search
REKLAMA
Plebiscyt

Najlepsze SERIALE OSTATNIEJ DEKADY. Wielki ranking czytelników

Czytelnicy wybrali najlepsze seriale ostatnich lat. Jakie produkcje znalazły się na liście?

REDAKCJA

4 lipca 2021

REKLAMA

30. Mare z Easttown

To już pewnego rodzaju tradycja, że poza dobrze rozreklamowanymi, kosztownymi produkcjami oryginalnymi HBO co roku szykuje swoim odbiorcom skromniejsze, ale wybitne odcinkowe dzieła. W 2021 roku taką właśnie perełką jest Mare z Easttown. Chociaż Mare z Easttown jest według opisu serialem kryminalnym, bo rzeczywiście mamy tu do czynienia ze zbrodnią i dochodzeniem, to projekt reżysera Craiga Zobela traktować powinno się przede wszystkim jako małomiasteczkowy dramat i studium kobiety, którą nękają traumy przeszłości. Kryminalna część nowego miniserialu HBO poprowadzona została zaskakująco rutynowo, co pozwala odbiorcy skupić się na życiu prywatnym głównej bohaterki. Powracająca do produkcji odcinkowych po dziesięciu latach Kate Winslet jest w znakomitej formie i błyszczy w roli Mare. Swoją charakterystyczną, minimalistyczną grą pozwala zauważyć cierpienie postaci Mare na długo przed wyjawieniem jego przyczyn.

Mare z Easttown to produkcja z najwyższej półki, którą można opisać jako połączenie Happy Valley z Dochodzeniem. Serial Ingelsby’ego i Zobela okazuje się ponadto majstersztykiem na poziomie powolnego, ale jednocześnie wciągającego budowania postaci oraz tajemnicy. Autentyczność, wszechogarniający pesymizm przełamywany dawką subtelnego humoru, a także świetna gra aktorska przede wszystkim Kate Winslet czyni Mare z Easttown jednym z najlepszych serial dramatyczno-kryminalny ostatniego dziesięciolecia. [Przemysław Mudlaff]

29. Zadzwoń do Saula

(Better Call Saul)

Zarówno fani oryginalnej serii Breaking Bad, jak i osoby, które z dziełem Vince’a Gilligana nie miały zbyt wiele wspólnego, będą zachwycone tym niecodziennym serialem. To niesamowicie dobry prequel, pokazujący, jak główny bohater Jimmy McGill, w którego wciela się Bob Odenkirk, z każdym kolejnym sezonem wyzbywa się kolejnych moralnych zahamowań, aż w końcu praktycznie nic go nie ogranicza poza nim samym. Początkowo poznajemy go jako chytrego kanciarza, który stara się być najlepszym prawnikiem dla swoich klientów, by z czasem przeistoczyć się w najlepszego prawnika kryminalnego półświatka o pseudonimie Saul Goodman. Wydawać by się mogło, że poprzeczka, jaką postawił Breaking Bad, będzie nie do przeskoczenia dla „tylko” barwnej postaci pobocznej. Jednak serial finalnie przekształcił się w coś tak niesamowicie tragicznego i skomplikowanego na tak wielu poziomach, że nikt – nawet sami twórcy – chyba się tego nie spodziewał. Każdy kolejny odcinek jest zaskakujący i nieprzewidywalny, a widz, nawet jeśli jest świadom, że coś złego może się stać, dalej jest zaskoczony kolejnymi zwrotami akcji. Jeżeli myślicie, że Saul Goodman to nic innego jak postać komediowa, to koniecznie obejrzyjcie traumatyczne życie Jimmy’ego McGilla. [Gracja Grzegorczyk]

28. Brooklyn 9-9

Obejrzałem w życiu kilka sitcomów, ale Brooklyn 9-9 jest chyba pierwszym, w którym polubiłem dosłownie wszystkich głównych bohaterów i tak bardzo się z nimi zżyłem. Duża w tym zasługa cudownej obsady, która nie składa się z samych pierwszoligowych nazwisk (w momencie premiery szerzej był znany jedynie Andy Samberg, doskonały w swojej roli), a potrafi wzbudzić zarówno salwy śmiechu, jak i rozczulić czy wręcz wzruszyć. Abstrahując jednak od poczucia humoru, absurdu i galerii niezapomnianych bohaterów (Holt to jedna z najlepszych postaci w historii telewizji, kropka), Brooklyn 9-9 nieraz potrafi wciągnąć jak rasowy kryminał, gdy policjanci prowadzą kolejne śledztwa. Przy tym wszystkim sitcom ten to też wspaniała lekcja tolerancji – niezwykle inteligentnie podchodzi do tematów światopoglądowych i jest bardzo na czasie. [Łukasz Budnik]

27. Homeland

Największą krzywdą dla Homeland jest mówienie o nim w kategoriach kolejnego amerykańskiego serialu o „agentach CIA”. Różnica pomiędzy szpiegowskim tasiemcem a serialem Alex Gansy jest jednak dość wyraźna – od samej czołówki jesteśmy informowani, że trzonem produkcji będzie skomplikowana główna bohaterka i terroryzm. Obie fabularne nitki potraktowane są śmiertelnie poważnie, bez skrótów myślowych wymuszanych przez telewizyjny format. Carrie Mathison – nagrodzona za tę rolę dwoma Złotymi Globami Claire Danes – jest agentką z chorobą dwubiegunową. Za dziecka śledziła, jak jej kraj nękany jest ciągłym zagrożeniem z zewnątrz. To sprawiło, że wstąpiła do agencji, przysięgając stać na straży bezpieczeństwa amerykańskich obywateli. Gdy po ośmiu latach niewoli w Iraku do domu powraca jeden z marines, Carrie zaczyna podejrzewać, że może on być szpiegiem, planującym zamach terrorystyczny. Tak krótki opis fabuły od samego początku usadawia widza na krańcu fotela, bo Homeland to przede wszystkim szalenie intensywny serial. Mamy w nim wspaniale napisaną główną bohaterkę w samym środku realistycznej szpiegowskiej układanki. Co więcej – wraz z kolejnymi sezonami jesteśmy zaskakiwani jego profetyzmem. Wygląda to tak, jakby twórcy czuli odpowiedzialność, która na nich spoczywa, i raz za razem trafiali z diagnozami polityczno-społecznymi. Jeśli nie znacie, obejrzyjcie koniecznie. [Tomek Ludward]

26. Młody papież

(Il giovane papa)

Historia pierwszego amerykańskiego papieża to przede wszystkim serial znakomitego Jude’a Lawa, który pokazuje, że nawet będąc głową Kościoła, można być przysłowiowym dupkiem. Młody papież to najlepsze, co spotkało telewizję od finałowego sezonu Rodziny Soprano. Poza technicznym artyzmem tejże produkcji, mocno wystylizowanymi kadrami, sennym tonem, mamy do czynienia z boskim autorytetem pod postacią Lenny’ego Belardo, bądź jak kto woli Piusa XIII, który paląc niezliczoną liczbę papierosów, popijając je dietetyczną coca-colą, będzie robił porządki w swoim Kościele. Sama idea papieża, który uważa się za bezpośredni głos Boga, jest fantastycznie eksplorowana przez Paola Sorrentina, zderzającego tę postać z grupą godnych politowania, zranionych odmieńców, którzy oddali się bezgranicznie Kościołowi. [Gracja Grzegorczyk]

25. House of Cards

Chociaż House of Cards stosunkowo szybko zaczęło zmierzać w autoparodię formatu, to niemal do końca (ten fatalny sezon finałowy to było dla mnie za dużo) sprawiało mi ogromną radość. Szalenie charyzmatyczni aktorzy, szekspirowskie intrygi, rewelacyjna realizacja i – jak zawsze na ekranie – seksowne kulisy wielkiej polityki. Do dziś bez wątpliwości mogę powiedzieć, że naprawdę warto poznać historię Franka Underwooda, jego pozbawioną skrupułów drogę do Białego Domu i bezwzględne w tymże rządy. Kevin Spacey i Robin Wright są po prostu rewelacyjni. [Filip Pęziński]

24. The Boys

Oby jak najdłużej trwała ta opowieść o zdemoralizowanych superbohaterach. Mimo że komiks autorstwa Gartha Ennisa jest jeszcze brutalniejszy i obrzydliwszy, to w zupełności wystarczy dawka absurdalnej grozy dostarczona przez scenarzystów serialu, by ogłosić, że The Boys to jedna z najlepszych produkcji z ostatnich lat. A wystarczyło zadać tylko jedno pytanie – co by było, gdyby nadludzie, których tak uwielbiamy oglądać w kinie, rzeczywiście wykorzystywali swoje moce w każdym celu, również amoralnym – by powstała frapująca opowieść o cenie, jaką ludzkość musi płacić za powierzenie swojego bezpieczeństwa w ręce osób, nad którymi nie da się w żaden sposób sprawować kontroli. Twórcy już zapowiadają, że w trzecim sezonie dojdzie do wydarzeń, jakich jeszcze w serialach nie było. Oby te obietnice odnalazły potwierdzenie w rzeczywistości, a może tak wielu widzów przestanie czołobitnie spoglądać na cukierkowe produkty Marvela. [Marcin Kempisty]

23. Ślepnąc od świateł

Tak mocno, jak wciągnęła mnie książka Jakuba Żulczyka, tak równie intensywnie wszedłem w świat przedstawiony w jej ekranizacji. Krzysztof Skonieczny – przy dużym udziale samego Żulczyka – stworzył w moim odczuciu serial wyjątkowy. Wystylizowaną, efektowną, kontrowersyjną przypowieść o złu, które jak lepki, brudny deszcz pokrywa cały świat. Tutaj światem jest nocna, pełna narkotyków Warszawa, a złem kultowy już Dario w perfekcyjnej kreacji Jana Frycza. Całość widziałem dwukrotnie, do fragmentów wracam regularnie, a moje myśli nieraz wędrują w kierunku Ślepnąc od świateł. [Filip Pęziński]

22. Teoria wielkiego podrywu

(The Big Bang Theory)

Tak, Sheldon Cooper jest fenomenalnie napisaną i zjawiskowo zagraną postacią. Obdarzoną przedziwnym matematycznym umysłem, w którym zasady logiki, porządku i optymalizacji doprowadzone są do takiego ekstremum, że Sheldon niejednokrotnie zdaje się dzieckiem maszyny z kosmitą. Sam Cooper nie wystarczyłby jednak, by z niemalejącą popularnością kontynuować ten serial przez dwanaście lat. Na sukces Teorii wielkiego podrywu składają się zabawne toksyczne relacje wszystkich ze wszystkimi, pełne od błyskotliwych ripost dialogi i toczące je, tak różnorodni, bohaterowie. W tym samym stopniu zainteresowanie przykuwają ci na pierwszym, drugim i trzecim planie. Od naiwnej, ale zadziornej Penny przez nieśmiałego romantyka Leonarda po matkę współlokatora Sheldona. Niestety już zakończona Teoria wielkiego podrywu nigdy nie schodziła z bardzo wysokiego poziomu. [Maciej Niedźwiedzki, fragment plebiscytu]

21. The Crown

Nominowany do Oscara Peter Morgan chce udowodnić wszystkim, że królewski dwór to temat wdzięczny jak żaden inny, i trzeba przyznać – robi to piekielnie dobrze. Najdroższy serial Netflixa porusza tematykę z pozoru nudną. Co ciekawego przecież może się kryć za murami pałacu Buckingham? Kolejne części The Crown odsłaniają kolejne dekady panowania Elżbiety II. Metamorfozę czasów i dworu oddaje nie tylko scenografia, ale również zmieniająca się obsada, a w niej prawdziwe tuzy kina, takie jak Olivia Colman, John Lithgow czy Helena Bonham Carter. Serial okazał się również trampoliną do kariery dla Claire Foy i w większym stopniu Vanessy Kirby. Samymi wydarzeniami każdej odsłony The Crown żyje cała Wielka Brytania. Ich punkt kulminacyjny mogliśmy doświadczyć niedawno przy okazji księżnej Diany, wprowadzonej do opowieści w zakończonym sezonie czwartym. To pokazuje, jak solidną pozycję zbudował Peter Morgan ze swoim widowiskiem. Historia Windsorów to dramaturgiczny majstersztyk, nieograniczający się jedynie do suchej prezentacji otoczenia królowej i jej samej. W The Crown wszystko pulsuje, nie brakuje cliffhangerów i bohaterów, na których nam po prostu zależy, nawet jeśli pozostają niedostępni w prawdziwym świecie. W kolejnym rozdziale sagi lata 90. Zaintrygowani? [Tomek Ludward]

REDAKCJA

REDAKCJA

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA