Zestawienie

HORRORY, które trzeba zobaczyć co najmniej RAZ W ŻYCIU

Autor: Michalina Peruga
opublikowano

Są filmy, które każdy szanujący się kinoman musi znać. W tekście wymieniam szereg klasyków grozy z różnych podgatunków horroru, wskazując na co bardziej ikoniczne produkcje, a także te mniej znane, które również z pewnością warto obejrzeć. Oto sześć horrorów, które trzeba obejrzeć co najmniej raz.

Co najmniej jeden horror niemy: Nosferatu – symfonia grozy (1922)

Twórcy filmowi z różnych krajów w erze kina niemego chętnie sięgali po film grozy. Powstały wówczas takie doskonałe filmy jak szwedzki Furman śmierci (1921), szwedzko-duńskie Czarownice (1922), amerykański Upiór w operze (1925) czy japoński Szalony paź (1926). Horror wiele zawdzięcza osiągnięciom niemieckiego ekspresjonizmu – to właśnie w latach 20. powstało wiele ikonicznych produkcji, które zdefiniowały gatunek: Golem (1920), Gabinet doktora Caligari (1920) czy Nosferatu – symfonia grozy (1922). Ten ostatni, dzieło Friedricha Wilhelma Murnaua, to z pewnością jeden z tych horrorów, które trzeba obejrzeć co najmniej raz. Choć ze zmienionym nazewnictwem, a także imionami bohaterów, film jest adaptacją słynnej powieści Drakula Brama Stokera. Ekspresjonistyczna scenografia, gra światłem i cieniem, doskonałe aktorstwo Maxa Schrecka i pionierska kreacja wampira – odrażającego, wychudzonego, z długimi pazurami – czynią z Nosferatu horrorowe must-see.

Co najmniej jeden horror science fiction: Obcy – ósmy pasażer Nostromo (1979)

Horror i science fiction już od dawna tworzą udany mariaż, którego efektem są filmy grozy o zagrażającej człowiekowi przestrzeni kosmicznej, o mieszkańcach kosmosu, którzy przybywają na Ziemię, nieudanych eksperymentach naukowych czy tajemniczych wirusach i chorobach dziesiątkujących ludzkość. Monster movie, czyli film o potworach, to duża część horrorów science fiction. Jego początki wiążą się z kultową postacią monstrum Frankensteina stworzona przez pisarkę Mary Shelley w słynnej powieści, z sukcesem wielokrotnie przenoszonej na ekran już od czasów kina niemego. To także takie filmy jak Mumia (1932), King Kong (1933) czy Niewidzialny człowiek (1933). W latach powojennych, gdy powszechny był strach przed wojną nuklearną, w kinie lat 50. i 60. pojawił się wysyp filmów o potworach będących skutkiem nieudanych eksperymentów nuklearnych, w tym amerykańskie One! (1954) czy słynne japońskie cykle o Godzilli czy Mothrze. Najbardziej przerażające monstrum kino stworzyło jednak dopiero pod koniec lat 70. Inspirując się kilkoma filmami science fiction o potworach z lat 50. i 60., Dan O’Bannon napisał scenariusz, na podstawie którego Ridley Scott nakręcił jeden z najdoskonalszych filmów science fiction. Postać Obcego, krwiożerczego Ksenomorfa łączącego cechy człowieka, gada i owada, który zabija po kolei wszystkich pasażerów statku kosmicznego Nostromo, będzie z pewnością jeszcze przez wiele lat najstraszniejszym stworem, jakie stworzyło kino.

Co najmniej jeden horror found footage: Blair Witch Project (1999)

Found footage – a więc sposób kręcenia filmu tak, aby wydawało się, że jest on autentycznym, amatorskim nagraniem z ręki – to technika, która wyjątkowo dobrze sprawdziła się w kinie grozy. Po raz pierwszy zastosowano ją we włoskim horrorze kanibalistycznym Cannibal Holocaust (znanym także w Polsce pod mniej popularnym tytułem Nadzy i rozszarpani) z 1980 roku. Technika found footage połączona z drastycznymi scenami przemocy i morderstw sprawiła, że wielu widzów było przekonanych, że to film snuff, czyli taki, który przedstawia prawdziwe sceny zabójstw lub gwałtów. W horrorze technika found footage powróciła dopiero prawie 20 lat później, w kultowym horrorze Blair Witch Project o grupie studentów, która zapuszcza się w las, aby tam nakręcić film dyplomowy o wiedźmie z lokalnej legendy. Po ogromnym sukcesie filmu powstało wiele mniej lub bardziej udanych horrorów found footage: Paranormal Activity (2007), [REC] (2007) czy Dziwak (2014).

Ostatnio dodane