search
REKLAMA
American Film Festival 2019

HISTORIA MAŁŻEŃSKA. Wielki triumf Baumbacha

Jan Brzozowski

11 listopada 2019

REKLAMA

Na początku 2005 roku Noah Baumbach podzielił się ze światem Wojną żywiołów – historią koncentrującą się wokół rozpadu małżeństwa, opowiedzianą z perspektywy dwójki dorastających dzieci. Film okazał się ogromnym sukcesem artystycznym (dwie nagrody na festiwalu Sundance), a scenariusz, który reżyser oparł na wspomnieniach rozstania własnych rodziców (wcielający się w głowę rozczłonkowanej rodziny Jeff Daniels nosił nawet ubrania należące do ojca Baumbacha), został nominowany do Oscara. Po niemalże 15 latach autor Frances Ha powrócił do tematu, który niegdyś zapewnił mu rozpoznawalność, tworząc Historię małżeńską. Tym razem jednak za kanwę scenariusza posłużył Amerykaninowi przede wszystkim własny rozwód, kończący jego ośmioletnie małżeństwo z aktorką Jennifer Jason Leigh.

Historię małżeńską otwierają wyznania podkreślające zalety współmałżonka, które czytane są z offu przez dwójkę głównych bohaterów. Z ust Charliego (Adam Driver) dowiadujemy się, że Nicole jest wspaniałą matką, która zawsze znajduje czas na długie i wyczerpujące zabawy z synem. Jest świetną aktorką i nadzwyczaj sympatyczną osobą, stale poświęcającą się dla innych. Z ust Nicole (Scarlett Johansson) dowiadujemy się, że Charlie jest niewiarygodnie utalentowanym i kreatywnym reżyserem teatralnym. Bardzo dobrze dogaduje się z synem, którego systematycznie zabiera do kina i ogrywa w planszówki (najczęściej w Monopoly, które jeszcze kilkukrotnie powraca w trakcie filmu). Sielanka, prawda? Do czasu. Gdy wyznania się kończą, Baumbach wylewa na głowy widzów kubeł zimnej wody. Nagle orientujemy się, że nasi szczęśliwi i beztroscy bohaterowie znajdują się w gabinecie mediatora, a napisanie i odczytanie notki uwypuklającej zalety współmałżonka jest pierwszym krokiem prowadzącym do rozwodu.

adam driver scarlett johansson

Charlie i Nicole decydują, że chcą rozstać się z godnością – szczegóły ustalić między sobą, bez udziału prawników i sądowych przepychanek. Są przecież cywilizowanymi ludźmi, którzy potrafią znaleźć kompromis i żyć w przyjaźni. Baumbach pokazuje w Historii małżeńskiej, że takie rozwody są praktycznie niemożliwe, zwłaszcza gdy w grę wchodzi opieka nad dzieckiem. Wkrótce Charlie i Nicole zaczynają widzieć w sobie nawzajem najgorszych wrogów, zatrudniają oślizgłych i podstępnych prawników (w tych rolach świetni Laura Dern i Ray Liotta), którzy nie wahają się grzebać w życiu prywatnym i wyciągać na światło dzienne wstydliwych sekretów konkurencji.

Największym atutem filmu Baumbacha jest bezstronność. Wydawać by się mogło, że skoro reżyser sam przechodził przez podobne doświadczenia i po części oparł na nich scenariusz, to naturalnie faworyzować będzie Charliego. Nic bardziej mylnego. Autor Opowieści o rodzinie Meyerowitz rozdziela czas ekranowy i argumenty bardzo racjonalnie – Charlie zdradzał żonę i był za mocno skupiony na rozwoju osobistym (czym do bólu przypomina Teda Kramera ze słynnego filmu Roberta Bentona), Nicole natomiast od ponad roku odmawiała współżycia małżeńskiego, a zaraz po separacji wywiozła dziecko z Nowego Jorku do Los Angeles, tym samym ograniczając kontakt ojca z synem praktycznie do zera. Poznajemy więc dwie strony medalu i tylko od nas zależy, komu będziemy w tej niewdzięcznej batalii kibicować. Jedno jest pewne – trudno tutaj mówić o jakimkolwiek zwycięzcy (może za wyjątkiem prawników, którzy niewyobrażalnie gigantycznymi gażami wpędzają Charliego i Nicole w poważne kłopoty finansowe). Rozwód jest zawsze przegraną dla obu stron; ostateczną porażką małżeństwa, a niejednokrotnie również człowieczeństwa.

adam driver scarlett johansson

Jeżeli jednak chodzi o aktorstwo, to niekwestionowanych zwycięzców jest dwóch – Scarlett Johansson i Adam Driver. Każde z nich dostaje tutaj ogromne pole do indywidualnych popisów. Johansson świeci najjaśniej podczas sceny pierwszego spotkania z prawniczką Norą, której w długim i emocjonalnym monologu opowiada historię związku z Charliem z własnej, kobiecej perspektywy. Driver natomiast szczególnie niesamowity jest podczas wizytacji ekspertki, która obserwuje i ocenia jego opiekę nad synem, oraz w jednej z końcowych scen w barze, gdzie bohater wyrzuca z siebie emocje, wykonując piosenkę „Being Alive” pochodzącą z musicalu Stephena Sondheima. Ponadto Johansson i Driver mają jeszcze jedną fantastyczną scenę wspólną, podczas której ich bohaterowie wpadają w niepohamowaną wściekłość. Zaczynają obwiniać drugą osobę o wszystkie swoje nieszczęścia i niepowodzenia, mówić rzeczy, o które nigdy byśmy ich nie podejrzewali. Feralną kłótnię, będącą zarazem punktem kulminacyjnym całego filmu, śledzi się z ogromnym zapałem (napisana jest na poziomie najbardziej angażujących potyczek słownych z Bergmanowskich Scen z życia małżeńskiego), ale również smutkiem – reżyser sprawił, że zdążyliśmy pokochać naszych bohaterów, i ostatnią rzeczą, której chcemy, jest oglądanie ich upadku.

Historia małżeńska jest wielkim triumfem Baumbacha, kolejnym dowodem na to, że Amerykanin jest obecnie jednym z najciekawszych, najbardziej utalentowanych twórców zza oceanu. Reżyserem, na którego każdy kolejny film się czeka, prawdziwym autorem kina. I choć Historia małżeńska nie dostała w tym roku Złotego Lwa w Wenecji, ulegając w konkursie głównym Jokerowi, to niemalże na pewno zostanie wyróżniona kilkoma oscarowymi nominacjami, a może i nawet statuetkami. Tego Baumbachowi oraz pozostałym członkom ekipy życzę z całego serca.

Janek Brzozowski

Jan Brzozowski

Student trzeciego roku na poznańskim filmoznawstwie. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Wielki fan umiejętności aktorskich Jamesa Deana i Jimmy'ego Stewarta oraz urody Ryana Goslinga i Elle Fanning. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska (w szczególności proza Huntera S. Thompsona i Philipa Rotha) oraz francuska (zwłaszcza dzieła Marcela Prousta i Alberta Camus), a także piłka nożna (od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony). Ostatnimi czasy odkrywa w sobie ogromne pokłady miłości względem kina dokumentalnego. Żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA