Zestawienie

7 najlepszych ról JOHNNY’EGO DEPPA

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Utarło się, że Johnny Depp to symbol współczesnego aktorskiego upadku. I trudno się z tym nie zgodzić, bo rzeczywiście – w ciągu ostatnich 10 lat Depp zaliczył niemal same filmowe wtopy (z jednym małym wyjątkiem, ale o tym później). I choć ostatnio częściej niż na ekranie widać go w mediach procesującego się z byłą żoną Amber Heard, to jego portfolio dowodzi, że to wciąż znakomity aktor. Oto 7 najlepszych ról Johnny’ego Deppa.

Co gryzie Gilberta Grape’a? (1993), reż. Lasse Hallström

Ekranizacja powieści Petera Hedgesa to chwytający za serce melodramat o tytułowym młodym mężczyźnie, którego polega na opiekowaniu się członkami rodziny: niepełnosprawnym umysłowo młodszym bratem i ekstremalnie otyłą, przykutą do łóżka matką. W tym samym czasie próbuje być właśnie tym, kim jest: młodym mężczyzną targanym emocjami, pożądaniem, potrzebą bliskości. Johnny Depp świetnie oddaje to rozdarcie pomiędzy poczuciem obowiązku a chęcią smakowania życia, tak po prostu. Film Lassego Hallströma wyzwala niezwykle silne emocje, zwłaszcza wśród widzów o mocnych więzach rodzinnych, a jest to bez wątpienia także zasługa Johnny’ego.

Piraci z Karaibów. Klątwa Czarnej Perły (2003), reż. Gore Verbinski

Postać Jacka Sparrowa to w kulturze popularnej XXI wieku prawdziwy symbol Kina Nowej Przygody. Szelma, antybohater, patologiczny oszust – wszystkie te określenia pasują do kapitana Czarnej Perły jak ulał, a niejednoznaczna postawa tego zwariowanego pirata sprawia, że widzowie nie do końca wiedzą co myśleć o Jacku. Johnny Depp wciela się w Sparrowa z mieszanką brawury i nonszalancji – piratowi nie sposób odmówić uroku, choć nie brakuje mu irytujących cech. Dlaczego wymieniamy tu tylko pierwszą część pirackiej sagi? Bo tylko w tej pierwszej Depp dysponował efektem świeżości – w kolejnych odsłonach Sparrow stopniowo stawał się karykaturą samego siebie, tracąc pazur, za który pokochaliśmy go w Klątwie Czarnej Perły.

Ed Wood (1994), reż. Tim Burton

Johnny Depp i Tim Burton to jeden z najczęściej współpracujących ze sobą duetów reżyser-aktor – na ich koncie jest m.in. Edward Nożycoręki (1990), Charlie i fabryka czekolady (2005) czy Sweeney Todd (2007). I choć każdy z tych tytułów miał swoich zwolenników, to najmocniejszą aktorsko pozycją w tym dorobku jest bez wątpienia Ed Wood, opowieść o tytułowej postaci, niesławnym najgorszym filmowcu wszech czasów. Portretując twórcę m.in. Planu dziewięć z kosmosu (1957), Depp ukazał zarówno niezwykłą pasję Wooda, jak i wszystkie jego osobliwości. Choć to Martin Landau w roli Beli Lugosiego zgarnął za Eda Wooda Oscara, kreacja Johnny’ego z pewnością zasługiwała choćby na nominację. Mający wówczas 31 lat Depp wykazał się sporą aktorską dojrzałością i uniwersalnością, a jego wcielenie za doskonałe uznała nawet Kathy Wood, wdowa po reżyserze, co należy uznać za dowód najwyższego uznania.

Truposz (1995), reż. Jim Jarmusch

Dzielący personalia ze słynnym poetą, księgowy William Blake to postać niezwykła – pragmatyczna i realistyczna, a jednocześnie tak dobrze wpasowująca się w – nomen omen – poetycki, nieco psychodeliczny świat tego specyficznego westernu. Znakomite dzieło Jarmuscha to przykład prawdziwie niesamowitej podróży w inną rzeczywistość, której tak często szukamy w kinie. Johnny Depp – wciąż będący wówczas aktorem na dorobku – dowiódł, że potrafi poradzić sobie także we współpracy z twórcą kina autorskiego, gatunkowo mniej uchwytnego, ale dającego aktorowi nośnik do zaprezentowania talentu. Depp ten nośnik wykorzystał i znakomicie sprawdził się w roli bohatera przypadkowego i jednocześnie tragicznego.

Donnie Brasco (1997), reż. Mike Newell

Jeden z najbardziej gatunkowych filmów w tym zestawieniu. W cenionym dziele Mike’a Newella Johnny Depp wciela się w tytułową postać, a właściwie w agenta FBI Joe Pistone’a infiltrującego jedną z mafijnych rodzin Nowego Jorku. To właśnie tę rolę najczęściej w odpowiedzi na pytanie “Czy Johnny Depp jest dobrym aktorem?”, zresztą całkiem słusznie. Depp wystąpił tu u boku Ala Pacino, niemal tuż po chwalonej przez wszystkich Gorączce, i nie ustępował staremu mistrzowi nawet o krok – a niektórzy twierdzą, że nawet go przyćmił. To z pewnością jedna z najbardziej zniuansowanych kreacji Johnny’ego, pozwalająca mu na ukazanie niejednoznacznego moralnie bohatera. Z pewnością jedno z lepszych dokonać w aktorskiej karierze Deppa.

Las Vegas Parano (1998), reż. Terry Gilliam

Przymiotnik “psychodeliczny” rzadko kiedy bardziej pasuje do filmu niż w tym przypadku, ale trudno się dziwić, gdy, po pierwsze, reżyseruje Terry Gilliam, a po drugie: całość oparta jest na twórczości Huntera S. Thompsona, słynnego dziennikarza, twórcy stylu “gonzo” i piewcy wykorzystywania środków psychoaktywnych. To właśnie w Raoula Duke’a, alterego Thompsona, wciela się w Las Vegas Parano Johnny Depp i czyni to z wielką brawurą i humorem. Choć trudno tę rolę porównywać z wymienionymi wyżej dokonaniami, właśnie ze względu na jej psychodeliczny wymiar, to bez wątpienia Depp znalazł tu doskonały balans pomiędzy aktorstwem i błazenadą. Łatwo można było tę kreację przeszarżować, ale Johnny’emu udało się pozostać w ramach tego umownego świata, a jednocześnie pozostać wiarygodnym.

Richard mówi do widzenia (2018), reż. Wayne Roberts

Dla wielu obecność tego tytułu na liście z pewnością będzie zaskoczeniem, ale nie mogłem pozwolić sobie, by pominąć film Wayne’a Robertsa, zwłaszcza dlatego, że nie miał on niestety oficjalnej dystrybucji kinowej (wkrótce pokaże go jedna z płatnych telewizji, warto sprawdzić). Szkoda, ponieważ ze względu na niewielkie rozpowszechnienie tego tytułu niewiele osób mogło przypomnieć sobie, jak świetnym aktorem jest Depp. W roli zgorzkniałego, cynicznego profesora, który dowiaduje się o nieuleczalnej chorobie, jest wprost wyborny – zabawny, charyzmatyczny, kąśliwy. Duża w tym zasługa samego scenariusza napisanego przez samego reżysera, ale nie sposób nie docenić dawno niewidzianego uroku Johnny’ego Deppa – tutaj już 55-letniego, dojrzałego mężczyzny, ale z tym samym błyskiem w oku. Warto nadrobić ten seans przy najbliższej okazji, bo to jedna z najlepszych ról Deppa nie tylko w ostatnich latach, ale w całej jego karierze.

Ostatnio dodane