Connect with us

Publicystyka filmowa

NAJGORĘTSZE FILMOWE MAMUŚKI

W NAJGORĘTSZYCH FILMOWYCH MAMUŚKACH odkryj niesamowite postacie, które rozpaliły serca i ekrany, tworząc kultowe momenty w kinie.

Published

on

NAJGORĘTSZE FILMOWE MAMUŚKI

Dzień Matki to jeden z tych dni w roku, podczas których można docenić nie tylko własne rodzicielki. Zdarza się bowiem, że chętniej widzielibyśmy się w ramionach czyjejś innej mamy, którą bylibyśmy gotowi całować nie tylko od święta (i nie tylko w policzek). To wszak szczególna odmiana zakazanego owocu – zwłaszcza gdy objawia nam się w dość nieoczekiwanych okolicznościach, jak to miało miejsce na przykład w kultowym w tym temacie American Pie. Nie tylko jednak legendą mamy Stiflera kino (i jego widownia) żyje, dowodem czego poniższe przykłady pamiętnych MILF-ów wielkiego ekranu.

Advertisement

Connie Sumner

Niewierna

Powiedzmy sobie szczerze: Diane Lane – która na dużym ekranie była mamą parę razy – zawsze samą swoją obecnością rozpuszcza masło i topi wszystkie lody. W jej dorobku trudno jednak o lepszy przykład niż niewierna Connie, która swoimi wyczynami z kochankiem (a niekiedy także i solo, również w zwykłych sytuacjach, bez seksualnych odniesień) dosłownie rozpala ekran do czerwoności. Ponoć gdy w 2002 roku film wchodził do kin, na niektórych seansach trzeba było nawet użyć gaśnic, aby uniknąć tragedii na widowni.

Advertisement

 

Crystal

Tylko Bóg wybacza

Advertisement

To nie jest łatwy film, podobnie jak proste nie są relacje pomiędzy zaawansowaną już wiekowo Crystal a jej synem, który wyraźnie nie dorasta do jej wyobrażenia idealnego potomka. Niemniej blond włosa, opalona niczym dwudziestolatka (i tak też nosząca się) Kristin Scott Thomas, którą reżyser dodatkowo skąpał w nastrojowych barwach neonów, potrafi rozbudzić męską wyobraźnię lepiej od niejednej młodszej Azjatki pojawiającej się na ekranie. W parze z pożądaniem idzie w tym wypadku również szacunek, gdyż jest to wyraźnie twarda babka, która wie, czego chce, i dokładnie to dostaje. Prawdziwy kuguar z miejskiej dżungli.

 

Advertisement
Edie Stall

Historia przemocy

Stateczna matka dwójki dzieci w różnym wieku doskonale łączy w sobie spokój ducha i rutyny małomiasteczkowego życia z dzikością serca i ochotą do eksperymentowania (czego jednym z dowodów odkurzenie starego stroju cheerleaderki, w którym wygląda obłędnie). W dojrzałych rysach twarzy Marii Bello łatwo dostrzec zwierzęcą energię, a swój niedobór klatki piersiowej z nawiązką nadrabia wewnętrzną siłą i emanującym od niej, nieposkromionym erotyzmem. To kobieta godna nie tylko swojego równie nieokiełznanego męża, ale też kanonu cudzych mam, które kochamy.

Advertisement

 

Ellen Griswold

seria W krzywym zwierciadle: Wakacje

Advertisement

Cicha woda. Tak można by w skrócie określić typową amerykańską mamę, która wraz z typowym mężem i dwójką dzieci – typowych nastolatków – pomieszkuje w typowym domku na typowych przedmieściach, okazjonalnie wybierając się na wycieczki do Europy bądź Walley World (również typowe). W dodatku Ellen nosi się nad wyraz schludnie i konserwatywnie – można by napisać, że wręcz typowo dla swojej roli i statusu społecznego. Coś jednak jest w tych dużych, błękitnych oczach, wydatnym biuście i długich, nierzadko kręconych blond włosach Beverly D’Angelo, iż nie tylko Clarkowi przychodzą na jej widok brudne myśli. ..

 

Advertisement
Erin Brockovich

Erin Brockovich

PORNO W HOLLYWOOD. Aktorzy i aktorki z doświadczeniem w branży XXX

Właściwie powyższe zdjęcie, jak i fakt, że film powstał na faktach i prawdziwa Erin bynajmniej nie wygląda gorzej, powinny wystarczyć za wszelkie argumenty. A jednak na tym nie koniec, gdyż Erin nie tylko potrafi odpowiednio wykorzystać swoje wdzięki, ale też nie daje sobą pomiatać. Matka trójki dzieci, dwukrotna rozwódka, była miss i wiecznie bezrobotna kobieta „po przejściach” jest zadziorna, pyskata i bywa chamska, przez co łatwo zraża do siebie ludzi i odstrasza potencjalnych partnerów. Specyficzny styl bycia oraz wrodzona naturalność Julii Roberts dodają jej jednak dużo uroku – wraz z oczywistym seksapilem, długimi nogami i burzą włosów są to walory, którym trudno się oprzeć.

Advertisement
Jade

Kac Vegas

Na dobrą sprawę wszystko tłumaczy w tym momencie zawód naszej bohaterki, która jest… striptizerką w Las Vegas. Trzeba jednak przyznać, że robione po pijaku zdjęcia z jej występów nie oddają w pełni jej walorów (zwłaszcza że także strój Heather Graham nie grzeszy specjalnie pikanterią). O wiele ciekawiej Jade zdaje się zresztą prezentować poza sceną, w zwykłych ciuchach, rozbrajając swoją naturalną szczerością i urokiem – nawet wtedy, gdy na rękach trzyma swojego berbecia. Zgoda, nie jest to może najseksowniejsza rola panny Grahamki (Boogie Nights, anyone?), ale… kogo to obchodzi? Czasem liczy się wnętrze. Tak jakby.

Advertisement

 

Jasmine Dubrow

Dzień Niepodległości

Advertisement

Pozostając w branży zdejmowania skąpych ciuchów za kasę, nie można nie wspomnieć o drugim – po efektach specjalnych – wizualnym walorze kosmicznego blockbustera sprzed lat. W przeciwieństwie bowiem do swojej białej koleżanki, Vivica A. Fox nie ma problemu z rozgrzewaniem swoimi wygibasami na rurze, a te możemy podziwiać niemalże w pełni chwały. Nie ma za to szczęścia do publiki, której w ID4 zwyczajnie brak ze względu na atak obcych. Trochę głupio, bo jeśli gdzieś warto by było spędzić te ostatnie chwile przed przeminięciem z ogniem, to chyba właśnie w towarzystwie przyszłej pani Hiller. Ten Will Smith jednak wie, co dobre.


Judyta Kozłowska

Nigdy w życiu!/Tylko mnie kochaj/Ja wam pokażę!

Advertisement

Żeby nie było, że tylko „cudze chwalicie…”, przykład z polskiego podwórka. A cóż może być lepszego od rodzimej Bridget Jones, czyli silnej, niezależnej, współczesnej Judyty, która wciąż szuka miłosnego spełnienia i erotycznych przygód? Jasne, wszystkie trzy filmy – z których jeden uwzględnia ją tylko w ramach nawiązania – to szrot niemiłosierny. Niemniej jeśli coś potrafi przykuć w nich naszą uwagę, to właśnie samotna matka w dwóch, równych sobie interpretacjach.

Nieważne zatem, czy na ekranie oglądamy Danutę Stenkę czy Grażynę Wolszczak – dla obu nasze serce bije mocniej. Szczególnie gdy obie zaliczają tak zwane mokre momenty, w których mogą wyjść poza scenariuszowy muł i pokazać się od najlepszej strony.

Advertisement

 

Kathleen Cleary

Polowanie na druhny

Advertisement

Była doktor Queen na ekranie pojawia się ledwie na parę minut, w dodatku specjalnie nic nie pokazując (no, może poza świeżo „zrobionymi” cyckami). Ale to wystarczy, gdyż w tej znudzonej nowobogackim życiem kobiecie wyraźnie tkwi jakiś diabeł. Nimfomanka? Samotna i niespełniona? A może po prostu już psychicznie „zagubiona”? Na dobrą sprawę nie wiadomo. I to niedopowiedzenie, te jej seksualne gierki w kotka i myszkę na swój dziwny sposób jedynie zwiększają, i tak już wysoką, atrakcyjność Jane Seymour. Mrrauu!

 

Advertisement
Naomi Lapaglia

Wilk z Wall Street

Małe oszukaństwo, bo gdy pierwszy raz poznajemy Naomi, a następnie w pełni cieszymy wzrok jej walorami, nie jest nawet żonata, o posiadaniu dziecka nie wspominając. Cóż jednak z tego, skoro nawet po sakramentalnym „tak” i wypchnięciu z siebie dziecka Leonarda DiCaprio nie traci nic ze swojego uroku, seksualnej drapieżności i temperamentu. Co więcej, jedna z najlepszych tego typu scen filmu ma w końcu miejsce w pokoju uroczego malucha (ma się rozumieć, bez obecności tegoż). O ile więc wyzywający typ urody panny Margotki Robbie może być sprawą dyskusyjną i nie dla każdego, o tyle nie da się zaprzeczyć, że na swój tytuł MILF-a roku 2013 zapracowała w pełni – i to pomimo dużej konkurencji.

Advertisement
Pani Robinson

Absolwent

Chodząca definicja fascynacji dojrzałymi kobietami i synonim matki, którą chciałoby się poznać bliżej. Bez pani Robinson nie byłoby nie tylko wspomnianej we wstępie mamy Stiflera, co wielu innych (mrocznych) przedmiotów pożądania wielkiego ekranu, a co za tym idzie, również niejednego absolwenta szkoły filmowej, który dał się wkręcić. Właściwie trudno po tylu latach napisać coś nowego na temat tej, tragicznej w sumie, postaci. Chociaż Anne Bancroft od dawna nie ma już niestety z nami, jej filmowy wizerunek – z werwą podkreślany słowami równie kultowej piosenki – nadal śni się po nocach maturzystom.

Advertisement

 

Sarah Connor

Terminator 2: Dzień sądu

Advertisement

Z całą pewnością trudno jest Lindę Hamilton zaliczyć do typowych bogiń seksu czy nawet wyróżniających się z tłumu tak zwanych lasek. Dobrze obrazuje to część pierwsza Elektronicznego mordercy, w której to przyszła matka Johna wyglądała w typowej dla lat osiemdziesiątych czuprynie jak wystraszony terrier. Tym bardziej należy więc docenić zmianę tego wizerunku w sequelu, w którym jej Sarah zmężniała w każdym aspekcie. Silna, zdyscyplinowana, prężąca mięśnie w spoconych podkoszulkach, z charakterystyczną grzywką i kucykiem oraz nieodłączną giwerą u boku dalej nie jest może spełnieniem erotycznych marzeń, lecz zdecydowanie imponuje, podskórnie kręci. Wrażenie to potęguje fakt, że jest dosłownie gotowa na wszystko.

 

Advertisement
Sarah Pierce

Małe dzieci

Trzeba przyznać, że angielska róża z wiekiem bynajmniej nie przekwita. Niejako symbolem tej dojrzałej atrakcyjności Kate Winslet jest w jej wykonaniu Sarah, która z jednej strony stanowi ucieleśnienie takiej trochę starszej dziewczyny z sąsiedztwa, a z drugiej urzeczywistnienie marzeń, lęków i, przede wszystkim, pragnień – również seksualnych – przeciętnej przedstawicielki klasy średniej, która utknąwszy w nie do końca spełnionym małżeństwie, spędza całe dnie na wychowywaniu samotnie dziecka.

Advertisement

Za fasadą normalności nadal drzemie w niej więc młodzieńcze pożądanie, sporo cielesnej miłości oraz żądza przygód, które chcielibyśmy sami zaspokoić. To kusząca perspektywa nie tylko wtedy, gdy Sarah obowiązkowo moknie na letnim deszczu, ale też, gdy odpoczywa nad basenem w swoim czerwonym stroju kąpielowym – tak, zwłaszcza w nim.

 

Advertisement
Tess Coleman

Zakręcony piątek

Jasne, to nie jest ani szczyt kariery Jamie Lee Curtis, ani też moment, w którym prezentowała się najlepiej – z jednej strony mamy bowiem wcześniejsze, niedoścignione Prawdziwe kłamstwa, z drugiej późniejsze o ponad dekadę Królowe krzyku, w których wypada o wiele atrakcyjniej. W dodatku za część jej ekranowego szaleństwa odpowiada tkwiący w jej ciele duch córki. Niemniej coś jest na rzeczy, skoro od początku wydaje się od niej nie tylko bardziej łakomym kąskiem, ale również ciekawszą osobą jako taką. Z początku może faktycznie nieco sztywną, lecz to tylko pozory, których obalanie stanowi połowę zabawy. Ostatecznie Tess udowadnia, że w każdej mamuśce można odkryć wulkan energii, którą spożytkować da się na różne sposoby…

Advertisement

 

Bonus:

Marisa Tomei

Ponieważ słodka Marisa powinna znajdować się w każdym zestawieniu, nie mogło zabraknąć jej także i tutaj, nawet jeśli tylko w postaci wzmianki. Zwłaszcza że panna Tomei może poszczycić się wieloma występami „rodzicielskimi”. Pierwszy, który przychodzi do głowy, to oczywiście ciocia May, która była obecna w Kapitanie Ameryka: Wojna bohaterów, a wkrótce pojawi się także w Spider-Man: Homecoming (i, znając Hollywood, zapewne na tym nie koniec). Nie do końca jest to matka jako taka, ale matkująca z całą pewnością.

Advertisement

„Prawdziwą” mamą była za to w Cyrusie, gdzie wcieliła się w Molly, singielkę będącą w nietypowo silnym związku ze swoim dwudziestojednoletnim synem; Za drzwiami sypialni, gdzie z kolei była rozwódką spotykającą się z młodszym od siebie mężczyzną; oraz we Wspólnej chacie, w której zostaje wyręczona w rodzicielskich obowiązkach przez… własnych rodziców. Plus jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, w Zawód: dziennikarz, nosiła pod sercem potomka Michaela Keatona. I zawsze była w swojej roli tyleż przekonująca, co podskórnie pociągająca.

To oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej, ale od czego mamy komentarze czytelników…

Advertisement

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *