search
REKLAMA
Zestawienie

Filmy i seriale, które dowodzą, że EPOKA WIKTORIAŃSKA była EPOKĄ GROZY

Katarzyna Kebernik

13 grudnia 2020

REKLAMA

Epoka wiktoriańska – tak nazywamy w historii Anglii lata 1837–1901, kiedy to na tronie Imperium Brytyjskiego zasiadała królowa Wiktoria. Były to czasy pruderii, gorsetów i zabudowanych sukien, ale i rozwoju kapitalizmu oraz wielkich odkryć. Szczytowy okres potęgi Imperium, a zarazem okres, kiedy przeciętnemu Brytyjczykowi nie wiodło się najlepiej na ulicach przeludnionych, brudnych miast. Kojarzymy tę epokę nie tylko z niepowtarzalnym, trochę ponurym i mrocznym klimatem, ale i dziwacznymi obyczajami, takimi jak… zdobienie odzieży martwymi owadami czy fotografowanie się ze zwłokami bliskich. Nic dziwnego, że tę ekscentryczną epokę upodobali sobie filmowcy, chętnie obierając ją za tło historyczne swoich dzieł: często horrorów, kryminałów i wszelkiego rodzaju dziwności. W mroźny, ciemny, zimowy wieczór nie ma lepszego pomysłu na klimatyczny seans niż film z dreszczykiem, którego akcja toczy się w wiktoriańskiej Anglii. Polecam najlepsze tytuły osadzone w tej epoce.

Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street (reż. T. Burton, 2007)

Wiktoriański klasyk nad klasykami, którego nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu. Któż by potrafił lepiej wydestylować specyfikę i mrok epoki od ekscentrycznego mistrza stylizacji, Tima Burtona? Ponura, groteskowa i krwawa wizja wiktoriańskiej Anglii sączy się z każdego kadru. W rolach głównych: Johnny Depp, Helena Bonham-Carter, Alan Rickman oraz „najgorsze ciastka w Londynie”. Najgorsze, bo faszerowane… nie, nie będę zdradzać czym, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał. Unikatowa wrażliwość reżysera okazała się idealna do przeniesienia na ekran hitowego, teatralnego musicalu z dreszczykiem. Połączenie grozy z komizmem i piosenkami daje niepowtarzalny efekt. Inspiracje wiktoriańską, romantyczną, ciemną estetyką widać zresztą w innych filmach Burtona, przede wszystkim w Jeźdźcu bez głowy, ale także w Edwardzie Nożycorękim, a nawet w Batmanie. Angielska kultura drugiej połowy XIX wieku wyraźnie przyczyniła się do ukształtowania wyobraźni twórcy.

Żywi i umarli (twórca: A. Pharoah, 2016)

Ten miniserial nie jest jeszcze znany w Polsce, aż do niedawna nie miał też w naszym kraju oficjalnej dystrybucji. Na szczęście to przeoczenie nadrobiła stacja Epic Drama, na której już niedługo, bo 13 grudnia, będzie można go obejrzeć. A jest na co czekać! Żywi i umarli to rasowy, klimatyczny dramat horrorowy, z akcją osadzoną w 1889 roku na odludnej, angielskiej wsi. To na nią wprowadza się młode małżeństwo, Nathaniel (Colin Morgan) i Charlotte Appleby (Charlotte Spencer). Są pełni nadziei na wspólną, szczęśliwą przyszłość, ale nie przewidzieli jednego: dom, który odziedziczyli, jest nawiedzony. A może to Nathan jest opętany? Wkrótce małżonkowie staną się świadkami mrożących krew w żyłach, nadprzyrodzonych wydarzeń, które wystawią ich relację na ogromną próbę. A wszystko w otoczeniu mrocznych angielskich krajobrazów i niemal bez pomocy z zewnątrz… Serial zgrabnie łączy zagadkowość i wątki kryminalne z paranormalnymi zjawiskami oraz pieczołowicie odwzorowanymi realiami historycznymi. Sześć trwających godzinę odcinków układa się w konstrukcję, a piękne zdjęcia oraz tajemnicza muzyka w tle dodają całości smaku. Pozycja obowiązkowa dla fanów historycznej grozy!

Człowiek słoń (reż. D. Lynch, 1980)

Najsmutniejszy z filmów Lyncha, być może też najsmutniejszy film, jaki widziałam w życiu. Reżyser oparł swoje dzieło na autentycznej historii Josepha Merricka, określanego mianem najbardziej zdeformowanego człowieka w historii. Pomimo ponadprzeciętnej inteligencji i dużej wrażliwości mężczyzna pozostawał dla większości współczesnych jedynie dziwadłem i potworem. Porzucony przez matkę przy narodzinach, większość życia spędził występując w cyrkach jako „człowiek słoń” i będąc obiektem badań lekarzy oraz naukowców. Zmarł w wieku zaledwie 28 lat. Film Lyncha pokazuje grozę wiktoriańskiej epoki nie ze względu na paranormalne i niesamowite wstawki: wręcz przeciwnie, to bodaj najmniej „udziwniony” obraz tego reżysera. Człowiek słoń przeraża nas ludzką tragedią, obrazuje, z jakimi cierpieniami musiały się dawniej mierzyć osoby niepełnosprawne, inne, odmienne. Pokazuje znieczulicę ówczesnego społeczeństwa, trudne realia i początki nowoczesnej medycyny, brud londyńskich ulic. Przepiękne, czarno-białe, stylizowane na stare fotografie kadry dodają całości specyficznego klimatu i pozwalają podczas seansu poczuć się jak w innej epoce (sekwencja narodzin człowieka słonia, utrzymana w konwencji pierwszych filmów – mistrzostwo). Głęboko poruszające dzieło, z Johnem Hurtem jako Merrickiem i Anthonym Hopkinsem jako prowadzącym go lekarzem.

Kuba Rozpruwacz (reż. D. Wickes, 1988)

Któż nie słyszał o Kubie Rozpruwaczu? Seryjny morderca kobiet siał postrach w wiktoriańskim Londynie. Polował na prostytutki i kobiety z nizin społecznych, grasował w okolicach East Endu i zabijał w bardzo brutalny sposób: podcinał gardła, rozpruwał brzuchy (stąd przydomek), wycinał wnętrzności. Podejrzewano, że ze względu na znajomość anatomii jest chirurgiem. Plotkowano, że to sam diabeł krąży po Londynie i karze to miasto za trawiący je nierząd. Ale mimo zaangażowania Scotland Yardu, ogromnego zainteresowania prasy i Londyńczyków, setek listów wysyłanych do policji przez rzekomych „Kubów Rozpruwaczy” nigdy nie udało się pochwycić mordercy ani ustalić jego tożsamości. Otaczająca postać złoczyńcy tajemnica doprowadziła do wysnucia setek hipotez i teorii na temat jego osoby, nieraz całkiem szalonych, a mroczna legenda mężczyzny ochrzczonego przez prasę Kubą Rozpruwaczem do dziś pozostaje żywa. Spośród wszystkich filmów poświęconych najsłynniejszemu mordercy epoki wiktoriańskiej najlepszy w moim odczuciu jest miniserial BBC z 1988 roku. Produkcja telewizyjna powstała w setną rocznicę pierwszego morderstwa przypisywanego Kubie Rozpruwaczowi. Fabuła koncentruje się wokół granego przez Michaela Caine’a inspektora, który zostaje wyznaczony przez rząd do schwytania mordercy. Świetny, mroczny, brytyjski kryminał: zapomniany, a absolutnie wart przypomnienia.

Z piekła rodem (reż. A. i A. Hughes, 2001)

Kolejny, dużo bardziej rozpoznawalny tytuł poświęcony postaci Kuby Rozpruwacza. I kolejny film z główną rolą Johnny’ego Deppa, którego intrygująca, tajemnicza uroda świetnie predestynuje go do grania w obrazach osadzonych w epoce wiktoriańskiej. Co prawda w pojedynku na role prowadzącego śledztwo w sprawie Kuby Rozpruwacza inspektora Fredericka Abberlina zdecydowanie wygrywa jak dla mnie sir Michael Caine z omawianego wyżej miniserialu BBC, ale i Depp ze swoją skupioną, posępną aparycją daje radę. Z piekła rodem nie jest może dziełem do końca udanym, ale to wciąż perfekcyjnie wystylizowany, klimatyczny, doskonale odzwierciedlający atmosferę epoki thriller kryminalny z wątkiem romantycznym (uczucie inspektora do młodej prostytutki). Jest też całkiem drastycznie, duet reżyserów potrafi wywołać u widza gęsią skórkę. Dlatego mimo wszystko polecam ten tytuł wszystkim fanom epoki oraz grozy w wydaniu retro. Film stanowi adaptację serii komiksów Alana Moore’a (tego pana od Watchmen), który pracował również przy scenariuszu, dbając o zachowanie swojej autorskiej wizji.

Dark Angel (reż. B. Percival, 2016)

Epoka wiktoriańska to nie tylko mężczyźni mordercy, ale i kobiety morderczynie. Jedną z najbardziej osławionych była Mary Ann Cotton, ochrzczona przez sobie współczesnych mianem „czarnego anioła” i „czarnej wdowy”. Kobieta mordowała z zimną krwią, wyłącznie dla zysku. Z pomocą arszeniku – ogólnie dostępnego, najpopularniejszego wiktoriańskiego środka na szczury – otruwała członków swojej rodziny, by następnie zgłaszać się po pieniądze z ubezpieczenia. Ten proceder pozostawał niewykryty przez wiele lat. Czarna wdowa została powieszona w 1873 roku: oficjalnie udowodniono jej zabicie trzech z czterech mężów, ale przypisuje się jej nawet dwadzieścia jeden ofiar. Wśród nich znajdują się matka Mary oraz jedenaścioro z trzynaściorga jej dzieci: wszystkie przed śmiercią zdradzały objawy przypominające zatrucie arszenikiem… Produkcja sieci ITV Dark Angel w przekonujący, frapujący sposób opowiada historię Mary Ann Cotton, zagranej przez ocierającą się miejscami o wybitność Joanne Froggatt. Nie rozumiem, dlaczego ten świetny, dwuodcinkowy miniserial nie spotkał się z większym rozgłosem i uznaniem. Być może opowieść okazała się zbyt ponura, krwawa, „grząska” i trzymająca się realiów, uciekająca od taniej sensacyjności, nieprzyjemna i uwierająca, by przekonać do siebie masowego widza. Polecam tę produkcję szczególnie osobom interesującym się true crime i historiami o seryjnych mordercach. Przeoczona perełka w swoim gatunku.

Drakula (reż. F. F. Coppola, 1992)

gary-oldman-winona-ryder-francis-ford-coppola

Powieść Brama Stokera należy do najsławniejszych dzieł literackich epoki wiktoriańskiej, a do tego stanowi żelazną klasykę horroru. To oczywiste, że przynajmniej jedna z ekranizacji Drakuli musiała znaleźć się na tej liście. Wybrałam tę, która w moim odczuciu jest najbardziej wiktoriańska, klimatyczna, gotycka, czyli frenetyczną interpretację Coppoli z fantastyczną muzyką Wojciecha Kilara. A także z doskonale dobranym Oldmanem jako tytułowym wampirem, Winoną Ryder w roli rezolutnej Niny, kaleczącym angielski akcent Keanu Reevesem jako naiwnym Jonathanem, sir Anthonym Hopkinsem jako moją ulubioną postacią z tej opowieści, czyli Van Helsingiem, a także z boginią Monicą Bellucci i Tomem Waitsem w mniejszych rolach. Film Coppoli jest postmodernistyczny, pastiszowy, oszałamiający wizualnie, a jednocześnie wiernie trzymający się fabuły oryginału. Rozpięta między Transylwanią a Anglią historia jest romantyczna, zachwycająca, przenosząca nas w świat fantazji, doprawiona odpowiednią dawką dreszczyku i ohydy – idealna na mroczny wieczór pod kocykiem, koniecznie z kieliszkiem krwistego wina w dłoni.

Katarzyna Kebernik

Katarzyna Kebernik

Pisze. Żyje dla czytania, oglądania, słuchania i snucia opowieści. Lauretka II nagrody w Konkursie im. Krzysztofa Mętraka dla młodych krytyków filmowych oraz zwyciężczyni konkursu Krytyk Pisze Festiwalu Kamera Akcja. Publikuje w "KINIE", "Pleografie" i (oczywiście) na film.org.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA