Connect with us

Szybka piątka

Filmy, które okazały się największym ROZCZAROWANIEM

Filmy, które okazały się największym ROZCZAROWANIEM, to historie pełne nadziei, które zawiodły nasze oczekiwania i rozczarowały widzów.

Published

on

Filmy, które okazały się największym ROZCZAROWANIEM

Szybka piątka #159

Advertisement

Są filmy dobre, są filmy złe. Są też takie, z którymi wiązaliśmy wielkie nadzieje, a które ostatecznie nas rozczarowały. Dopisalibyście coś do listy stworzonej przez naszych redaktorów?

Tomasz Raczkowski

  1. Suspiria (2018) – remake klasycznego filmu Argento, pomimo że karkołomny, mógł się udać.

    Zmieniona sceneria, dodanie rysu politycznego i wprowadzenie perspektywy feministycznej do filmu, który obraca się wokół tańca i czarownic – wszystko to brzmiało naprawdę obiecująco. Jednak Luca Guadagnino nie do końca chyba uniósł zadanie, nie wykorzystując subwersywnego potencjału Suspirii. Zamienił zamierzone przerysowanie banalizującym uproszczeniem i ostatecznie nie potrafił nic ciekawego z tego ulepić, a długi seans jego remake’u trudno uznać za inny niż rozczarowujący.

  2. Sin City: Damulka warta grzechu – zupełnie niepotrzebny sequel, który nie dodaje nic ciekawego do oryginału.

    Właściwie wygląda wręcz jak imitacja, a nie kontynuacja. Rodriguez i Miller nie potrafią już wycisnąć nic z odkrywczej dziewięć lat wcześniej estetyki, nie ma punktu zaczepienia dla historii i mam wrażenie, że jednym celem Damulki… jest zarobienie paru dolarów na fali popularności Miasta grzechu.

  3. Mroczne cienie – sygnały, że Tim Burton traci mistrzowską formę, były już wyraźne od kilku projektów, jednak to Mroczne cienie były chyba tym filmem, który dosadnie i boleśnie uzmysłowił wszystkim jakościowe załamanie tego reżysera, a także i jego współpracy z Johnnym Deppem. Adaptacja gotyckiej telewizyjnej opery mydlanej wypadła tak generycznie, jak tylko mogła, nie umiejąc nawet imitować sławetnej Burtonowskiej groteski, pomimo znakomitej obsady.
  4. Złota rękawiczka szedłem na ten film z wielkimi oczekiwaniami, spodziewając się brawurowej, brutalnej i intrygującej wiwisekcji zła na przykładzie jednego z najbardziej niesławnych niemieckich seryjnych morderców. Reżyserował Fatih Akin, a więc z pewnością solidy filmowy rzemieślnik, co mogło więc pójść nie tak? Ano wszystko, od kuriozalnie sztucznej charakteryzacji (odpychającego Fritza Honkę zrobiono z żurnalowego modela) i scenografii, przez nijaki komentarz społeczny, aż po paskudną eksploatację obsceniczności.

    Okropny film i jeszcze większe rozczarowanie.

  5. Król (2019) – podchodziłem do seansu zachęcony peanami na cześć fascynującej wizji historycznej Denisa Michoda oraz fenomenalnej, dojrzałej roli Timotheego Chalameta. A dostałem… kolejną filmową adaptację Szekspira. Bardzo fajną, dobrze nakręconą i zagraną, ale w żaden sposób niezaskakującą, momentami do poziomu ekranizacji lektury szkolnej. Ani w tym unikalnej wizji historii, ani wywrotowej interpretacji, ani niczego zaskakującego od głównego aktora. Niby w porządku, ale jednak rozczarowanie.

Odys Korczyński

  1. Magia w blasku księżyca – Allenowski taśmociąg rwie się mocno w ostatnich 10 latach, a Magia… jest tej czkawki produkcyjnej przykładem. Spodziewałem się filmu naprawdę magicznego, z metafizyczną narracją przypominającą tę z O północy w Paryżu, a dostałem ubogą w pazurzaste argumenty krytykę spirytyzmu.
  2. Liga sprawiedliwości – dla Gal Gadot robi się wiele, nawet ogląda Ligę sprawiedliwości. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to, co zobaczyłem, mogło kosztować 300 milionów.
  3. Rebeka – dość już upłynęło lat od wersji z 1940 roku w reżyserii Hitchcocka.

    Zmieniło się i kino, i dosłownie cały świat. Zmiany okazały się tak dogłębne, że wyobraziłem sobie remake wykorzystujący je w pełni, a nie tylko odtwórczo podchodzący do historii. Mało tego, z nieznośnym, ślimaczym niezdecydowaniem, czy kręcą romans, czy kryminał.

  4. Ryś – po raz kolejny przekonałem się, że osobliwy czas PRL był złotym okresem polskiej komedii. Jakakolwiek próba powrotu do tamtej stylistyki i sposobu myślenia dzisiaj na ekranie wygląda pokracznie, nawet w wykonaniu tych samych aktorów. Najwidoczniej muszą udawać motywację, a wtedy naprawdę walczyli z systemem.
  5. Gra Endera – na nieszczęście przeczytałem książkę i złapałem się za głowę, jak dalece można rozwalić świetną historię. Mam wątpliwości, czy twórcy w ogóle czytali powieść Orsona Scotta Carda. Wolę więc zapomnieć o filmie, chociaż grał tam Harrison Ford.

Filip Pęziński

  1. Mroczny Rycerz powstaje – z perspektywy czasu uważam wizję Christophera Nolana za najmniej atrakcyjne spojrzenie na postać Batmana od 1989 roku, ale osiem lat temu sequel Mrocznego Rycerza był tytułem niezwykle przeze mnie wyczekiwanym.

    Podniosłe zwiastuny i obietnica pełnego rozmachu zwieńczenia serii robiły swoje. Film okazał się rozwleczony, napisany na kolanie i bardzo niezręcznie mierzący się z komiksowym oryginałem.

  2. Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie od 1999 roku z wypiekami na twarzy wyczekiwałem kolejnych premier gwiezdnowojennych filmów i jak do tej pory tylko po seansie ubiegłorocznej produkcji wyszedłem w pełni rozczarowany. Disney zwyczajnie dał ciała i wprowadził do kin pospiesznie kończony, pozbawiony pomysłu na siebie produkt, którego niski poziom boli tym bardziej, że zamyka całą serię przygód Skywalkerów.
  3. Terminator: Ocalenie nigdy nie był wielkim fanem filmów z tytułowymi terminatorami, ale zwiastun produkcji McG nastawił mnie na poważne i efektowne kino, które w końcu miało zabrać tę serię w świat postapokaliptycznej przyszłości. Wyszedł niestety film nieznośnie głupi i niedojrzały.
  4. Dziewczyna z tatuażem  David Fincher to jeden z moich zdecydowanie ulubionych reżyserów.

    Na każdy jego film czekam z wypiekami na twarzy. Nie inaczej było w przypadku ekranizacji słynnego skandynawskiego kryminału. Niestety, ostatni akt Dziewczyny z tatuażem jest tak nieciekawy, że kiedy pojawiły się na ekranie napisy końcowe, byłem już jedynie znudzony.

  5. Śniadanie u Tiffany’ego na koniec klasyk, który znałem jedynie z kultowego wizerunku Audrey Hepburn. Kiedy kilka lat temu w końcu go nadrobiłem, wydał mi się kompletnie nieangażujący i infantylny.

    Wolę Rzymskie wakacje.

Jakub Zalewski

  1. Lady Bird – nie jestem przekonany do zmiany profesji Grety Gerwig z aktorki na reżyserkę. Kiedy w 2017 roku wytypowano nominowanych do Oscara i dopisałem ten film do mojej listy, to miałem spore oczekiwania.

    Rozczarowałem się, a świat przedstawiony i poruszane w tym filmie problemy nie wywarły na mnie żadnego wrażenia. Powtórzę ten film, a Gerwig i jej Małym kobietkom dam kiedyś szansę.

  2. Gwiezdne wojny: część II – Atak klonów – nie jestem ogromnym fanem uniwersum Gwiezdnych wojen. Przyznam jednak, że jak zabrałem się za czwartą część, to tego samego dnia obejrzałem dwie kolejne. Byłem wniebowzięty i chciałem kontynuować podróż po tym pięknym świecie.

    Niestety Atak klonów to był siarczysty policzek. Zły scenariusz i nudna, niewciągająca historia spowodowały, że do dzisiaj mam do nadrobienia kolejne części.

  3. Morderstwo w Orient Expressie (2017) – pamiętam, że jak zobaczyłem wersję tego filmu w reżyserii Sidneya Lumeta, to nie mogłem wyjść z podziwu. Jak teraz sobie o tym przypomniałem, to chyba na dniach powtórzę ten seans. Niemniej oczekiwania w stosunku do tego, co stworzy Kenneth Branagh, były wysokie.

    Niestety. Nie czułem tego detektywistycznego klimatu, obraz wydawał mi się zbyt czysty, a historia nie taka jak ta z 1974. Zachwytu brak.

  4. Czwarta władza – jeśli zabieram się za film tak znanego reżysera, to trudno nie mieć oczekiwań. Dramat polityczny musi być przedstawiony w sposób niestandardowy, żeby przykuwał uwagę odbiorcy. Oczekiwałem od Stevena Spielberga innego, bardziej zaskakującego i mniej oklepanego podejścia. Odnoszę wrażenie, że to wszystko już było i wyszedł po prostu kolejny film.

    Swoje, Steven, już zrobiłeś!

  5. Moonlight może oczekiwałem więcej od tego, w mojej ocenie przeciętnego, filmu? Czułem problem życiowy i odmienność głównego bohatera, ale nie do końca mnie to wciągało. Czy w 2017 roku zasługiwał na miano najlepszego filmu według Amerykańskiej Akademii Filmowej? W tej edycji było kilku lepszych przeciwników.

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *