search
REKLAMA
Zestawienie

Walentynkowa Apteczka Filmowej Pierwszej Pomocy. Propozycje na NIESZTAMPOWY romantyczny wieczór

Lista propozycji na walentynkowy wieczór dla osób, które nie przepadają za filmami romantycznymi, chcą zrobić przyjemność drugiej połówce i jednocześnie nie zgrzytać zębami z...

Marcin Kończewski

13 lutego 2023

REKLAMA

Zbliżają się Walentynki, które gatunek ludzki dzielą na dwie grupy: oczekujących na nie z wypiekami, marzących o wspaniałym wieczorze, niesamowitej niespodziance oraz tych, dla których jest to dzień jak każdy inny. Najtrudniej jest wtedy, gdy takich dwoje ludzi postanawia wspólnie wędrować przez życie, nadchodzą walentynki i trzeba… coś z tym zrobić. Jak pogodzić potrzeby takiej dwójki zakochanych z różnych filmowych planet? Otóż z pomocą przychodzi moja Walentynkowa Apteczka Filmowej Pomocy. Chciałbym polecić Wam listę filmów romantycznych, które będą niczym plaster na obolałe serce, przyniosą uniesienie, ukojenie i pełnię satysfakcji romantycznym kinoholikom, a jednocześnie nie będą sztampowym seansem dla sceptyków tego gatunku. Jeżeli Ty nie przepadasz za kinem o miłości, ale druga połówka już tak i łączy Was zdolność do poświęceń, to wybrałem dla Was listę produkcji, które zadowolą każdego i nie wywołają Twojego zgrzytania zębami. Dla Waszego ułatwienia pogrupowałem je na kilka kategorii, abyście wiedzieli, co wybieracie, oraz dałem krótkie słowo zachęty do każdego z nich. Jest kilka klasyków, parę nowości. Miłych seansów i… nie dziękujcie!

Wielka hollywoodzka miłość, która nie ma szans spełnienia

  • La La Land, reż. Damien Chazelle (2016), produkcja: Summit Entertainment – czysta esencja miłości do kina, jazzu i festiwal estetyki. Złapałem w końcu też fenomen tych małych rzeczy, które tworzą jego magię – jest taka scena, w której Mia już po osiągnięciu sukcesu wchodzi do kawiarni, nikt tam nie wypowiada nawet słowa, ale sam jej krok, spojrzenia ludzi mówią wszystko. To jest ta ekscytacja, energia bijąca od gwiazd. Niesamowicie uchwycone. No i ta ostatnia, retrospekcyjna sekwencja. Kocham! Kwintesencja kina, którego już nie ma. Jedno z ostatnich mrugnięć Złotej Ery Hollywood. Nieuchwytne, które zostało uchwycone.
  •  500 dni miłości, reż. Marc Webb (2009), produkcja: Fox Searchlight Pictures – na mojej liście filmów o miłości z roku na rok ten tytuł winduje się w górę. Obecnie jest już w ścisłej trójce. Mało jest tak precyzyjnych, świadomych produktów romantycznych w kinie popularnym. Chociaż to właściwie wiwisekcja miłości niespełnionej, smutnej, to jest w tej historii coś bardzo pokrzepiającego, dającego motywację do poszukiwania. Starogreckie oczyszczenie w bardzo czystej formie, bo od początku, już od pierwszej sceny, wiemy, że ten film skończy się dla bohatera katastrofą. Przeżywamy jednak wzloty i upadki, kibicujemy, chociaż nie ma nadziei, przy każdej scenie próbujemy myśleć, że może tym razem się uda. Niesamowite.
  • Między słowami, reż. Sofia Coppola (2003) produkcja: Focus Features – przegenialne, zaskakująco pokrzepiające / pocieszająco smutne kino o poszukiwaniu bratniej duszy. Bill Murray w najlepszej roli i zjawiskowa Scarlett Johansson. Wszystko w neonowym Tokio, w oparach absurdu.  Nie trzeba długo polecać.

Nowoczesna miłość

  • Ona, reż. Spike Jonze (2013) produkcja: Annapurna Pictures, dystrybucja: Warner Bros. – rozprawa o kondycji człowieczeństwa, potrzebie relacji, miłości. Czy może ją dać Sztuczna Inteligencja? Film jeszcze bardziej aktualny niż w momencie premiery. Cudowny duet Joaquin Phoenix i… głoś Scarlett Johansson.
  • Nowość, reż. Drake Doremus (2017), produkcja: Scott Free Productions, dystrybucja: Netflix – teoretycznie film romantyczny, ale absolutnie nie jakaś sztampa. Dwoje młodych ludzi w otwartym związku próbuje odnaleźć odpowiedź na pytania: czym jest miłość, związek, przywiązanie? Produkcja, która niesprawiedliwie trochę przeszła bez echa.
  • Malcolm i Marie, reż. Sam Levinson (2021), produkcja i dystrybucja: Netflix – sugestywna, intensywna gra Zendayi i Washingtona, prowadzenie kamery, klimat nieomal noirowy i to cholerne napięcie kupiły mnie w podkowach. Uwielbiam taki konflikt podszyty pożądaniem, wynikający ze starcia wielkich charakterów, które się kochają, ale piętrzą się wokół nich problemy, niedomówienia, aż w końcu dochodzi do zderzenia supernowej.
  • Najgorszy człowiek na świecie, reż. Joachim Trier (2021), dystrybucja: M2 Films – podpięcie pod gatunek romantyczny jest kompletnie przestrzelone i jest sporo truizmów i banałów, o których wiedzieliśmy już wcześniej, jednak Najgorszy człowiek na świecie i tak broni się świeżością, precyzją w ich zobrazowaniu. To lustro, w którym może się przejrzeć wielu 30-latków, moich rówieśników, którzy są zaplątani w różne schematy, pragnienia albo też próbują odnaleźć swoją własną ścieżkę w świecie, w którym musimy dążyć do jakichś narzucanych z góry standardów. To piękny film, o nie do końca pięknej egzystencji. Samo życie, nieznośne, ale warte każdego grzechu.

Rozpad małżeństwa

  • Blue Valentine, reż. Derek Cinanfrance, (2010) produkcja: Hunting Lane Films, dystrybucja: The Weinstein Company – ten film piecze, boli i jątrzy. Jest jednak wart tego, aby go obejrzeć.
  • Historia małżeńska, reż. Noah Baumbach (2019), produkcja i dystrybucja: Netflix – ten film powinien się na dobrą sprawę nazywać Historia rozwodowa, bo o tym w gruncie rzeczy jest. Baumbach niesamowicie dotyka istoty rzeczy – bycia w związku, nieuniknionych impasów, trywialnych, ale niemożliwych do przeskoczenia blokad, gdzie chcesz przebaczyć, ale ciągniesz w ślepym zaułku, brniesz w najgorsze. Każdy, kto był/jest w związku, to zna. Adam Driver daje tu popis i potwierdza swój kunszt (po raz kolejny), to też kolejny film z zestawienia, w którym występuje Scarlett Johansson. Moja Królowa Romansu Odwróconego?
  • Cząstki kobiety, reż. Kornél Mundruczó (2020), dystrybucja: Netflix – dla mnie to najtrudniejszy film do omówienia, czy też jakiegokolwiek ocenienia. Dla rodzica to przeżycie graniczne, a sama produkcja wykracza poza ramy zwykłego filmu. Rzecz SZALENIE ważna.
  • Na twoim miejscu, reż. Antonio Galdamez Munoz (2023), dystrybucja: Next Film – nie spodziewałem się niczego od tej polskiej produkcji, a dostałem dosyć pomysłową, nietypową i całkiem mądry film. To pozytywne zaskoczenie, chociaż nie dotyka głębi problemu, pozostaje powierzchowne, to pokrzepia. W naszym kinie to coś wyjątkowego.

Bardzo nietypowo o miłości

Palm Springs

  • Zakochany bez pamięci, reż. Michel Gondry (2004), produkcja i dystrybucja: Focus Features – moja ulubiona, obok tej w Truman Show, rola Jima Carreya. To jedna z tych produkcji, którymi słynny komik chciał pokazać, że w dramatycznym wydaniu jest jeszcze lepszy niż w komediowym. W parze z Kate Winslet byli niesamowici. Nieszablonowe, głębokie, bardzo metaforyczne kino, gdzie nawet włosy głównej bohaterki odgrywają swoją rolę.
  • 50 pierwszych randek, reż. Peter Segal (2004), produkcja i dystrybucja: Columbia Pictures – jeden z tych filmów z Adamem Sandlerem, które pokazują, że potrafi grać. Smutne, przejmujące, a jednocześnie pokrzepiające kino.
  • Kiedy Harry poznał Sally, reż Rob Reiner (1989),  produkcja i dystrybucja: Castle Rock Entertainment – film romantyczny, ale taki dla mnie, kogoś, kto nie lubi zbędnej ckliwości. Zróbmy zabawny, inteligentny obraz, w którym pokażemy, że miłość to nie cukierkowa historia zakochania się od pierwszego wejrzenia, tylko długa, czasem skomplikowana droga. To też jedna z najlepszych scen noworocznych w historii.
  • Palm Springs, reż. Max Barbakow (2020), produkcja: Culmination Productions / Limelight – jedno z moich najprzyjemniejszych doświadczeń kinowych w życiu. Idealny do wracania przy każdej okazji, zaprasza do swojej pętli, jest pętlą, która daje tylko radość i szczęście. To film na dobry i zły dzień. Idealny, świetny i kochany. Uwielbiam.
  • Dzień Świstaka, reż. Harold Ramis (1993), produkcja: Columbia Pictures Corporation – trudno uwierzyć, że ten klasyk, który zmienił poniekąd kino – zwłaszcza łączenie gatunków – ma już 30 lat. Film absurdu, gdzie zderzają się ze sobą tak zaskakujące emocje, że aż dziw.

Rozpacz po stracie ukochanej osoby

  • Między piekłem a niebem, reż. Vincent Ward (1998), wytwórnia: Polygram Filmed Entertainment – jeden z najważniejszych filmów mojego okresu dojrzewania. Przenikające duszę kino, które rozrywa serce, gdy pomyśli się o Robinie Williamsie i jego losie.
  • After Life, reż. Ricky Gervais (2019–2022), produkcja i dystrybucja: Netflix – niespotykany, unikalny miks wzruszeń i ostrego humoru, który może zafundować tylko jeden z moich ulubionych komików. Ricky jest w najlepszej formie, chociaż jego bohater… w najgorszej. To niesamowicie mądry, inteligentny serial.

Miłość homoseksualna

  • Tajemnica Brokeback Mountain, film, reż. Ang Lee (2005) wytwórnia: Focus Features, Alberta Film Entertainment – kiedyś spotkałem się z opinią, że gdyby nie wątek homoseksualny, to byłby to sztampowy film romantyczny. Otóż nie, bo cała problematyka, tonalne napięcie i dramatyzm mają dopiero wydźwięk w tym wątku. To coś więcej niż romans, to rozprawa z rzeczywistością, gdzie na jeden rodzaj miłości nie ma miejsca, przyzwolenia. Świat przedstawiony determinuje tu wszystko. Ang Lee stworzył ponadczasowe dzieło, uderzające w uczucia, angażujące i dające poczucie bliskości z bohaterami  brawurowo zagranymi przez Ledgera i Gyllenhaala. Kino może i najważniejsze.
  • Tamte dni, tamte noce, reż. Luca Gaudagnino (2017) wytwórnia: Frenesy Film Company, La Cinéfacture, RT Features – nie jest to film dla każdego. Z oczywistych względów. Ale może… to właśnie powinien być obowiązkowy film dla tych, którzy mają problem z wykluczeniem, czy dla rodziców jako lekcja poglądowa. Wzruszająca historia, trudna, a taka prosta, której ostatnia sekwencja to absolutny mastershot.

Patologiczna, obsesyjna miłość

  • Skóra, w której żyję, reż. Pedro Almodóvar (2011), wytwórnia: El Deseo, dystrybucja: Sony Pictures Classics – jeden z najbardziej zaskakujących filmów, jakie widziałem. Mistrzostwo spod ręki mistrza. Cóż więcej dodać?
  • Ty, twórcy: Greg Berlanti, Sera Gamble (2018) dystrybucja: Netflix – moje guilty pleasure, swoisty fenomen, który jest tak schematyczny, momentami fatalny aktorsko, a jednak wciąga i ciekawie obrazuje pewne mechanizmy współczesnego świata, ze stalkingiem, nowoczesnymi mediami wpływającymi na rzeczywistość na czele.
  • Wiecznie żywy, film, reż. Jonathan Levine (2013) wytwórnia: Mandeville Films – miłość z zombiakiem? Ależ owszem, tak też można. Urocze i nieszablonowe.
Marcin Kończewski

Marcin Kończewski

Założyciel fanpage’a Koń Movie, gdzie przeistacza się w zwierza filmowego, który z lubością galopuje przez multiwersum superbohaterskich produkcji, kina science-fiction, fantasy i wszelakich animacji. Miłośnik i koneser popkultury nieustannie poszukujący w kinie człowieka. Fan gier bez prądu, literatury, dinozaurów i Batmana. Zawodowo belfer (z wyboru), będący wiecznie w kontrze do betonowego systemu edukacji, usilnie forsujący alternatywne formy nauczania. Po cichu pisze baśnie i opowiadania fantastyczne dla swojego małego synka. Z wykształcenia filolog polski. Współpracuje z kilkoma wydawnictwami i czasopismami.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA