Connect with us

Publicystyka filmowa

7 filmów, w których TIMOTHÉE CHALAMET jest absolutnie CUDOWNY

Odkryj 7 filmów, w których TIMOTHÉE CHALAMET zachwyca talentem. Jego występy to prawdziwe arcydzieła, które warto zobaczyć!

Published

on

7 filmów, w których TIMOTHÉE CHALAMET jest absolutnie CUDOWNY

Urodził się równo 25 lat temu, jest synem amerykańskiej Żydówki o rosyjsko-austriackich korzeniach i Francuza, którego babcia miała kanadyjsko-brytyjskich przodków. Karierę aktorską rozpoczął w okolicach roku 2009, pierwsze kroki stawiając w reklamach, serialach, krótkich metrażach i sztukach teatralnych. Dziś Timothée Chalamet, bo oczywiście o nim mowa, ma na koncie dziesiątki filmowych nagród oraz nominacji (w tym jedną do Oscara, a także po dwie do BAFT-y i Złotych Globów). Występuje w filmach najpopularniejszych amerykańskich reżyserów – już niedługo będziemy mogli podziwiać go w nowych projektach Denisa Villeneuve’a, Wesa Andersona i Adama McKaya.

Advertisement

Czekając na Diunę czy Kuriera Francuskiego z Liberty, Kansas Evening Sun, warto odświeżyć sobie bądź obejrzeć po raz pierwszy poprzednie dokonania aktorskie Chalameta. Oto siedem filmów, w których moim zdaniem Timothée jest absolutnie cudowny.

7. W deszczowy dzień w Nowym Jorku

Na potrzeby filmu Woody’ego Allena Chalamet wcielił się w Gatsby’ego Wellesa (wyjątkowo znamienne imię i nazwisko) – młodego studenta wybierającego się wraz z ukochaną na romantyczny weekend do Nowego Jorku. Pomimo młodego wieku postać naznaczona jest wyraźnym rysem allenowskim – nosi właściwie tylko tweedowe marynarki i włóczy się po mieście z butelką ginu lub whisky w ręce oraz papierosem w ustach.

Advertisement

Chalamet znakomicie odnalazł się w tym szczególnym typie bohatera. Nie poszedł w naśladownictwo, imitowanie gestów, mimiki i wymowy Allena jak chociażby Owen Wilson w O północy w Paryżu (choć trzeba przyznać, że aktorowi wyszło to fantastycznie). Timothée obdarzył kreowaną postać melancholijną cząstką własnej osobowości, przydając w ten sposób filmowi dodatkowego uroku. O jego występie bardzo pochlebnie wypowiedział się w swojej autobiografii sam Allen, nie odpuszczając sobie jednak drobnej złośliwości związanej z tym, że aktor po nakręceniu filmu publicznie przeprosił za udział w projekcie, oddając pełną gażę na cele dobroczynne: „Wszyscy trzej główni aktorzy byli we W deszczowy dzień.

.. doskonali i znakomicie się z nimi pracowało. Timothée oświadczył później publicznie, że żałuje współpracy ze mną, i oddał pieniądze na fundacje charytatywne, choć w rozmowie z moją siostrą przyznał, że musiał to zrobić, aby mieć szansę na Oscara za Tamte dni, tamte noce. W każdym razie ja niczego nie żałuję i nikomu pieniędzy nie oddam”.

Advertisement

6. Lady Bird

W debiucie pełnometrażowym Grety Gerwig Timothée obsadzony został w roli zblazowanego nastolatka Kyle’a – drugiego partnera tytułowej bohaterki. Wykreowany przez niego chłopak jest nieznośnie pretensjonalny i powierzchowny, co w końcu dostrzega również zagubiona protagonistka. Zapewne aparycja i urok młodego aktora długo mydliły jej oczy – trudno ją za to winić.

I choć w Lady Bird króluje przede wszystkim Saoirse Ronan (zasłużona nominacja do Oscara), to Chalamet, Lucas Hedges, Laurie Metcalf i Beanie Feldstein sprawiają, że drugi plan, przywołując tytuł nowofalowego klasyka Godarda, żyje własnym życiem, a sam film nabiera dodatkowej wartości artystycznej.

Advertisement

5. Małe kobietki

Drugie filmowe spotkanie z Gretą Gerwig i zupełnie inna postać. Laurie z Małych kobietek ma bardzo niewiele wspólnego z Kyle’em z Lady Bird. Jest w swoich uczuciach bardzo autentyczny, choć na przestrzeni filmu zmienia obiekt zainteresowań. Chalamet ma swój wielki udział w jednej z najlepszych scen Małych kobietek Gerwig – łamiącej serce rozmowie Lauriego i Jo na wzgórzu. Chłopak rozpaczliwie stara się przekonać dziewczynę do małżeństwa, ale ona pozostaje nieugięta, wierząc w to, że nigdy nie wyjdzie za mąż. Po długiej, intensywnej wymianie zdań bohater odchodzi załamany, kwitując chwilę wcześniej całą dyskusję słowami: „Myślę, że w końcu wyjdziesz za mąż, Jo.

Znajdziesz kogoś, w kim się zakochasz, dla kogo będziesz żyć i dla kogo umrzesz, bo takie jest twoje przeznaczenie. A ja będę na to wszystko patrzeć”. Gerwig mistrzowsko operuje w tej scenie słowem (takich dialogów nie powstydziłby się nawet jej wybitnie utalentowany w tej materii partner – Noah Baumbach), udowadniając jednocześnie, że absolutnie przepiękna sceneria może być tłem dla wielkiej uczuciowej tragedii.

Advertisement

4. Pani Stevens

Mało znany film i mało znana rola Chalameta – a szkoda. W Pani Stevens młody aktor wystąpił cztery lata temu, a zatem rok przed nagłym wybuchem popularności związanym, rzecz jasna, z premierą Tamtych dni, tamtych nocy Guadagnino. Co ciekawe, na potrzeby skromnej, niezależnej produkcji Julii Hart Timothée również wcielił się w chłopaka darzącego uczuciem znacznie starszą od siebie osobę. Tym razem jest to jednak kobieta, nauczycielka angielskiego, a miłość koniec końców nie zostaje skonsumowana.

Na dłużej pozostaje z widzem przede wszystkim scena kilkuminutowego monologu ze Śmierci komiwojażera, wygłoszonego przez bohatera Chalameta podczas konkursu teatralnego. Kamera powoli oddala się od twarzy zatopionego w roli chłopaka, pozwalając nam w pełni docenić kunszt 20-letniego aktora, którego nazwisko obiegło cały świat zaledwie kilka miesięcy później.

Advertisement

3. Król

Zdecydowanie najbardziej wymagająca rola w dotychczasowym dorobku Timothéego. W filmie Davida Michôda aktor wcielił się w Henryka V – władcę znanego nie tylko z kart historii Anglii, ale również ze sztuk Williama Szekspira czy Falstaffa Orsona Wellesa. Niewiele uświadczymy w Królu scen bez Chalameta na ekranie – młody aktor jest duszą i sercem produkcji Netfliksa. Raz popisuje się charyzmatyczną przemową, raz zimnym, wypranym z uczuć spojrzeniem, a raz niewyczerpaną energią fizyczną.

Sporej dawki tej ostatniej wymagały zwłaszcza sceny batalistyczne, w których postać Chalameta bierze czynny udział, niejednokrotnie odgrywając kluczową rolę (jak chociażby w starciu z buntownikami pod wodzą sir Henry’ego Percy’ego). Poza tym młody aktor otrzymał w Królu szansę na zaprezentowanie swoich wyjątkowych umiejętności językowych – na co dzień biegle posługuje się zarówno językiem angielskim, jak i francuskim. Henryk V jest zatem w jego interpretacji nie tylko wielkim wojownikiem, ale też poliglotą z wyraźnym rysem intelektualisty.

Advertisement

2. Mój piękny syn

Druga wielka rola w karierze Chalameta. W Moim pięknym synu aktor stworzył poruszający duet wraz z wcielającym się w rolę zdesperowanego ojca Steve’em Carrellem. Grany przez Timothéego chłopak, oparty na prawdziwej postaci Nica Sheffa, jest uzależniony od narkotyków – zaczyna od palenia marihuany w liceum, a kończy na wstrzykiwanej dożylnie metamfetaminie.

Z nałogu usilnie próbuje wyciągnąć go ojciec, kolejne próby spełzają jednak na niczym. Warto zaznaczyć, że Chalamet wcielił się już wcześniej w nastolatka związanego w jakiś sposób z narkotykami – na potrzeby efekciarskiego, niezbyt udanego Hot Summer Nights wykreował postać młodego dilera, którego kariera nabiera nagłego rozpędu po przeprowadzce na Cape Cod. W Moim pięknym synu aktor uderza w znacznie poważniejsze tony. W kilku monologach i wyczerpujących emocjonalnie kłótniach z filmowym ojcem przekonująco oddaje dramat chłopaka, który znalazł się w śmiercionośnej pułapce. Rola Chalameta została nagrodzona nie tylko nominacjami do prestiżowych nagród (między innymi Złotych Globów i Critics’ Choice Awards), ale również pozytywną recepcją ze strony prawdziwego Nica Sheffa, który wraz z ekipą aktorską promował Mojego pięknego syna podczas różnego rodzaju wydarzeń kulturowych.

Advertisement

1. Tamte dni, tamte noce

Raczej nikogo nie zaskoczy fakt, że to właśnie rola z filmu Luki Guadagnino znalazła się na szczycie tego skromnego rankingu. 17-letni Elio jest póki co najlepszą, najbardziej dojrzałą kreacją w dorobku Chalameta. Romans chłopaka z dużo starszym Oliverem (niewiele gorszy Armie Hammer) rozpoczyna się wyjątkowo niewinnie – od drobnych tarć i niesnasek.

Z czasem zaczynamy dostrzegać, że to jedynie maskowana wrogość, specyficzny rodzaj flirtu – bohaterowie testują siebie nawzajem, odpychają się i przyciągają zarazem, nieustannie mając na względzie to, co myśli o nich druga osoba. Romantyczne napięcie pomiędzy Chalametem i Hammerem jest jednocześnie subtelne i przekonujące, w związku z czym widz akceptuje rodzące się uczucie jako coś naturalnego, niewymuszonego i – pomimo znacznej różnicy wieku – niekontrowersyjnego. Wielka w tym oczywiście zasługa doskonale obsadzonego (to mało powiedziane) Timothéego, który swoją rolą w Tamtych dniach, tamtych nocach zachwycił widzów na całym świecie tak, jak ponad 50 lat wcześniej zrobił to Jean-Pierre Léaud w 400 batach. Wieńczące film Guadagnino spojrzenie w kamerę wydaje się zresztą wyraźnym nawiązaniem do wyjątkowego debiutu Truffauta – obaj bohaterowie znaleźli się na rozdrożu swojego życia, ich dzieciństwo definitywnie dobiegło końca. Elio pogrąża się w melancholijnych uczuciach, siada przy kominku i zaczyna bezgłośnie płakać. Jak dalej potoczą się jego losy? Czy jeszcze kiedyś zobaczy ukochanego mężczyznę? Wszystkiego dowiemy się z filmowego sequela Tamtych dni, tamtych nocy zapowiedzianego przez Lucę Guadagnino na początku 2020 roku.

Advertisement

BONUS: Diuna

Gdy równo rok temu pisałem ten tekst, Diuna Denisa Villeneuve’a majaczyła dopiero dość niewyraźnie na horyzoncie. Dzisiaj, na kilka miesięcy po premierze, wiemy, że jest to najbardziej udana z dotychczasowych adaptacji Franka Herberta, wiele zawdzięczająca znakomitej obsadzie, wśród której prym wiedzie właśnie Chalamet.

Zatopiony w myślach podczas ostatniego spaceru po rodzinnej planecie, tuż przed wyruszeniem w samobójczą wyprawą na Arrakis, ubrany w ekstremalnie długi, czarny płaszcz – Paul Atryda już zawsze będzie miał w mojej wyobraźni twarz Timothée Chalameta.

Advertisement

Jak zapewne zdążyliście się już domyślić – Timothée Chalamet jest jednym z moich ulubionych aktorów młodego pokolenia. Wierzę, że wiele jeszcze w swojej karierze osiągnie. Jak na razie nie pozwolił się zaszufladkować, nie musiał też, jak równie wspaniały Robert Pattinson, odklejać od siebie łatki amanta z produkcji dla nastolatek. Dobiera role bardzo rozważnie, nie zaliczając żadnych poważnych wtop jakościowych. Z okazji urodzin życzę Timothéemu, aby taki stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej – póki co wszyscy możemy być o jego karierę spokojni.

Advertisement

Absolwent poznańskiego filmoznawstwa, swoją pracę magisterską poświęcił zagadnieniu etyki krytyka filmowego. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska oraz francuska, a także piłka nożna - od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony (ze wszystkich tej decyzji konsekwencjami). Od 2017 roku jest redaktorem portalu film.org.pl, jego teksty znaleźć można również na łamach miesięcznika "Kino" oraz internetowego czasopisma Nowy Napis Co Tydzień. Laureat 13. edycji konkursu Krytyk Pisze. Podobnie jak Woody Allen, żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym. E-mail kontaktowy: jan.brzozowski@protonmail.com

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *