogowie. Niemniej jednak, wystarczy nawet szczątkowa wiedza o „fabule” tego potworka, aby zrozumieć jego słabości, które autor stara się wypunktować poniżej w postaci kilkudziesięciu „prawd objawionych. Niektórzy czytelnicy zauważą zapewne, że podobnych reguł można doszukać się w każdym innym serialu czy filmie – i będą mieli oni rację, gdyż nawet największe dzieło także do pewnego stopnia posługuje się umownymi konwencjami czy uproszczeniami. Jednakowoż rzecz wybitną z łatwością odróżnimy od kołtuństwa – w tym pierwszym schemat po oczach nie bije. W przypadku drugim lepiej je sobie wydłubać, coby nie cierpieć męczarni. Ale jak oglądać cokolwiek, oczu nie mając? No właśnie.

Advertisement

Autor niniejszego „artykułu” postanowił wypisać tu zgrabną pięćdziesiątkę prawd wszelakich z „Prizon Brejka” płynących, z zamysłem późniejszego, narcystycznego ich zaczytywania. Wróć! Prawdy te zostały spisane głównie ku uciesze czytelników pogardzających Michaelem Scofieldem. A także po to, by zirytować jego fanów. Tak samo jak autora tego tekstu poirytowała niewzruszona kamienna twarz głównego bohatera – niewzruszona pomimo komizmu i absurdu sytuacji, w jakich ów bohater się znalazł. I jeżeli autor przeżyje lawinę krytyki i nienawiści po tym, co tu napisał, być może skonstruuje w przyszłości podobny tekst, ale traktujący o innej produkcji.

Niekoniecznie tak samo słabej jak ta opisywana poniżej. Różnica będzie polegać na tym, że w przypadku obrazu dobrego ów tekst będzie można potraktować jako żart. W przypadku Skazanego na śmierć żarty się niestety skończyły. Wielbicielom Scofielda i spółki, którzy wszystko tu napisane mogą za bardzo sobie wziąć do serca, wszelako życzę chociaż krztyny poczucia humoru. I odrobiny obiektywizmu.

Advertisement

Niewidzialny Haywire.

01. Jeśli uciekasz przed policją i starasz się nie wychylać, nie potrzebujesz jedzenia. Jedzenie jest dla mięczaków. Tak samo jak spanie i siusianie. I mycie zębów.

02. Ucieczka z więzienia jest ważniejszym newsem niż śmierć prezydenta Stanów Zjednoczonych.

03. Osoba mająca skłonności do zażywania narkotyków może pracować jako lekarz mający dostęp do pigułek mogących działać jak narkotyki.

Advertisement

04. Chory psychicznie zbieg, podróżując na rowerze w hełmie futbolowym na głowie, jest nie do złapania. I może dopłynąć do Holandii na tratwie zbudowanej z patyków.

05. Człowiek nie wydaje z siebie żadnego krzyku, jeśli odrywa sobie wcześniej przyszytą rękę, a za drzwiami stoją policjanci.

Advertisement

06. Twój własny ojciec może opłacić kogoś, żeby cię pobił, a po latach będzie z tego żartować.

07. Pogoda z upalnego lata może zmienić się w mroźną zimę w mgnieniu oka.

Advertisement

Niemożliwie to złożone.

08. W więzieniach instalują telefony na żetony, może z nich korzystać każdy, kiedykolwiek zechce.

09. Ubijaczka do jajek jest tak samo skuteczna w rozbijaniu ścian jak młot pneumatyczny.

10. Możesz być geniuszem, ale musisz zapisać nazwy kilku ulic na swoim ciele, bo choćbyś nie wiem jak się starał, i tak ich nie zapamiętasz.

Advertisement

Steve Jobs pełną gębą.

11. Z kawałka mydła z łatwością zrobisz wierną replikę telefonu komórkowego.

12. Nie masz szans z jednorękim pedofilem starającym się zgwałcić twoją córkę, nawet jeśli jesteś od niego dwa razy większy i masz w ręku spory kawałek żelastwa.

13. Kiedy uciekasz przed policją, nie rośnie ci zarost.

Advertisement

14. Więźniowie i zbiegowie nie przeklinają.

15. Każda szanująca się pani z przedmieścia wpuści do swojego domu kilku kompletnie obcych facetów, upije się przy nich, a potem będzie się starać uprawiać seks przynajmniej z dwójką z nich.

Advertisement

16. Możesz wyglądać i mówić jak Latynos, a i tak nie wzbudzisz podejrzeń policjanta mówiąc mu, że masz na nazwisko Miller.

17. Kiedy próbujesz udowodnić, że woda z cukrem to nitrogliceryna, pod żadnym pozorem nie pozwalaj nikomu jej smakować.

Advertisement

Broń masowej zagłady.

18. Znakomitym sposobem na poderwanie Mormonki jest zaśpiewanie jej żenującej piosenki country.

19. Podróż na motocyklu z Nowego Jorku do Utah zajmuje mniej niż 2 dni.

20. Żółty pistolet na wodę po przemalowaniu na czarno jest nie do odróżnienia od prawdziwego. Każdy doświadczony agent FBI to potwierdzi.

Advertisement

Ja też jestem niewidzialny!

21. Najlepszy sposób na ukrywanie się przed policją to paradowanie po mieście w okularach słonecznych i z na wpół odsłoniętą klatą wyzierającą z niedopiętej koszuli. W Ameryce nikt nie zwraca uwagi na europejskich żigolaków.

22. Policja nigdy nie sprawdza listy najbardziej poszukiwanych przez FBI przestępców.

23. Mający powodzenie u kobiet facet ożeni się z ponętną striptizerką, załatwi jej zieloną kartę, ale nie pójdzie z nią do łóżka.

Advertisement

24. Zwlekanie z odpowiedzią na postawione przez policjanta pytanie, czy widziało się zbiegów, nie wzbudzi jego podejrzeń.

25. CIA ma swoich agentów wszędzie. Nawet w organizacjach zajmujących się ujawnianiem agentów CIA.

Advertisement

26. Samochody napędzane są powietrzem.

27. Próba zapamiętania zawartości małej mapki jest tak samo daremna, jak podchodzenie do testu, do którego uczyłeś się 10 lat temu.

Advertisement

Wentylacja to podstawa.

28. Po odcięciu dwóch palców u nóg człowiek jest zdolny do przebiegnięcia maratonu. I tak samo jak postrzelenie w nogę, również nie powoduje utykania.

29. Dół można wykopać wszędzie. Nawet w zbrojonych, betonowych fundamentach.

30. Najlepszym strojem na wędrówkę przez pustynię jest gruba czarna bluza z długimi rękawami.

Advertisement

So happy together!

31. Większość lekarek pracujących w więzieniach to modelki, które nie boją się gwałtu nawet po więziennym buncie, w którym o mało nie zostały zgwałcone i zabite. Poza tym umieją oddychać pod wodą.

32. Ucieczka z więzienia to coś złego. Chyba.

33. Jeśli rozjaśnisz sobie włosy, staniesz się praktycznie niewidzialny. Podobny efekt daje też założenie czapki bejsbolówki.

Advertisement

34. Zawsze możesz mieć nadzieję, że jeśli nie wygrasz w Totka, umierający staruszek powie ci, gdzie schował torbę z pięcioma milionami dolarów.

35. Trochę wódki, kilka toreb na zakupy i kawałek liny to doskonały przepis na bombę.

Advertisement

36. Każdy weterynarz uczęszczał fakultatywnie na zajęcia z neurochirurgii.

37. Snajperzy czasem chybiają, a kobieta i mężczyzna nie mogą być przyjaciółmi.

Advertisement

Bycie kobietą łatwe nie jest…

38. Za kradzież bejsbolowej karty możesz na kilka lat trafić do więzienia o zaostrzonym rygorze.

39. Lepiej wyskoczyć z pierwszego piętra przez zamknięte okno, o mało nie zabijając się na masce samochodu stojącego poniżej, niż dobić skorumpowanego agenta, którego chwilę wcześniej się obezwładniło, i spokojnie wyjść drzwiami.

40. Kąpiel z włączonym żelazkiem jest całkowicie bezpieczna.

Advertisement

…ale znajomość AGD procentuje!

41. Żelazko to preferowana broń biała.

42. Nawet jeśli jesteś najbardziej poszukiwanym człowiekiem w kraju, to ubrany w obskurny garnitur, parę okularów i trzymając w dłoni fałszywą legitymację zrobioną na poczekaniu w kawiarence internetowej z łatwością przekonasz byłą żonę agenta FBI, że sam jesteś agentem FBI.

43. Secret Service śledzi tylko rozmowy głosowe, kompletnie ignorując SMS-y. A skośnoocy agenci SS uśmiechają się, kiedy coś ich rozzłości.

Advertisement

44. Po drogach nie poruszają się żadne inne samochody poza naszym.

45. Patrząc na kilka drzew i cienie, jakie rzucają, z łatwością określisz miejsce, w którym kilkadziesiąt lat wcześniej ktoś zakopał torbę pełną pieniędzy.

Advertisement

46. Jeśli potrzebujesz zakopać trupa, najlepsze miejsce znajduje się pod ogrodowym zbiorniczkiem wody dla ptaków.

47. Głośna rozmowa z dwiema osobami jest w stanie zagłuszyć jęczenie i zawodzenie związanego w sąsiednim pokoju postawnego mężczyzny, ale nie zagłuszy już odgłosu padającej na ziemię łuski.

Advertisement

Kto pod kim dołki kopie…

48. Dowolna rana, siniak, podbite oko – wszystko to znika jak ręką odjął następnego dnia.

49. Najlepszy czas na ekshumacje trupa, którego ukryłeś w swoim ogródku, to środek dnia.

50. Aby uciec z więzienia, nie potrzeba skomplikowanego planu i kilku lat przygotowań. Wystarczy okno gabinetu lekarskiego.

Advertisement

EPILOG, czyli krótka refleksja

Kino amerykańskie od wielu już lat przeżywa mocny kryzys. Wysyp filmów nieciekawych i odmóżdżających – takich, które nie wymagają od widza większego intelektualnego zaangażowania – doprowadził do sytuacji, w której widz tak naprawdę nie ma już z czego wybierać. Żeby lepiej to zilustrować wyobraźmy sobie taką sytuację – wertując w restauracji kolejne strony menu w poszukiwaniu obiadu, ze zdumieniem odkrywamy, że zamówić możemy jedynie zupki błyskawiczne. Mamy więc do wyboru łagodną i ostrą kurczakową oraz taki sam przekrój różnych zup krewetkowych, pomidorowych i grzybowych. „Dań” różniących się jedynie opakowaniami przygotowanymi przez różne firmy, z których najbardziej znane to Vifon, Knorr, Winiary i TESCO.

Advertisement

Na co się zdecydujemy? Szanujący się człowiek rzuci kartą dań o stół i oburzony opuści lokal, wybierając głód. Osoba niewybredna zamówi jedną, dwie, trzy zupy, po czym z uczuciem nasycenia i, prawdopodobnie, bólem brzucha wróci do domu. Ale po jakimś czasie, często już następnego dnia, ponownie stanie w drzwiach restauracji z jednej prostej przyczyny – braku czasu i ochoty na szukanie czegoś lepszego. Jak myślicie, na którym kliencie bardziej będzie zależeć właścicielowi wspomnianej jadłodajni?

Załóżmy teraz, że rzeczona „restauracja” to hol budynku kina, a menu napakowane po brzegi zupkami to repertuar. Że zupki ostre to ociekające krwią filmy pełne przemocy, a łagodne to takie same produkcje, lecz tej krwi i przemocy pozbawione. Że Knorr reprezentuje Warner Bros., Vifon to Paramount Pictures, Winiary – New Line Cinema, a TESCO to wszystkie pozostałe amerykańskie wytwórnie. Że smak kurczaka to tania sensacja, że pomidor to krwisty slasher, krewetka – kino przygodowe, a grzybki – ckliwe romanse i mniej lub bardziej wulgarne komedie. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy amerykańskimi widzami stojącymi przed wyborem spośród takich, niemal identycznych w strukturze tanich filmów, różniących się jedynie opakowaniem. Co robimy? Zostajemy i konsumujemy, czy wychodzimy? Jakimi jesteśmy widzami, szanującymi się czy niewybrednymi?

Advertisement

Przed polskim widzem (do czasu) nie są stawiane tak tragiczne dylematy. Na razie na 8 dystrybuowanych produkcji odmóżdżających przypadają w Polsce „aż” dwa obrazy nieco ambitniejsze. Ale co mają powiedzieć szanujący się Amerykanie, o ile gdzieś tam się jeszcze uchowali? Zarówno filmowe studia, jak i producenci zupek błyskawicznych wiedzą, że konsumentów niewybrednych jest znacznie więcej, niż osób ceniących sobie dobry smak. I doskonale zdają sobie też sprawę z faktu, iż więcej ludzi oznacza więcej waluty, a także z tego, że więcej much przyleci do większej kupy. Raczą więc widzów swych coraz to bardziej wątpliwymi smakołykami, odmóżdżając odmóżdżonych już widzów jeszcze mocniej.

Dochodzą do wniosku, że im mniej wymagający, głupszy jest widz, tym odpowiednio mniej wymagająca i głupsza musi być produkcja, a widz raz ogłupiony, kupi każdą głupotę. Poziom produkcji jest więc wprost proporcjonalny do oczekiwań widzów, a jako że te są coraz niższe… Degrengolada to słowo jak najbardziej na miejscu. I nie chodzi tu o rodzaj marmolady.

Advertisement

Amerykanie czerpią wiedzę z filmów i telewizji – to ogólnie znany i potwierdzony badaniami fakt. Gdyby w CNN podano informację o inwazji obcych na naszą planetę, a zamiast autentycznego materiału pokazano fragmenty Dnia Niepodległości, większość odbiorców nie zauważyłaby różnicy i uwierzyłaby we wszystko bez mrugnięcia okiem. Bo czyż ich matki i ojcowie nie zaufali kilkadziesiąt lat wcześniej Orsonowi Wellesowi, kiedy ten niszczył ziemię mackami kosmitów wykreowanych w radiowym studio? Większość Amerykanów nie zdaje sobie sprawy z faktu, że telewizja jeżeli nie kłamie, to przynajmniej wszystko upraszcza.

Co gorsza, przeciętny obywatel USA nie wie, że media nim manipulują i starają się go zindoktrynować, uzależnić – nakłonić do kupowania bądź dalszego oglądania i ogłupiania. Ale niewybrednemu amerykańskiemu widzowi nawet w twarz ciśnięta prawda nie zrobi różnicy. I tak jak z przywoływaną tu chińską zupką, nie liczy się dla niego zawartość, tylko opakowanie i łatwość konsumpcji. Tak samo nie obchodzi go, co podają w telewizji – ważne, że podają. Że szklany ekran wciąż lśni.

Advertisement

Sporadyczne zapoznawanie się z amerykańską lumpenprodukcją nie zaszkodzi nikomu, nawet rozkochanym w mediach osobnikom. Zaszkodzi natomiast, jeśli takiej produkcji widz doświadcza częściej, początkowo przymykając oczy na pewne nieścisłości, ale, mimo wszystko stopniowo je przyswajając. Jak tę chemię z radomskiej chińszczyzny. Ale po niedługim czasie coś, co wydawało mu się absurdem, może uznać za fakt, za prawdę wręcz objawioną. A takich prawd każdy może sformułować i kilkadziesiąt, oglądając dowolny odmóżdżający film i kilkaset, śledząc akcję dowolnego serialu, niekoniecznie amerykańskiego. Ale to właśnie najczęściej w amerykańskich tasiemcach stężenie głupoty bywa największe.

Bo czy na przykład wiedzieliście, że Polacy mają we krwi współpracę z nazistami? Bzdura? Przeciętny amerykański widz i w takie bajdurzenie jest gotów uwierzyć z miejsca – przecież było o tym w telewizji. Inne, nieco mniej rażące absurdy i wyssane z palca bzdury, niekoniecznie wypowiedziane, ale częstokroć wynikające z akcji, niewymagający widz zaakceptuje jeszcze szybciej. O ile nie będzie potrafił wyważyć dawkowania rozrywki na poziomie i rozrywki poniżej poziomu. Obywatele USA to tylko przykład. W gruncie rzeczy my wszyscy powinniśmy mieć się na baczności.

Advertisement
Artykuł został zainspirowany wątkiem na forum IMDb.com, z którego też pochodzi wiele tu spisanych Prawd: www.imdb.com.

Tekst z archiwum film.org.pl (09.12.2007).

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *