Zestawienie

Najbardziej kultowe CLIFFHANGERY w horrorach

Autor: Paulina Zdebik
opublikowano

Cliffhanger z angielskiego oznacza dosłownie „zawieszenie na krawędzi klifu”. Jest to zabieg fabularny polegający na nagłym zawieszeniu akcji w momencie największego napięcia. Dość częstym przykładem wykorzystania cliffhangera jest dramatyczne zakończenie, wywołujące poczucie niepewności, wątpliwości czy nawet grozy. Czyli, najprościej ujmując, coś, co twórcy (szczególnie seriali) bardzo lubią, a my jako widzowie pozostawieni sami sobie z pytaniami bez odpowiedzi – już niekoniecznie. Czasem jednak zakończenie dzieła cliffhangerem okazuje się być strzałem w dziesiątkę, bo mimu upływu wielu lat jest ono w stanie wywoływać bardzo żywe emocje. A skoro emocje, duży poziom napięcia, poczucie niepokoju – to koniecznie musimy porozmawiać o horrorach.

Jak wskazuje przymiotnik „kultowy”, filmy, które omawiam w tym tekście, są szeroko znane i dyskutowane, zdążyły się na stałe zagnieździć w kulturze, w związku z czym ich zakończenia nie powinny być dla Was wielkim zaskoczeniem. Jeśli jednak ich nie oglądaliście ani o nich nie słyszeliście, to w tym miejscu informuję: uwaga na spoilery! Nie psujcie sobie zabawy i wróćcie tutaj już po seansie. 

Blair With Project (1999), reż. Daniel Myrick, Eduardo Sánchez 

Spopularyzowanie techniki found footage w świecie filmu nie jest jednak jedynym powodem, dla którego Blair Witch Project na stałe zapisał się w pamięci kinomanów.

Trójka studentów szkoły filmowej: Heather (Heather Donahue), Josh (Joshua Leonard) oraz Mike (Michael C. Williams), wybiera się do Burkittsville w stanie Maryland w celu nakręcenia filmu dokumentalnego o Wiedźmie z Blair, która według legendy nawiedza okoliczne lasy. To właśnie od tego dzieła rozpoczęła się era horrorów takich jak Paranormal Activity, REC czy Cloverfield, wykorzystujących konwencję found footage, czyli stylizowania filmu na amatorskie, w domniemaniu prawdziwe nagrania, przeważnie kręcone przez jednego z bohaterów. Co ciekawe, w przypadku Blair Witch Project aktorzy przez cały czas trwania zdjęć myśleli, że legenda o Wiedźmie jest prawdziwa – dopiero po ich zakończeniu dowiedzieli się, że wszystko zostało ustawione przez reżyserów.

Spopularyzowanie techniki found footage w świecie filmu nie jest jednak jedynym powodem, dla którego Blair Witch Project na stałe zapisał się w pamięci kinomanów – w przypadku tego dzieła nie można nie wspomnieć o jednym z najprostszych realizacyjnie, a jednocześnie najbardziej efektownych cliffhangerów w historii horroru. Heather i Mike, poszukując zaginionego Josha, docierają do opuszczonej chatki w środku lasu, która według doniesień w przeszłości była zamieszkana przez seryjnego mordercę dzieci. W pewnym momencie przyjaciele się rozdzielają, a gdy Heather odnajduje Mike’a, ten stoi nieruchomo w rogu piwnicy twarzą do ściany. Dziewczyna na jego widok zaczyna krzyczeć z przerażenia i upuszcza kamerę, po czym następują napisy końcowe. Co się wydarzyło? Możemy się tylko domyślać. Warto jednak wspomnieć, że gdy na początku filmu studenci przeprowadzają wywiad z miejscowymi ludźmi, dowiadują się, że ów seryjny zabójca miał w zwyczaju mordować dzieci dwójkami – gdy rozprawiał się z jednym, drugie stawiał twarzą do ściany.

Coś (1982), reż. John Carpenter 

Amerykańska stacja badawcza pośrodku niczego na Antarktydzie. Dwunastu naukowców odciętych od świata, którym przychodzi się zmierzyć z atakiem obcej formy życia sukcesywnie eliminującej kolejnych członków załogi. Reżyseria Johna Carpentera, który dzięki wielkiemu sukcesowi Halloween z 1978 roku był wówczas u szczytu swojej hollywoodzkiej kariery. Scenariusz na podstawie noweli Who Goes There? autorstwa Johna W. Campbella Jr., jednego z ważniejszych pisarzy w historii gatunku science fiction. Popularny i ceniony Kurt Russell w roli głównej. Muzyka skomponowana przez Ennio Morricone, którego postaci, jak sądzę, nie trzeba nikomu przybliżać. A do tego spory budżet z Universal Pictures. Wszystko wróżyło filmowi wielki sukces, jednak ku zaskoczeniu Coś zostało bardzo negatywnie przyjęte zarówno przez krytyków, jak i przez publiczność, a co więcej, okazało się ogromną porażką finansową.

Ostatecznie jednak dzieło Carpentera zestarzało się jak wino. Dziś jest powszechnie wymieniane wśród najlepszych horrorów wszech czasów, a jego ostatnia scena stała się jednym z najbardziej kultowych cliffhangerów w historii. R.J. MacReady (Kurt Russell) oraz Childs (Keith David), ocaleli naukowcy, siedzą obok siebie, ogrzewając się przy ognisku. Wszyscy inni zostali wymordowani przez Coś. Widz pozostaje z pytaniem: czy uda im się przeżyć, czy ktoś przybędzie ich uratować, zanim zamarzną na śmierć? Mroczny i przygnębiający klimat filmu raczej nie zapowiada szczęśliwego zakończenia – prędzej sugeruje, że jeden z mężczyzn został zainfekowany przez Coś i wkrótce zmieni się w krwiożerczą bestię, która zabije drugiego. Najbardziej popularna teoria mówi o tym, że nosicielem jest Childs – kiedy się odzywa, z jego ust nie wydobywa się para, co miałoby oznaczać, że nie jest już człowiekiem. 

Lśnienie (1980), reż. Stanley Kubrick 

Mrożąca krew w żyłach historia o rodzinie Torrance’ów, którą tworzą: Jack (Jack Nicholson) – ojciec, pisarz i trzeźwiejący alkoholik, Wendy (Shelley Duvall) – oddana żona i matka oraz ich kilkuletni syn Danny (Danny Lloyd). Gdy mężczyzna otrzymuje pracę jako stróż opustoszałego na zimę hotelu Panorama, wszyscy troje wprowadzają się tam, nie spodziewając się koszmaru, który czeka na nich na miejscu. Absolutna klasyka gatunku, jeden z najbardziej kultowych nie tylko horrorów, ale i filmów w ogóle. Cytaty, sceny i motywy ze Lśnienia stanowią inspirację dla wielu twórców, nieustannie przewijają się w popkulturze i są rozpoznawalne nawet wśród tych, którzy Lśnienia jakimś cudem nie widzieli.

Co ciekawe, mimo że dzieło Kubricka odniosło duży sukces komercyjny i od początku cieszyło się uznaniem publiczności, w momencie premiery krytyka nie była mu przychylna – otrzymał nawet dwie nominacje do Złotych Malin. Jednak jego największym sceptykiem pozostaje Stephen King, autor powieści, na podstawie której powstał film. Pisarz nigdy nie krył swojego niezadowolenia z tego, jak swobodnie reżyser potraktował pierwowzór literacki. Z jednej strony myślę, że każdy, kto czytał książkę, z pewnością zdaje sobie sprawę z tego, że Lśnieniu z 1980 roku znacznie bliżej do adaptacji niż wiernej ekranizacji, wobec czego frustracja Kinga zdaje się być zrozumiała. Z drugiej strony, gdyby nie swoboda twórcza Kubricka, świat zostałby pozbawiony zakończenia, które do dzisiaj zastanawia i trzyma w napięciu.

W powieści hotel Panorama zostaje strawiony w pożarze wraz z Jackiem w środku, z kolei w filmie bohater zamarza na śmierć w ogrodzie. Oczywiście nie to jednak budzi takie emocje. Po ujęciu, w którym widz obserwuje zamarzniętego mężczyznę i jest pewien, że zaraz pojawią się napisy końcowe, następuje przejście montażowe do jednej z sal hotelu Panorama. Tam, przy akompaniamencie jazzowej muzyki, kamera podjeżdża do ściany, na której wiszą fotografie. Gdy zbliża się do jednej z nich, znajdującej się w centralnym miejscu, widz dostrzega Jacka uwiecznionego na zdjęciu z balu, który odbył się w… 1921 roku. Czy to oznacza, że po tym, jak umarł, został „wchłonięty” przez Panoramę? Czy tak naprawdę Jack nigdy nie był tylko Jackiem, lecz swego rodzaju nieczystą siłą? Kubrick w jednym z wywiadów sugerował, jakoby miało być to symbolem reinkarnacji poprzedniego stróża hotelu w głównego bohatera. 

Ostatnio dodane