publicystyka filmowa

50 prawd objawionych przez CASINO ROYALE I QUANTUM OF SOLACE

Autor: Rafał Donica
opublikowano

Casino Royale w reżyserii Martina Campbella było pierwszym filmem o przygodach agenta 007, który mi się naprawdę podobał. W dodatku trafił na pierwsze miejsce mojego osobistego TOP 5 za rok 2006. Uwierzyłem, że można robić Bondy po niebondowskiemu, a mimo to będą one nie tylko filmami bondowskimi, ale i filmami trzymającymi w napięciu, bo opartymi nie na gadżetach, lecz na emocjach i relacjach między postaciami z krwi i kości. Owszem, Casino Royale roiło się od rzeczy naciąganych, ale poważny ton, charyzma Daniela Craiga, wciągająca akcja i dramaturgia, którą można byłoby obdzielić kilka kolejnych części przygód 007, sprawiały, że nie było czasu skupiać się na dziurach logicznych i szukaniu wpadek. Znakomite wrażenie po Casino Royale i wiszącą w powietrzu obietnicę “czegoś więcej” próbowało zatrzeć powstałe w 2009 roku Quantum of Solace. Film Marka Forstera okazał się zupełnym przeciwieństwem majstersztyku Campbella. Zamiast świetnych scen akcji – montażowy miszmasz, zamiast ciekawego związku Bonda z kobietą – pozbawione uczuć relacje między agentem a młodą Rosjanką, zamiast czarnego charakteru – lebiega z wytrzeszczem, która Le Chiffre’owi niegodna butów pucować. I nawet Craig jakiś taki nijaki, cień samego siebie z Casino Royale. Jedyne, co było dobre w Quantum of Solace, to piosenka z czołówki i plakat z Craigem trzymającym w ręku pistolet maszynowy z tłumikiem. Po tych kilku słowach wstępu przechodzimy do dania głównego, czyli uskutecznianego w dziale “50 Prawd” szukania dziury w całym.

Zlew standardowym wyposażeniem agenta 00.

01. Świetnie wyszkolona maszyna do zabijania nie potrafi ubić podrzędnego przestępcy jednym cichym ciosem/strzałem/kopniakiem, czy czymkolwiek innym równie skutecznym. Potrafi za to zrobić bajzel w łazience, połamać drzwi od kibla, urwać pisuar, pozwolić ofierze sięgnąć po pistolet (i oddać strzał!), by wreszcie po półgodzinie nieudolnego duszenia i szarpania utopić nieszczęśnika… w zlewie. Ja rozumiem, że to był pierwszy trup na koncie Bonda, ale – do cholery – po to został on wyszkolony na Agenta Jej Królewskiej Mości, żeby działać efektownie, szybko i cicho, a nie z gracją pijaczków bijących się pod wiejską dyskoteką na sztachety.

02. Swojego pierwszego trupa zapamiętasz na długo. Nie dość, że nie dałeś rady go udusić ani utopić (jak się okazuje przeżył pobyt w zlewie), to jeszcze pozostawiłeś go leżącego obok pistoletu, z którego prawie cię zastrzelił.

03. Najlepiej przerwać pieszy pościg, który całkiem nieźle ci szedł i poszukać buldożera, bo było dla ciebie oczywiste, że uciekinier za chwilę zacznie do ciebie strzelać i trzeba go będzie staranować jakimś dużym pojazdem.

Człowiek, który się kulom nie kłaniał.

04. Gdy kule trafiają w przednią szybę buldożera, wyłączasz odruchy bezwarunkowe i nie mrużysz oczu. Jest dla ciebie oczywiste, że szyby w buldożerze są kuloodporne.

06. Jesteś twardy, więc kiedy bandzior celuje do ciebie z pistoletu na szczycie dźwigu, nie zadrży ci nawet powieka. Najwyraźniej czytasz mu w myślach i od razu wiedziałeś, że skończyła mu się amunicja. Chociaż z drugiej strony, jakie miałeś opcje? Schować się za chmurą? [gościnnie – Maciek Poleszak]

06. Zawsze wiesz, którą dźwignię kopnąć, by polecieć na linach dźwigu do góry. To samo tyczy się platform, które po kopnięciu pierwszej z brzegu wajchy zjeżdżają posłusznie w dół.

07. Siedmiu ochroniarzy ambasady celuje do ciebie z karabinów maszynowych. Są gotowi cię zabić, wszak kilkanaście sekund temu prowadzili w twoim kierunku regularny ogień. Teraz czekają. Czekają, aż sięgniesz po broń, wycelujesz i zastrzelisz parkourowca, ponownie wycelujesz i strzelisz do butli, powodując wielką eksplozję. Gdzie byli w tym czasie strażnicy, o czym myśleli, kim są, skąd przybyli…

08. Na placu każdej ambasady stoją butle z gazem, żeby było do czego strzelić i rozwalić pół ambasady.

09. Wielka eksplozja butli z gazem nie zabije strażników. Tylko ich przewróci i pobrudzi. Jedyną fizyczną oznaką, że pół metra za ich plecami coś jebło, będzie lekki kaszel.

10. Musisz, hmm… dwuznacznie wyglądać, skoro po przyjeździe pod ekskluzywny hotel dwie laski patrzą na ciebie jak na playboya, a za chwilę jakiś koleś rzuca ci kluczyki do samochodu, biorąc cię za parkingowego.

Burun parkingowy.

11. Agenci, którzy przygotowali dla ciebie samochód, nie potrafią zaparkować go wzdłuż wytyczonych na kostce linii.

12. Możesz bez obaw zadźgać nożem faceta w środku tłumu, a trupa spokojnie odłożyć na bok – nikt nic nie zauważy. Ach, ta znieczulica.

13. W przypadku uruchomienia alarmu przeciwpożarowego i zraszaczy tłum ludzi ewakuowany jest z pomieszczeń wprost na płytę lotniska.

14. Opony cysterny potrafią piszczeć na mokrej nawierzchni. Te same opony posiadły zdolność autołatania i samopompowania po przestrzeleniu.

15. Jak najbezpieczniej zatrzymać cysternę WYPEŁNIONĄ PALIWEM? Przeciągnąć po oponach serią z karabinu, wykorzystując w tym celu idealne miejsce do oddania celnego strzału, jakim jest pędzący radiowóz.

Wielkie kule ognia… bez ognia.

16. Cysterna, z której strumieniami wylewa się paliwo lotnicze, przejeżdża przez kulę ognia, nie zapaliwszy się. A ty chciałeś dokonać jej zapłonu za pomocą petardy.

17. Możliwe jest obrócenie ciężarówki o 90 stopni bez użycia jakiegokolwiek hamulca. Wystarczy mocno skręcić w lewo.

18. Liczne i dość duże rany na twojej twarzy goją się podczas (leczniczej?) podróży pociągiem.

Uwaga, złapał się za głowę, będzie blefował!

19. Wierzysz, że zawodowy pokerzysta grający o ponad 100 milionów dolarów łapie się za głowę ilekroć blefuje.

20. Defibrylator w schowku samochodowym? Co za nonsens, komu to potrzebne? A jednak…

21. Właśnie oskubałeś ze 115 milionów dolarów niezwykle groźnego przeciwnika, który z pewnością będzie czyhał na życie twoje i twoich współpracowników, mimo to pozwalasz swojej partnerce samej wyjść z restauracji.

22. Najlepszym sposobem schwytania agenta jest położenie na jezdni jego partnerki i czekanie, aż nadjedzie, zrobi autem 7 fikołków i ledwie przytomny stanie się łatwym celem. Świetny plan.

23. Aby sprawić, by sportowe auto, trzymające się drogi jak przyssawka, przekoziołkowało, wystarczy mocno skręcić w prawo – Maciek twierdzi, że dałby radę taki manewr wykonać!

Mam pójść po kotwicę na łańcuchu?!

24. Po uderzeniu w jaja ciężką liną okrętową z wielkim węzłem na końcu powinieneś śpiewać jak Bee Gees, jednak ty prosisz o jeszcze i śmiejesz się ze swojego oprawcy, bo tak naprawdę to twoje jaja zadają ból linie, a nie na odwrót.

Ostatnio dodane