search
REKLAMA
Głosowanie

8. dzień FILM(org)OWYCH Mistrzostw Europy. Zagłosuj!

Zagraj z nami w FILM(org)OWYCH Mistrzostwach Europy i oddaj swój głos!

REDAKCJA

18 czerwca 2021

REKLAMA

Dziś pojedynki rozegrają drużyny z grupy D, a także z grupy „polskiej”. Naprzeciw siebie staną Chorwaci i Czesi, Anglicy i Szkoci, Szwedzi i Słowacy. Które z drużyn wyjdą zwycięsko z tych konfrontacji?


WYNIKI 7. DNIA FME:

UKRAINA – MACEDONIA PÓŁNOCNA 18:21

DANIA – BELGIA 21:31

HOLANDIA – AUSTRIA 26:25


FME Dzień 8. Mecz: Szwecja – Słowacja

Dość niespodziewanie w pierwszym meczu Szwedzi ograli Hiszpanów, dzięki czemu do pojedynku ze Słowacją mogą podejść ze spokojem. Zalecam im jednak czujność, ponieważ Słowacy zrobią wszystko, aby pozostać w grze o awans.

Który z poniższych filmów jest według was lepszy? Który bardziej wam się podobał? Pamiętajcie o oddaniu głosu w formularzu pod opisami proponowanych przez trenerów tytułów.

SZWECJA – Mężczyzna imieniem Ove (2015)

Ove, główny bohater filmu Hannesa Holma, to taki zrzędliwy, wredny typ służbisty, którego na drodze spotkał chyba każdy z nas. Ove zabroni ci wjazdu samochodem do dzielnicy, której nie jesteś mieszkańcem, i opieprzy, gdy twój pies załatwi potrzebę fizjologiczną na trawniku. Często nie zdajemy sobie jednak sprawy, że goście, których hobby staje się „szeryfowanie” podjazdu, swoje przeżyli. Reżyser Mężczyzny imieniem Ove rysuje głównego bohatera za pomocą migawek z przeszłości, która nie należała do najłatwiejszych. Z biegiem trwania filmu kształtuje się nam więc wielowarstwowa, nieszczęśliwa, a nawet bohaterska postać. Wielką zaletą filmu Holma jest subtelne, choć czarne poczucie humoru, które zostaje tu wymieszane z ckliwą historią o miłości. Jeśli odnotujemy fakt, że jest to obraz szwedzki, to stereotypowe postrzeganie Szwedów jako zimnych, praktycznych ludzi stanie się ruiną. Mężczyzna imieniem Ove to przede wszystkim świetna i mądra zabawa mówiąca, że przezwyciężyć kłopoty można jedynie wtedy, gdy ma się kogoś obok, a alienacja nie służy nikomu. Obraz Holma to także subtelny pean na cześć akceptacji i zrozumienia odmienności. [Przemysław Mudlaff]

SŁOWACJA – Spokój w duszy (2009)

Słowacka prowincja. Tomo wychodzi z więzienia z nadzieją na powrót do życia, jakie znał przed odsiadką. Niestety nawet w tak spokojnej mieścinie o niezaburzonym rytmie dnia zachodzą zmiany, głównie w ludziach. W toku społecznego ostracyzmu jedyną ostoją dla Toma okazują się przyjaciele z dzieciństwa – ksiądz oraz lokalny biznesman, w którego wciela się Robert Więckiewicz. Spokój w duszy to przepełniona biblijnymi aluzjami opowieść o wychodzeniu na prostą w niesprzyjającym i brutalnym środowisku przesyconym alkoholem i, jak wydaje się sugerować Vladimír Balko, grzechem. Film zdobył pięć nagród „Słonko w sieci”, słowackiego odpowiednika polskich Orłów. Dodatkowym smaczkiem produkcji jest muzyka Michała Lorenca, który, podobnie jak w Prowokatorze, postawił na refleksję i magię gór. [Tomasz Ludward]

FME Dzień 8. Mecz: Chorwacja – Czechy

Dla Chorwacji i Czech dzisiejsze spotkanie będzie meczem ostatniej szansy. Która z ekip weźmie w przyszłym tygodniu udział w pojedynku o wszystko, a która wyłącznie o honor?

Który z poniższych filmów jest według was lepszy? Który bardziej wam się podobał? Pamiętajcie o oddaniu głosu w formularzu pod opisami proponowanych przez trenerów tytułów.

CHORWACJA – Miłe, martwe dziewczyny (2002)

Z początku Miłe, martwe dziewczyny sprawiają wrażenie filmu, który mógłby nakręcić David Lynch, gdyby tylko urodził się w Chorwacji. Z czasem jednak dziwna atmosfera surrealizmu zmienia się w przygnębiający, a później wręcz przerażający dramat przesiąknięty nienawiścią, skierowaną głównie wobec dwojga zakochanych kobiet wynajmujących mieszkanie w zagrzebskiej kamienicy. Jest to budynek zamieszkany przez wiele osobliwych postaci, z których każda ma na sumieniu coś, co powinno oburzyć pozującą na ostoję moralności właścicielkę, ale to para lesbijek okazuje się celem ataków. Nacjonalista bijący żonę, ginekolog przeprowadzający szemrane aborcje, mężczyzna przechowujący w mieszkaniu zwłoki żony, prostytutka, gwałciciel – każda z tych postaci służy reżyserowi Daliborowi Mataniciowi do pokazania hipokryzji i absurdu ultrakonserwatywnej postawy. Wydźwięk Miłych, martwych dziewczyn pozostaje jednak jednoznaczny – jest nim przestroga przed tragediami, do jakich prowadzi nieuzasadniona nienawiść wobec drugiego człowieka. [Dawid Konieczka]

CZECHY – Ucho (1970)

Kapitan drużyny: Karel Kachyňa
Najważniejsi gracze: Jiřina Bohdalová, Radoslav Brzobohatý

Po roku 1969 pisarz Jan Procházka był twórcą prześladowanym przez władze komunistyczne, a jego twórczość została zakazana. Dlatego Ucho według jego scenariusza mogło wejść na kinowe ekrany dopiero po upadku reżimu, czyli 20 lat po ukończeniu filmu. Jest to paranoiczny thriller z doskonale wykreowaną atmosferą niepokoju i strachu. Co równie istotne – ostrze krytyki skierowane jest w stronę wysokich rangą działaczy politycznych (takich jak Gustáv Husák). W ponurej, ale też nieco groteskowej formie autorzy sugerują, że polityka zaszła aż tak daleko, że ludzie stojący u władzy boją się systemu, który sami współtworzą. Ludvik (Radoslav Brzobohatý) – człowiek pełniący urząd wiceministra – pewnej nocy wraca do domu razem z żoną, Anną (Jiřina Bohdalová). Wcześniej bawili się na przyjęciu zorganizowanym dla elity rządzącej. Po powrocie jednak nie mogą spać spokojnie, ponieważ ogarniają ich podejrzenia – wszystko wskazuje na to, że podłożono im pluskwy. Małżeństwo z dziesięcioletnim stażem we własnym domu musi rozważnie dobierać słowa, gdyż ściany (dosłownie) mają uszy. Nikt jednak nie zakładał podsłuchu temu, który prowadzi drużynę Chorwacji w film(org)owych mistrzostwach, więc nie wiem, z jakim filmem dzieło Karela Kachyňy się zmierzy, ale to na tyle silny zespół, że ma duże szanse na zwycięstwo. [Mariusz Czernic]

FME Dzień 8. Mecz: Anglia – Szkocja

Przed nami mecz o pierwsze miejsce w grupie D! Fascynująco zapowiadające się spotkanie Anglików ze Szkotami wskaże nam lidera. Komu będziecie kibicować?

Który z poniższych filmów jest według was lepszy? Który bardziej wam się podobał? Pamiętajcie o oddaniu głosu w formularzu pod opisami proponowanych przez trenerów tytułów.

ANGLIA – Samotność długodystansowca (1962)

Jeden z klasycznych filmów brytyjskiego kina społecznego lat 60. Film Tony’ego Richardsona opowiada o nastoletnim Colinie, który po trafieniu do poprawczaka odkrywa w sobie talent do sportu – konkretnie biegania. Aktywność i rywalizacja stają się dla chłopaka perspektywą na lepsze życie i wyrwanie z zaklętego kręgu biedy i przestępstwa, w którym tkwi od urodzenia. Richardson tworzy tu gorzką opowieść o ludziach zepchniętych na margines i dyskretnie zarysowuje ambiwalencje towarzyszące stopniowej „drodze w górę”. Pomaga w tym znakomity Tom Courtenay w roli głównej oraz służąca równocześnie jako oś fabularna, jak i metafora rywalizacja długodystansowych biegaczy. Za pomocą oszczędnej formy Samotność długodystansowca łączy krytyczną panoramę społeczną i poruszający portret psychologiczny jednostki, dzięki czemu jest do dziś jednym z klasyków angielskiego kina. [Tomasz Raczkowski]

SZKOCJA – Trainspotting (1996)

Myśląc o kinie szkockim, Trainspotting jest zdecydowanie jednym z pierwszych skojarzeń – to w końcu niekwestionowany klasyk tamtejszej (i w ogóle brytyjskiej) kinematografii, który z jednej strony jest uwielbiany przez kinomanów na całym świecie, ale z drugiej do przyjemnych seansów raczej nie należy. Bo chociaż świetnie zagrani bohaterowie raczej budzą sympatię, to są oni narkomanami, których decyzje doprowadzają do upodlenia ich samych, a także bliskich im osób. A Danny Boyle nie oszczędza nam widoków dosadnych, chwilami wręcz ohydnych albo przerażających. Deliryczne wizje z martwym niemowlakiem pełzającym po suficie, stolec rozbryzgiwany po ścianach idealnego szkockiego mieszkanka, nurkowanie w sedesie – tak bezpośrednie sceny szokują, a samo fenomenalne przedstawienie narkomanii bez żadnych kompromisów ani upiększeń uzasadnia umieszczanie Trainspotting w panteonie kina światowego. [Dawid Konieczka]

REKLAMA