search
REKLAMA
Nowe Horyzonty 2022

Najlepsze filmy 22. edycji festiwalu NOWE HORYZONTY

Lista najlepszych filmów, które udało nam się obejrzeć podczas tegorocznej edycji Nowych Horyzontów.

REDAKCJA

7 sierpnia 2022

REKLAMA

Wieńcząca festiwal, internetowa część 22. Nowych Horyzontów dobiega właśnie końca. Z tej okazji dzielimy się najlepszymi filmami, które udało nam się obejrzeć podczas tegorocznej edycji – zarówno stacjonarnie, jak i online.

Jan Brzozowski

1. Pacifiticion – zdecydowanie mój ulubiony z dotychczasowych filmów Alberta Serry. Jak to już zwykle bywa u Katalończyka: wizualnie oszałamiający. Reżyser wyciska z wysp polinezyjskich tyle, ile się da. Filmuje swoich bohaterów przede wszystkim w planach pełnych i totalnych, sporą część przestrzeni kadrowej oddając wspaniałej, lokalnej florze. W przeciwieństwie do poprzednich (wymagających percepcyjnie) projektów Serry tutaj uwaga widza podtrzymywana jest dodatkowo za pomocą charyzmatycznego protagonisty – stylizowanego na Herzogowskiego Fitzzcaralda, Wielkiego Komisarza De Rollera – oraz drugoplanowej intrygi polityczno-kryminalnej, związanej z przeprowadzanymi na wyspach próbach nuklearnych. Jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi w kontekście blisko 3-godzinnego metrażu, bardziej przystępnego dzieła autora Śmierci Ludwika XIV nie znajdziecie.

2. Do piątku, Robinsonie – zasłużony zwycięzca tegorocznego Grand Prix Nowych Horyzontów. Osią narracyjną jest tu epistolarna wymiana pomiędzy dwoma nestorami kina – Ebrahimem Golestanem oraz Jean-Lukiem Godardem. Inicjatorką tego niezwykłego, obfitującego w humor oraz intelektualne zagadki dialogu była Mita Fahrani – reżyserka dokumentu, pełniąca funkcję posłańca, krążącego z kamerą między Sussex a Genewą. Do piątku, Robinsonie zachwyca przede wszystkim jako czuły portret starych mistrzów, często filmowanych w prozaicznych, codziennych sytuacjach. Zapewniam, że w żadnym innym filmie nie zobaczycie Godarda, który prasuje koszule, bawi się z kotem na podwórku i ogląda piłkę nożną w telewizji.

3. Flux Gourmet – jeden z najciekawszych oraz najzabawniejszych filmów w twórczości Petera Stricklanda. Osadzony w świecie kulinarno-dźwiękowego peformance’u, z jednej strony strony stanowi satyrę, biorącą sobie na cel to specyficzne środowisko (skądinąd, znane Stricklandowi od podszewki), z drugiej zaś – empatyczny, uniwersalny kolaż różnych podejść do uprawiania sztuki, reprezentowanych przez kolektyw znakomicie napisanych i zagranych bohaterów. Palce lizać.

4. Mona Lisa i krwawy księżyc – lubię O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu, ale zakochałem się dopiero w Mona Lisie i krwawym księżycu. Ana Lily Amirpour znów bawi się elementami kina gatunkowego, mieszając ze sobą film superbohaterski, kryminał oraz coming of age story. Wygrzebuje z filmowego niebytu Kate Hudson i obsadza ją w roli nowoorleańskiej prostytutki, która pewnej upalnej nocy poznaje posiadającą nadnaturalne zdolności Mona Lisę (w tej roli znana z Płomieni Jong-seo Jun). Szaloną fabułę wspomagają fantastyczne zdjęcia, łączące nocne plenery ze wszechobecnymi neonami, oraz elektroniczna ścieżka dźwiękowa, składająca się w dużej mierze z utworów Gugliemo Bottina. Efekt końcowy jest zatem nie tylko komiczny, ale również zabójczo stylowy.

5. Prześwietlenie – Cristian Mungiu kontynuuje wiwisekcję rumuńskiego społeczeństwa, tym razem zaglądając na transylwańską prowincję. Zamiast posiadłości hrabiego Draculi odnajduje jednak konflikty na tle etnicznym, napędzane przez wzajemną wrogość społeczności rumuńskiej i węgierskiej oraz przybycie imigrantów zarobkowych ze Sri Lanki. Niechęć powoli eskaluje w nienawiść, a ulubionym orężem każdego rasisty jest tutaj spójnik „ale”. Uniwersalnego charakteru nadają filmowi Mungiu wątki nadnaturalne, obecne za sprawą profetycznych zdolności synka głównego bohatera oraz enigmatycznego, niedźwiedziego zakończenia.

Tomasz Raczkowski

1. Holy Spider – chyba najbardziej przeze mnie wyczekiwany film festiwalu spełnił z nawiązką pokładane w nim nadzieje. Ali Abbasi tworzy rasowy thriller oparty na rozgrywce seryjnego mordercy i ambitnej dziennikarki, przesycając historię społeczną krytyką wycelowaną w religijny reżim i konserwatywne społeczeństwo. Realizacyjny majstersztyk trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty, znajdując perfekcyjny balans między rozliczaniem z poważnym tematem a filmową rozrywką. Talent Abbasiego rozkwita.

2. Godland – Hlynur Pálmason jest kolejnym reżyserem młodego pokolenia, którego poczynania śledzę z uwagą. W swoim trzecim filmie autor Białego, białego dnia się nie kryguje i bierze na tapet historyczno-społeczne rozliczenie kolonialnych relacji duńsko-islandzkich, formalnie wyraźnie wchodząc w dialog z nordyckimi klasykami takimi jak Ingmar Bergman czy Carl Theodor Dreyer. W tym zamaszystym projekcie nie gubi jednak swojego charakterystycznego stylu opartego na kameralnych inscenizacjach i w efekcie tworzy wielowarstwowe, intrygujące dzieło.

3. Silent Twins – poprzednie filmy Agnieszki Smoczyńskiej przyjąłem z ciekawością, ale nie bez zastrzeżeń. W swoim pierwszym międzynarodowym projekcie pochodząca z Wrocławia reżyserka zdaje się znajdować w końcu satysfakcjonujące ujście dla swojej niebanalnej wrażliwości. Opowiadając historię dwóch uzależnionych od siebie, żyjących we własnym świecie sióstr, reżyserka oferuje prawdziwą inscenizacyjną ucztę i unikalny dramat przyjmujący w pełni perspektywę outsiderek.

4. Podejrzana – słabszy film Park Chan-wooka to wciąż rzecz lepsza od większości filmów. W Podejrzanej Koreańczyk tworzy specyficzną hybrydę, nakładając swoje charakterystyczne żonglerki gatunkami i specyficzny humor na zgoła hitchcockowską tkankę fabularną. Efektem jest pięknie płynący film, w którym można się z przyjemnością zanurzyć, dotknąć niejednoznacznych uczuć bohaterów i delektować kolejnymi skrętami meandrującej narracji.

5. Na pełny etat – nakręcony z trzymającym w napięciu życiowym nerwem portret samotnej matki nieustannie miotającej się między domem, pracą i poszukiwaniem kolejnej, a to wszystko w paraliżowanej strajkami paryskiej aglomeracji. Równie ważne co rytm są tu niejednoznaczności, niepozwalające zamknąć głównej bohaterki w prostych szufladkach, dzięki czemu film nabiera życiowego realizmu i w trakcie seansu można całkowicie dać się pochłonąć małemu piekiełku codzienności.

Maja Budka

1. Pięć diabłów – przepiękny film, który był moim ostatnim obejrzanym stacjonarnie na tegorocznych Nowych Horyzontach. Opowieść z pogranicza dramatu, thrillera, fantasy i baśni. Bardzo odważny pomysł na opowiedzenie trudniej i tragicznej historii pewnej rodziny, ale wszystko wypadki znakomicie

2. Blisko – nie pamiętam, kiedy ostatnio jakikolwiek film zrobił na mnie aż takie wrażenie. Wyszłam z kina zalana łzami. Jednocześnie Blisko to film przepiękny i, co ważne, bardzo ważny. Zostanie ze mną na bardzo długo.

3. Chora na siebie – bardzo pozytywne zaskoczenie. Czarna komedia o dziewczynie, która dla atencji zrobi wszystko. Momentami zakrawa o niesmaczny body horror. Bardzo ciekawy pomysł i równie ciekawa realizacja.

4. Mona Lisa i krwawy księżyc – najbardziej epickie Nocne Szaleństwo! Historia jest dzika, ale znaleziono w niej miejsce na opowiedzenie historii o niełatwych relacjach rodzinnych. No i ta ikoniczna ścieżka dźwiękowa!

5. W trójkącie – przepyszna komedia o wymiotujących bogaczach na luksusowym rejsie. W pewnym momencie film gubi tempo, ale wciąż był to świetny seans. Duży plus za Woody’ego Harrelsona.

REDAKCJA

REDAKCJA

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA