Publicystyka filmowa
ROMAN POLAŃSKI, AKTOR. Zestawienie ról i epizodów
ROMAN POLAŃSKI, AKTOR to fascynująca podróż przez jego zróżnicowane role, od epizodów po znane występy. Odkryj mniej znane ciekawostki!
Nazwisko Romana Polańskiego najpierw kojarzy się z jego reżyserskimi dokonaniami. W dalszej kolejności zapewne z tragedią przy Cielo Drive 10050, o której film ma nakręcić Quentin Tarantino, sprawą gwałtu na 13-letniej wówczas Samancie Geimer i kolejnymi oskarżeniami o molestowanie. Tymczasem Polański – dość nieśmiało – zaczynał w kinie jako aktor. Przez ponad sześć dekad nigdy nie zapomniał o swoim zamiłowaniu do występów przed kamerą, dlatego wciąż pojawia się w mniejszych i większych rolach. Część z nich jest kinomanom doskonale znana. Część – zwłaszcza drobne epizody – to po prostu ciekawostki, na które warto zwrócić uwagę.
Gdyby trzeba było napisać wstęp do biografii Polańskiego-aktora, mógłby brzmieć na przykład tak: „Występował między innymi u Andrzeja Wajdy, Andrzeja Munka, Giuseppe Tornatore i… Polańskiego. W swojej aktorskiej karierze ma na koncie mniejsze i większe role w prawdziwych arcydziełach. Nie stronił od dramatów, kryminałów, thrillerów, komedii ani kina rozrywkowego.. .”
W tym zestawieniu nie znajdziecie wszystkich ról i występów Polańskiego, bo jest ich ponad czterdzieści. Najbardziej znaną w ostatnich latach rolę Papkina w Zemście pominąłem na rzecz mniej znanych, czasami kilkusekundowych epizodów. Nie ma tu też roli w Do widzenia, do jutra…, ale – aż wstyd się przyznać – to wciąż moja filmowa zaległość do nadrobienia. Tymczasem…
Pokolenie (1954)
Dla miłośników polskiego kina pozycja obowiązkowa, choć debiut Andrzeja Wajdy po latach może drażnić. Nie ma się co dziwić, powstał w roku 1954. Stalin już co prawda nie żył, ale na odwilż trzeba było jeszcze poczekać. To historia grupy młodych ludzi, którzy – często z przypadku – dołączają do konspiracji wspieranej przez komunistów. Piękni, młodzi, uzbrojeni” – taki trochę Czas honoru – bardziej propagandowy, lepiej nakręcony i lepiej zagrany, bo nazwiska jak: Tadeusz Łomnicki, Zbigniew Cybulski, Tadeusz Janczar i Roman Polański dodają sporo jakości temu filmowi.
Andrzej Wajda obsadził Polańskiego w roli Mundka w dużej mierze ze względu na jego młodzieńczy wygląd. Początkujący aktor miał wówczas nieco ponad 21 lat, a w Pokoleniu gra w zasadzie chłopca, który dotrzymując towarzystwa starszym kolegom, zdaje się raczej bawić w „strzelanie do Niemców”. Świetnie obrazuje to scena porwania ciężarówki, gdy Mundka bardziej od samej akcji interesuje pogoń za gęsią.
Dwaj ludzie z szafą (1958)
Krótkometrażówka, która w pewien sposób otwarła Polańskiemu drzwi do reżyserskiej kariery. Piętnastominutowa opowieść o mężczyznach przemierzających ulice miasta z tytułową szafą w rękach. Ludzie przeganiają ich z tramwaju, z restauracji, z wielu innych miejsc. Już tu widać elementy z późniejszych dokonań reżysera.
Bo Dwaj ludzie z szafą rozpoczynają się dość niepokojąco, ale też stosunkowo niewinnie. Film zmienia ton, gdy na ekranie pojawia się czteroosobowa grupa chuliganów. Siedzą na scenie, jedzą jabłka i rzucają ogryzkami w czarnego kotka. W końcu jeden z nich bierze do rąk kamień…
Polańskiego widzimy najpierw na drugim planie (pierwszy z prawej), ale w kolejnych scenach dowiadujemy się, że to największy bad-ass w tej ekipie.
Zezowate szczęście (1960)
W Zezowatym szczęściu Munk pokazuje nam bohatera potrafiącego dostosować się do każdej sytuacji: społecznej czy politycznej. Oczywiście brzydzimy się konformistami, patrzymy na nich z wyższością. Problem w tym, że to opowieść o nas samych.
W pewnym momencie swojego życia Jan Piszczyk zostaje korepetytorem Joli – córki majora Wróblewskiego. Dziewczyna jest piękna, flirtuje, młodzi zakochują się w sobie. Piszczyk zyskuje dzięki niej pewność siebie w kontaktach z kobietami – tak przynajmniej mówi. Gdy po pewnym czasie potrzebuje od majora przysługi, trafia pod jego dom i z piętra budynku stojącego po drugiej stronie ulicy obserwuje Jolę i jej nowego korepetytora, ewidentnie flirtującego z dziewczyną. I właśnie owego korepetytora gra Roman Polański, który na ekranie pojawia się dosłownie w dwóch ujęciach trwających razem może kilkanaście sekund. Ale i tak rozpoznać go bardzo łatwo.
Niewinni czarodzieje (1960)
W tym samym roku co Zezowate szczęście premierę miał kolejny film Andrzeja Wajdy. Niewinni czarodzieje to film, który wydaje się zupełnie nie pasować do wczesnej filmografii Mistrza: Pokolenie, Kanał, Popiół i diament, aż tu nagle opowieść o miłości dwojga ludzi z muzyką jazzową w tle. Zbigniew Cybulski, Roman Polański, Tadeusz Łomnicki, Kalina Jędrusik, Krzysztof Komeda… skład marzeń, chciałoby się rzec.
Polański – liczący wówczas lat 27, wciąż wyglądający jak nastolatek – to jeden z członków zespołu. I mimo że kontrabas, na którym gra, jest od niego dwa razy większy, to właśnie Dudek jest kierownikiem Niewinnych Czarodziejów. Polański miał już wtedy na koncie krótkie metraże, a za półtora roku olśni niemal cały filmowy świat Nożem w wodzie. Kto wie, może Wajda powierzając mu rolę „kierownika”, mrugał okiem do widzów i dawał im do zrozumienia, że właśnie ten niepozorny chłopiec potrafi trzymać w ryzach artystów, z którymi pracuje?
Nieustraszeni pogromcy wampirów (1967)
Komedia? Horror? Na pewno doskonały pastisz kina z wampirami w rolach głównych. Co prawda Nieustraszeni pogromcy wampirów okazali się finansową klapą, a ten film raczej nie jest wymieniany jako jedno z najważniejszych reżyserskich dokonań Polańskiego, ale warto go sobie od czasu do czasu przypomnieć.
Gra on tu Alfreda, asystenta polującego na wampiry profesora Abronsiusa. Reżyser i aktor miał tu 33 lata i – znów to powtarzam – wciąż wyglądał jak chłopiec (z łatwością można by go dodać do grona wiecznie młodych aktorów). To na planie tego filmu towarzyszyła mu zjawiskowo piękna Sharon Tate. Gdy ogląda się sceny z ich udziałem, widać wyraźnie, że patrzymy na zakochaną w sobie parę. Dziś wiemy, że owa para miała przed sobą zaledwie dwa lata wspólnego życia. To zadziwiające zrządzenie losu, że poznali się na planie filmu, w którym krew leje się strumieniami…
Chinatown (1974)
Jeden z najlepszych i najbardziej charakterystycznych filmowych epizodów. Nie ma to jak być wścibskim prywatnym detektywem i podczas śledztwa trafić na zadziornego, pewnego siebie, małego, eleganckiego brutala. To spotkanie detektyw J.J. Gittes zapamięta na długo, podobnie jak widzowie. A ci, którzy Chinatown nie oglądali, a widzieli jedynie pojedyncze kadry, musieli zastanawiać się, skąd, u licha, u faceta ten opatrunek na nosie? Co mu się stało? To tylko efekt spotkania z jegomościem w białym garniturze, który nie lubi, gdy ktoś wtyka nos w nie swoje sprawy.
Chinatown to doskonałe kino. Spośród hollywoodzkich dokonań Polańskiego ten film cenię najbardziej. Nie mówiąc już o roli reżysera przed kamerą, która w pewien – dość oczywisty sposób – nawiązuje do jego postaci z Dwóch ludzi z szafą. Znów jest szefem, który przemocą się nie brzydzi.
Lokator (1976)
Ostatnia – po Wstręcie i Dziecku Rosemary – część tak zwanej trylogii apartamentowej. Jak to zwykle u Polańskiego bywa, zaczyna się z jednej strony niewinnie, z drugiej – niepokojąco. Trelkowski wprowadza się do mieszkania zajmowanego wcześniej przez (do czasu) niedoszłą samobójczynię. Szybko okazuje się, że wspomniana kamienica to miejsce bardzo dziwne, a pozostali jej lokatorzy tylko tę atmosferę podkręcają. Jeden z niewielu – jeśli nie jedyny – pełnometrażowy film, w którym Polański obsadził się w głównej roli, a zarazem jeden z pierwszych, kręconych znów w Europie. Rok po premierze Lokatora wybuchł skandal z gwałtem na 13-letniej Samancie Geimer.
Od tego czasu Polański na ekranie pojawiał się znacznie rzadziej. Wystąpił w B-klasowym Powrocie do ZSRR oraz epizodycznej roli w wyreżyserowanym przez siebie Franticu. Tam bardzo łatwo go przeoczyć – gra taksówkarza, który podwozi doktora Walkera (Harrison Ford) do Dede Martina. Reżyserem, który namówił Polańskiego na kolejny, bardzo udany aktorski występ, był…
Czysta formalność (1994)
…Giuseppe Tornatore.
W deszczową noc policja zatrzymuje wałęsającego się, przemoczonego mężczyznę (Gerard Depardieu). Funkcjonariusze zabierają go na komisariat, bo w okolicy znaleziono ciało, a wiele wskazuje na morderstwo. Mężczyzna nie ma przy sobie dokumentów, nie do końca pamięta, co się z nim działo przez ostatnie kilka godzin. W końcu na komisariat dociera Inspektor (Polański). Policjant okazuje się wielkim miłośnikiem twórczości pisarza Onoffa, a tajemniczy mężczyzna – samym pisarzem.
To jeden z niewielu filmów, w którym rzeczywiście możemy podziwiać Polańskiego – aktora. Czysta formalność nie jest filmem wybitnym (choć był nominowany do Złotej Palmy), ale jeśli ktoś lubi zagadki, aktorskie pojedynki i skromne, duszne kino, z pewnością powinien po ten obraz sięgnąć. Nie mówiąc już o tym, że Polański znów udowodnił, że naprawdę grać potrafi.
W Czystej formalności może drażnić włoski dubbing. Ale skoro już o dubbingu mowa, to warto wiedzieć, że Polański również w nim się udzielał. To on podłożył głos pod postać Chłopaka w Nożu w wodzie. Głos Zygmunta Malanowicza wydawał się twórcom zbyt poważny. Inna sprawa, że o tę rolę starał się sam reżyser. A właściwie dwóch reżyserów, bo chciał ją również zagrać Jerzy Skolimowski.
Godziny szczytu 3 (2007)
Gdy jesteśmy przy wszelkiej maści policjantach i funkcjonariuszach, to komisarz Revi z francuskiego wywiadu, który „musi zadać kilka pytań” głównym bohaterom trzeciej części Godzin szczytu, nie jest miłym typem. Nie przepada za panoszącymi się we Francji amerykańskimi policjantami, więc na dzień dobry serwuje im pobicie na lotnisku połączone z bolesną kontrolą osobistą wykonaną w lateksowej rękawiczce. Żadna z części tej komediowej trylogii nie przypadła mi do gustu, ale całkiem fajnie posłuchać Polańskiego mówiącego po angielsku z francuskim akcentem zdania w stylu: „Paryż to moje miasto!”.
Rzeź (2011)
Mocna satyra, a jednocześnie kolejny, bardzo dobry obraz w reżyserskim dorobku Polańskiego. Dwa małżeństwa spotykają się, żeby „w cywilizowany sposób” omówić incydent, do którego doszło między ich synami. Wszystko zaczyna się może nie komfortowo, ale w momencie, gdy obie strony deklarują chęć rozwiązania kłopotliwej sytuacji. Z czasem na wierzch zaczynają wychodzić większe i mniejsze uprzedzenia, różnice w statusie materialnym i wszechobecna hipokryzja. Rzeź to przede wszystkim popis aktorskiej czwórki; w większości scen obserwujemy tylko te dwie – z czasem coraz bardziej skonfliktowane – pary. Ale są też wyjątki.
W dwóch scenach widzimy dzieci na placu zabaw, w jednym kadrze – samego reżysera. Polański to ten wścibski (zainteresowany kłótnią) sąsiad wyglądający zza uchylonych drzwi i sprawdzający, „co to za hałasy na korytarzu”. Niby niewiele, ale to naprawdę zabawna i scena, która w przedziwny sposób zostaje w pamięci, choć podobnych epizodów w filmach oglądaliśmy przecież setki.
The Stalking Moon (2017)
O tym filmie wiemy na razie niewiele, poza tym, że to thriller w reżyserii Domenico A. Galloro, a bohater grany przez Polańskiego nosi nazwisko Fabrice Fournier. Na ekranie towarzyszą mu Tomas Kretschmann (grał między innymi w Pianiście i Upadku) i Julie Dray. Jak dotąd nie wyznaczono daty premiery, więc na kolejne aktorskie wcielenia Polańskiego przyjdzie nam jeszcze poczekać. Tymczasem odliczamy tygodnie i dni do polskiej premiery jego najnowszego filmu. Recenzję Prawdziwej historii znajdziecie tutaj.
korekta: Kornelia Farynowska
