Connect with us

Publicystyka filmowa

SZKLANA PUŁAPKA. Twardziel z przypadku na przestrzeni dekad

SZKLANA PUŁAPKA to przełomowy film akcji, w którym zwykły człowiek staje się bohaterem w walce z przestępcami, łącząc humor z dramatem.

Published

on

Klasyczne filmy v współczesność

Kino akcji lat 80. było zdominowane przez wyćwiczonych twardzieli, którzy w pojedynkę kładli trupem całe legiony przeciwników. Wielbieni herosi obowiązkowo odznaczali się imponującą muskulaturą, znajomością rozmaitych sztuk walki i absurdalną wytrzymałością. Wskutek tego filmowe potyczki nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, a absurd był ich nieodłącznym elementem. Szklana pułapka pokazała, że da się to zrobić inaczej.

Advertisement

W 1988 roku John McTiernan na zawsze odmienił kino akcji. Swoim filmem radykalnie odciął się od produkcji typu Commando czy Rambo 2 i wprowadził nowy koncept do gatunku. Tym razem protagonistą jest zwyczajny człowiek, który staje się bohaterem przez przypadek, wręcz z konieczności. Przeciwników eliminuje pojedynczo, często z niemałym trudem. Krwawi, czuje ból, zmęczenie i zwątpienie. To bez dwóch zdań prawdziwy twardziel, ale zarazem wiarygodny człowiek z krwi i kości.

Ma swoje dziwactwa, lubi mówić sam do siebie, znajduje humor w najgorszych sytuacjach. Jego podstawową bronią nie są mięśnie ani ciężki karabin maszynowy, a spryt i siła charakteru. Jego cynizm i pozornie lekceważący stosunek do całego świata skrywają dobre serce i troskę o innych.

Advertisement

Co ważne, przeciwności, z którymi się boryka, również są mocno przyziemne. Siła historii Szklanej pułapki tkwi w jej stosunkowo niewielkiej skali. Nikt tu nie próbuje przejąć kontroli nad światem ani wywołać trzeciej wojny światowej, a antagonista nie siedzi na fotelu z białym kotem na kolanach. Akcja nie skacze po rozmaitych państwach i strefach klimatycznych. Praktycznie cały film ma miejsce w jednym wieżowcu, przeciwników jest kilkunastu, a ich motywacją są wyłącznie pieniądze. Zarówno widzowie, jak i krytycy bardzo ciepło przyjęli ten powiew świeżości, co zauważyli producenci i włodarze studiów filmowych.

Od 1988 roku powstało zatrzęsienie filmów, które można określić mianem Szklana pułapka na/w … – w ten sposób otrzymaliśmy Szklaną pułapkę w autobusie (Speed), Szklaną pułapkę na statku (Liberator), Szklaną pułapkę w samolocie (Pasażer 57 i Non-Stop) czy Szklaną pułapkę w Białym Domu (Olimp w ogniu i Świat w płomieniach). Takich przykładów jest znacznie więcej, a to pokazuje, że ta konwencja sprawdza się nawet za kolejnym razem.

Advertisement

Jak już wspomniałem – niepotrzebny jest spisek na skalę globu. Wystarczy, że stawka jest wysoka dla bohatera. Wśród trzymanych na muszce zakładników jest bowiem żona McClane’a, Holly. Nagle małżeńskie problemy i małostkowe sprzeczki zupełnie tracą na znaczeniu. Za sprawą tego wątku obraz McTiernana staje się poniekąd opowieścią o szukaniu odkupienia. Miesiące poprzedzające początek historii były trudne dla Johna i Holly mieszkających obecnie na dwóch przeciwnych krańcach Ameryki. Przyjeżdżając na święta do rodzinnego domu i odwiedzając żonę na firmowej imprezie w wieżowcu Nakatomi Plaza, McClane miał nadzieję na pojednanie.

.. które skopał już w pierwszej rozmowie, naskakując na Holly za używanie panieńskiego nazwiska. Choć chwilę później sam przed lustrem wyrzuca sobie brak dojrzałości, szansa na zmianę zimnych klimatów wydaje się jeszcze bardziej odległa. I właśnie w tym momencie na scenie pojawiają się udający terrorystów rabusie. John jako policjant wie, jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, ale ta będzie wymagać od niego spojrzenia śmierci prosto w oczy. Motywowany pragnieniem zapewnienia bezpieczeństwa żonie i naprawienia z nią relacji (naturalnie myśląc także o reszcie zakładników), nie zastanawia się nawet przez chwilę nad brawurowym zaangażowaniem się w całą aferę.

Advertisement

Nie może liczyć na realne wsparcie policji ani FBI – te jednostki są reprezentowane przez skończonych idiotów bez cienia wyobraźni. Jego jedynym sojusznikiem jest przyjazny głos w krótkofalówce – Al Powell, policjant, który na odległość robi co może, by wesprzeć samotnego bohatera. Ten będzie potrzebował każdej pomocy, walcząc z Hansem Gruberem i jego ludźmi.

Hans to zdecydowanie jeden z najciekawszych złoczyńców kina akcji. Fantastycznie zagrany przez Alana Rickmana (to była jego pierwsza rola w kinowym filmie pełnometrażowym) urzeka swoim opanowaniem i klasą, w odpowiednich momentach przypominając jednak o swojej bezwzględności. W pewnym momencie McClane zdobywa krótkofalówkę, przez którą może porozmawiać z Hansem – ten konflikt charakterów to zdecydowanie jeden z najciekawszym elementów filmu. Zarówno Gruber, jak i reszta jego ekipy to profesjonaliści – Szklana pułapka wyróżniała się także na tym polu, rzucając przeciwko protagoniście dość kompetentne jednostki zamiast niewydarzonych jełopów tak bardzo popularnych w kinie akcji.

Advertisement

Dzięki temu cała opowieść trzyma w napięciu, choć przecież nietrudno odgadnąć jej finał. Niecodzienne okazało się również uczynienie żony głównego bohatera kimś więcej niż damą w opałach – Holly wykazuje inicjatywę, troszczy się o dobro swoich współpracowników i negocjuje z Hansem, nie przejawiając cienia strachu. Bez najmniejszych wątpliwości jesteśmy skłonni uwierzyć, że to partnerka hardego McClane’a.

Opisany wyżej schemat opowieści i motywy fabularne sprawdziły się tak bezbłędnie, że kolejna część powieliła większość z nich. Szklana pułapka 2 to w rzeczywistości Szklana pułapka na lotnisku. Znów mamy grupę nibyterrorystyczną, która przejmuje kontrolę nad jakimś obiektem, nasz bohater znów znajduje się w samym środku konfliktu, a jego żona znów jest w niebezpieczeństwie, tym razem na pokładzie samolotu, któremu grozi zniszczenie wskutek działań złoczyńców. To typowy sequel – więcej, mocniej, w zamierzeniu lepiej. Stawka jest większa niż wcześniej, liczba strzelanin i ofiar także znacznie wzrosła.

Advertisement

Choć film w żadnym razie nie dorównuje swojemu poprzednikowi, to wciąż stanowi kawał dobrej rozrywki. Trudno właściwie krytykować wykorzystanie tego samego schematu fabularnego, w 1990 roku wciąż był on świeży i skuteczny. Naturalnie, sukces produkcji opiera się w dużej mierze na staraniach Bruce’a Willisa. Co ciekawe, rolę McClane’a w pierwszej części odrzucili między innymi Richard Gere i Clint Eastwood; studio miało zaś spore wątpliwości co do samego Willisa, który nie był szczególnie eksponowany w kampanii marketingowej. To nie pierwszy raz, kiedy tzw. grube ryby nie potrafią dostrzec ogromnego potencjału, postać McClane’a zdeklasowała bowiem wielu swoich poprzedników.

Szklanej pułapce to wciąż ten sam bohater, którego pokochaliśmy dwa lata wcześniej. Sprytny, bezceremonialny i wygadany (zwłaszcza prowadząc dialog sam ze sobą) jest koszmarem dla przestępców i biurokratów, którzy utrudniają mu wykonywanie obowiązków. To jednak w dalszym ciągu człowiek, nie komiksowy heros – kiedy nie udaje mu się ocalić samolotu pasażerskiego przed katastrofą, traci rezon i kontempluje swoją porażkę. To bardzo ważna scena dla jego postaci, paradoksalnie dodająca jej siłę. Jego żona tym razem zaś jest mniej aktywną postacią (trudno popisać się inicjatywą, będąc zamkniętym w samolocie), ale jej próby niedopuszczenia do paniki na pokładzie i konflikt ze znanym z poprzedniej części dziennikarzyną (któremu zdążyła już wcześniej przefasonować twarz) przypominają nam o sile jej charakteru.

Advertisement

Gorzej niestety wypada antagonista McClane’a, a to dlatego, że nie mamy jednego głównego przeciwnika, a aż trzech. Za dużo i niepotrzebnie, gdyż żaden nie dorasta do pięt postaci Rickmana. Ogółem jednak wykorzystanie formuły pierwowzoru sprawdziło się i otrzymaliśmy dzięki temu kawał porządnej rozrywki. Trzeci raz to by jednak nie wypaliło.

Mająca premierę w 1995 roku Szklana pułapka 3 pod wieloma względami odchodzi od dwóch pierwszych części serii. Tym razem miejscem akcji jest całe miasto, a McClane otrzymuje partnera – jest nim grany przez Samuela L. Jacksona Zeus. Z jednej strony bardzo cenię konflikt charakterów i dynamiczną relację między tą dwójką, z drugiej trochę żałuję zatracenia panującego do tej pory motywu samotnego bohatera. Co ciekawe, następne dwa filmy również uczynią McClane’a częścią duetu, nie chcąc powielać rozwiązań pierwowzoru.

Advertisement

Będą także rozwijać zapoczątkowaną w trójce przemianę postaci bezceremonialnego gliniarza. Ten nie ma się najlepiej, a pomimo poprzednich starań i uniesień relacja z żoną nie przetrwała innych problemów.

Potężnie skacowany po kolejnej z niezliczonych libacji, zrezygnowany i rozgoryczony. Jego „doskonały kac” zostaje jednak przerwany przez tajemniczego Simona, który po pierwszym zamachu bombowym grozi kolejnym, o ile McClane nie będzie wypełniał jego instrukcji. Nasz bohater jest więc zmuszony jeździć po całym mieście i wykonywać niedorzeczne zadania, żeby zadowolić tajemniczego adwersarza. Tym okazuje się być brat Hansa Grubera, któremu marzy się równie ambitny rabunek jak ten, który w pierwszej części udaremnił John. Simon (w tej roli rewelacyjny Jeremy Irons) pragnie upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, dlatego postanawia jednocześnie pomścić śmierć swojego brata.

Advertisement

Naturalnie to okaże się jego zgubą, gdyż, podobnie jak każdy martwy złoczyńca, zwyczajnie nie docenił McClane’a. Ten (z nieocenioną pomocą Zeusa) sprawnie rozpracuje i pokrzyżuje jego plany – i to pomimo cierpienia na kaca dekady. Pomimo zdecydowanego odejścia od schematu poprzedników Szklana pułapka 3 wciąż ma z nimi sporo wspólnego. Nasz bohater w dalszym ciągu nie jest niepokonany, po raz kolejny zostaje też wrzucony do akcji wbrew własnej woli. Mimo że teatrem działań Simona i McClane’a jest całe miasto, to wciąż mamy poczucie, że obaj znajdują się na zamkniętej przestrzeni. Gruber kontroluje sytuację do tego stopnia, że tak na dobrą sprawę nie ma żadnego znaczenia, czy para znajduje się razem w małym budynku, czy w ogromnej metropolii.

Film nie zatracił również typowego dla serii poczucia humoru, podkręcając wręcz jego poziom. Można żałować poświęconej świątecznej atmosfery, ale i bez niej Szklana pułapka 3 jest ciekawszym tytułem niż część druga. Zdecydowanie świeższym i odważniejszym. Czy lepszym? To już w dużej mierze kwestia preferencji.

Advertisement

BEZ LITOŚCI 2. Pierwszy sequel Denzela Washingtona

Czwarta część serii wzbudzała kontrowersje jeszcze na długo przed premierą. Kategoria wiekowa PG-13 zamiast dotychczasowej R-ki? Przecież to się nie godzi! Ugrzeczniona papka dla dzieciaków! Cóż, jak pokazała Szklana pułapka 5, więcej krwi i przekleństw niekoniecznie oznacza lepsze kino akcji. Prawdopodobnie jestem trochę stronniczy, ale osobiście bardzo cenię film z 2007 roku. Do dziś pamiętam, jak wielkie wrażenie zrobiły na 14-letniej wersji mnie cudownie niedorzeczne pomysły pokroju staranowania śmigłowca radiowozem czy ucieczka ciężarówki przed myśliwcem.

Interesującym konceptem było również wykorzystanie cyberterroryzmu jako jednego z filarów historii i postawienie go naprzeciw naszego opornego wobec technologii protagonisty. Sam McClane jest zaś dokładnie taki, jak mogliśmy się spodziewać po wydarzeniach ze Szklanej pułapki 3. Wypalony, zabiegający o jakiekolwiek relacje ze swoją rodziną, ale jednocześnie cieszący się dużym uznaniem w zawodowych kręgach. To właśnie dzięki swojej renomie zostaje poproszony o zlokalizowanie i przewiezienie młodego hakera, który szybko okaże się kluczową postacią w grze między rządem a głównym antagonistą filmu.

Advertisement

Grany prze Timothy’ego Olyphanta mistrz cyberterroru nie ma charyzmy Rickmana i Ironsa, ale nie musi jej mieć. Wystarczą mu intelekt i umiejętności, dzięki którym łapie za gardło cały kraj. Tak jak wcześniej Simon kontrolował McClane’a swoimi żądaniami, tak teraz Gabriel trzyma w ryzach każdego, mając praktycznie nieograniczoną kontrolę nad wszystkim, co jest kontrolowane przez komputery. Strzeżony przez Johna młody haker nie jest może tak interesującą postacią jak Zeus (Justin Long to jednak nie ta sama półka aktorska co Samuel L. Jackson), ale razem z głównym bohaterem tworzą zgrabny i pełen skrajności duet.

Holly nie mieliśmy już okazji zobaczyć w poprzedniej części i nie inaczej jest tutaj, choć tym razem znalazła godne zastępstwo w postaci swojej córki, Lucy (Mary Elizabeth Winstead). Urocza, ale zarazem harda i dzielna jest dokładnie taką osobą, jaką wyobrazilibyśmy sobie, słysząc o córce McClane’a. W pewnym momencie jej życie dołączy do stawki konfliktu między Johnem a Gabrielem, a nasz bohater będzie bliżej śmierci niż kiedykolwiek wcześniej. Bo choć w tym filmie protagonista dopuszcza się czynów zakrawających na superbohaterskie, to nadal nie jest niezniszczalny, potrzebuje pomocy, a na końcu zostaje praktycznie pokonany i bezsilny.

Advertisement

Wtedy następuje chyba najbardziej ikoniczne wypowiedzenie obecnej w każdej części kwestii „Yippie kay-yay, motherfucker”, kiedy to McClane wiedziony desperacją przestrzeliwuje siebie, by trafić stojącego za nim Gabriela. To nieco inna Szklana pułapka niż wcześniej, ale nie zatraca ducha serii, jest pełna ciekawych pomysłów i zaskakuje widza. Niestety tylko pierwsza część tego zdania znajduje swoje zastosowanie w kolejnej części.

Podczas kręcenia Szklanej pułapki 5  nęcono nas powrotem do mocnego kina akcji spod znaku R. Fani, którzy bojkotowali czwartą część z racji jej pozornego ugrzecznienia, byli w siódmym niebie. Z drugiej strony, trudno było ignorować fakt, że reżyserem został niejaki John Moore, który nie miał na koncie żadnej szczególnie udanej produkcji, a kilka lat wcześniej zbezcześcił kultową serię gier, dając światu obraz o tytule Max Payne. Jasne, Len Wiseman także nie miał żadnych perełek na swoim koncie, kiedy przyszło mu nakręcić czwartą Szklaną pułapkę, ale krytycy i widzowie byli dość zadowoleni jego staraniami.

Advertisement

Produkcja z 2013 roku zażenowała zaś wszystkich. Co nie wyszło Moore’owi? Praktycznie wszystko. Zacznijmy od tego, że Willisa i postać McClane’a moglibyśmy zastąpić dosłownie każdym aktorem, a film wyglądałby tak samo. To nie ekscentryczny gliniarz, który zdobył serca widzów w 1988 roku. To nawet nie jego gorzka ewolucja z poprzedniego filmu. To najwyżej cień tamtej postaci. Niezniszczalny bucowaty typ, który bez cienia entuzjazmu pakuje się w kolejne strzelaniny i w kółko powtarza, że jest na wakacjach. „Dlaczego na wakacjach?” – zapytacie. Ano dlatego, że tym razem McClane trafia do Rosji, chcąc pomóc swojemu synowi, który jest zamieszany w jakąś rządową hecę.

Naturalnie będzie do pretekstem do bardzo szablonowego wątku pojednania między tą skłóconą dwójką. I to nawet nie jest tak, że sama idea wątku jest problemem – wszak w Szklanej pułpace 4 widzieliśmy coś podobnego między Johnem a Lucy. Problem w tym, że tutaj poprowadzono go niezwykle łopatologicznie, a wszystko zostaje załatwione kilkoma łzawymi rozmowami. Na domiar złego wcielający się w syna McClane’a, agenta CIA Jai Courtney ma mniej charyzmy niż zahukany haker z poprzedniego filmu. Trudno wykrzesać jakąkolwiek sympatię do niego, a superpoważne kwestie tajnego agenta, które nam serwuje przez pierwsze pół filmu, wywołują pusty śmiech.

Advertisement

Mimo wszystko, sam początek historii wydaje się dość obiecujący. Zarysowany zostaje poważny konflikt, wątek ojciec-syn teoretycznie może wypalić, a scena z McClane’em i taksówkarzem budzi miłe skojarzenia z początkiem serii. Kiedy jednak wybucha bomba, a John trafia na swojego syna, wszystko to idzie w cholerę.

Fatalny montaż, absurdy, które nie bawią jak wcześniej, a irytują, zupełny brak wyczucia – kto to widział, żeby scena pościgu znudziła widza? Później jest tylko gorzej – do samego końca nie wiadomo, kto jest antagonistą (a kiedy już wiadomo, to pozostaje tylko niesmak wywołany jego słabością) a hucznie obiecywana przemoc i bluzgi zdają się być wciśnięte na siłę i bezcelowe. To wszystko nie pogrążyłoby tego filmu tak bardzo, gdyby nie fatalna historia. Każda dotychczasowa część sprawdzała się na tym polu, wciągając i angażując widza w swoją szaloną jazdę. Tutaj mamy wrażenie, że oglądamy coś, co mogłoby posłużyć jako tło fabularne do jednej misji w Call of Duty.

Advertisement

 Szklana pułapka 5 to trzy przegięte sekwencje akcji i banalna historyjka o pojednaniu, która wypełnia czas między nimi. Nie ma w tym frajdy ani większych emocji. CGI, które zgrabnie połączono z charakterystycznymi dla serii praktycznymi efektami specjalnymi w czwórce, tutaj wali po oczach sztucznością. Przesadzone, wybuchowe sceny w zwolnionym tempie nie mają grama ekscytacji, jaką wzbudza zderzenie radiowozu z helikopterem z 2007 roku. Momentami czuć echo dawnej wielkości, kilka razy zdarza się, że McClane powie coś, co przypomni nam, za co go uwielbialiśmy. Ale udanych momentów jest o wiele za mało, żeby uratować ten film.

I co dalej? Wielu uważa, że powinno się zostawić tę serię w spokoju. Ja się nie zgadzam. Arcydzieło kina akcji, jakim jest Szklana pułapka, i trzy bardzo dobre filmy, które powstały później, zasługują na lepsze zakończenie niż zbrodnia, jakiej dopuścił się Moore. Bruce Willis ma swoje lata, ale jak już powiedziałem wcześniej, to nie fizyczna sprawność czyni jego bohatera takim utrapieniem dla złoczyńców wszelkiego rodzaju. To niezłomny duch i silny charakter – coś, co podupadło w piątej części, ale nie jest nie do odzyskania. Ostatnie pogłoski poruszają kwestię prequela ukazującego młodego Johna – pomysł budzący wątpliwości z racji konieczności obsadzenia innego aktora w tej roli.

Advertisement

Producent (i kto wie czy także nie reżyser) szóstej części, skądinąd znany nam już Len Wiseman zapowiada jednak, że i dla Willisa byłoby miejsce w filmie, co wskazywałoby na dwie linie czasowe. Trudno mi się wyzbyć sceptycyzmu, ale może to właśnie byłoby sensowne zakończenie serii? Zwłaszcza gdyby zdecydowano się na obsadzenie Josepha Gordona-Levitta, który już w Looperze miał okazję grać młodszą wersję Bruce’a Willisa. Zapewne w niedalekiej przyszłości dowiemy się więcej na ten temat, a tymczasem pozostaje mieć nadzieję, że twórcy wyciągną wnioski z błędów, które popełniono przy piątce, i tym razem oddadzą sprawiedliwość postaci McClane’a i duchowi tej wielkiej serii.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *