Connect with us

Recenzje

CLERKS – SPRZEDAWCY II. Brawurowy powrót do korzeni

CLERKS – SPRZEDAWCY II to błyskotliwy powrót do korzeni, pełen ciętego humoru i obleśnych dialogów. Kevin Smith nie zawodzi!

Published

on

CLERKS - SPRZEDAWCY II. Brawurowy powrót do korzeni

czyli
Revenge of the Smith

UWAGA!
Cytaty z dialogów zawierają słowa powszechnie uznane za obelżywe.
Głosy moralnego sprzeciwu proszę jak zwykle kierować do Kevina Smitha.

Advertisement

Spojlerów i streszczenia całego filmu, wbrew pozorom, brak.

Nie chciałbyś mieć laski z przerośniętą łechtaczką?
– Nie, bo stąd tylko krok od faceta z niedorozwojem fajfusa.

Advertisement

Niektóre debiuty, tudzież dzieła ze wczesnego, buńczucznego okresu kariery, latami ciągną się za ich nieuchronnie okrzepłymi twórcami. Niegdysiejsi mistrzowie dziadzieją, pazury się tępią, wzrok słabnie, tłuszcz rośnie, entropia wzrasta. Tłuszczu Kevinowi Smithowi akurat nigdy nie brakowało, ale kolejne filmy spełniały oczekiwania. Jego unikalny pomysł pod nazwą View Askewniverse, pozwalający na swobodne przeplatanki tych samych wątków i postaci między kolejnymi filmami, awansował do rangi kultowego fenomenu. Lecz nad wszystkim unosiła się legenda jego debiutanckich Sprzedawców, nakręconego za 27 tys.

pożyczonych dolców czarno-białego filmu, który nieoczekiwanie okazał się czymś znacznie ważniejszym, niźli tylko błyskotliwym debiutem 24-latka, który nie bał się umieścić akcji filmu w czymś tak prozaicznym i nudnym, jak sklepik spożywczy, w którym pracował. Dyskusje Dantego i Randala o życiu, kobietach i filmach prezentowały sobą więcej, niż tylko wariacki humor i niebywałą sprawność pisania dialogów, nabitych bluzgami jak dobra kasza skwarkami. Pokolenie równolatków Dantego, Randala i Smitha wychwalało pod niebiosa umiejętność nazywania po imieniu najważniejszych spraw ludzi wchodzących w dorosłe życie.

Advertisement

Sprzedawcy II to brawurowy powrót do wybuchowej mieszanki doskonałych, nabitych fuckami dialogów, gagów na bardzo cienkiej granicy dobrego smaku, soczystych scenek rodzajowych, cytatów i parodii filmowych, oraz dozy refleksji nad uczuciami i przemijaniem.

Kolejne filmy Kevin Smith konsekwentnie komponował według podobnego klucza. Szczury z supermarketu to pogoń za miłością jeszcze bardzo niefrasobliwych bohaterów. W pogoni za Amy to skomplikowane problemy sercowe bardzo serio, a bohaterka Dogmy była zmuszona szukać sensu życia w delikatnej materii religijnej. Potem Smith wziął sobie urlop od bycia głosem swojego pokolenia, prokurując wariackie the best of himself w Jay i Cichy Bob kontratakują, po których przekazał światu refleksje z faktu bycia tatusiem w Dziewczynie z Jersey. Zostawiając z boku świat View Askewniverse, zaskoczył i zniechęcił własnych fanów, którzy postawili krzyżyk na ich idolu, nagle pozującym na poważnego, głównonurtowego twórcę. Porażka Jersey Girl (choć po prawdzie film był w miarę udany, niestety, coś takiego mógłby zrobić pierwszy lepszy wyrobnik), praca nad jubileuszową, 3-dyskową edycją DVD Sprzedawców z 2004 roku, nazwaną Clerks.

X, plus przyrzeczenie dane Jasonowi Mewesowi („ty rzucisz prochy, ja jeszcze raz dam ci rolę Jaya”), skierowały Kevina Smitha z powrotem do tego, co potrafił najlepiej. Do napisania kolejnego rozdziału księgi View Askewniverse, zamkniętej przez Alanis Morrisette po napisach końcowych „Jay and Silent Bob strike back. Wprost do sklepiku Quick Stop Groceries…

Advertisement

…płonącego w najlepsze. To wina Randala, który zapomniał wyłączyć ekspres do kawy. Obaj przyjaciele opuszczają zgliszcza miejsca, w którym spędzili 10 lat i zatrudniają się w macpodobnym przybytku śmieciojedzenia Mooby’s (nazwa i miejsce znane z poprzednich filmów Smitha). Mija rok. Nadchodzi ostatni dzień pracy Dantego (Brian O’Halloran), który ma zamiar się ożenić i wyjechać na Florydę, by zacząć poważne życie pod pantoflem swej bogatej, nieznoszącej sprzeciwu dziewczyny Emmy (Jennifer Schwalbach Smith). Jedyne, za czym trochę tęskni, to jego urocza szefowa Becky (Rosario Dawson), z którą kiedyś kochał się po pijaku na kuchennym stole.

Dante nie będzie za to (przynamniej tak mu się wydaje) tęsknił za swym przyjacielem Randalem Gravesem (Jeff Anderson), który przez te 10 lat ani o milimetr nie zmienił swego luzackiego, bezstresowego podejścia do życia. Po przymusowym, sześciomiesięcznym detoksie wracają na łono społeczeństwa Jay i Cichy Bob (Jason Mewes i Kevin Smith), wciąż handlując stuffem, tym razem przed restauracją Mooby’s. Jay przestał brać, pokochał Jezusa, lecz nadal głośno marzy o zerżnięciu całego wszechświata i lizaniu marsjańskich cipek.

Advertisement

Restaurację odwiedzają klienci różnego koloru skóry, szydzący z Dantego i Randala kolega ze szkolnej ławy, niereformowalny fan Władcy Pierścieni i twardziel oferujący pokaz niekonwencjonalnego seksu. Randal bez żenady jeździ po młodym koledze z pracy, Dante ma coraz poważniejsze wątpliwości co do własnej przyszłości, wyposażeni w kasetowy boombox Jay i Cichy Bob bawią się w najlepsze, a Becky próbuje normalnie prowadzić restaurację. Dzień jak każdy inny. ..

Wkraczających w dorosłe życie reżysera i bohaterów z czarno-białego pierwowzoru zastąpili bohaterowie, którzy mają ostatnią szansę na określenie własnej drogi życiowej.

Powroty po latach do swych młodzieńczych hiciorów nie mają najlepszej historii. Ci sami ludzie, starsi, poważniejsi, doświadczeni, próbują wskrzesić coś, z czym mogą się w najlepszym wypadku sfotografować. 12 lat po Sprzedawcach Kevin Smith podjął ryzykowną próbę przywrócenia na ekrany swych czterech najpopularniejszych bohaterów. Co prawda robił to już wcześniej (Dante i Randal po raz piąty goszczą u Smitha, Jay i Cichy Bob – siódmy), lecz po raz pierwszy w oficjalnym sequelu, po tak długiej przerwie i przy okazji z zadaniem przywrócenia własnej reputacji, zszarganej Dziewczyną z Jersey.

Advertisement

No i udało mu się to koncertowo. Sprzedawcy II to brawurowy powrót do wybuchowej mieszanki doskonałych, nabitych fuckami dialogów, gagów na bardzo cienkiej granicy dobrego smaku, soczystych scenek rodzajowych, cytatów i parodii filmowych, oraz dozy refleksji nad uczuciami i przemijaniem. Tego ostatniego jest tu najwięcej. Wkraczających w dorosłe życie reżysera i bohaterów z czarno-białego pierwowzoru zastąpili bohaterowie, którzy mają ostatnią szansę na określenie własnej drogi życiowej. I tu i tam mentalnym nośnikiem zmian jest Dante Hicks, udający sam przed sobą, że spalony Quick Stop jest niczym gorejący krzew, od którego życie pobiegnie wreszcie właściwym torem.

Jego kompletne przeciwieństwo, najlepszy kumpel Randal Graves, człowiek z głosem jak z kreskówki, nie zmienił się ani trochę. Zwykłe życie sprzedawcy hamburgerów to tylko materialna otoczka jego pokręconej inteligencji, dla niepoznaki przykrytej grymasem wiecznego wygłupu. Obie części Sprzedawców intelektualnie zasadzone są na wyraźnym konflikcie dwóch osobowości, z których jedna (Dante) udaje powagę, lecz wszelkie wysiłki spełzają na niczym, a druga (Randal) świetnie się bawi, by w decydujących momentach olśnić bezbłędną wewnętrzną logiką, której nie sposób odmówić trafności.

Advertisement

Sceny bezceremonialnie i po smithowsku przegięte sąsiadują z bardzo romantycznymi i refleksyjnymi chwilami i jakimś cudem jedno nie przeszkadza drugiemu.

Obok nich na drugim planie błyszczą nieodzowni Jay i Cichy Bob, w zachowaniach żywcem przeniesieni z pierwszego filmu. To, że nie palą trawy (Bob jak zwykle kopci jednego papierosa za drugim) nie ma właściwie żadnego znaczenia. Kevin Smith z brodą i doczepianymi kłakami wygląda i zachowuje się dokładnie tak samo, jak we wcześniejszych filmach. Nie będę zdradzał, czy odezwie się w trakcie filmu, czy nie.

Upływ czasu widać natomiast na Jasonie Mewesie. Jego twarz jest zdecydowanie ostrzejsza w rysach, a głos nieco niższy, ale bluzgi w kwestiach mówionych i szaleńcze tańce przy czadowej muzyce nie pozwalają zapomnieć, kim jest Jay i co zrobił w poprzednich filmach. Wracając do pierwszego planu, nie sposób nie wspomnieć o cudownej, prześlicznej i przeuroczej Rosario Dawson w roli Becky, zdeklarowanej przeciwniczki instytucji małżeństwa. Ta 27-letnia ciemnoskóra aktorka zasłynęła ostatnio w Sin City jako prostytutka Gail, ukochana Dwighta. Pamiętając jej drapieżny image z filmu Rodrigueza, trudno uwierzyć, że ta sama aktorka w filmie Smitha uwiodła widzów i Dantego swym wizerunkiem fantastycznej dziewczyny z sąsiedztwa, którą chciałoby się poznać bliżej natychmiast albo jeszcze szybciej.

Advertisement

Od równie uroczej Alyssy Jones z Chasing Amy różni ją tylko jednoznaczna orientacja seksualna i brak informacji o ewentualnej bogatej przeszłości. Po obejrzeniu Clerks II chciałoby się znać takich kobiet jak najwięcej, czego nie można powiedzieć o Emmie, przyszłej żonie Dantego, zagranej przez przefarbowaną na blond żonę Kevina Smitha (trzeci film u męża). Reżyser dołączył do obsady także swą córkę Harley Quinn Smith, która po zagraniu dziecięcej wersji własnego tatusia w Jay i Cichy Bob kontratakują, tutaj wystąpiła w epizodycznej roli dziewczynki, machającej Dantemu zza okna restauracji.

Smith nie byłby sobą, gdyby do małych epizodów nie zatrudnił przyjaciół z poprzednich filmów. Najpierw pojawia się gruby koleś, kupujący z kumplem działkę od Jaya. To Ethan Suplee, pamiętny grubas szukający żaglówki na trójwymiarowym obrazku w Szczurach z supermarketu, później fan komiksów z prologu Chasing Amy, wreszcie głos gównianego potwora Golgothana z Dogmy. Wśród klientów restauracji w 11’40” widać Bena Afflecka (wygłosił dwa zdania i zniknął), a potem Jasona Lee (szósty raz u Smitha) w roli Lance’a Dowdsa, szkolnego kolegi Dantego i Randala, perfidnie naśmiewającego się z ich opłakanego statusu społecznego.

Advertisement

W jednym ujęciu pojawił się nieodłączny partner zawodowy Smitha, producent i współmontażysta Scott Mosier, tutaj zasłaniający oczy swej córce wobec widoku siedzącego na sraczu Dantego. Z racji powrotu Smitha do świata View Askewniverse można wypatrzyć kilka ewidentnych nawiązań do pierwszych Sprzedawców (wspomnienie pogrzebu Julie Dwyer, scena na dachu, rozdarcie Dantego między dwoma kobietami, dyskusja o Gwiezdnych wojnach), Szczurów z supermarketu (dialogowe wspomnienie o Batmanie, podróż na Florydę, plus konstrukcja układana przez kolesia od niekonwencjonalnego seksu), Dogmy (Jay ma na koszulce wizerunek Chrystka), Jay i Cichy Bob kontratakują (Jay rapuje „fifteen bucks little man, put that shit in my hand”) a nawet Dziewczyny z Jersey (scena ewidentnie musicalowa – nie do wiary, a jednak!).

Dom, w którym mieszka Randal, to dawny dom rodzinny Kevina Smitha w Red Bank, New Jersey. Trafił się też niewypał – Smith lubi przechodzić na rozedrganą kamerę z ręki, kiedy przychodzi do sceny kłótni bohaterów. Tak było w Mallrats, Chasing Amy i Dogmie – tutaj zamiast tego mamy nowocześnie wyglądającą, ostro ciętą montażowo jazdę Steadicamu wokół Dantego i Randala. Technicznie to efektowne, lecz doskonale niepotrzebne. Świat Sprzedawców na pewno nie bazuje na technicznych fajerwerkach.

Advertisement

Najlepsze są bezceremonialne ataki w obrębie świata filmów. Na pierwszy ogień poszła planowana filmowa wersja Transformers, z obłędem w oczach przedstawiana przez Eliasa, młodego szczyla pracującego w Mooby’s. Słysząc maniacki entuzjazm swego pobożnego kolegi spod frytkownicy, Randal błyskawicznie studzi jego zapał:

– Maszyny mogą zmieniać się w inne maszyny, a to nie jest przeciwko Bogu.
– Oczywiście, że przeciwko Bogu. Jego jedyny Syn umarł na krzyżu za nasze grzechy, a my w ramach podziękowań zrobiliśmy chujową kreskówkę Transformers.

Advertisement

Jay nieoczekiwanie sparodiował Buffalo Billa, malując usta i poruszając się do rytmu piosenki „Goodbye Horses” Q. Lazzarusa, wykorzystanej w Milczeniu owiec. A potem przyszła pora na gwóźdź programu. Do restauracji wjechał groteskowo wyglądający maniak Władcy Pierścieni, zrazu znajdujący wspólny język z Eliasem („Ile razy widziałeś każdy z filmów?”). Słysząc ich entuzjastyczną rozmowę, Randal najpierw stwierdził, że tylko jeden film może nosić zaszczytne miano „Powrotu…” i chodzi tu o Jedi, a nie o Króla. Potem dyskusja stała się bezpardonowa:

– „Uwaga! Uwaga! Mam na imię Anakin. Moje chujowe aktorstwo zniszczyło Sagę!” Jesteś jebnięty, koleś?
– Ja jestem jebnięty? Te zasrane filmy z hobbitami są kurewsko nudne. Przez trzy filmy grupka kolesi zapierdala do jakiegoś jebanego wulkanu!

Advertisement

Smith w swoim starym stylu robi sobie bezlitosne jaja z kalek na wózku, kpi z romantycznej miłości, poprzez monologi Randala najeżdża gejów, Murzynów, Żydów, zoofilów i freaków Pierścienia. W arcyśmiesznych scenach rozprawia się z erotycznymi technikami bezpośredniego przechodzenia od seksu analnego do oralnego (dyskusja „ass to mouth”), rozwija teorię cipkowego trolla, wreszcie bez oglądania się na rozpasaną ostatnimi laty w Hollywood nieznośną polityczną poprawność, dowala rasistowskiej fobii:

– Od kiedy nie wolno używać zwrotu „małpka-nieróbka”?
– Na przykład od zawsze.
– Dlaczego?
– Bo to rasistowskie określenie czarnych.
– Akurat. Od tego jest słowo „czarnuch”.
– Czy Randal nazwał pana Dantego czarnuchem?
– Zamknij się, Elias.

Advertisement

Kevin Smith szarżuje jak za dawnych czasów, jednocześnie czarując momentami, niekoniecznie łechtającymi najniższe instynkty. Tak było ze sceną na torze gokartowym, zilustrowanym oldskulową piosenką „Raindrops are falling on my head” B.J. Thomasa (w ogóle piosenki to kolejny mocny punkt filmu; na soundtracku słychać niezły zestaw wykonawców – Talking Heads, King Diamond, Samantha Fox, Alanis Morissette, Soul Asylum). Tak było przede wszystkim ze sceną tańca na dachu, gdzie Becky do piosenki „ABC” Jackson Five próbuje nauczyć Dantego, jak się poruszać na jego przyszłym weselu.

I tak jest przez cały seans. Sceny bezceremonialnie i po smithowsku przegięte sąsiadują z bardzo romantycznymi i refleksyjnymi chwilami i jakimś cudem jedno nie przeszkadza drugiemu. Wyzierający z finału morał, który oferuje Smith, jest co prawda banalny i przewidywalny, lecz nie chodzi tu o forsowanie za wszelką cenę rebelianckiej filozofii życia, ani tym bardziej o zaskoczenie a’la Shyamalan. Dalsze dzieje Dantego i Randala mają w sobie tę samą prostą moc kumpelskiej opowieści przy piwie i jednocześnie syndrom Shreka, czyli można ją oglądać w kółko. Niby nic, ale do ciekawego opowiadania nieciekawego życia trzeba mieć talent nie mniejszy, niż przy wymyślaniu opowieści o cierpiącym na bezsenność facecie, który w samolocie poznał swego najlepszego kumpla. A przynajmniej tak mu się zdawało.

Advertisement

Tekst z archiwum film.org.pl (01.09.2006).

 

Advertisement

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *