Plebiscyt
Najlepsze POLSKIE SERIALE WSZECH CZASÓW. Wielki ranking czytelników
Odkryj NAJLEPSZE POLSKIE SERIALE WSZECH CZASÓW! Nasza lista kultowych tytułów, które zachwycają i zaskakują, czeka na Ciebie!
Święta. W okresie takim jak ten polskie seriale, nawet te najbardziej kultowe, zdecydowanie przegrywają w rankingu popularności z filmami świątecznymi i familijnymi. Jest to więc idealny moment, by przypomnieć sobie kilka telewizyjnych produkcji z rodzimego podwórka. A nuż ubarwią nam ten wyjątkowy czas. Nasi czytelnicy wzięli pod lupę seriale kultowe, starsze i młodsze, kryminały, komedie, produkcje historyczne i obyczajowe. Wyszła z tego imponująca lista, którą z niecierpliwością pragniemy się z wami podzielić. Najlepsze polskie seriale wszech czasów.
Poniżej znajdziecie 30 najlepszych tytułów, które zdobyły największą liczbę głosów naszych czytelników. Są na niej produkcje, które wręcz musiały się tam znaleźć. Są i niespodzianki oraz zaskoczenia. Jakie seriale były waszymi faworytami? Czy wyniki was zaskoczyły? Piszcie w komentarzach!
30. Ziemia obiecana
Jedyne polskie dzieło, wobec którego nie zawahałbym się użyć dumnego określenia „superprodukcja”. Wybitnymi aktorami, którzy pojawiają się tu (choćby w małych rólkach), można by zapełnić kilka produkcji. Doskonała muzyka, zdjęcia, kostiumy i scenografia to nie wszystko. Potrzeba było jeszcze wybitnego scenarzysty, by z dość hermetycznej książki Władysława Reymonta stworzyć tak porywający i epicki spektakl. Ten pierwiastek geniuszu wykrzesał z siebie Andrzej Wajda. [Jacek Skałecki]
29. Oficer
Ponad dekadę temu Telewizja Publiczna zaproponowała widzom format dość nietypowy, mocno inspirowany zachodnimi wzorcami sensacyjny serial policyjny, w którym niejaki Kruszon (Borys Szyc), tytułowy oficer policji, otrzymuje zadanie polegające na wniknięciu w struktury zorganizowanej przestępczości, na czele której stał groźny i nieobliczalny Grand (Paweł Małaszyński). Powstał serial wciągający, dynamiczny, stawiający na zwroty akcji i na swój sposób odważny. Oczywiście nie wszystko poszło idealnie, ale ja z Oficerem mam związane głównie dobre wspomnienia i do dziś uważam go za jeden z najciekawszych seriali kryminalno-sensacyjnych powstałych w Polsce. W czasach, kiedy zdecydowanie bardziej niż dziś byliśmy skazani na ramówkę poszczególnych stacji telewizyjnych, robił wrażenie. [Filip Pęziński]
28. Samochodzik i templariusze
Tym razem do czynienia mamy z serialową wersją przygód bohatera stworzonego przez Zbigniewa Nienackiego (również autor scenariusza) o pseudonimie Pan Samochodzik. Gra go Stanisław Mikulski, którego najsłynniejsza rola Hansa Klossa zostaje tutaj uhonorowana krótkim fragmentem jednego z odcinków, gdzie przez chwilę w tle gra motyw przewodni ze Stawki większej niż życie (dzisiaj czytalibyśmy już pewnie teorie o jednym uniwersum).
Sam Pan Samochodzik to historyk sztuki, nazywany nieraz polskim Indianą Jonesem. Kolejny przykład tego, że w serialach tamtej epoki mocno stawiano na przygodę, tajemnicę i odkrycia dokonywane przez sympatycznych bohaterów; najwyraźniej upatrywano w takiej konwencji formy atrakcyjnej dla dzieci wielu pokoleń, bez względu na to, czy oglądają to w dniu premiery, czy czterdzieści lat później. Okazuje się, że słusznie, bo przygody Samochodzika emitowane są do dzisiaj. [Łukasz Budnik, fragment zestawienia]
27. Siedem życzeń
„Siedem życzeń spełni się – jak w tygodniu siedem dni. Pomyśl dobrze, czego chcesz, zanim powiesz…” – czołówka serialu, w charakterystycznym wokalu Wandy Kwietniewskiej, znana jest większości dzisiejszych czterdziestolatków. Wanda i Banda wykonywali utwory do wszystkich odcinków serialu, który opowiada o trzynastoletnim Dariuszu (w tej roli drobny jak na swój wiek okularnik Daniel Kozakiewicz), który pewnego dnia ratuje z opresji czarnego kota. Kot, o wdzięcznym imieniu Rademenes, okazuje się obłożonym starożytną klątwą Egipcjaninem, potrafiącym spełniać życzenia.
Życzeń ma być siedem… Serial Janusza Dymka sprzed ćwierć wieku, nawet oglądany dzisiaj – i pomimo oczywistych archaizmów – zachowuje świeżość pomysłu i aktualność problemów typowego nastolatka. Bo kto nie chciałby być dorosły, kto nie chciałby żeby wszyscy byli na każde jego skinienie? No cóż. Pomyśl dobrze, czego chcesz, zanim powiesz… [Agnieszka Stasiowska]
26. Wojna domowa
Skromnie rozpisana na dwie rodziny z warszawskiego blokowiska opowieść o ciągłym konflikcie pokoleń to do dziś jeden z najlepszych polskich seriali komediowych i ścisła czołówka, jeśli chodzi o ujęcie tematu międzygeneracyjnych starć. Siłą serialu Jerzego Gruzy z lat 1965-1966 jest świetny scenariusz, trafione dialogi oraz znakomita chemia między zespołem aktorskim, w którym znaleźli się m.in. Irena Kwiatkowska, Krzysztof Janczar i Alina Janowska. Humor w Wojnie domowej jest ponadczasowy i nienarzucający się, a przekaz wciąż aktualny, dzięki czemu serial ten dociera z równym powodzeniem do coraz młodszych pokoleń. [Tomasz Raczkowski]
25. Rodzina zastępcza
Jeden z najlepszych polskich seriali komediowych w historii polskiej telewizji, a według mnie – najlepszy spośród tych, które powstały w latach 90. Opowieść o przeuroczym małżeństwie Kwiatkowskich (Gabriela Kownacka i Piotr Fronczewski), którzy – poza dwójką swoich dzieci (Monika Mrozowska i Sergiusz Żymełka) – opiekują się trojgiem adoptowanych dzieci w różnym wieku. Z czasem grono podopiecznych zaczęło się zmieniać i mieszać, ale w domu Kwiatkowskich nigdy nie było nudno. Nie tylko za sprawą gromady dzieciaków, ale także dzięki szalonym sąsiadom Jędrulom (Tomasz Dedek i Joanna Trzepiecińska) i jedynemu w swoim rodzaju posterunkowemu (mistrz dubbingu Jarosław Boberek).
Szkoda, że – podobnie jak w przypadku Świata według Kiepskich – zaczęto wprowadzać do tej historii kolejne bardzo nieprzemyślane postacie, które kompletnie nie pasowały do konwencji serialu. Fronczewski, Dedek i Boberek dwoili się i troili, by ratować Rodzinę zastępczą, ale prawdę powiedziawszy serial zatracił formę, gdy zniknęła z niego schorowana Gabriela Kownacka, która zmarła w 2010 roku. [Dawid Myśliwiec]
24. Odwróceni
Najpierw był Świadek koronny, którego nie nazwałbym filmem udanym. Wyraźnie bowiem widać, że powstał wyłącznie jako dodatek do Odwróconych i stanowi jedyne niemrawe streszczenie wątków z serialu, ciągnięte jeszcze w dół przez mdłe aktorstwo Pawła Małaszyńskiego. Odwróceni wypadają dużo lepiej – rozwinięcie postaci i wątków, które w filmie oglądaliśmy zaledwie w formie retrospekcji, zaowocowało wciągającą intrygą, świetnymi występami aktorskimi (właściwie wszyscy odtwórcy ról mafiozów są tu znakomici) i nierzadko sporą dawką emocji. Ciekawi mnie, jak wypadnie sezon drugi, który zadebiutuje wiosną. [Łukasz Budnik]
23. Daleko od szosy
Siedmioodcinkowy serial Daleko od szosy w reżyserii Zbigniewa Chmielewskiego to jeden z najbardziej popularnych polskich seriali. To także wnikliwe studium obyczajowe polskiej młodzieży wiejskiej i miejskiej lat siedemdziesiątych XX wieku. […] Wbrew pozorom intencją reżysera nie jest namawianie do tego, aby wszyscy masowo wyrywali się ze wsi i przenosili się do miast, co zresztą w latach siedemdziesiątych było bardzo częstym zjawiskiem w Polsce. Ale mocną stroną filmu jest przedstawienie szerokiej mozaiki grup społecznych z ich mentalnością, sposobem ubierania, mieszkania, życia, wysławiania się i wyrażania swoich emocji.
Wystarczy wymienić bogato przedstawioną branżę komunikacyjną (Śląsk, Zgierz, Pabianice, Łódź). Wszystkich tych atutów ze świecą szukać we współczesnych polskich serialach telewizyjnych. Z pewnością długo nie powstanie taki film, jak Chmielewskiego, który z detalami i realizmem odda rzeczywistość, w której powstawał. [Piotr Sobieszczak, fragment recenzji]
22. Rodzinka.pl
Emitowany nieprzerwanie od siedmiu lat i liczący na razie trzynaście sezonów serial komediowy o perypetiach małżeństwa Boskich i trzech synów zyskał ogromną popularność dzięki prostej, niezobowiązującej do regularnych seansów formule, sympatycznej obsadzie i możliwości utożsamiania się z tysiącami rodzinnych sytuacji i wytartych klisz, które udowadniają, że w gruncie rzeczy nasze życia aż tak się od siebie nie różnią. Jasne, można narzekać na wiele aspektów, kręcić nosem na Karolaka i Kożuchowską (chociaż akurat tutaj moim zdaniem nie dają ku temu powodów), ale trzeba naprawdę dużego pokładu złej woli, żeby nie wciągnąć tych dwudziestu paru minut do śniadania, obiadu lub kawy z rodzicami.
Mnie Rodzinka.pl bawi i zawsze chętnie zawieszę na niej oko, kiedy akurat przypadkowo jestem w pobliżu jakiegoś telewizyjnego odbiornika. [Filip Pęziński, fragment plebiscytu]
21. Świat według Kiepskich
Wielu uważa, że Świat według Kiepskich to polska odpowiedź na perypetie rodziny Bundych. Prawda jest jednak taka, że życie Kiepskich jest znacznie bardziej zwariowane, chwilami głupawe, surrealistyczne i absurdalne, a przy tym niezwykle głęboko zanurzone w swojskim klimacie, który tak doskonale przypadł do gustu milionom widzów. Codzienne i niecodzienne problemy pociągniętych wyjątkowo grubą krechą bohaterów to krzywe zwierciadło polskości doprowadzone do ekstremum, swoimi niedorzecznościami, przerysowaniem i specyficzną estetyką wpadające w kicz.
A wszystko okraszone przaśnym humorem pełnym chwytliwych powiedzonek, które na stałe weszły już do mowy potocznej. [Dawid Konieczka, fragment plebiscytu]
20. Ekstradycja
Powstały na fali popularności filmów Władysława Pasikowskiego serial był jednym z pierwszych seriali kryminalno-policyjnych, które naprawdę się w Polsce udały. Choć nakręcono w sumie tylko 25 odcinków podzielonych na 3 serie, Ekstradycja mocno zarysowała się w świadomości polskich widzów, a kreowany przez Marka Kondrata Olgierd Halski jest dziś jedną z najbardziej kultowych postaci małego ekranu w Polsce epoki postkomunistycznej. Podobnie jak Psy, serial Wojciecha Wójcika opowiadał o przestępczym świecie, który – mimo ustrojowego przełomu – wciąż w dużej mierze sterowany był przez sowieckich gangsterów.
Wśród nich absolutnie największe wrażenie sprawiała Nadieżda Tumska, prawdziwa babka z klasą, brawurowo zagrana przez Marię Pakulnis. Oprócz świetnie napisanych postaci i znakomitej intrygi Ekstradycja miała coś jeszcze – Grzegorza Markowskiego i Liroya w utworze Twoje miasto! [Dawid Myśliwiec]
19. Czas honoru
Choć ostatnio w polskim kinie nie brakuje seriali i filmów wojennych, Czas honoru zalicza się do wąskiej grupy tych naprawdę udanych oraz najlepiej zrealizowanych. Scenariusz serialu, skupiający się na losach młodych polskich oficerów – tzw. cichociemnych – zrzuconych na teren okupowanej Polski w czasie II wojny światowej, obfituje nie tylko w ciekawych, dobrze zagranych bohaterów, ale i gęstą fabułę, która prawdziwie trzyma w napięciu. Wśród podobnych dzieł, które popadają w niepotrzebny melodramatyzm bądź patetyzm, Czas honoru prezentuje się zdecydowanie najlepiej. [Maja Budka]
18. 07 zgłoś się
Choć zbieżność cyfr ze słynnym Agentem Jej Królewskiej Mości jest ponoć przypadkowa, porucznik Borewicz bez wątpienia może ubiegać się o miano polskiego Jamesa Bonda. Obyty w świecie, stylowy, trochę arogancki i niezwykle skuteczny jako milicyjny śledczy, Sławomir Borewicz był stróżem prawa, nie tylko bezlitośnie tropiącym przestępców różnego kalibru, ale też wnoszącym międzynarodowy sznyt do zastałych struktur kryminalnych MO lat 70. 07 zgłoś się po raz pierwszy pojawiło się w telewizji w 1976 roku w formacie standardowego serialu, by w latach 80. stać się serią dłuższych filmów telewizyjnych.
Wszystkie etapy rozwoju 07 zgłoś się łączy dyskretny urok Borewicza, który w sprawnie napisanych historiach błyszczy jako niepokonany as organów ścigania. Zarówno postać, jak i serial kojarzą się zaś do dziś z bezpretensjonalną sensacyjno-kryminalną rozrywką. [Tomasz Raczkowski]
17. Kruk. Szepty słychać po zmroku
Paranoiczny klimat, solidne aktorstwo i tajemnica, która czeka na odkrycie – tyle w skrócie proponuje Kruk. […] Canal+ przygotował coś na tyle niebanalnego, że łatwo wpisać Kruka w nową falę polskiego serialu (obok Belfra, Watahy, Paktu czy Krwi z krwi), czyli wysokiej jakości produkcji skutecznie konkurujących z zachodnimi serialami, którymi karmimy się w Netfliksie, Showmaxie czy HBO GO. Przede wszystkim znakomity jest prolog, w którym słyszymy wiersz/kołysankę opowiadaną przez dziecko, widzimy przygotowania do przyjęcia i samo przyjęcie, które kończy się w drastyczny sposób.
Jest zaskakująco brutalnie, zarówno w słowach, jak i w obrazie, ale i jednocześnie onirycznie, jakbyśmy mieli do czynienia z sennym koszmarem. Dzieje się to w miejscu ze skojarzeniami sięgającymi do przeszłości, z postaciami, które przypominają wytwornych arystokratów na balu. To tylko kilka minut, które o tym serialu mówią wszystko i nic zarazem – Kruk jest bowiem surrealistycznym doznaniem, wykoślawioną rzeczywistością uciekającą daleko od trzeźwego osądu, a co za tym idzie, to serial nieprzewidywalny, nieobliczalny. I im dalej w las, tym bardziej to się potwierdza. [Rafał Oświeciński, fragment recenzji]
16. Czterdziestolatek
Kultowy serial Jerzego Gruzy, którego głównym bohaterem jest rodzina Karwowskich – inżynier Stefan Karwowski (Andrzej Kopiczyński) to typowy intelektualista nieudacznik, który wiecznie nie ma pieniędzy, a kryzys wieku średniego każe mu z lekkim przerażeniem patrzeć na dotychczasowe życiowe dokonania. Jego żona, Madzia (rola życia Anny Seniuk), to kobieta, która bardzo chciałaby widzieć Stefanka na eksponowanym stanowisku, ale nie ma pojęcia, jak do tego doprowadzić. I do kompletu – dwoje dzieci (Marek i Jagoda), obrotny szwagier (świetny Janusz Gajos) i sceptyczny wobec zięcia, krewki dziadek.
Na drugim planie trzeźwo komentujący problemy Karwowskiego doktor Stelmach (Leonard Pietraszak) i pracujący z Madzią inżynier Gajny (jak zwykle rewelacyjny Wojciech Pokora). Jakby mało było tego garnituru żywych postaci, nad wszystkim czuwa Kobieta Pracująca, czyli Irena Kwiatkowska – nie będzie przesadą chyba stwierdzenie, że najlepiej napisana kobieca postać komediowa wszech czasów. Czterdziestolatka można oglądać bez końca, bo bez końca będzie bawić. Samo życie nie zestarzeje się nigdy. [Agnieszka Stasiowska]
15. Dom
Po powstaniu warszawskim do domu przy ulicy Złotej 25 wracają jego mieszkańcy. Stolica w gruzach, w polityce po wojnie przychodzi nowe, ale oni, choć zmienieni tragedią, w głębi duszy pozostali tacy sami. Andrzej Talar (Tomasz Borkowy), który nie może zapomnieć o Basi, i jego żona Ewa, dozorca Popiołek (Wacław Kowalski), zastąpiony potem przez szuję Prokopa (Jerzy Bończak), małżeństwo Wrotków (Bożena Dykiel i Jan Englert) i wielu innych. Ludzkie losy splatają się z historią miasta i kraju. Smutne wnętrza i rozgrywające się w nich życiowe dramaty rzadko oglądają promyki słońca.
Serial został bardzo dobrze przyjęty przez widzów i do dziś cieszy się dużą popularnością. Spore emocje wzbudził pomysł nakręcenia dalszych losów jego bohaterów – Dom II powstał po piętnastu latach od zakończenia pierwszej części. Choć oceniany dużo niżej niż odcinki z lat 80., ładnie domyka losy bohaterów domu przy ulicy Złotej. [Agnieszka Stasiowska]
14. Glina
Maciej Maciejewski i Władysław Pasikowski, nigdy nie odchodząc od konwencji kryminału, poruszają imponującą liczbę wątków i motywów, jakże charakterystycznych dla twórczości tego drugiego. Trudne życie prywatne policjantów, wciąż nierozliczony okres patologii Polski Ludowej, przestępczość zorganizowana, upadłe moralnie elity, zdeprawowana władza, antysemityzm, rasizm. Często też sięgają po wątki miłosne – czy to za sprawą rodzącej się relacji między Młodym a córką Gajewskiego, czy pełnego bólu związku głównego bohatera z pielęgniarką Agatą Jeżewską, ale i licznych wątków epizodycznych, pobocznych.
(…) Reżyser proponuje nam rozrywkę trudną, bo zabierającą widza w mroczny i niepokojąco prawdziwy świat, którego podstawą jest obnażanie brudów ludzkiego umysłu. Niezwykle ważną rolę odgrywa przy tym doskonała, depresyjna ścieżka dźwiękowa Lorenca, która potrafi pozornie proste sceny, jak samotnie wypity po pracy kieliszek wódki, zamienić w obezwładniający obraz smutku. [Filip Pęziński, fragment recenzji]
13. Miodowe lata
Serial komediowy z Cezarym Żakiem i Arturem Barcisiem w rolach głównych realizowany był w konwencji teatralnej, na obrotowych, umożliwiających szybką zmianę dekoracji scenach Teatru Żydowskiego w Warszawie. Miodowe lata, oparte na licencji amerykańskiego serialu The Honeymooners to historia dwóch par małżeńskich – Krawczyków i Norków. Energiczny Karol Krawczyk, motorniczy tramwaju (Żak), jest – nomen omen – siłą napędową serialu. To jego genialne pomysły na szybkie wzbogacenie się zwykle wpędzają przyjaciół w kłopoty i przyprawiają ich małżonki o siwiznę.
Tadeusz Norek (Barciś), pracownik kanalizacji miejskiej, jest całkowicie zdominowany z jednej strony przez ekspansywnego Krawczyka, a z drugiej przez jędzowatą żonę (Dorota Chotecka). Żona Krawczyka, Alinka (Agnieszka Pilaszewska, później Katarzyna Żak), to siła spokoju, jedyna osoba, której Krawczyk naprawdę się boi i z którą się liczy. Krótkie, zabawne scenki i niewątpliwy talent pierwotnej czwórki aktorów zdecydował o ogromnej popularności serialu. Gagi były naprawdę zabawne, a Żak, Barciś, Pilaszewska i Chotecka tworzyli zgraną grupę. Kłopoty zaczęły się, gdy Agnieszkę Pilaszewską zastąpiła w roli Alinki rzeczywista żona Cezarego Żaka, Katarzyna.
Niestety, nie poradziła sobie z tym wyzwaniem, dodatkowo zaś „autorskie” odcinki serialu wyraźnie odstawały poziomem od tych, których scenariusz był oparty na amerykańskim pierwowzorze. Fanom dziś na pociechę pozostają pierwsze odcinki serii, z gościnnym występami takich gwiazd jak Krystyna Feldman, Andrzej Chyra czy Leon Niemczyk w roli supersierżanta Zdobysława Kawałka. [Agnieszka Stasiowska, fragment plebiscytu]
12. Ranczo
Za czasów swej świetności Ranczo było najlepszą polską produkcją telewizyjną. W każdą niedzielę przyciągało przed telewizory miliony Polaków, wygrywając z popularnymi programami typu talent show. Galeria świetnie zagranych i napisanych postaci przyczyniła się do sukcesu serialu o Amerykance, która odnajduje szczęście w podwarszawskiej wsi. Popisowe role stworzyli tutaj m.in. Cezary Żak i Artur Barciś, a zwrot „ławeczka z Rancza” na stałe zagościł w zbiorowej świadomości. Satyra na Polskę? Tak, ale łagodna, pełna ciepła i pozbawiona zjadliwości oraz tak charakterystycznego dla polskiej kinematografii dołowania.
Ranczo wskrzesza tradycję naszych kultowych komedii, takich jak Sami swoi czy Kogel-mogel. [Katarzyna Kebernik, fragment plebiscytu]
11. Kariera Nikodema Dyzmy
Polskie kino w PRL-u trzymało się nieźle, ale telewizja też nie pozostawała w tyle. Oferowała znakomite seriale, które ze względu na uniwersalną problematykę zwycięsko przeszły próbę czasu i dziś oglądane są chętniej niż seriale współczesne. Kariera Nikodema Dyzmy jest lekceważona przez ogólnodostępną telewizję i nie tak bardzo hołubiona jak przeboje związane z drugą wojną światową (Stawka większa niż życie, Czterej pancerni i pies). Warto jednak pamiętać o produkcji retro Jana Rybkowskiego i Marka Nowickiego. Piękny to serial, staroświecki i elegancki, mądry i żartobliwy, nastrojowy i refleksyjny.
[…] Kariera Nikodema Dyzmy to jeden z najlepszych polskich seriali. Każda z siedmiu części zawiera masę wyśmienitych scen – ironicznych i dosadnych, które trafiają celnie w samo sedno i błyskotliwie charakteryzują bohaterów. Świetny jest soundtrack i mam tu na myśli nie tylko muzykę i dobór piosenek, ale też udźwiękowienie scen dialogowych (słychać każde słowo, co w polskiej produkcji jest ewenementem). To serial obyczajowy, lecz nie brakuje scen gangsterskich (epizod z Boczkiem) i dość dziwacznych (wspomniana orgia). Podjęto tematy wielkiej wagi, aktualne do dziś (kryzys i bezrobocie).
Bardzo dobrze, że nie zrobiono z tego głupawej farsy (jak wersja z Dymszą). Znalazło się jednak miejsce na gorzki komediodramat, sensację typu political fiction i romans brukowy. Nie wchodzą one jednak w konflikt, ale świetnie uzupełniają krytyczny obraz polskiej finansjery. [Mariusz Czernic, fragment recenzji]
10. 13 posterunek
Jeden z pierwszych polskich sitcomów zrealizowanych według współczesnych amerykańskich standardów (czas odcinka, kategoria wiekowa dla wszystkich, ograniczenie się do tylko jednej studyjnej dekoracji itd.). Ale czy przełożyło się to także na jakość? W większości tak. Serial miewa momenty żenującego humoru, a Cezary Pazura chwilami przesadza z szarżowaniem, to jednak ta produkcja, rozpatrywana całościowo, bardzo śmieszy, dostarczając rozrywki całej rodzinie. Oprócz mniej lub bardziej subtelnych nawiązań do kultowych filmów dostajemy też bardzo sympatyczny zespół aktorski prawie w całości świetnie zagrany, z Markiem Walczewskim, Markiem Perepeczko czy właśnie Cezarym Pazurą na czele, którzy widać, że praktycznie sami kreowali swoje postacie i bawili się przy tym szampańsko, a widzowi tylko udziela się ta zabawna atmosfera.
Oprócz galerii nie do końca normalnych postaci, dostajemy także masę zwariowanych przygód okraszonych absurdalnym humorem. Dużo tu parodii hitów rodzimych, jak i zza oceanu, a także sporo śmiania się z utartych gliniarskich schematów rodem z kina akcji. 13 Posterunek w niektórych kręgach jest pozycją wręcz kultową. Oczywiście ja podchodzę do tego wizerunku z dystansem i nie na każdym odcinku się świetnie bawiłem, to jednak obiektywnie patrząc, w polskim panteonie najlepszych seriali chociażby wzmianka o sitcomie Macieja Ślesickiego znaleźć się powinna. [Mateusz Sojka, fragment plebiscytu]
9. Stawka większa niż życie
10 października 1968 roku Telewizja Polska wyemitowała pierwszy odcinek Stawki większej niż życie, opowiadającej o przygodach J-23, vel Hansa Klossa, agenta polskiego wywiadu infiltrującego struktury niemieckiej Abwehry (niemieckiego wywiadu wojskowego) w czasie II wojny światowej. Stworzony przez Andrzeja Konica i Janusza Morgensterna serial to klasyka polskiej telewizji, źródło cytatów i parafraz, które na stałe weszły do języka potocznego, i druga obok Czterech pancernych i psa sztandarowa produkcja ukazująca zwycięstwo polsko-radzieckiego przymierza nad hitlerowskimi Niemcami, która ukształtowała wczesne wyobrażenia na temat wojny co najmniej kilku pokoleń.
[…] Największą siłą Stawki większej niż życie jest doskonała konstrukcja intrygi i mocne scenariusze poszczególnych epizodów. Fabuła, oprócz kilku pojawiających się postaci i historycznej linearności, nie tworzy długich, kilkuodcinkowych wątków, tylko dzieli się na serię pojedynczych opowieści. Dlatego serial można z powodzeniem oglądać „na wyrywki”, praktycznie cała ekspozycja potrzebna do właściwego odbioru jest bowiem zawarta w konkretnym odcinku. Każdy z nich może zaś funkcjonować jako niezależna historia, z wartką akcją w stylu szpiegowskim à la James Bond. [Tomasz Raczkowski, fragment zestawienia]
8. Zmiennicy
Kultowy, jak większość dzieł Stanisława Barei, serial to historia Kasi Pióreckiej (Ewa Błaszczyk), która w przebraniu mężczyzny podejmuje pracę jako kierowca taksówki nr 1313. Jej zmiennikiem zostaje Jacek Żytkiewicz (Mieczysław Hryniewicz). Od pierwszych scen serialu, kiedy to pierwsza taksówka zostaje zgnieciona przez pomnik Zwycięskiej Myszy Postępu i Tradycji, do samego końca, kiedy jej następca rozbija bank na licytacji, barwne choć szare obrazki życia z PRL-u bawią do łez – i choć coraz młodsi coraz mniej z tego serialu rozumieją, dla starszego pokolenia wszystkie aluzje są jaskrawo jasne, a dziś możemy się z nich śmiać tym głośniej. [Agnieszka Stasiowska, fragment plebiscytu]
7. Czterej pancerni i pies
Kultowi „Pancerni” to od pół wieku nieśmiertelny punkt telewizyjnej ramówki i jedna z najlepszych opowieści przygodowych osadzonych w realiach II wojny światowej, jaka powstała w Polsce. Okrutny i tragiczny czas wojny twórcy przedstawili, stawiając na wartką akcję, lekkość i przystępność dla widza, nie epatując obrazami zniszczenia czy cierpienia, ale angażując emocjonalnie. Załoga słynnego czołgu „Rudy” 102 od razu zyskuje sympatię widzów, w czym duża zasługa odgrywających głównych bohaterów czołowych polskich aktorów (oraz owczarka niemieckiego). Niezależnie od historycznych przekłamań Czterej pancerni i pies bronią się wciąż jako najwyższej próby telewizyjna rozrywka. [Tomasz Raczkowski]
6. Janosik
Nasz własny (choć w zasadzie słowacki, ale nie czepiajmy się szczegółów) Robin Hood, co to bogatym zabierał, a biednym rozdawał. Janosik (Marek Perepeczko) zostaje harnasiem bandy zbójców (wśród nich takie osobliwości jak Waluś Kwiczoł i Jędruś Pyzdra, w doskonałym duecie Bogusza Bilewskiego i Witolda Pyrkosza) i życie swoje dzieli pomiędzy ciupaskę i Marynę (zdradziecko piękna Ewa Lemańska). Hrabia i Murgrabia (Mieczysław Czechowicz i Marian Kociniak) polują na niego jak na zwierza, śliczna hrabianka (Anna Dymna) błyska pięknym okiem, a wszystko to punktowane jest żywą, dynamiczną muzyką Jerzego Matuszkiewicza.
Perepeczko w roli harnasia wyglądał tak, że scena kaźni budziła w oglądających ją kobietach uczucia dalekie od żałobnych, Kwiczoł i Pyzdra swoimi tekstami bawili nas do łez, hrabia głosem Misia Uszatka pomstował na swój ciężki los. Serial Jerzego Passendorfera, choć może z historią niewiele ma wspólnego, to porządna, uczciwa rozrywka i jako taka po latach spokojnie się broni. [Agnieszka Stasiowska]
5. Wataha
Bieszczady, granica polsko-ukraińska, będąca równocześnie zewnętrzną granicą Unii Europejskiej. Dla wielu jej przekroczenie to przepustka do nowego, lepszego życia i aby znaleźć się po polskiej stronie, zrobią wszystko. Czeczeńscy uchodźcy są gotowi zapłacić każdą cenę za przerzut. Przemyt ludzi, broni oraz narkotyków kwitnie w najlepsze. Walkę z bandytami podejmuje tytułowa wataha, czyli grupa strażników granicznych, pod wodzą zadowolonego z życia Wiktora Rebrowa (Leszek Lichota). […] Wataha to produkcja z ogromnym potencjałem. Chociaż całość liczy jedynie sześć odcinków, to akcja rozwija się bez zbędnego pośpiechu.
Widzowie są wprowadzani w sieć intryg oraz kłamstw i – podobnie jak główny bohater – kawałek po kawałku odkrywają kolejne elementy zagadki. Fabuła nie tylko trzyma w napięciu, ale przede wszystkim intryguje. Świetne kreacje aktorskie zostały uzupełnione przez mocne i zapadające w pamięć dialogi, pełne niewymuszonego humoru, dzięki któremu dowiadujemy się m.in. kim jest Władimir Putin. Polski widz w końcu dostaje produkt z wyższej półki, który śmiało może zostać zaprezentowany na zachodnich rynkach i odnieść tam sukces. [Krzysztof Połaski, fragment recenzji]
4. Pitbull
Vega chwali się, że Pitbull spodoba się zwykłym, szeregowym funkcjonariuszom, lecz już nie ich przełożonym. Coś w tym jest, bo świat, który reżyser przedstawia, pozbawiony jest optymistycznego tonu i wesołych statystyk komendantów z centrali. Brak tu postaci w typie charyzmatycznego Borewicza, policyjnego ideału epoki peerelowskiej; brak tu nawet Franza Maurera, antyideału tym razem, ale zawsze efektownego i przenikliwego, nawet ze szklanką wódki w ręku. Wódka to w ogóle element konieczny w polskim filmie psiarskim – symbol samotności, permanentnego upodlenia bądź potrzeby utraty myślowego kontaktu z rzeczywistością.
Ale flaszki różnie się rozpija na ekranie – Maurer, wlewając do gardła kolejną setkę, staje się bohaterem-cynikiem kpiącym ze świata i swej roli w policjo-milicji. W Pitbullu jest inaczej, nawet wódka nietypowo smakuje bohaterom, bo słychać tutaj przede wszystkim prześmiewcze echo tych, za których prawdziwi gliniarze chcieliby uchodzić, choć rzeczywistość łapie ich za gardło, serce i rozum, tym samym sprowadzając ich brutalnie do życiowego parteru, z którego cholernie trudno się im wyrwać. [Rafał Oświeciński]
3. Ślepnąc od świateł
Kuba, główny bohater Ślepnąc od świateł to niewzruszony, beznamiętny diler kokainy, który zaczyna swoją nocną zmianę, gdy powierzchnia stolicy zastyga i zapada w letarg, a budzą się miejskie katakumby – nocne kluby. Dla niego kokaina to istotny kapitał – coś prawdziwego i namacalnego. Traktuje swoją pracę niezwykle poważnie, ponieważ dzięki niej zarabia duże pieniądze, które umożliwią mu upragnioną ucieczkę. Zasiadając na tylnym siedzeniu czarnego BMW, widz wyrusza wraz z Kubą w miejską odyseję – towarzyszy bohaterowi w jego codziennej pracy. Odwiedzają razem głośne neonowe parkiety obleganych nocnych klubów, apartamenty celebrytów z widokiem na Warszawę, czy domy bogatych i samotnych żon znudzonych swoim nowobogackim życiem.
Ślepnąc od świateł to jednak przede wszystkim gęsta, ciężka gangsterka naładowana ogromną dawką przemocy, czasami mocno przejaskrawionej i tak brutalnej, że aż trudnej do przełknięcia. […] Najnowszy polski serial HBO serwuje zaś intrygującą i wciągającą historię o degrengoladzie i upadku, która świetnie odnalazła się na płaszczyźnie filmu, znakomite kreacje aktorskie oraz zaskakujący wizualnie spektakl, który wybiega daleko naprzód od naszego dotychczasowego wyobrażenia rodzimej produkcji telewizyjnej. Serial Skoniecznego oraz Żulczyka udowadnia tym samym, iż polskie seriale mogą być i są tworzone na najwyższym poziomie. [Maja Budka, fragment recenzji]
2. Belfer
Dawno nie mieliśmy w Polsce serialu, o którym byłoby tak głośno. Pytanie „Kto zabił Aśkę Walewską?” nie było może powtarzane tak często, jak miało to miejsce ponad dwadzieścia lat temu w przypadku Laury Palmer, ale trzeba przyznać, że w mediach społecznościowych, zwłaszcza pod koniec sezonu, wrzało. Cieszy to tym bardziej, że nie mamy do czynienia z żadną papką dla mas, ale ciekawą, porządnie zrealizowaną, intrygującą produkcją. Tak jak od dobrych kilku lat mamy do czynienia ze swoistym renesansem polskiego kina, tak i w telewizji coś w końcu zaczęło się dziać. Wataha, Pakt, Krew z krwi, Artyści – żaden z tych seriali nie był pozbawiony wad, ale trzeba przyznać, że produkcje te traktować należy jako krok w dobrą stronę. Belfra z pewnością możemy dopisać do tej grupy, a kto wie, czy serial w reżyserii Łukasza Palkowskiego (Bogowie) nie powinien zajmować tam najwyższego miejsca. [Karol Barzowski, fragment recenzji]
1. Alternatywy 4
Niekoronowany mistrz polskiej komedii Stanisław Bareja, świeżo po sukcesach swych najlepszych kinowych filmów, Bruneta wieczorową porą, Co mi zrobisz jak mnie złapiesz? oraz Misia, skierował swój talent w stronę formuły telewizyjnego serialu komediowego. Po sportretowaniu i obśmianiu staromieszczan, dygnitarzy, sportowców, artystów i wszelkiej maści ludzi „ze środowiska”, przyszedł czas na zwykłych, szarych obywateli, zebranych na odległym, rozgrzebanym blokowisku na warszawskim Ursynowie. Kogóż tam nie ma! Artystka bez głosu i talentu, wynalazca robota kolejkowego, menel z zasadami i gołębiami, nobliwy profesor „latającego uniwersytetu”, samotna nauczycielka, myśliwy chwalipięta, skromna striptizerka, lekarz choleryk, robotnik dźwigowy, inwalida na wózku, obrotna emerytka, niezłomny bojownik mieszkaniowy, partyjny prominent i murzyn z Harvardu.
Cała ta miniatura społeczeństwa, dzięki fantazji dziennikarza telewizyjnego, lekką ręką rozdającego mieszkania z listy przydziałów, stała się szczęśliwszą częścią tegoż społeczeństwa. Ich upragnione i wyczekane przez lata „M” spełniło się pod postacią bloku przy ul. Nowoprojektowanej 7, przemianowanej na partyjnym zebraniu na Alternatywy 4. [Adrian Szczypiński, fragment artykułu]
