Recenzje

OBCY – ÓSMY PASAŻER “NOSTROMO” (1979)

Nieśmiertelny klasyk filmowej fantastyki.

Autor: Tekst gościnny
opublikowano

Krzyk w kosmosie

Autorem tekstu jest Dariusz Żak.

20 000 000 ton rudy.
A do tego siedmiu członków załogi – Dallas, Ripley, Kane, Lambert, Ash, Brett i Parker. I kot imieniem Jones. Zwykli kontraktowi wyrobnicy (oprócz kota), zatrudnieni w celu przewiezienia towaru z jednej galaktyki do drugiej. Byłby to zapewne kolejny rutynowy, nudny lot, gdyby nie pasażer na gapę, który dosiadł się na pokład frachtowca Nostromo na planecie nazwanej w przyszłości LV-426. Ósmy, zupełnie obcy pasażer Nostromo. A właściwie dziewiąty, jeśli liczyć kota…

To horror zupełnie nowej jakości.

Kosmici nigdy w kinie amerykańskim nie mieli dobrych notowań. Lata 50. i 60. w Hollywood to nieustanne inwazje z kosmosu, niosące śmierć i zniszczenie naszej planecie. Trzeba było dopiero wkroczenia do akcji Lucasa i Spielberga, aby odwrócić ten niekorzystny dla pozaziemskiej inteligencji trend. Bliskie spotkania trzeciego stopnia czy Gwiezdne wojny okazały się jednak wyjątkiem potwierdzającym regułę. Dwa lata po sukcesie pierwszego filmu z Gwiezdnej Sagi, na ekrany kin wszedł Obcy – ósmy pasażer Nostromo i publiczność mogła znowu zacząć z niepokojem spoglądać w niebo. Co właściwie spowodowało, że Obcy uznawany jest dziś za klasykę kina?

Ridley Scott zupełnie świadomie zrezygnował z wizualnych fajerwerków na rzecz klimatu i emanującego niemal z każdego kadru strachu. Bo Obcy – ósmy pasażer Nostromo jest w zasadzie klasycznym horrorem, tyle że zrealizowanym w konwencji kina science fiction. W końcu jaka to różnica, czy straszy nas zombie, czy pozaziemski potwór? Strach jest zawsze taki sam, horror zawsze pozostaje horrorem. Rzecz jasna – nie jest to zwyczajny horror. Więcej – ten film, to horror zupełnie nowej jakości. To, co najciekawsze w Obcym, to niewątpliwie prostota fabularna. Oto zmęczona rutyną swoich obowiązków załoga handlowego statku kosmicznego zmuszona jest wylądować na sporych rozmiarów planetoidzie. Dochodzi do odkrycia rozbitego obcego statku kosmicznego. W efekcie eksploracji wraku, Obcy zostaje przetransportowany na Nostromo. I zaczyna się krwawa jatka.

Jest więc dość prosto: grupa zdanych tylko na siebie, solidnie wystraszonych ludzi i niezmordowany w polowaniu na nich Obcy. Ludzie mogą w tym filmie przeżyć (małe szanse, które maleją z każdą minutą), albo zginąć w mniej lub bardziej brutalny sposób. Trzeciego wyjścia nie ma. Jest tylko ogromny, pełen plątaniny ciemnych korytarzy i zagraconych pomieszczeń statek i czający się (a także mocno śliniący) w nich potwór. Wielu krytyków po obejrzeniu filmu zgodnym głosem twierdziło, że Scott w realia kosmicznej pustki przeniósł klasyczny horror gotycki. I trudno się z tym nie zgodzić. Począwszy od miejsca akcji (ponure zamczysko w tym filmie to tytułowe Nostromo), poprzez postać Obcego (odpowiednik wampira/upiora/zombie), aż na takich detalach, jak błyskawice rozświetlające nocne ciemności skończywszy (tę role w filmie spełnia migające, niebieskie światło w scenie uruchamiania mechanizmu autodestrukcji statku). Jest Obcy jednak czymś znacznie ciekawszym, niż tylko zmianą scenografii dla tradycyjnego horroru. A wszystko to za sprawą tytułowego i głównego bohatera – kosmicznej bestii z nieznanego świata.

Obcy to bodaj najciekawszy potwór, jaki został wymyślony na potrzeby filmu. Już samo jego pochodzenie intryguje i budzi podskórny niepokój. Nie wiemy kim lub czym jest, nie wiemy, skąd wziął się na martwej skale, jaką jest nawiedzona przez załogę Nostromo samotna planetoida, nie znamy jego ojczystej planety. Do tego Obcy jest organizmem niemal doskonałym. Przystosowany do egzystowania w najbardziej skrajnych i nieprzyjaznych dla życia warunkach, potrafi obyć się bez powietrza, jedzenia, snu. Zawsze czujny, zawsze gotów do walki, podstępny, niestrudzony w zadawaniu śmierci. To istota, której jedynym celem jest przeżycie i zapewnienie istnienia własnemu gatunkowi. Obcy pozbawiony jest sumienia, nie ma wątpliwości i skrupułów moralnych. Wbrew pozorom, nie można go także uznać za zwykłe zwierzę, udoskonaloną wersję ziemskich drapieżników. Potwór jest ponad wszelką wątpliwość istotą myślącą. Potrafi przewidywać zachowania członków załogi Nostromo – sprytnie wymyka się ich pościgom, jednocześnie nie zaprzestając polowania na nich.

O inteligencji kosmity w dość zabawny sposób świadczy też scena, gdy Ripley ucieka przed potworem, gubiąc w pewnym momencie klatkę z kotem, na którą trafia Obcy. W jednym, krótkim ujęciu widać, że stwór zatrzymuję się przez chwilę przed wystraszonym zwierzęciem i z zainteresowaniem ogląda Jonesa. Co sobie myśli, nie wiadomo, w końcu to kosmita. To wszystko daje niebywale interesujący efekt. Obcy pojawia się w świecie ludzi nagle, gwałtownie zadając śmierć. Przez ogromną część filmu nie widać go na ekranie, przemyka po nim tylko w kulminacyjnych momentach, robiąc to jednak tak szybko, że widz praktycznie nie jest w stanie poznać jego wyglądu. Pojawia się, zabija w ułamku sekundy i znika w mrocznych zakamarkach statku. Wydaje się być bestią niepowstrzymaną, niezwyciężoną i nieśmiertelną.

Obcy autentycznie przeraża i fascynuje.

To uosobienie zła, nieporównywalne do niczego, z czym człowiek do tej pory się zetknął, niemożliwe do zrozumienia, czyste w swej postaci. Istne wcielenie szatana. Wszak kontakt z Obcym nastąpił w wyniku grzechu chciwości – korporacja będąca właścicielem Nostromo postanowiła zdobyć potwora dla celów zbrojeniowych. Postać Obcego to ewenement w kinematografii światowej – żaden inny film od tamtej pory nie podarował nam tak zagadkowego i jednocześnie fascynującego monstrum, nie będącego jedynie i wyłącznie marionetkowym straszydłem wykreowanym w dziale efektów wizualnych. Obcy autentycznie przeraża i fascynuje.

Ostatnio dodane