search
REKLAMA
Recenzje

AFTER LIFE – SEZON 3. Wbrew pozorom to wciąż się sprawdza

„After Life” wciąż jest dogłębnie wzruszającym serialem o radzeniu sobie ze stratą.

Dawid Myśliwiec

19 stycznia 2022

After Life. Sezon 3
REKLAMA

Przyznam szczerze, że gdy w kwietniu 2019 roku, niespełna miesiąc po premierze pierwszego sezonu After Life ogłoszono, że ten „mikroserial” będzie kontynuowany, byłem nieco zdziwiony. Nie dlatego, że autorskie dzieło Ricky’ego Gervaisa nie przypadło mi do gustu – wręcz przeciwnie, byłem zachwycony! – lecz ze względu na brak argumentów przemawiających za wznawianiem tej produkcji. After Life wydało mi się piękną, skończoną formą, niepotrzebującą kolejnego aktu. I choć sezon nr 2 nie prezentował aż tak wysokiego poziomu, Gervais obronił pomysł na dalsze losy swojego bohatera. Czy tak samo jest w przypadku trzeciej odsłony After Life?

After Life. Sezon 3

Mówiąc krótko: i tak, i nie. Tony Johnson wciąż jest postacią, którą chce się oglądać: nadal jest cyniczny, bezczelny, wulgarny i odpychająco bezpośredni. To mieszanka, która na ekranie sprawdza się znakomicie, ale zapewne żaden z widzów nie chciałby na co dzień musieć obcować z kimś takim. Z początku wydaje się, że żart Tony’ego nieco złagodniał, ale to tylko pozory – w kilku scenach (np. tej w kawiarni z ojcem i niemowlęciem) główny bohater dorzuca do pieca tak bardzo, że można zastanawiać się, czy granice dobrego smaku zostały już przekroczone. Regularnie przekracza je na pewno Brian (David Earl), lokalny zbieracz i lubieżnik, który za każdym razem, gdy otwiera usta, mówi o seksie i genitaliach swojej byłej żony. Czy rozbudowanie wątku tej postaci było konieczne? Wydaje się, że tak, bowiem sama historia Tony’ego nie wystarczyłaby na skompletowanie całego, króciutkiego przecież (6 odcinków po niespełna 30 minut) sezonu. Z tego samego zapewne względu sporo czasu ekranowego otrzymuje James (Ethan Lawrence), korpulentny pasierb fotografa Lenny’ego (Tony Way), kolejny bohater, którego losy raczej niespecjalnie zainteresują widzów.

After Life. Sezon 3

Poza momentami, gdy Tony czy Brian całkowicie przeszarżowują, After Life wciąż jest dogłębnie wzruszającym serialem o radzeniu sobie ze stratą. Tym razem główny bohater nie przepracowuje żałoby wyłącznie po żonie Lisie (Kerry Godliman), ale też po chorującym na demencję ojcu (David Bradley), którego pożegnaliśmy w poprzednim sezonie. I pod względem postępów Tony’ego w pokonywaniu kolejnych etapów żałoby nowe odcinki zdają się robić krok wstecz – choć wydawało się, że główny bohater After Life sporo już zrozumiał i odgonił najgorsze demony, w trzecim sezonie niemal wraca do punktu wyjścia. Jego powiernicą wciąż jest sporo starsza Anne (fenomenalna Penelope Wilton), ale niestety jest jej tym razem mniej niż w poprzednich odcinkach. Wydaje się, że trochę zabrakło pomysłu na to, co Tony mógłby robić ze sobą, gdyby oswoił swój smutek i postanowił żyć dalej pomimo straty. Co prawda w jego życiu wciąż jest Emma (Ashley Jensen), ale czy pisane jej jest odegrać w nim ważniejszą rolę? Ci, którzy chcieliby się tego dowiedzieć, muszą obejrzeć 3. sezon After Life, bo odpowiedź na to pytanie pada w nim bardzo wyraźnie.

Wymyślony, napisany, wyreżyserowany i zagrany przez Ricky’ego Gervaisa serial to w ostatecznym rozrachunku produkcja całościowo bardzo udana. Umiejętnie rozkłada akcenty pomiędzy śmiechem i łzami, gburowatością głównego bohatera i jego wrażliwością, absurdem codziennych sytuacji i prozą najzwyklejszych czynności. Nie da się jednak nie zauważyć tego, że coś, co pojawiło się na platformie Netflix jako krótka, bo sześcioodcinkowa, ale raczej zamknięta historia, być może niepotrzebnie było przedłużane aż dwukrotnie. Finał trzeciego sezonu wyklucza możliwość dalszych kontynuacji, co trzeba uznać za dobrą wiadomość – wszak lepiej, by autorski projekt Gervaisa nie rozmieniał się na drobne i pozostawił relatywnie dobre wrażenie pomimo zauważalnego obniżenia lotów względem premierowego sezonu.

Dawid Myśliwiec

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA