Publicystyka filmowa
Martwi w chwili przybycia. EKRANOWI NIEBOSZCZYCY
W „MARTWYCH W CHWILI PRZYBYCIA. EKRANOWI NIEBOSZCZYCI” śmierć nabiera lekkości, a zmarli zaskakują dowcipem i refleksją o zaświatach.
Święto Zmarłych to idealny czas nie tylko na wspominanie tych, którzy odeszli, ale też na swoistą celebrację śmierci i wszystkiego, co z nią związane, pielęgnowanie refleksji nad światem duchów. Filmy zgrabnie potrafią łączyć jedno z drugim, wprowadzając w nasze życia odrobinę metafizyki i dystansu do spraw codziennych. Pochylmy się więc nad tymi tytułami, w których narracja obraca się wokół zaświatów, a główny bohater często nie jest żywy… Lekkie spoilery.
Awantura w zaświatach (1941)
Klasyczna fabuła o pomyłce w zaświatach – czterokrotnie zresztą remakowana (w 1968, 1978, 1983 i 2001 roku). Bokser Joe Pendelton przedwcześnie umiera w wypadku, zabrany przez nadgorliwego anioła. Reguły gry zabraniają zwrócić jego duszę do prawowitego ciała, ale może sobie w zamian wybrać inne.
A ponieważ jest to coś więcej niż wybór nowego auta, to Joe skrupulatnie podchodzi do całej procedury. To przyjemne, poprawiające humor i tak po prostu szczere dzieło zapoczątkowało wysyp sobie podobnych i popularniejszych produkcji oraz pociągnęło za sobą sequel z Ritą Hayworth – Down to Earth, podobnie jak oryginał, po latach również przerobiono, acz już z gorszym efektem (Xanadu, 1980).
Szósty zmysł (1999)
Film-spoiler i zarazem najpopularniejszy tytuł w dorobku M. Nighta Shyamalana. Cały twist polega tutaj na tym, że duch nie wie, iż jest duchem, więc żyje sobie jak normalny człowiek i przy okazji zajmuje się psychiatryczną opieką małego chłopca, który twierdzi, iż widzi.
.. duchy. Gdy przedstawić to w ten sposób, fabuła trąci tandetą i mało zaskakującym przebiegiem wydarzeń. I coś w tym jest, bo wzbudzający u widowni zaskoczenie finał jest logicznym następstwem pozbawiającego złudzeń prologu. Ale twórca w piękny sposób myli po drodze tropy, skupiając się przede wszystkim na dramacie poszczególnych jednostek i zaskakując nas jeszcze nie raz w przebiegu akcji. Emocjonalna bomba.
Bez końca (1985)
U Krzysztofa Kieślowskiego fabuła prawi co prawda o kobiecie, która straciła męża i nie potrafi sobie z tym poradzić, ale to właśnie zmarły wprowadza nas w całą historię, wciąż trwając gdzieś tam obok, obserwując biernie i w milczeniu, czekając.
.. Charakterystyczny dla tego twórcy klimat metafizyki i tak zwany realizm magiczny sprawiają, że łatwiej jest przełknąć tę niesamowicie smutną opowieść o życiu i śmierci oraz ich wzajemnym wpływie na siebie. W przeciwieństwie do powyższych dwóch pozycji tutaj nie ma mowy o szczęśliwym zakończeniu, nawet jeśli towarzyszące mu katharsis nie jest pozbawione nutki optymizmu oraz, przede wszystkim, ulgi. Kino niełatwe, ale satysfakcjonujące.
Sok z żuka (1988)
Sympatyczne małżeństwo przeżywa głupi wypadek samochodowy tylko po to, aby po powrocie do domu znaleźć na stole tajemniczy podręcznik dla świeżo zmarłych (obecnie do kupienia na Amazonie!) oraz brak swego odbicia w lustrze. Jakiś czas później ze zgrozą odkrywają, że są martwi, a ich dom sprzedano innym lokatorom… Fantastyczna wizja Tima Burtona, który oferuje nam pokręcony świat poza światem, pełny makabrycznych widoków i potworów, a jednocześnie nie wolny od czysto ludzkich przyzwyczajeń, reguł i wszędobylskiej biurokracji. Mamy więc taki horror w horrorze, choć przeważa jednakże zabawa, przygoda i humor – czarny oczywiście, ale czego oczekiwać od tego typu opowieści, nawet stricte rodzinnych.
Duch i pani Muir (1947)
Czarno-biała klasyka o relacji zjawy starego kapitana i żywej, młodej kobiety dała w zasadzie podwaliny pod wszystkie późniejsze historie tego typu. Wciąż pozostaje przy tym jedną z lepszych, czemu nietrudno się dziwić, patrząc zarówno na obsadę (Gene Tierney, Rex Harrison, George Sanders), jak i osobę reżysera (Joseph L.
Mankiewicz – późniejszy twórca Wszystkiego o Ewie i Kleopatry). Starcie dwóch odrębnych charakterów i poglądów na… cóż, życie, to wspaniale oglądający się pojedynek oraz romans w jednym, udowadniający, że nawet śmierć nie jest w stanie przynieść spokoju ducha i unieważnić pewnych rzeczy. To bezbłędne, pełne uroku stare kino w najlepszym wydaniu, co zaowocowało nominacją do Oscara za zdjęcia oraz powstałym na jego bazie serialem telewizyjnym, który pod koniec lat 60. także cieszył się uznaniem.
Tata duch (1990)
Tytuł tej komedii mówi właściwie wszystko – to opowieść o duchu taty, który „wychodzi” ze swojego ciała po wypadku w celu dokończenia interesów i zadbania o bezpieczeństwo swoich dzieci, niemających wszak także i matki. W roli głównej obecnie niesławny Bill Cosby, co sprawia, że całość ogląda się trochę jak pełnometrażowy odcinek jego popularnej wówczas serii Bill Cosby Show.
Za kamerą Sidney Poitier, więc film uderza też czasem w poważniejsze tony, aczkolwiek generalnie pozostaje lekką, niezobowiązującą rozrywką, która z uśmiechem podchodzi zarówno do życia, jak i do śmierci. Niezbyt to ambitne, ale może się podobać.
Ghost story (2017)
Specyficzna opowieść o przemijaniu została zaprezentowana nietypowo, bo za pomocą pudełkowatego formatu obrazu o zaokrąglonych rogach. Archaiczny wygląd miał zwiększyć klaustrofobiczną atmosferę filmu, którego narracja również jest dość nietuzinkowa.
Reżyser przedłuża jedne sceny w nieskończoność, podczas gdy inne, fabularnie ważniejsze, wydają się znikać w ułamku sekundy, co ma podkreślać znaczenie (lub jego brak) czasu w życiu – również tym poza życiem. Jakby tego było mało, główny, zmarły nagle bohater przedstawiony został jako błąkające się po kadrze milczące prześcieradło z dziurkami. Wszystko to składa się na intrygującą wizję życia pozagrobowego i nietypowe love story w jednym. Dowód na to, że w kinie, wbrew pozorom, wciąż jest jeszcze miejsce na oryginalność oraz świeże pomysły.
Na zawsze (1989)
Remake w wykonaniu Stevena Spielberga pochodzącego z lat czterdziestych A Guy Named Joe – prywatnie jednego z ulubionych filmów reżysera – był dla wielu fanów tego twórcy mocno rozczarowującym dziełem. Ot, mdłe romansidło z motywem zaświatów.
Trudno jednak tak do końca skreślić ten tytuł, bo bez problemu potrafi on oczarować. Historia lotnika, który ginie w trakcie jednej z akcji, po czym wraca na ziemię, aby rozliczyć się ze swoim życiem i przy okazji pomóc ukochanej w znalezieniu szczęścia, to Spielberg pełną gębą, potrafiący podnieść na duchu. Udał się tu humorystyczny wydźwięk, zgrabnie wymieszany z goryczą przemijania i utraty bliskich. Ujmuje również – a raczej: przede wszystkim – boski pierwiastek w osobie anioła o twarzy Audrey Hepburn w jej ostatniej kinowej roli. Dzięki temu to przyjemne kino, nawet jeśli niezbyt wysokich lotów, w jakimś stopniu pozostaje z widzem.
Głęboko, prawdziwie, do szaleństwa (1990)
Samotna Brytyjka (Juliet Stevenson) pozostaje w psychicznej rozsypce po nagłej śmierci ukochanego (świetny jak zawsze Alan Rickman). Chodzi do psychologa, gdzie potrafi w jednej chwili się załamać, zbywa wszystkich przychylnych jej mężczyzn (w tym jednego nadgorliwego Polaka), a gdy jest sama, to mówi do siebie i wydaje jej się, że słyszy głosy byłego partnera.
W końcu on zjawia się we własnej „osobie”, przy okazji sprowadzając do rozpadającego się mieszkania kumpli z drugiej strony… Ta mała perełka Anthony’ego Minghelli to przede wszystkim studium nagłej samotności i radzenia sobie ze smutkiem oraz godzenia się ze stratą. Nie jest to łatwe, lecz film nigdy nie pozwala sobie na całkowite przygnębienie widza, pozostając słodko-gorzką, świetnie napisaną i koncertowo zagraną lekcją życia ze śmiercią.
Uwierz w ducha (1990)
Hit ery VHS i systematycznie powracający w ramówce szlagier telewizyjny, znany chyba przez wszystkich widzów, także tych niedzielnych. Love story pomiędzy młodziutką Demi Moore i duchem nieodżałowanego Patricka Swayze’ego to cała masa klasycznych scen, z lepieniem garnków na czele – w końcu nic tak nie rozpala jak domowa ceramika. Lecz pomiędzy romansem i sympatyczną komedią z oscarową rolą Whoopi Goldberg jako medium mamy tu zaskakująco udane połączenie przejmującego dramatu ludzkiego z pełnoprawnym thrillerem, a nawet horrorem. Wszystko to działa zarówno we własnych ramach, jak i wspólnie, co tłumaczy olbrzymią popularność Ghosta (banalny tytuł oryginalny, de facto przywołujący na myśl rasowe kino grozy), który jest ponadczasowym, nawet jeśli miejscami odrobinę kiczowatym dziełem.
Nostalgia anioła (2009)
Czternastoletnia Susie (Saoirse Ronan) zostaje zamordowana i trafia do zaświatów CGI, lawirując pomiędzy Królestwem Niebieskim a Ziemią, skąd obserwuje swoją pozostawioną w tyle, zrozpaczoną rodzinę i śledztwo w sprawie jej morderstwa.
.. Film Petera Jacksona na podstawie bestsellerowej powieści Alice Sebold spotkał się raczej z chłodnym przyjęciem. Coś, co zapowiadało się jako potencjalne arcydzieło, okazało się raczej przeciętnym rzemiosłem, które nierzadko ginie pod natłokiem komputerowych, kiepskich efektów specjalnych, a książkowy przekaz został mocno spłycony i ugrzeczniony. Efekt finalny nie dorównał ambicjom twórców, a potencjał został niewykorzystany. Mimo to trudno było go tu pominąć i warto się z nim zmierzyć na swoich własnych zasadach.
Między piekłem a niebem (1998)
Tragiczna, przejmująca opowieść sprzedana jako wizualne arcydzieło i fantastyczna wizja zaświatów. Szczęśliwa rodzina rozpada się po wypadku, w którym życie tracą dzieci. Jakiś czas później ginie także ojciec, który powraca na ziemię, początkowo nieświadomy swego losu. Tymczasem matka załamuje się psychicznie i popełnia samobójstwo, w rezultacie czego trafia do piekła. Dowiadując się o tym, ojciec chce ratować jej duszę za wszelką cenę… Ten zapomniany już nieco film Vincenta Warda jest przede wszystkim porywającym, niezwykle barwnym i pomysłowym zobrazowaniem różnych odmian życia wiecznego, wspaniale malarski w swym sznycie (zasłużony Oscar za efekty specjalne).
Ale jest też wielce emocjonalną przygodą, która chwyta za serce – zwłaszcza dziś, kilka lat po samobójczej śmierci grającego tu główną rolę Robina Williamsa, film porusza jak żaden inny, ale też nastraja optymistycznie, pozwalając bardziej docenić ten doczesny padół łez.
Bonus:
Kruk (1994)
Na deser coś w klimatach superbohaterskich. Mroczna adaptacja komiksu o krwawej zemście to historia Erica Dravena – lidera zespołu rockowego – który zostaje zabity w przeddzień swojego ślubu wraz ze swoją narzeczoną. Dokładnie rok później powstaje z grobu jako połączenie Batmana z Jokerem i zaczyna nękać swoich dawnych oprawców.
Film to kultowy, który zasłynął tragicznymi wydarzeniami na planie oraz wyjątkową jak na mainstreamowe, skierowane do młodzieży kino aurą. To także jeden z pierwszych tytułów, w których zdecydowano się sięgnąć po komputerowe efekty specjalne dla przedłużenia ekranowego życia zmarłego w trakcie zdjęć aktora, co z miejsca nadaje mu dodatkowej wagi.
Ponieważ trudno ten temat zabić, składujcie u nas komentarze i refleksje.
