Ranking redakcyjny

FILMY QUENTINA TARANTINO. Ranking redakcyjny

Autor: REDAKCJA
opublikowano

Od lat jedno z budzących największe emocje i zainteresowanie nazwisk kina. Nagradzany scenarzysta i reżyser. Twórca kina autorskiego. Miłośnik sztuki filmowej. Prawdziwa popkulturowa ikona. Jedyny w swoim rodzaju – Quentin Tarantino! Przestępujemy z nogi na nogę, czekając na jego kolejny film. Tymczasem nasi redaktorzy czas pozostały do premiery umilili sobie, układając ranking najlepszych filmów reżysera i przy okazji rozmawiając o jego poprzednich projektach i planach na przyszłość. 

Maciej Niedźwiedzki: Quentin Tarantino cały czas przymierza się do Star Treka. Czy chcielibyście, by wkroczył w to uniwersum i poustawiał je po swojemu?

Filip Pęziński: I tak, i nie. Z jednej strony jest to tak absurdalny pomysł, że jak najbardziej. Z drugiej, jeśli to ma być pełnoprawny film Tarantino – a jak wiemy obiecuje, że zrobi ich w życiu tylko dziesięć – to wolałbym, żeby postawił na oryginalne projekty.

Dawid Myśliwiec: Ja znam tylko najnowsze odsłony filmowe i jakoś nie elektryzuje mnie to info. Ale znając Quentina, zrobiłby z tego coś zaiste wywrotowego.

Jakub Piwoński: Czy to dobrze? Myślę, że – patrząc na jego karierę – to na pewno będzie odświeżające. Bardzo ciekawi mnie, w jaki sposób Tarantino poradzi sobie z rozwinięciem cudzej idei.

Maciej: Jestem spokojny, że sobie poradzi. Od początku kariery rozwija cudze idee. I czyni je lepszymi.

Filip: Rozwija cudze idee, ale pierwszy i ostatni raz w Jackie Brown – jako że była to ekranizacja książki – brał stricte cudzą historię, cudzych bohaterów.

Jakub: Należy przy tym brać pod uwagę, że on jest filmowym geekiem i z pewnością naoglądał się starych filmów science fiction za młodu, tak jak i kina kopanego. Może więc on autentycznie chce wejść do tego świata, a tylko my widzimy w tym konflikt.

Filip: Pamiętać też warto, że to on wpadł na pomysł ekranizacji Casino Royale, więc to nie pierwsza próba romansu ze znaną, mainstreamową marką.

Jakub: Ja myślę, że Tarantino się powoli zaczyna po sobie powtarzać. A to złe w przypadku kogoś, kto powtarza po innych. Dlatego, tak jak mówię, Star Trek może być odświeżający.

quentin tarantino

Dawid: Ale w jaki sposób się powtarza?

Filip: No właśnie – zrobił trzy westerny z rzędu (tak, liczę też Bękarty wojny) i każdy jest zupełnie innym filmem.

Jakub: No w taki, że Nienawistna ósemka jest dla mnie rozwinięciem Django, a Pulp FictionWściekłych psów. I tak dalej.

Dawid: Skoro to rozwinięcie, to raczej trudno to uznać za powtórkę. Tarantino to reżyser, który w momencie rozpoczęcia kariery miał w głowie rozpisane swoje filmy na kolejne 30 lat. Wszystkie jego filmy w jakiś sposób się zazębiają, mają zbieżne punkty. I to jest piękne.

Filip: Jasne, Tarantino, jak każdy reżyser, czuje się lepiej w pewnych klimatach i ideach, ale to, co czyni go tak wyjątkowym twórcą, to mimo bardzo charakterystycznego stylu ciągła świeżość i umiejętność zaskakiwania widza.

Jakub: Nie mówię, że one nie mają osobowości. Chodzi o to, że generalnie Tarantino doszedł do momentu, w którym jego filmy są do siebie tak podobne, w stylistyce, klimacie, realiach, że w ogóle się mu nie dziwię tego wyjścia w kosmos.

Maciej: Ja nie czuję wyczerpania i podobieństw, bo poza wymuszonymi finałami Nienawistna ósemka, Django i Bękarty wojny są na wielu polach niebanalne. Czy takie również będzie Once Upon a Time in Hollywood?

Dawid: Trochę się boję, że gwiazdozbiór przytłoczy treść, ale czekam, oczywiście. Mam nadzieję, że premiera odbędzie się na festiwalu w Cannes w przyszłym roku. Ale byłby szał!

Jakub: Tematyka jest genialna. Spojrzenie z innej perspektywy na zbrodnię, która wstrząsnęła Hollywood. Jest polski akcent. Plus Brad Pitt i Leo DiCaprio jako ciekawe połączenie. Mnie nie trzeba namawiać.

Filip: Mam wielkie nadzieje. Nie mogę się doczekać, jak Tarantino zaskoczy nas wykorzystaniem dla swojej historii tragedii Polańskiego. Chociażby dla tego, jednego przecież, elementu warto czekać.

Maciej: To, co mnie najbardziej interesuje, to dramatyczna tonacja tego filmu. Jak poważnie będzie i na ile groteski Tarantino sobie pozwoli? I tak naprawdę o czym to będzie? Nie zdziwiłbym się, jakby Rafał Zawierucha z Margot Robbie jedynie mignęli na jakimś telewizorze w tle, a całe Once Upon a Time… rozegrało się gdzieś na stacji benzynowej pod Los Angeles.

RANKING FILMÓW

Miejsce 9. Grindhouse: Death Proof

Dużo czasu potrzebowałem, żeby dojrzeć do Death Proof i to dość przewrotnie, dlatego że to najmniej dojrzały film Tarantino. To czysta zabawa – dialogami, postaciami, formą. Nie kryje się za tym żadna większa myśl czy zamysł. Jest za to Kurt Russell, piękne dziewczyny, sporo dobrej muzyki i Dodge Challenger z 1970 roku. Barwne girl power okiem mistrza popkultury. [Filip Pęziński]

Miejsce 8. Kill Bill 2

Nie jestem zwolennikiem podzielenia Kill Bill na pół. Według mnie byłoby lepiej, gdyby wszystkie najciekawsze wątki zawrzeć w jednym filmie, a nie niepotrzebnie mieszać widzom w głowach zaburzoną chronologią. Druga część ma jednak swoje subtelne momenty, do których warto wracać. [Jakub Piwoński]

Miejsce 7. Jackie Brown

Jackie Brown najbardziej lubię Roberta De Niro. Jego Louis dla fabuły ma znaczenie marginalne, choć co innego sugeruje spory czas ekranowy. Ten aktorski gigant kina siedzi leniwie na kanapie, sączy piwko, ogląda telewizję, rozgląda się to tu, to tam, nie rozumie większości skierowanych do niego komunikatów. Istne cudo. Louis jest całkowicie niepotrzebny intrydze, ale absolutnie niezbędny dla kompletności wizji Tarantino. [Maciej Niedźwiedzki]

Miejsce 6. Kill Bill 

Film powstały z miłości do azjatyckiego kina kopanego, jest brutalny i groteskowy jednocześnie, prowadzony nieśmiertelnym motywem zemsty. Raczej zabawa niż poważne kino, raczej puszczenie oka niż wielki hołd. Dostarcza jednak dokładnie tych emocji, które miał dostarczać. [Jakub Piwoński]

Miejsce 5. Nienawistna ósemka

Wiele osób hejtowało – nomen omen – Nienawistną ósemkę, a ja byłem nią zachwycony! To, co zrobił tu Tarantino, to jest prawdziwe mistrzostwo storytellingu. Choć nie zawierzył tym razem jednej ze swoich ulubionych form budowania struktury filmu, czyli rozdziałowości, wszystko świetnie tu do siebie pasuje, a napięcie budowane jest w bardzo umiejętny sposób. [Dawid Myśliwiec]

Miejsce 4. Wściekłe psy

Intrygujący, zapadający w pamięć, przemyślany, uzupełniony świetnymi postaciami i siarczystymi dialogami. Każdy chciałby mieć taki reżyserski debiut. [Jakub Piwoński]

Miejsce 3. Bękarty wojny

Bękarty wojny to zdecydowanie mój ulubiony obraz Tarantino. Absolutnie wszystko jest tutaj na swoim miejscu – od znakomicie skonstruowanej historii, przez niezapomnianych bohaterów (i te aktorskie kreacje!), po oszałamiającą realizację. Twórca serwuje nam pełne spektrum emocji i kinofilskich doznań. Arrivederci! [Filip Pęziński]

Miejsce 2. Django

Django to w gruncie rzeczy przede wszystkim niezapomniane aktorstwo – Christoph Waltz i Leonardo DiCaprio stworzyli szczerozłote kreacje, a i Jamie Foxx zalicza tu jedną z najlepszych ról w karierze. W Django jest wszystko to, za co kochamy Tarantino – wendeta, jucha i przekozackie dialogi. [Dawid Myśliwiec]

Miejsce 1. Pulp Fiction

Pulp Fiction jest wielkie na poziomie strukturalnym i nawet jako film niemy stałoby się legendą. Dochodzi do tego jeszcze tekst Tarantino i Rogera Avary’ego. Nieraz wulgarny i brukowy, ale przy tym pełen błyskotliwych ripost i zaskakującej literackości. Historie z Pulp Fiction zdają się należeć do większego uniwersum/mechanizmu, którego poznaliśmy jedynie urywek. Myślę, że niejeden kinoman marzy o tym, by kiedyś powrócić do tego świata. O aktualności i nośności arcydzieła (to słowo powstało właśnie dla dzieł tej rangi) Tarantino najlepiej świadczy to, jak duża liczba scen, żartów i motywów uciekła z samego filmu i zaczęła żyć własnym życiem. [Maciej Niedźwiedzki]

Ostatnio dodane